Mugen Souls – Recenzja

Nie będę owijał w bawełnę i przyznam się, że gdy tylko usłyszałem o Mugen Souls pomyślałem o kolejnej wersji popularnej niegdyś bijatyki. Przypadek sprawił, że zdecydowałem się sprawdzić dokładniej czym jest ta gra. Ku mojemu (nie) wielkiemu zaskoczeniu jest to kolejny niszowy JRPG, który to po kilku latach od swojej konsolowej premiery zawędrował na PC. Czy oznacza to, że mamy do czynienia z dziwaczną gierką dla siedmiu osób czy też może tym razem jest inaczej?

Mugen Souls zostało pierwotnie wydane w 2012 roku na PlayStation 3. Recenzowana gra jest portem zachodniej wersji tego tytułu. Oznacza to, że z produkcji wyleciała mini gierka z masowaniem ciał kąpiących się dziewczynek. W zamian za to do gry dorzucono pakiet DLC zdecydowanie ułatwiających nam rozgrywkę.

Gra opowiada o perypetiach Chu Chu – stworzenia wyglądem przypominającego małą dziewczynkę. Planuje ona podbój wszystkich światów jakie istnieją w jej uniwersum. Jak to przystało na bohatera gier RPG Chu Chu cierpi na amnezję i w drodze do wykonania swojej misji pozyskuje bandę sprzymierzeńców. W ekipie dziewczyny znajduje się postać wyglądająca jak anioł , która to twierdzi że jest demonem, chłopak skrywający pewien sekret i cała masa innych mniej lub bardziej zabawnych ludzików.2015-11-03_00002

Moim pierwszym skojarzeniem z fabułą tej produkcji była Disgaea. W obu grach mamy młodą postać chcącą podbić świat i pokazać wszystkim kto tu rządzi. Wspomaga ich anioł a także banda słodziutkich stworków, które traktowane są jako niewolnicy. Pingwionopodobne Prinny zostają tu zastąpione przez zwierzaczki przypominające króliki.

Ton gry również przypomina genialny tytuł od Nippon Ichi Software. Chodzi mi głównie o olbrzymi pokłady niezłego humoru i naśmiewania się z konwencji jakie pojawiają się w masie gier. Podczas czasu spędzonego z Mugen Souls miałem na przykład okazję usłyszeć komentarze na temat tego jak z perspektywy osoby postronnej wyglądają „wizyty” bohaterów w cudzych domach w poszukiwaniu skarbów i przedmiotów przydatnych podczas misji. Zaraz po tym mamy fragment o dziwnych strojach i powiązanych z nimi statystykach. Żarty te nie wydają się być jednak przesadnie nachalne i pasują do nastroju całości. Z drugiej strony obok dobrego humoru mamy także masę żałosnych elementów fanservice. Przygoda zaczyna się od filmiku z „koncertem” głównych bohaterek. Już w pierwszych minutach gry zostajemy uraczeni ujęciami z majtkami i biustami postaci wyglądających jak pierwszoklasistki. Dalej mamy sceny wspólnych kąpieli i pogadanki z podtekstami sadyzmu i masochizmu. Dzięki temu w pewnych momentach całość przypomina kolejne głupawe „haremowe” anime. Części osób na pewno nie będzie to przeszkadzało. Mnie jednak ten typ przedstawiania kobiecych postaci irytuje. Zastanawiam się tylko nad tym jak może wyglądać nieocenzurowana wersja gry?

Jeśli chodzi o gameplay to mamy do czynienia ze standardowym japońskim erpegiem. Gameplay przypomina trochę Hyperdimension Neptunia 2. Poruszamy się Chu Chu po mapach, które przypominaj korytarze ze Final Fantasy XIII. Mamy nieskomplikowane ścieżki, które prowadzą nas z punktu A do punktu B. Po drodze napotykamy przeciwników, których możemy starać się ominąć lub próbować zaatakować od tyłu dla bonusów podczas walki. Podczas starć zostajemy przeniesieni na osobna mapkę, gdzie pojedynkujemy się w systemie turowym. Pierw wykujemy ruch po czym możemy zaatakować potwory w naszym zasięgu lub skorzystać z różnych umiejętności i przedmiotów. W razie gdy postaci z naszej ekipy znajdują się w swoim pobliżu i możemy liczyć na zespołowy atak. Podstawa jest bardzo prosta i przypomina każdy inny tytuł z tego gatunku. Interesująco zaczyna się robić dopiero w chwili gdy spojrzymy na wszystkie dodatkowe mechanizmy jakie dorzucono na wierzch walk.2015-11-03_00003

Elementem wyróżniającym Mugen Souls spośród innych japońskich gier RPG jest masa systemów jakie towarzyszą dość prostej rozgrywce. Na samym początku gry poznajemy takie bajerki jak możliwość wpływania na przeciwników i zamieniania ich w przedmioty lub posłuszne nam stworki. Wiąże się z tym cały mechanizm interakcji i wpływania na postacie poprzez odpowiednie słowa i gesty. W zależności od nastroju i upodobań naszego przeciwnika musimy do niego przemawiać w odpowiedni sposób. Na przykład jeśli nasz wróg jest masochistyczną beksa lalą to nabijanie się z niego, uderzenie go i obrażanie może przyczynić się do przemienienia go w naszego poddangeo. Różne stworzenia posiadają własne statystyki nastroju i charakterów, które to należy brać pod uwagę podczas decydowania się na nasz sposób interakcji z nimi. W rezultacie tego powstaje cała masa opcji i kombinacji z których korzystamy. Z elementem tym wiąże się zmiana formy Chu Chu. Nasza bohaterka potrafi przemieniać się w kilka różnych wersji swojej osoby. Możemy nagle stać się na przykład masochistyczną, sadystyczna, słodziutką lub dostojną postacią. Te 7 dodatkowych „wersji” w jakie przeobraża się nasza bohaterka przypominają wszelkiej maści wzory znane z anime. W ten sposób Chu Chu zmienia swoją formę by łatwiej przekonać do siebie wrogów.2015-11-04_00001

Do tego jeszcze na arenie pojawiają się olbrzymie kryształy, które to maja wpływ na wszystkich przeciwników. Oznacza to, że czasami zamiast skupiać się na walce z jakimś wrogiem lepiej jest „zagadać” do kryształu i zamienić go w sojusznika. Efektem tego będzie przemiana wszystkich potworków w króliczki. Oczywiście żeby nie było za łatwo poza możliwością przemiany innych stworzeń w przedmioty lub naszych sojuszników jest także możliwość zdenerwowania ich. Poprzez nieodpowiednie gesty i słowa możemy zdenerwować potwory i zdecydowanie wzmocnić ich statystyki.

Kolejną mechaniką gry wpływającą na w dość znaczny sposób na rozgrywkę jest system Blast Off. Umożliwia on atakowanie wrogów w taki sposób by wpadali oni na siebie. Efektem tego jest zmiana kolejności wykonywanych akcji w danej turze a także możliwość zdobywania różnego typu bonusów. Podobnych bajerów jest całkiem sporo i pozwalają one na prowadzenie bitwy na różne sposoby. Niestety potencjał ten nie został do końca wykorzystany przez twórców. Podczas gry cały czas miałem odczucie, że najskuteczniejszą metodą walki jest standardowe nawalanie orężem i korzystanie z podstawowych zdolności naszej 4 osobowej ekipy. Dopiero podczas wykonywania dodatkowych pobocznych lochów i przy próbie odkrycia sekretnego zakończenia dodatkowe techniki nabierają na znaczeniu. Wydaje mi się jednak że sama gra nie jest na tyle dobra by usprawiedliwić zaliczenie jej na 100%. Jest to dla mnie o tyle smutne, że ten element jest moją ulubioną częścią cyklu Disgaea do który to zdaje się być inspiracją dla twórców Mugen Souls. Mamy nawet bardzo podobny system tworzenia dodatkowych postaci i odblokowywania nowych klas dla nich. Niestety tutaj dodatkowe lochy i podbijanie bohatera na 999 poziom doświadczenia są czymś czego mi osobiście nie będzie chciało się robić. Niestety budowa skomplikowanych mechanizmów na dość mizernej podstawie nie daje zbyt dobrych efektów. Może to jednak wystarczyć osobom spragnionym tego typu gier na PC. W końcu konkurencja na Steamie mimo tego że ciągle się rozrasta nie jest jeszcze na tyle duża by być wybrednym.

Wspomnę także o jeszcze innym elemencie, który wydaje mi się całkiem fajnym ale nie do końca zrealizowanym pomysłem. Nasza bohaterka nie przemienia w sojuszników wyłącznie innych stworzeń. Chce ona także uczynić ziemię i całe planety swoimi sługami. Z tego też powodu musi ona oczarować ziemie po której stąpa. Aby to uczynić bawimy się w dość prostą gierkę z zagadkami. Otrzymujemy listę wskazówek z miejscami i sposobami na przekonanie do siebie skrawka lądu po którym chodzimy. Po odnalezieniu odpowiedniego miejsca i dobraniu konkretnego wariantu Chu Chu rozpoczynamy kolejną mini gierkę z dobieraniem odpowiednich gestów i słów. Patent ten jest naprawdę ciekawy ale koniec końców sprowadza się do tego samego. Szkoda bo można byłoby dopracować ten element i postawić na bardziej rozbudowane zagadki polegające na czymś więcej niż dobieraniu odpowiednich zachowań naszej bohaterki.2015-11-04_00002

Oprawa graficzna tej produkcji jest po prostu koszmarna. Trudno uwierzyć, że pozycja ta oryginalnie wyszła na PlayStation 3. Wyjątkowo ubogi graficznie tytuł przypomina bardziej niskobudżetowego JRPG z PS2. Mamy ubogie w detale i po prostu brzydkie lokacje. Postacie wyglądają bardzo skromnie. Po części jest to zapewne efekt tego, że możemy modyfikować ich wygląd poprzez różne kostiumy. To jednak nie jest w stanie poprawić mój stosunek do tej gry. Nawet jeśli potraktujemy Mugen Souls według standardów z 2012 roku to i tak produkcja ta będzie gdzieś tak z dekadę za konkurencją. Mówię o tym głównie ze względu na to jak bardzo kwestia ta mnie od gry odpychała. Czułem się jakbym grał w tytuł z Nintendo DS na zdecydowanie zbyt dużym ekranie. Z kolei o oprawie dźwiękowej nie mogę powiedzieć złego słowa. Voice Acting jest na poziomie plus dodano opcję wysłuchania oryginalnej, japońskiej wersji głosów postaci. Muzyka przygrywająca nam podczas naszej przygody to jakieś tam JpoPowe pobrzdąkiwania które pasują do reszty.2015-11-03_00004

Ocenienie Mugen Souls nie jest prostą sprawą. Gra ma kilka interesujących pomysłów i uśmiałem się przy niej kilka razy. Do tego można spędzić przy niej masę czasu podbijając levele postaci i próbując odkryć tak zwane prawdziwe zakończenie. Z drugiej strony całość nie daje tyle frajdy ile powinna, ma naprawdę kiepską oprawę graficzną żałosne momenty i nie do końca wykorzystane systemy wpływające na rozgrywkę. Całość skierowana jest do bardzo niszowej grupy graczy lubiących fanservice, anime i gry RPG o olbrzymiej ilości tak zwanego grindu. Ja do tej grupy nie należę i przed odpaleniem Mugen Souls proponowałbym sięgniecie po inne lepsze tytuły.