Psycho-Pass: Mandatory Happiness, czyli jak nauczyłem się tolerować Visual Novel

Moja nieustająca misja poszerzenia swoich growych horyzontów zawiodła mnie już w różne dziwne miejsca. Przetrwałem dziwaczne gierki o zdzierających z siebie ubrania uczennicach shinobi czy kolesiu doprowadzającym dziewczyny do orgazmów wzrokiem. Przyszła więc pora na ponowne zmierzenie się z typem gier, których z jakichś powodów nie trawię. Visual Novel czyli growe odpowiedniki audiobooków od zawsze wydawały mi się trochę dziwnym pomysłem. Nie mam też specjalnie dobrych doświadczeń z tytułami reprezentującymi ten gatunek. Gdy dowiedziałem się, że istnieje Visual Novel inspirowane twórczością mojego ulubionego pisarza SF to wiedziałem, że muszę coś z tym tytułem zrobić. Dlatego też postanowiłem ograć Psycho-Pass: Mandatory Hapiness i podzielić się moimi wrażeniami z czasu spędzonego z tym tytułem.

Psycho-Pass: Mandatory Happiness to gra osadzona w uniwersum dość popularnego anime. Mamy do czynienia z poboczna historią osadzaną w trakcie trwania spraw z pierwszych kilku odcinków serialu. Znajomość tamtej historii nie jest jednak niezbędna do zagrania w recenzowany tytuł. Akca gry rozgrywa się w (nie) dalekiej przyszłości roku 2112, gdzie istnieje specjalny system monitorujący psychikę ludzi. Jednostki uznane za potencjalnych przestępców zostają aresztowane i postawione przed sądem jeszcze przed tym jak popełnią jakiś karalny czyn. Tworzy to system, gdzie zbrodnie są rzadkością ale sam fakt bycia zdolnym do popełnienia przestępstwa jest uznany za zagrożenie społeczne. Wybrani spośród więźniów pełnią funkcję łowców polujących na innych kryminalistów. Jednak jako że ich stan psychiczny nie jest pewny to osoby te nadzorowane są przez policyjnych oficerów. Na początku gry mamy wybór czy chcemy wcielić się w łowcę czy inspektora. Całość zbudowana jest z serii spraw połączonych ze sobą przez tajemniczego młodego mężczyznę o imieniu Alpha. Postać ta doprowadza do całego cyklu nieszczęść w imię przyniesienia ludzkości szczęścia za wszelką cenę. Alpha jest zdecydowanie najbardziej interesującym elementem przedstawionej nam historii. Poznanie motywacji tej postaci i jej metod działania a także pytań powstających po zestawieniu ze sobą systemu z bezpieczeństwem w roli głównej i podążaniu do szczęścia w życiu.

Historia z Psycho-Pass: Mandatory Happiness potrzebuje trochę czasu na rozkręcenie się. Zwłaszcza jeśli ie jesteśmy dobrze zaznajomieni z terminologią tego uniwersum i pojawiającymi się na ekranie postaciami. Początek rozgrywki służy jako wprowadzenie lecz dodatkowo w pierwszy kilkunastu minutach rozgrywki zasypani jesteśmy dodatkowymi wpisami encyklopedycznymi na temat kolejnych elementów tego świata przyszłości, gdzie technologia poszła zdecydowanie do przodu. Kiedy historia się już rozkręci nabiera ona dobrego tempa i jest naprawdę intrygująca. Oczywiście do pełnego czerpania radości z tego tytułu wymagane jest od nas lubienie stylistyki anime, która charakteryzuje tą grę. Chodzi mi tutaj o połączenie ze sobą jakichś wyższych koncepcji i zmieszanie ich z głupimi i sztampowymi elementami. Chodzi tutaj o pewne postacie i sceny, które nie miałyby miejsca w normalnej sytuacji. Nie jest to coś bardzo nużącego ale jako osoba, która ma trochę dość wrzucania tego typu rzeczy każdej produkcji, bardzo szybko zauważałem każdą odrobinę tekstu w tym stylu.630x

Visual Novel wiąże się z oglądaniem niekończącej się serii obrazków i czytaniem tekstu zajmującego jakąś 1/3 ekranu. Naciskając przycisk „x” przeskakujemy do kolejnych paru linijek opowiadanej historii. Możemy także ustawić automatyczne „nadawanie” dialogu. Niestety ta opcja nie jest najlepszym wyjściem dla osób, które w miarę szybko czytają bo mniej więcej co dwa zdania mamy chwilową przerwę na przeskok co totalnie rujnuje rytm dialogów i na dłuższą metę denerwuje. W przypadku Psycho-Pass: Mandatory Hapiness poza tekstem mamy także możliwość wysłuchania wypowiadanych przez postacie kwestii. Niestety niezbędna jest do tego znajomość języka japońskiego. Audio gry dostępne jest jedynie w oryginalnym wariancie z aktorami z anime powtarzającymi swoje role. Napomknę tez, że niestety moja znajomość języka Kraju Kwitnącej Wiśni nie pozwoliła mi na pełne zrozumienie wypowiadanych kwestii i musiałem posiłkować się czytaniem. Dlatego ostrzegam osoby zainteresowane słuchaniem gry, że podstawowa znajomość języka japońskiego to trochę za mało by pobawić się w słuchanie dialogów z wyłączonymi napisami. Ja odpadłem przez elementy techniczne i całą gadkę o rzeczach z przyszłości.630x-1

Nie chcę się wypowiadać na temat oprawy graficznej z prostego powodu. Nie jestem fanem tego jak wyglądają postacie w anime, a tutaj wszystko utrzymane jest w tej samej stylistyce. Jest to kwestia gustu i moje zdanie nie ma tutaj żadnego znaczenia.  Mandatory Hapiness skierowane jest praktycznie wyłącznie do fanów serialu telewizyjnego. Oni najprawdopodobniej nie mają zarzutów do tego jak tamta produkcji wygląda.

Recenzowanie gry takiej jak Psycho-Pass: Mandatory Hapiness jest dla mnie dość problematyczne. Moje doświadczenie z produkcjami tego typu jest mocno ograniczone. Z jednej strony jest to prawie ta sama kategoria gier co genialne Nine Hours, Nine Persons, Nine Doors. Jednak w przeciwieństwie do tamtej produkcji Mandatory Hapiness nie oferuje nam zagadek uzupełniających czytanie. Fakt ten sprawia, że muszę potraktować Psycho-Pass trochę inaczej i nie patrzeć na ten tytuł przez pryzmat 999. Pozostaje mi więc jedynie moje doświadczenie z kilkoma amatorskimi pecetowymi Visuel Novelami, Hatoful Boyfriend i Silent Hill: Play Novel. W porównaniu do nich Mandatory Happiness prezentuje zdecydowanie bardziej interesującą historię.

Jeszcze jedną prywatną obserwacją jest to, że dla mnie Visual Novel jest gatunkiem kompletnie nie pasującym do konsol stacjonarnych i komputerów osobistych. 50 calowy telewizor po prostu nie pasuje do rozrywki tego typu. Nie mogłem wysiedzieć przy tej gierce bo w moim wypadku czytanie książek odbywa się w trochę innych warunkach niż katowanie na PS4. Dlatego też pomajsterkowałem trochę ze streamowaniem na PS Vita i na tablet. Dopiero wtedy przy odpowiednich zabiegach mogłem zrelaksować się przy tej produkcji.630x-2

Cały powyższy tekst nie jest żadną recenzją z prawdziwego zdarzenia. Moje wypociny mogą nieźle wkurzyć fanów gatunku. W końcu totalny noob, koleś nieobeznany w gatunku nie powinien brać się za pisanie o jakiejś grze. Na swoją obronę mam tylko to, że naprawdę starałem dać szansę Psycho-Pass. Nie zamierzam też odpuścić i w najbliższych daniach zabieram się za Steins;Gate. Po cichu liczę na to, że tamten tytuł coś we mnie przełamie i zrozumiem co inni ludzie widzą w tym gatunku. Na dzień dzisiejszy muszę powiedzieć, że Mandatory Happiness to interesująca historia, której forma prezentacji nie wpisuje się w mój gust. Osoby lubiące science fiction w wariancie anime powinny być zadowolone z tej historii.