Video recenzja Xiaomi Redmi 4A

Chińska firma Xiaomi coraz to odważniej poczyna sobie na naszym polskim poletku. Może do bycia rozpoznawalną marką wśród zwykłych zjadaczy chleba jeszcze daleka droga aczkolwiek wszelkie grupy tematyczne i fora dyskusyjne są zalewane wątkami na temat ich produktów. Pytanie tylko czy faktycznie są tak dobrzy w tym co robią, a może po prostu mają dobre rozwinięty marketing szeptany? Tak się składa, że w domu mam kilka ich produktów z różnych serii. Większość z nich jest już ze mną ponad pół roku, wiec myślę, iż nastał odpowiedni moment, ażeby podzielić się z wami opinią na ich temat. Dzisiaj chciałbym się skupić na telefonie Redmi 4A, czyli na najnowszym budżetowcu. Porozmawiamy sobie o mocnych oraz słabych stronach, porównamy sobie różnice między partiami, oprogramowaniem oraz innymi telefonami z różnej półki. Także przed nami sporo pracy i pora brać się do roboty. Zapraszam do recenzji.

Na rozgrzewkę zacznijmy od sprawy z najmniej istotnej, czyli wyglądu oraz zawartości pudełka. Tak się akurat składa, że posiadam w domu dwa egzemplarze telefonu – jeden z listopada zeszłego roku, a drugi z lutego już obecnego.  Niby tylko trzy miesiące odstępu między partiami, a pewne kosmetyczne różnice można już na tym etapie zaobserwować.  Nowszy model ma nieco szczuplejsze pudełko oraz inną przejściówkę na ładowarkę. Ogólnie na tym etapie dominuje minimalizm co szczególnie widać, gdy na tym tle postawi się box chociażby z Mi4C.

 

Pora przejść do bryły telefonu. Chciałbym powiedzieć, że Redmi 4A czymś się wyróżnia, lecz musiałbym mocno koloryzować. Redmi 4A z przodu wygląda jak inne telefonu z tej serii, podobnie do części Huawei oraz pewnie wielu innych telefonów, przynajmniej jeżeli chodzi o edycję z białym frontem. Nieco irytuje też brak podświetlanych przycisków, a jedynie co otrzymujemy to diodę powiadomień święcącą w czterech kolorach. Ciężko  uznać taki stan rzeczy za uciążliwy mankament i nie przeszkadza specjalnie w użytkowaniu, jednakże nie bardzo rozumiem w czymś tkwił problem implementacji podświetlanych przycisków. No chyba, że konieczne Xiaomi chce oddzielić grubą krechą serie budżetowe od flagowców.

Trochę lepiej jest z pleckami, chociaż w momencie zakupy miałem wybór tylko miedzy złotym a złoto-różowym, a dopiero po fakcie Xiaomi poszerzyło ofertę o inne – przeważnie ciemniejsze – odcienie. Nawet biorąc pod uwagę, iż nie dolega  wam podobna przypadłość co mi i nie poddajecie telefonów notorycznym Crash testom, mimo wszystko jest kilka mocnych przesłanek przemawiającymi za dokupieniem etui oraz szkła hartowana. Plecki zostały wykonane z plastiku imitującego metal. Podejrzewam, że zbiło to nieco wagę, powierzchnia nie przejawia tendencji do palcowania się, jednakże jest stosunkowo podatna na zarysowania.

 

Ekran oraz Bateria

Odnośnie wytrzymałości to samo się tyczy pięciocalowego ekranu, który z tego co wygooglałem nie jest nawet chroniony żadnym Gueriila Glass i tez nie musiałem się specjalnie starać, żeby takowy upiększyć rysami. Co do specyfikacji mamy do czynienia z wyświetlaczem IPS w rozdzielczości 720p z całkiem niezłym kontem widzenia i małą acz zauważalną czarną ramką wokół, szczególnie rzucająca się w oczy przy białym froncie. I w tym miejscu wychodzą poważniejsze różnice między partami w postaci kontrastu oraz nasycenia barw. Oczywiście, oba wyświetlacze na potrzebę testów są ustawione identycznie, a mimo to w nowszej partii mamy do czynienia z znacznie ciemniejszymi barwami.

Różnice widać również w baterii. Nie wiedzieć czemu nowszy model ma nieco mniejszą pojemność i zamiast 3120 miliampero godzin, mamy równiutkie 3 tysiące. Na ile taka bateria wytrzyma nie będę się wypowiadał, gdyż lubię maltretować telefony maksymalnym podświetleniem, Internetem oraz grami przez co moje smartphony potrafię rozładować w kilka godzin. Wy może będziecie mieć więcej szczęścia i do dwóch dni wam wytrzyma w cyklu mieszanym. Z większą pewnością mogę wam obwieścić, że telefon nie wspiera opcji szybkiego ładowania, wiec jeżeli rozładujecie sprzęt do zera to liczcie się z tym, że ponowne naładowanie do 100% może wam zając trochę powyżej dwie i pół godziny. Niestety, Redmi 4A nie posiada bezpośredniego dostępu do baterii – co nie muszę tłumaczyć – nie oznacza nic dobrego jeżeli takowa wyzionie nam ducha. Teoretycznie przy wparciu youtubowych tutoriali z wymianą baterii można sobie poradzić w domowym zaciszu, lecz i tak jestem przeciwnikiem takich trendów. Tak, zdaje sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach stało się to już powszechną praktyką. No Super, że telefon jest kilka milimetrów smuklejszy, ale jakim kosztem?

MIUI i różnice w sofcie

Telefon działa na androidzie 6 Marshmallow z nakładką MIUI 8. Jeżeli chcecie się więcej dowiedzieć o tym ustrojstwie, to Master Pirzu zrobił na ten temat stosunkowo wyczerpujący materiał. Ja raczej skupię się podstawach oraz omówię drobne różnice między softami – Customowym(deweloperskim) od MIUI POLSKA oraz  oficjalnym Global Stable. Na pewno niecodziennym pomysłem, jest zastosowanie z przodu telefonu lampy podczerwieni IR. Dzięki temu rozwiązaniu  przy pomocy aplikacji Mi Pilot możemy sobie pozwolić na obsługę urządzeń RTV w naszym domostwie. W moim przypadku  działało to z zmiennym  szczęściem, ale nie brakuje multum zastępczych programów.

Miłe są oczywiście dodatkowe możliwości nagrywania rozmów, tryb jednej dłoni, czy  tworzenie oddzielnych profili. Mając dostęp do oprogramowania od MIUI Polska umożliwia przetestowanie pewnych aplikacji, które są jeszcze w fazie testu. Do takich należy chociażby nagrywanie ekranu, które z aktualizacji na aktualizację działa coraz lepiej, ale wciąż wymaga jeszcze kilka szlifów, żeby nagranie materiały nie muliły, a jakość obrazu była znacznie lepsza.  Z nie do końca wyjaśnionych powód opcja lite na tym sofcie nie chciała ze mną współpracować, ale z pomocą przyszła mi wersja stabilna. Czo to niby jest?  Ja bym to określił trybem „idioto odpornym”. Wizualnie wygląda jakby ktoś chciał przenieść nas do początku lat 90 i wtedy zaimplementować kafelki z windowsa 8 czy dziesięć. Wygląda  mało atrakcyjnie, aczkolwiek jest szansa, że osoby starsze czy nie obeznane w nowinkach technologicznych, Smartphony staną się nieco bardziej przystępne.

Jeszcze jednak różnica odnosi się do jakości tłumaczenia, gdzie z oczywistych przyczyn soft od MIUI POLSKA przoduje, jednakże zdarzają też momenty, gdzie cześć menusów nie jest przetłumaczona, a i udało mi się uświadczyć jeden rażący błąd.

Pokaż kotku co masz w środku

W środku Redmi 4A kryje się czterordzeniowy  procesor snapdragon 425 o taktowaniu 1.4 Ghz oraz układ Graficzny Adreno 308. Ja posiadam wersję z 2giga ramu oraz 16 giga wbudowanej pamięci. W sprzedaży jest też dostępne edycja 32 gigowa. Podejrzewam, że poza ilością przestrzeni do zapełnienia te liczby niewiele wam mówią, tak samo jak około 36 tysięcy punktów w antutu benchmark, wiec przełożę to na bardziej zrozumiały język – Telefon działa płynnie. Zdarzają się mikro ściny, jeżeli mamy zapchany ram ciężkimi aplikacjami albo włączymy Internet i zacznie nam się synchronizować jednocześnie dane z maila, facebook to nie ma zmiłuj. Prawdziwym killerem jest natomiast  Mi Cloud. Zacznij przeglądać chmurę i pobierać kilka rzeczy naraz, a możesz być pewny, że telefon zarżniesz na amen. W pozostałych przypadkach na kulturę pracy nie ma co narzekać.

Redmi 4A względnie radzi sobie również z nieco bardziej zaawansowanymi grami. Nie zanotowałem większych wpadek i w znaczą większość można płynnie pograć na średnich w ostateczności niskich detalach poza kilkoma niechlubnymi wyjątkami. Sieciowy shooter Afterpulse działa na niewielu urządzeniach, a jeżeli już to jest ponoć strasznie zbugowany. Z podobnym problemem boryka się sandboxy Gangster of The New Orlens od Gameloftu, a Modern Combat 5  jest niemalże niegrywane nawet na najniższych ustawieniach, co akurat jest winą nie samego telefonu, co kiepskiej optymalizacji. Dla przykładu starsza o dwa lata Nova 3 od tych samych ludzi wygląda i działa o niebo lepiej. Wniosek z tego prosty – da się tylko musi się jeszcze chcieć. Redmi 4A w tym czasie potrafi się rozgrzać do okolić 45 stopni.  Przy graniu nieco większą udręką może stanowić mało miejsca. Gry na Androida też potrafią swoje ważyć i 16 giga (z czego do naszego użytku mamy gdzieś około 9,6) może się okazać zbyt małą przestrzenią. Niby można wsadzić kartę micro SD, tylko trzeba mieć na uwadze, że bez Roota i odpowiednich aplikacji nie zainstalujecie sobie gier na zewnętrznym nośniku co potrafi być nieco uciążliwe.

Aparaty

Redmi 4A wspierają dwa aparaty – ładnie schowany, nie wystający spoza obudowany 13 megapixelowy z tyłu, wspierany jedną acz skuteczną diodą doświetlającą oraz 5 megapixelowym z przodu. Do legend przeszła opinia na temat aparatów Xiaomi jakie to one są niby fatalne i ogólne #meh i zaorać. Nie mam porównania z poprzednimi modelami, lecz w kontakcie z Redmi 4A nie miałem okazji tego odczuć  porównując chociażby z takim Huawei P8 Lite, czyli konkurentem z podobnej pułki cenowej. faktycznie robi nieco gorsze zdjęcia, aczkolwiek filmy wychodzą znacznie mniej rozmazane. Oczywiście mówię o optymalnych warunkach oświetleniowych. Reszta problemów raczej są standardowe dla średnio/niskiego segmentu czytaj – im mniej światła tym gorzej. Filmy tracą na ostrości i z 30 klatek robi się gdzieś 18-22 fpsów. Zdjęcia (w szczególności z włączonym HDRem) robią się odrobinę za długo w efekcie czego niekiedy zamiast uchwycić ostre zdjęcie czegoś co nas interesuje wychodzą jakieś rozmazane buble bo za wcześnie się poruszyliśmy. Pomimo, iż program do robienia zdjęć i filmów oceniam bardzo pozytywnie z racji szybkiego dostępu do podstawowych funkcji, tak tryb manualny  mógłby pozwalać na nieco więcej, a niżeli zmianę balansu bieli i ISO. O takich bajerach jak slow motion czy cyfrowej stabilizacji można tylko pomarzyć.  Gdybym miał naprawdę się czegoś czepiać, to znowu nie do końca pojmuje czemu HDR nie może być automatyczny. Standardowo tam gdzie soft of Xiaomi niedomaga tam można się ratować sklepem Google play, a nieco dokładniej w tym przypadku – aplikacją Open Camera. Bardziej od uchwyconej ilości detali martwi jakoś dźwięku na filmach, który wygłusza i  bardzo zniekształca dźwięk otoczenia. Rozumiem takie zastosowanie przy prowadzeniu rozmów i faktycznie nie towarzyszą nam niepokojące sztuki, szumy itp. ale gdyby zależało mi nagraniu kogoś, kto mówi do mnie z odległości 2,3 metrów, to obawiam się, że mimo szczerych chęci mógłbym tego kogoś nie usłyszeć.

                Nie jestem fanem robienia rybich ust i strzelania sobie selfiaczków, dlatego też tylko pobieżnie przetestowałem przedni aparat. Pomijając algorytm określający wiek i płeć, który zachowuje się jak piany zając biorąc wyniki z kapelusza tak jakość filmów i zdjęć uznaję za zadowalająca. Na Instagrama wystarczy.

Jako odtwarzać muzyki Redmi 4A sprawuje się dość przeciętnie. Pomijając fakt, że poza nielicznymi wyjątkami, w przestrzeni publicznej powinno się unikać puszczania swoich tłustych bitów z wbudowanych głośników na pełny regulator, tak z tym smartphonem nie warto tego czynić także z innego powodu – po prostu zaczyna trzeszczeć. Do ¾  jeszcze jest spoko, później robi się nieprzyjemnie. Na plus oczywiście mamy dostęp equalizera.

Miałem okazję Redmi 4A przetestować jako nawigację i wynik otrzymałem niejednoznaczny. W większych aglomeracjach będąc za kółkiem, telefon sprawował się bez zarzutów. Czasem gubił zasięg, jednakże szybko go odzyskiwał. Trochę inne doświadczenia miałem, gdy próbowałem z buta dojść do celu. Odczytywał złe dane mojego położenia, pokazywał z pupy okrężną drogę do celu, gubił zasięg – ogólnie troszkę bida z nędzą.  Na obronię muszę zaznaczyć, że topografia Cieszyna jest dość niewdzięcznym polem do testów przez liczne wzniesienia oraz ciasne uliczki. Poza tym samo Google maps też nie jest nieomylne.

Telefon posiada hybrydową tackę na karty, wiec możemy pracować na dwóch kartach SIM (micro + Nano) albo rozszerzyć pamięć telefonu o micro SD i działać na jednej karcie sim w formacie micro. Niestety, nie posiada NFC czego bym jeszcze tak bardzo nie żałował, gdyż nie dokonuje płatności zbliżeniowej telefonem. Bardziej boli fakt, że część urządzeń elektronicznych wciąż korzysta z takich rozwiązań unikając bluetooth.

Telefonom Xiaomi jest wypominany brak wsparcia LTE w paśmie 800 Mhz Prawda jest jednak taka, że po prostu trzeba uważnie czytać co to się kupuje. Zaopatrując się w sprzęt z naszej Polskiej dystrybucji możemy być pewni, że tzw. B20 będzie wspierane na naszym urządzeniu. Zamawiając spoza naszego kraju też można nabyć taki telefon przeznaczony na Europejski rynek, tylko trzeba być już zdecydowanie bardziej czujnym.

Z części moich słów, jakie skierowałem w stronę Xiaomi Redmi 4A można odnieść wrażenie, że nie darzę tego sprzętu szczególną sympatią. Odrobinę przypomina to sytuacje, gdzie redaktor cały  czas pastwi się nad omawianym produktem, po czym wystawia nieadekwatną do przebiegu publikacji, wysoką ocenę. Na swoją obronę mogą stwierdzić (poza tym, że jestem smutnym malkontentem i marudzenie jest w mojej naturze), iż większość poruszonych niuansów, które mógłbym przemawiać na niekorzyść tego sprzętu, da się obronić ceną oraz ogólnym targetem urządzenia. Redmi 4A można nabyć w przedziale cenowym od niecałych 400 zł do 600 zł w zależności z jakiego źródła i jaką wersję zamawiamy. Wiadomo, im taniej tym stosunek ceny do jakości przemawia za tym smartphonem, jednakże  nawet decydując się na ten droższy wariant, jestem w stanie ten telefon polecić z czystym sercem. Fajerwerków tutaj nie uświadczymy,  aczkolwiek  jako początek przygody z systemem MIUI oraz smartphonów Xiaomi, ten budżetowiec sprawdza się nienagnanie. Ba! Przy odrobinie dobrej woli  nawet nieco bardziej zaawansowani użytkownicy docenią siłę drzemiącą w tym urządzeniu. Wierzcie mi bądź nie, ale fakt trzymania dwóch podobnych urządzeń pod jednym dachem nie jest dziełem przypadku.