Game of Thrones: Nest of Vipers – recenzja

Po piątym epizodzie wirtualnej Gry o Tron można już spokojnie powiedzieć, że studio Telltale poradziło sobie z zadaniem stworzenia egranizacji na podstawie powieści napisanych przez George’a R.R. Martina. Pierwszy sezon, choć nie rzuca na kolana, generalnie utrzymuje całkiem solidny poziom i nie inaczej jest w przypadku epizodu zatytułowanego „Nest of Vipers”.

Odcinek rozpoczyna się dokładnie w momencie zakończenia poprzedniego. Kiedy już wydawało się, że losy Forresterów wreszcie zaczynają się odwracać, na ekranie pojawił się nie kto inny jak Ramsay Snow, co z miejsca sugerowało, że dobrze to tu się raczej dziać nie będzie. Zgodnie z oczekiwaniami po chwili szyderstw, tortur i poniżeń, sytuacja rodu z Ironrath wróciła generalnie do punktu wyjścia. Większość planów Rodrika legła w gruzach a bohater po raz kolejny dostał po dupie, co jest już w sumie standardowe dla tej postaci. Dobrze, że wreszcie do końca wyjaśniło się, kto jest zdrajcą w szeregach Forresterów, bowiem wątek ten był przedstawiony w sposób strasznie nijaki, nie wzbudzający większych emocji. Gorzej natomiast, że konkluzja została tu zaprezentowana bardzo słabo. W teorii tożsamość sprzedawczyka uzależniona jest od podjętych przez nas decyzji. Problem w tym, że przynajmniej w przypadku moich wyborów, wszystkie argumenty zdrajcy brzmiały bezsensownie i po prostu nie pasowały do wcześniejszych wydarzeń. Ogólnie wątek Ironrath nadal w bardzo dużej mierze przypomina losy Starków. Te ciągłe podobieństwa do pewnego stopnia drażnią, jednak mimo wszystko widać, że twórcy mają tu jakąś koncepcję na rozwój akcji. W tym przypadku całość ratuje znakomity finał, w którym zmuszeni jesteśmy do podjęcia decyzji, która może mieć naprawdę istotny wpływ na przebieg ostatniego odcinka. Dodatkowo wspomniana końcówka jest bardzo w klimatach Gry o Tron i to właśnie ona w dużej mierze wpływa na jego odbiór.

game-of-thrones-690x450

Po raz kolejny dosyć krótki jest fragment, w którym przyjdzie nam wcielać się w Mirę. Jednocześnie znów jest to etap bardzo satysfakcjonujący i wciągający. Tym razem mamy okazję uczestniczyć w konflikcie pomiędzy Cersei a Tyrionem. Próba jednoczesnego zadowolenia królowej i nie stracenia zaufania karła to zadanie naprawdę niełatwe. Musimy dokładnie przemyśleć tu swoje decyzje, bowiem odwzorowanie realiów politycznych w Królewskiej Przystani udało się developerowi z Telltale bardzo dobrze, co oznacza, że jeden zły wybór może definitywnie pogrzebać szanse Miry na pomoc swojemu rodowi. Fragmenty te są bardzo klimatyczne i w trakcie całych politycznych zmagań mamy wrażenie, jakbyśmy oglądali kolejny odcinek serialu. Dodatkowo bardzo cieszy sposób, w jaki na przestrzeni kolejnych epizodów rozwijała się postać Miry. W odróżnieniu od początku sezonu, nie mamy tu już do czynienia z przestraszoną i zagubioną dziewczynką, ale rozważnym i ostrożnym graczem na politycznej scenie Westeros.

Standardowo już najsłabszy jest wątek Gareda i poszukiwania North Groove. Historia nie ruszyła się tu praktycznie w ogóle do przodu i całości nie ratują nawet całkiem niezłe jak na grę od Telltale sceny akcji. Fajnie również, że bliżej poznaliśmy historię Cottera i jego siostry, tylko co z tego, kiedy cały wątek jest po prostu nudny i rozwija się w ślimaczym tempie. Od kilku odcinków można było mieć nadzieję, że akcja na północy wreszcie się rozwinie, jednak teraz trzeba już chyba wprost powiedzieć, że cały ten wątek zdecydowanie zawiódł. Wątpliwe niestety, aby ostatni epizod zdołał w tym przypadku zmienić dosyć negatywny odbiór historii Gareda.

Game of Thrones_20150721210516

Wątek w Meereen jest zdecydowanie bardziej udany niż ten za murem, jednak tu również twórcy nie ustrzegli się kilku irytujących zabiegów. Przede wszystkim tak samo jak w poprzednim epizodzie w tragiczny sposób zaprezentowana została postać Daenerys. W książkach czy serialu, postać ta jest bardzo honorowa i rozsądna, tu natomiast zaprezentowano ją jako wyrachowaną i niezwykle zimną. Trochę to razi i dziwi, zważywszy na to, że Cersei, Tyrion czy Ramsay zaprezentowali zostali dokładnie tak jak w serialu. Ogółem jednak bez względu na nasze decyzje z poprzedniego odcinka, Asher odesłany zostaje z niczym i dalej musi poszukiwać ludzi, którzy wspomogą go w obronie jego rodu. W wątku tym poznamy kilka nowych, całkiem interesujących postaci i ostatecznie naszemu bohaterowi uda się zebrać kilkanaście osób, które zgodzą się płynąć z nim do Westeros. W tym miejscu mamy też do czynienia z pewnym absurdem, bowiem w trakcie poprzednich odcinków cały czas była mowa o zdobywania armii, a tymczasem ostatecznie Asher zadowolił się garstką ludzi…

large_11

Pewnym problemem „Nest of Vipers” jest to, że odcinek ten w niezwykle nachalny sposób pokazuje nam jak bardzo produkcja od Telltale jest liniowa. O ile w przypadku wcześniejszych epizodów, nasze wybory powodowały chociaż minimalne zmiany w scenariuszu, tak tutaj mamy do czynienia z sytuacją, gdzie decyzje z odcinka czwartego nie mają absolutnie żadnego znaczenia. Przykładowo w epizodzie poprzednim, w wątku Ashera mogliśmy zdecydować czy całkowicie podporządkujemy się rozkazom Daenerys, czy też będziemy postępować po swojemu. Tutaj wychodzi na to, że bez znaczenia było jak postąpiliśmy, bowiem koniec końców Smocza Królowa postępuje wobec nas dokładnie tak samo. Identycznie przedstawia się sytuacja w przypadku pewnej postaci, którą jako Rodrik mogliśmy w poprzednim odcinku torturować i okaleczyć, bądź też okazać jej litość. Bez względu na to co zrobiliśmy, przebieg zdarzeń będzie w tym odcinku identyczny. Ba, niektóre dialogi z góry sugerują jedną rzecz, nawet jeżeli postąpiliśmy inaczej. Wiadomo, że gry studia Telltale nigdy nie cechowały się tak naprawdę dużą nieliniowością, jednak poprzednie odcinki Gry o Tron udowodniły, że można to wszystko zaprezentować o wiele lepiej.

[panel style=”panel-default”]
[panel-header]
Game of Thrones: Episode 5 – Nest of Vipers – Podsumowanie recenzji[/panel-header]

[panel-content]
[row]
[column lg=”3″ md=”12″ sm=”12″ xs=”12″ ]

szary_sygnet_RGB_72ppi-01

[/column]
[column lg=”9″ md=”12″ sm=”12″ xs=”12″ ]Piąty epizod wirtualnej Gry o Tron jest w gruncie rzeczy idealnym podsumowaniem całego sezonu. Strasznie nierówny, ma momenty zarówno przerażająco nudne jak i niesamowicie wciągające. Stanowi jednocześnie znakomite wprowadzenie do samego finału i koniec końców, pomimo wielu mankamentów pozostawia po sobie w miarę pozytywne wrażenie. Oby tylko studio Telltale przygotowało godne zwieńczenie całej historii.[/column]
[/row]


[row]
[column lg=”6″ md=”12″ sm=”12″ xs=”12″ ]
[icon type=”glyphicon glyphicon-plus-sign” color=”#dd3333″] Ciekawy wątek w Królewskiej Przystanii

[icon type=”glyphicon glyphicon-plus-sign” color=”#dd3333″] Świetna końcówka

[/column]
[column lg=”6″ md=”12″ sm=”12″ xs=”12″ ]
[icon type=”glyphicon glyphicon-minus-sign” color=”#1e73be”] Zmarnowany potencjał wątku na północy

[icon type=”glyphicon glyphicon-minus-sign” color=”#1e73be”] Bardzo widoczna liniowość

[/column]
[/row]

[/panel-content]
[/panel]

Dodaj komentarz