Yakuza Kiwami – Recenzja

PlayStation 2 na 99% jest moją ulubioną konsolą. Masa genialnych gier z wysłużonych i nowych serii  przełożyła się na sukces Sony. Godzinami mógłbym wymieniać świetne tytuły, w które zagrywałem się na swojej „czarnulce”.  Pośród  masy wybitnych gier znajduje się dzieło Segi, które dopiero teraz  zostaje docenione przez rzesze graczy. Chodzi mi oczywiście o serię Yakuza, która jest z nami od 2005 roku.  Jednak dopiero sukces Yakuza 0 sprawił, że wszyscy czekają na więcej japońskiej gangsterki. Czy  Yakuza Kiwami zaspokoi oczekiwania graczy?

Yakuza Kiwami to remake wydanej w 2005 roku gry Yakuza. Gra doczekała się już wcześniej wersji HD na WiiU i PS3 ale teraz mamy do czynienia z prawdziwym odtworzeniem tamtego tytułu w nowej szacie graficznej z masą dodatków i usprawnień.  Piszę o tym tak na wypadek jakby ktoś drapał się po głowie i zastanawiał się czym jest ta produkcja. Kiwami jest więc sequelem dla wydanej na początku tego roku gry Yakuza 0. Fabuła gry nie jest jednak bezpośrednią kontynuacją tamtej produkcji i akcja gry rozgrywa się przez większość czasu w 17 lat po wydarzeniach  z Yakuza 0.

 

Mamy do czynienia z rimejkiem pierwszej Yakuzy. Kazuma Kiryu – bohater całej serii władował się w niezłe bagno. Szlachetny yakuza zostaje skazany za morderstwo szefa swojej  mafijnej rodziny. Morderstwo, którego Kiryu nie popełnił przynosi mu 10 lat odsiadki i wydalenie  z organizacji. Po powrocie na stare śmieci wszystko jest w najgorszym z możliwych miejsc. Dawni przyjaciele stali się wrogami  a dawni wrogowie zyskali na sile. Bohater stara się odnaleźć w tym świecie i przetrwać. Kiryu szybko zostaje wplątany w większą aferę z masą kasy w tle. Jakby tego było mało na barki bohatera spada opieka nad małą dziewczynką, która z jakiegoś powodu jest wysoko na liście celów gangsterów.

Fabuła gry jest naprawdę dobra i nie chcę napisać nic więcej by nie popsuć nikomu zabawy. Napiszę tylko, że Kiwami zyskało wiele dzięki istnieniu Yakuza 0. Przedstawione w tamtej grze relacje pomiędzy postaciami dodają głębi wydarzeniom z tego tytułu. Z tego powodu gracze zaznajomieni z prequelem bardziej docenią historię przestawioną tutaj.

Yakuza Kiwami  jest chodzoną bijatyką z elementami gry przygodowej, RPG i z odrobiną przeróżnych symulatorów. Całość rozgrywa się w tętniącej życiem,  otwartej dzielnicy Tokio. My biegamy z miejsca na miejsce by chłonąć wciągającą fabułę. W międzyczasie możemy wykonywać masę zadań pobocznych  lub po prostu „żyć” w tym świecie jako twardziel z powiązaniami w światku przestępczym. Kiwami to swego rodzaju bardziej skoncentrowana wersja Grand Theft Auto, która bardzo mocno osadzona jest w kulturze Japonii. Takie wytłumaczenie powinno pomóc zrozumieć ten tytuł osobom  nie mającym doświadczenia z serią. Ja osobiście bardziej wolę pisać o naturalnym rozwinięciu pomysłów zawartych w Shenmue. Mamy bowiem do czynienia z czymś co z jednej trony prezentuje nam epicką historię. Z drugiej strony Kiwami  stara się symulować życie kogoś z półświatka.  W każdym razie całość jest mieszanką wielu pomysłów, które współpracują ze sobą wyśmienicie.

Nikogo nie zaskoczy stwierdzenie, że  Yakuza Kiwami jest  „zbudowana” z elementów pochodzących z  Yakuza Zero. Gra wydana na zachodzie na początku tego roku z oczywistych powodów posłużyła za podstawę dla remastera. Tak więc mamy ten sam silnik graficzny, wiele lokacji żywcem przeniesionych z tamtej gry. Pojawia się także masa usprawnień, które zadebiutowały w Yakuza Zero. System walki oparty na kilku różnych stylach ataków powraca.

Same potyczki są niebywale widowiskowe i brutalne. Wszystko to za sprawą systemu HEAT, gdzie wraz z zadawaniem ciosów powiększa się pasek energii wykorzystywane do ataków specjalnych. Akcje te są naprawdę kosmiczne i niebywale brutalne. Może to być na przykład powalenie wroga n kolano kijem baseballowym po czym  robimy pełny zamach na głowę. Nic nie przebije jednak wepchnięcia garści gwoździ do ust  przeciwnika i wymierzenia w buźkę kopniaka.

Poza masą pobocznych atrakcji i dodatkowymi zadaniami mam też jednej nowy bajer. Kiwami prezentuje nam coś co nazywa się Majima Everywhere. Jest to cały wątek poboczny gry, gdzie w trakcie zabawy będziemy natykać się na psychicznego ulubieńca fanów serii Yakuza. Goro Majima postanowił nas sprawdzać przy każdej możliwej okazji. Z tego powodu w różnych momentach będziemy atakowani przez żadnego krwi wariata. Magia tego bajeru polega na tym, ze poza walkami mamy masę naprawdę zabawnych sytuacji związanych z tym co odstawia Goro. Koleś raz będzie udawał policjanta i podczas przeszukiwania wyzwie nas na pojedynek  by innym razem przebrać się za barmana, upić nas i wtedy zaciągnąć do walki. Wszystkie sytuacje są strasznie zabawne i świetnie współgrają z tonem gry.

Jeśli chodzi o poboczne aktywności to bajery takie jak shogi, lotki, hazard czy karaoke powracają. Atrakcji jest mniej niż w Yakuza 0 ale i tak mamy sporo zabawy. Podobnie z zadaniami pobocznymi, których jest około 70. Jest to o 30 misji mniej niż poprzednim razem, ale cała gra jest trochę krótsza,  więc nie jest tak, ze nagle nie mamy nic do roboty. Same misje wypadają pozytywnie i nadal są nieziemsko zabawne.  Część z misji bezpośrednio nawiązuje do zdarzeń z prequela. Moim zdaniem właśnie te zadania są najlepsze i najśmieszniejsze.

W gruncie rzeczy Kiwami to to samo co zawsze tylko w trochę mniejszej ilości. W końcu gra przestawia nam fabułę odsłony, która zapoczątkowała cały cykl i trzyma się ram wyznaczonych przez oryginalna grę. Z tego powodu całość jest trochę krótsza. Nie wpływa to jednak negatywnie na zabawę bo i tak spędzimy dobre 40 godzin  na obijaniu bandziorów w Kamurocho.

Może to trochę śmiałe stwierdzenie, ale mam wrażenie, ze Kiwami jest najlepszych remakiem jaki  kiedykolwiek powstał. Jak dotąd Resident Evil był przykładem jak powinno się odświeżać gry. Teraz mam wrażanie, że nowa Yakuza pokazuje jak powinno się usprawniać starsze gry. Poza ulepszoną grafiką  mamy poprawki w rozgrywce, nowe misje poboczne i dodatkowe nawiązania do pozostałych części serii. Dzięki temu gra zostaje ulepszona w każdy możliwy sposób i dodaje najbardziej zagorzałym fanom coś nowego do roboty. Zawiedzeni będą jedynie ci, którzy zakochali ie w anglojęzycznym voice actingu, który pojawił się w oryginalnej wersji gry. Z oczywistych powodów wyleciał on na śmietnik, a my możemy cieszyć się tłumaczeniem bliższym oryginałowi bez Lexa Luthora ze Smallville.

Yakuza Kiwami to naprawdę solidna odsłona serii. Obawiam się jednak, że nowi fani cyklu będą trochę zawiedzeni. Zero jest genialną grą i najprawdopodobniej najlepszą częścią cyklu o przygodach Kazumy. Kiwami to „tylko” remake pierwszej Yakuzy. Z tego powodu całość jest mniej rozbudowana od pozostałych gier w serii. Nawet dodatki pojawiające się w  nowej wersji gry mogą nie być wystarczające by zadowolić wszystkich. Może przeceniam znaczenie Majimy, który był grywalną postacią w Zero. Mam jednak wrażenie, ze część graczy sięgnie po Kiwami licząc na większą obecność tej postaci. Remaster rozbudowuje udział tego anty-bohatera w   akcji ale nie spędzimy z nim kilkudziesięciu godzin. To tylko taka mała uwaga, którą po prostu musiałem się podzielić  ze światem.

Yakuza Kiwami to kolejny niezwykle mocny tytuł w tegorocznej ofercie PlayStation 4. Mógłbym się godzinami rozprawiać nad tym dlaczego jest to wyśmienity tytuł. Ograniczę się jednak do tego, że Kiwami jest najlepszym rimejkiem gry jaki kiedykolwiek powstał.

Gra jest trochę słabsza od wydanego na początku roku prequela. Nie oznacza to jednak, ze nie warto zainteresować się tym tytułem. Nadal mamy do czynienia z wybitną produkcją, którą polecam z całego serca. Wszyscy powinni jak najprędzej popędzić do sklepów i zdobyć swoją kopię tej genialnej gierki. Zwłaszcza, że przecieki na temat Yakuza Kiwami 2  mówią o tym, że remake Yakuza 2 jest już za rogiem.