BlackHole – recenzja

Uwielbiam uniwersum StarTrek. Gdy byłem małym szkrabem, trafiłem na to cudeńko w telewizji. Nie rozumiałem jeszcze zbyt wiele, ale zostałem co najmniej zaintrygowany. Moja sympatia do tego cyklu produkcji, o podboju kosmosu, nastawia mnie optymistycznie do wszelkich tworów, o podobnej tematyce. Z tego też powodu, na mojej cyfrowej półce wylądowało Blackhole. Czy warto było ryzykować i eksplorować czarną dziurę?

W grze wcielamy się w rolę, niskiej rangi, członka załogi jednego ze statków kosmicznych. Zazwyczaj zajmujemy się tak wyzywającymi zadaniami jak parzenie kawy  i przynoszenie jej pozostałym członkom załogi. Jednak w wyniku wypadku, stajemy się jedynym z ocalałych i sytuacja „trochę” się zmieniła. Rozbiliśmy się na obcej planecie, a naszym zadaniem jej znalezienie niezbędnych części do wydostania się z nowego miejsca. Za przewodnika służy nam komputerowy głos, który uwielbia opowiadać, a raczej sporo przynudzać. Blackhole, oferuje dość standardową fabułę o rozbiciu się na obcej planecie, która wielokrotnie wałkowano w grach, książkach czy też filmach. Jest jednak w niej coś interesującego. Pewnie to efekt powolnego poznawania naszej oryginalnej misji i roli towarzyszącego nam komputera.. Dzięki temu, nawet jeśli nie jesteśmy fanami zaoferowanego nam gameplayu, to dostajemy coś co może nas przyciągnąć na nieco dłużej do ekranu komputera.

blackhole operacja panda Image002

Blackhole jest kolejną grą indie, opartą na schemacie łączenia elementów gry platformowej z zagadkami logicznymi. Podobnie jak w tytułach takich jak Braid, czy Adventures of Shuggy, każdy kolejny poziom ze znajdźkami jest stosunkowo mały. Zaliczenie levelu, to w praktyce tylko kilka chwil. Jednak wypełnienie wszystkich celów, które sprowadzają się do zebraniu wszystkich białych kulek, służących do naprawy naszego statku, to już prawdziwe wyzwanie. Żeby nie było zbyt łatwo, to mamy tutaj również zabawę z obracaniem perspektywy. Pewne punkty na mapie odpowiadają za „zmiany w świecie” i obrót o 90 lub 180 stopni. Zazwyczaj wiele ze znajdziek ukrytych jest w taki sposób, że zdobycie ich wymaga pomysłowości i refleksu. Masa skakania, manewrowanie pomiędzy platformami i ciągłe uważanie na to gdzie się staje, by omyłkowo nie „obrócić świata”. Doprowadza to do tego, że nawet drobna pomyłka kończy się restartem poziomu. Na szczęście, da się to zrobić bardzo szybko, a przejście każdego mikro levelu, to chwilka… o ile robi się to za pierwszym razem.

Tradycyjnie różne sekcje światów mają swoje charakterystyczne elementy. Gra oferyje zabawę z lawą, lodem czy zabójczymi roślinami. Dzięki temu mamy odrobinę różnorodności pomiędzy zagadkami. Sprawia to, że każda nowa sekcja zaskoczy nas czymś nowym i w miarę ciekawym.

blackhole operacja panda Image004

Blackhole, jak większość podobnych gier tego typu, nie należy do najłatwiejszych. O ile odwalenie poziomu byle jak, nie stanowi zbyt wielkiego wyzwania, tak zdobycie wszystkich cząsteczek niezbędnych do naprawy naszego statku jest już wyzwaniem. Niestety, to może zniechęcić część graczy, bo gra w pewnym momencie stanie się po prostu zbyt trudna. Odblokowywanie kolejnych poziomów wymaga posiadania odpowiedniej ilości cząsteczek. Gdyby gra pozbawiona była tej blokady, to dobrze bawić mogliby się zarówno fani przechodzenia pozycji na 100% jak i osoby, które tylko chcą zobaczyć co jest dalej.  Ja zazwyczaj, w przypadku tego typu gier, należę do tej drugiej grupy. Przy Blackhole, nie chciało mi się  męczyć ze zbieraniem wszystkiego, bo nie odczuwałem satysfakcji z pokonywania poziomów i całość nie wciągnęła mnie na tyle dostatecznie by po 20 razy powtarzał tą sama mapkę. Może to wina tego, że poziomy zostały stworzone tak by wracać do nich później, gdy ma się już większą wprawę w tym jak sterować naszą postacią. Może.

blackhole operacja panda Image001

Tradycyjnie, trzeba poruszyć kwestię oprawy audiowizualnej. Blackhole, jest kolorową grą i lokacje potrafią wyglądać naprawdę przecudnie. Tytuł drażnił mnie jednak wyglądem postaci. Trudno mi wytłumaczyć dlaczego, ale twarze postaci wybijały mnie z uczucia znajdowania się w przepięknym otoczeniu. Za każdym razem, gdy spoglądałem na bohatera widziałem stetryczałego staruszka. Jest to nieziemsko głupi zarzut, w stosunku do gry, ale przez cały czas spędzony z produkcją nie mogłem wyzbyć się wrażenia, ze coś jest nie tak z moim bohaterem. Oprawa dźwiękowa  jest naprawdę dobra. Melodie idealnie oddają nastrój pozycji. Syntezatory idealnie nadają się do oddania uczucia zagubienia na obcej planecie i otaczającej nas tajemnicy. Nie jestem jednak przekonany co do głosów postaci. Towarzyszący nam kobiecy głos, tłumaczy wiele na temat nowego świata. Słyszymy masę żartów, z których jednak wiele trafia w pustkę. Trudno winić za to aktorkę, ale jej sposób wymawiania kwestii, tylko jeszcze bardziej przyczynił się do mojej niechęci w stosunku do komputera towarzyszącego.

Poza głównym trybem gry zaoferowano nam również DLC z inną lokacją, Skupia się ono na treningu dla astronautów, którzy mają wyruszyć w kosmos. Przyznam się szczerze, że ten 30 minutowy kawałek gry, sprawił mi zdecydowanie więcej frajdy niż podstawowa wersja Blackhole. Może to efekt braku wnerwiającego robota i humoru, który trochę łatwiej do mnie trafił.

blackhole operacja panda Image006

[panel style=”panel-default”]
[panel-header]
BlackHole – Podsumowanie recenzji[/panel-header]

[panel-content]
[row]
[column lg=”3″ md=”12″ sm=”12″ xs=”12″ ]

szary_sygnet_RGB_72ppi-01

[/column]
[column lg=”9″ md=”12″ sm=”12″ xs=”12″ ]
Blackhole, mnie nie porwało. Nie jest to do końca wina gry, a raczej po prostu mój przesyt podobnymi produkcjami. Osobiście znudził mi się ten rodzaj zabawy i bez naprawdę świeżych pomysłów, nie chce mi się już grać w mini platformówki z odrobiną puzzli. Blackhole, w swojej klasie sprawdza się dość dobrze, jednak trudno mi z czystym sercem polecić ten tytuł. Uważam jednak, że jeśli komuś nie przejadły się tego typu pozycje, to w tej grze znajdzie wszystkie  elementy pozwalające na dobrą zabawę.[/column]
[/row]


[row]
[column lg=”6″ md=”12″ sm=”12″ xs=”12″ ]
[icon type=”glyphicon glyphicon-plus-sign” color=”#dd3333″]Pomysł na fabułę

[icon type=”glyphicon glyphicon-plus-sign” color=”#dd3333″]Różnorodnepoziomy

[/column]
[column lg=”6″ md=”12″ sm=”12″ xs=”12″ ]
[icon type=”glyphicon glyphicon-minus-sign” color=”#1e73be”] Denerwujące postacie

[icon type=”glyphicon glyphicon-minus-sign” color=”#1e73be”] Potrzeba powtarzania poziomów

[/column]
[/row]

[/panel-content]
[/panel]

 

The following two tabs change content below.

Tomek Piotrowski

Szwendający się po świecie laowai. Interesuje się wszystkim, co straszne i od lat pisze książkę o grozie z Chin i Korei. Przygnieciony przez kupkę wstydu nieustannie kupuje nowe tytuły, w które zagra na emeryturze. Nie oddał swojego serca żadnemu systemowi, ale to na PS2 i PC pojawiły się jego ukochane gry - Silent Hill 2 i Fallout 2. Nie kapuje fenomenu większości popularnych gier i zagrywa się w produkcje o rozjeżdżaniu zombie karetką lub jakieś musou.

Dodaj komentarz i podziel się swoją opinią ;) Jest dla nas ważna!