Mario Kart Tour. Nie taki diabeł straszny i chytry na srebrniki

Nintendo z każdym krokiem odważniej poczyna sobie na rynku mobilnym, udostępniając swoje najpopularniejsze marki na smartphone-y. Ostatnim takim przypadkiem jest Mario Kart Tour, który już jakiś czas temu zadebiutował w formie bezpłatnego Free to play. Oto moje przemyślenia i mini recenzja z perspektywy weterana serii.

Konieczne kompromisy

Oczywiste, iż z racji platformy oraz formy dystrybucji, Mario Kart Tour musiał przejść szereg uproszczeń. Przede wszystkim, sterowanie zostało dostosowane pod jeden palec. Z tego też powodu nasz pojazd sam przemieszcza się do przodu. Reszta czynności jak skakanie, driftowanie, czy używanie broni zostało zrealizowane maksymalnie intuicyjnie i nie ma co do tego większych zastrzeżeń. No, może poza tym, że gra nawet na poziomie trudności 150cc jest stosunkowo wolna w porównaniu do swoich „dużych” odpowiedników. Jest dostępne jeszcze 200cc, ale tu już wkrada się motyw mikro transakcyjny i tylko osoby, które zainwestowały prawdziwą gotówkę, mogą się cieszyć tym trybem. Do tematu Free to play (czy jak kto woli – pay  to win) jeszcze przy okazji Mario Kart Tour wrócimy.

Gra jest podzielona na co tygodniowe tematyczne eventy, przez co dobiera ekskluzywne trasy pod dane wydarzenia. Niestety, nie jest ich szczególnie dużo i przeważnie powtarzają się te same, z drobnymi różnicami w postaci dodatkowych „hopek”, lustrzanego odbicia, czy jazdy w odwrotnym kierunku. Na dodatek w Mario Kart Tour nieco skrócono, redukując liczbę okrążeń z 3 do 2, ale to akurat dobrze pasuje do idei szybkich posiedzeń, jakimi charakteryzuje się granie na smartphone-ach.

FTP czy PTW? Dyskutujmy

Pora przejść do najbardziej kontrowersyjnej kwestii, czyli na ile Mario Kart Tour jest grywalne w swojej „darmowości”? Napiszę tak. Ja osobiście nie oczekuje cudów i jeżeli dostaję jakiś produkt na papierze „za darmo” to doskonale wiem, czego oczekiwać. I nie inaczej jest w tym przypadku. Żeby czegoś się tutaj dorobić to trzeba, mimo wszystko, poświęcić czas na grindowanie. Na zdobywanie monet, doświadczenia. Żeby zdobywać więcej punktów na trasach i lepsze oceny, które przekładają się na gwiazdki, należy mieć niekiedy naprawdę wypchaną sakwę po brzegi. Wszystko w celu kupienia postaci, czy lepszego pojazdu, zapewniającego lepsze osiągi i bonusy. No tak to wygląda i biorę to na klatę. Zdaję sobie również sprawę, że ci co płacą mają się po prostu w tej kwestii lepiej. Tym bardziej, że zaliczając się do „plebsu” w Mario Kart Tour, mamy też ograniczoną ilość doświadczenia oraz mamony, którą możemy zebrać.

Grywalne czy zaorać?

Kontynuując powyższą myśl, czy to oznacza, że Mario Kart Tour jest niegrywanym paździerzem? W moim odczuciu – skądże!! Chyba z obecnych gier na rynku mobilnym żadna gra mnie tak nie wciągnęła. Póki co podział na graczy, którzy nie wydali ani złotówki  i tych, co inwestują w ten tytuł realną gotówkę, też nie jest aż tak widoczny. Zaznaczam póki co, gdyż w planach jest wprowadzenie trybu rywalizacyjnego z innymi graczami i coś czuję, że wtedy może się to wszystko posypać.

Podsumowując Mario Kart Tour jest fajną, prostą i przyjemną gierką skrojoną pod rynek mobilny. Obarczoną pewną dozą niedoskonałości wynikającą z przyjętego formatu free to play, ale w moim odczuciu nadal potrafiącą bawić. Dodatkowo muszę pochwalić stosunkowo poprawną optymalizację i na moim Redmi Note 5 (u mnie na P20 też spoko – dop. Coati) nie miałem większych problemów z płynnością rozgrywki. No chyba, że ciągle wygaszałem i wybudzałem telefon, ale to już całkowicie osobna kwestia. Życzę wam miłej i udanej zabawy z tym tytułem.

Mario Kart Tour

7

Mechanika

7.0/10

Frajda

7.0/10

Grafika i Audio

7.0/10

Zalety

  • Niezła optymalizacja
  • Mario Kart na telefonie
  • Przyjemna rozgrywka
  • Za darmoszkę

Wady

  • Powtarzalność
  • konieczność grindowania