Roborock S6 (S65) – Recenzja

Mamy w domu dwa koty. Dwa koty, które każdego dnia zostawiają po sobie kłęby sierści. Jest to szczególnie odczuwalne w okresie letnim, kiedy to z odkurzaczem można biegać właściwie non stop. Dlatego też wspólnie z żoną, stwierdziliśmy, że pierwszym zakupem po ślubie będzie robot sprzątający, który za nas pozbiera kłaki. Od pewnego czasu w mieszkaniu gościmy Roborock S6 (S65), a wady i zalety tego bohatera bez peleryny poznasz w poniższej recenzji. Uwaga – dużo tekstu i trzeba się wczytać!

Xiaomi Roborock S65

Nie będę się rozwodził nad wyglądem robota i jego wyposażeniem, bowiem pod każdym względem jest… standardowe. Wygląda jak typowy robot sprzątający, a w zestawie zawiera typowo robotowe dodatki, takie jak stacja dokująca, szczoteczka, pady do mopa i instrukcja (również w języku polskim – kupiony z krajowej dystrybucji). Roborock S6 jest solidny, a przy tym ciężki, więc zdecydowanie lepiej go nie upuszczać na palce, bo zrobi kuku. Na wybranym przez nas czarnym wariancie kolorystycznym (S65) widać zbierający się kurz, ponadto błyszcząca obudowa ma tendencję do palcowania, więc co kilka dni warto go przetrzeć szmatką. Gdy jest czysty, prezentuje się okazale. Tak dostojnie, niczym w smokingu.

Kilka podstawowych danych:

  • Poziom hałasu – 58 dB,
  • pojemność zbiornika na kurz – 480 ml,
  • pojemność zbiornika na wodę – 160 ml,
  • czas pracy – 150 minut,
  • bateria – 5200 mAh,
  • wymiary – 353 x 350 x 96,5 mm,
  • siła ssania – 2000 Pa.

Nigdy wcześniej nie posiadałem robota sprzątającego, więc ciężko mi się odnieść do jego poprzednika, czyli modelu S5, lub konkurencji ze strony iRobot. Xiaomi twierdzi, że S6 pod każdym względem przewyższa poprzednika – pracuje ciszej, posiada poprawioną szczotkę, jest mądrzejszy i dłużej sprząta na jednym ładowaniu. Jeszcze przed zakupem byłem w stu procentach nastawiony na Roombę 980, bo hello, ci goście od prawie 30 lat budują roboty. Obejrzałem jednak wiele filmów porównujących sprzęt Xiaomi oraz Roombę. Z tego, co widziałem, Xiaomi zdecydowanie sprawniej poruszał się po pomieszczeniu, rzadziej głupiał i, co mnie urzekło, kręci piruety wokół nóg stołów, ale o tym później. Wybór był ciężki, jednak zaryzykowałem kupno S6. Przy okazji, na robocie nie znajdziecie logo Xiaomi. To Roborock!

Roborock S6 wie, gdzie jechać

Na samym środku robota znajduje się wystająca wieżyczka, w której osadzony jest Lidar skanujący pomieszczenie nawet w całkowitej ciemności. Już po pierwszym uruchomieniu odkurzacza w Androidowej aplikacji Mi Home pojawia się zarys pomieszczenia. Przez kilka kolejnych minut robot poznaje układ mieszkania, jeżdżąc wzdłuż ścian. Po objechaniu obszaru zapisuje go jako strefę i rozpoczyna sprzątanie. W naszym mieszkaniu mamy sypialnię-bawialnię, korytarz (w sumie to mała klatka schodowa ze schodami), kuchnię i łazienkę. Do dwóch ostatnich pomieszczeń Roborock S6 nie wjedzie, ponieważ jest zbyt wysoki próg, jednak do kuchni wstawiam go ręcznie i mimo tego błyskawicznie rozpoznaje swoją pozycję, po czym przystępuje do sprzątania. Pozostałe korytarz i sypialnia-bawialnia posiadają około 30 m2. Robot ustanowił 3 strefy – sypialnię, korytarz i kuchnię. Każde uruchomienie robota wiąże się z podobnym scenariuszem, w którym to robot wącha wszystkie listwy przypodłogowe, mimo iż posiada mapę pomieszczenia w pamięci. Prawdopodobnie sprawdza, czy nic się nie zmieniło od ostatniego przejazdu.

Pierwsze sprzątanie mieszkania zajęło mu ponad pół godziny, jednak z każdym kolejnym robot potrafi urwać z tego kolejne sekundy i obecnie wyczyszczenie całości zajmuje mu mniej niż 30 minut. Bardzo obawiałem się o to, jak Roborock poradzi sobie ze schodami. Niby posiada systemy zapobiegające upadkowi, ale wiecie, szkoda by było, żeby świeżo zakupiony robot spadł na półpiętro. Na szczęście czujnik reaguje natychmiastowo i nie pozwoli mu upaść. Nie mam zastrzeżeń co do orientacji w terenie, jednak trzeba pamiętać o tym, aby przed uruchomieniem robota przygotować do tego mieszkanie. Warto uporządkować kable (co też uczyniłem), wrzucić do prania brudne skarpetki, a kapcie położyć na kanapie, ponieważ będzie próbował je wyczyścić. Jedynym problematycznym miejscem była dość szeroka listwa umieszczona na podłodze korytarza, do której przytwierdzona jest antresola. Roborock S6 próbował na nią wjechać, ale widząc znajdujący się z drugiej strony spadek, wpadał w pewnego rodzaju pętlę: sprzątaj-stój-sprzątaj-stój. Po ustawieniu strefy no-go problem się rozwiązał i robot omija listwę.

Roborock świetnie rozpoznaje układ pomieszczeń

Nasza sypialnia-bawialnia posiada dwie strefy, które scaliłem w jedną. Pierwsza przypomina pracownię. Znajdują się w niej umieszczone obok siebie biurka – pierwsze z moim centrum dowodzenia i drugie, przy którym postawiłem retro-komputer. W tej strefie, w kącie, umieściłem też stację dokującą. Druga strefa składa się z komody, kanapy, stołu i łóżka. Strefy oddzielają od siebie dwa fotele, co zauważycie na poniższych screenach. Po uruchomieniu robot rozpoczyna sprzątanie mojego kącika, następnie przechodzi do strefy spalno-zabawowej, a na końcu sprząta korytarz. Na mapie pomieszczenia oznaczone są wszystkie nogi stołu oraz część nóg łóżka. Część, ponieważ ustawione jest przy ścianie. Po rozpoznaniu nogi Roborock zatacza wokół niej kółko, wybierając przy okazji paprochy. Czasem zdarza się, że zamiast idealnego kółka robot tworzy coś na kształt elipsy, ale traktuję to jako wyjątek. Niemal zawsze ładnie okrąża nogę. Zresztą, bez przesady, ile paprochów może się tam znajdować? Nawet jeśli jakiś zostanie, to dla mnie nie problem, bo reszta mieszkania błyszczy. W najgorszym wypadku poślinię palec, przykleję do niego paprocha i wyrzucę go do kosza. Wielkie mi mecyje!

Menu wyboru prędkości odkurzania Roborock S6

Mi Home działa nieźle, ale ma błędy

Mówiąc wprost – aplikacja Mi Home działa dobrze. Nie obyło się jednak bez zgrzytów, o które sam poprosiłem. Po pierwszym uruchomieniu pozostawiłem wszystkie opcje regionalne tak, jak życzył sobie producent. Zrobiłem aktualizację oprogramowania wraz z robotem i przystąpiłem do sprzątania. Jednak w wielu filmach na Youtube opisujących działanie aplikacji recenzenci polecali ustawić region jako Chiny, a język preferowany przez użytkownika. Skutkować to miało szybszym dostępem do aktualizacji. OK., super! Zmieniłem zatem region na Chiny, zrobiłem kolejny update i, ku mojemu zdziwieniu, aplikacja przestała rozpoznawać robota. Mało tego – w trakcie ręcznego dodawania urządzenia Mi Home twierdziło, że nie ma czegoś takiego jak Roborock S6. Najwyższym modelem, jaki mogłem dodać, był Roborock S5! Przeinstalowałem aplikację, zostawiłem oryginalny region (Niemcy) i znów mogłem odpalić nowego koleżkę. W momencie pisania recenzji posiadam Mi Home w wersji 3.5.4_0656.

Trafiłem też na problem związany z punktowym sprzątaniem, bo robocik potrafi dojechać w każde wskazane przez nas miejsce. Wskazałem mu miejsce sprzątania, ale nie mogłem go przerwać. W opcjach punktowego sprzątania robot nie reagował na anulowanie akcji, w głównym menu zaś nadal twierdził, że jest podłączony do ładowarki. Jedynym rozwiązaniem było wydanie rozkazu sprzątaj całość i naciśnięcie guzika Home na jego obudowie. Zakładam, że problem wystąpił, ponieważ anulowałem jego akcję w momencie, gdy jeszcze jechał i nie rozpoczął właściwego sprzątania. Rzadko z tej funkcji korzystam, ale mam nadzieję, że tęgie chińskie głowy z Xiaomi poprawią to w którejś aktualizacji.

Pomijając ten krótki epizod, raczej nie mam zastrzeżeń do funkcjonowania aplikacji. Jest szybka, intuicyjna, umożliwia sprawne zarządzanie pomieszczeniami. Roborock S6 doskonale wie, które miejsca omijać, co tyczy się zarówno wirtualnych stref no-go, jak i taśm ochronnych. Jest to ogromna zaleta względem rozważanej przeze mnie Roomby 980, która posiada fizyczne bariery. Chyba że w aplikacji iRobot też takowe są, a producent się tym nie chwali. Ważna informacja – aby aktywować strefy no-go oraz taśmy ochronne, należy w Vacuum Settings włączyć Map Saving Mode, które jest obecnie w fazie beta. Bariery ustawia się bajecznie prosto i faktycznie ścieżka sprzątania robota przebiega wzdłuż określonej przez użytkownika wirtualnej linii. Roborock również bez problemów wykrył nową lokalizację stacji dokowania. Po zakupie odkurzacza zrobiłem małe porządki w sypialni-bawialni i przestawiłem jego domek. Pierwszy przejazd po zmianie lokacji nieco przypominał błąkanie we mgle, jednak szybko nauczył się, w którym miejscu obecnie jest i gdzie wrócić po sprzątaniu, co też uczynił bez problemów. Po każdym sprzątaniu możemy przeanalizować trasę robota w sekcji Cleaning history, ponadto istnieje możliwość podzielenia pomieszczenia na strefy i automatyzacji sprzątania. Ustawianie scenariusza jest proste, działa bezproblemowo. Dodatkowo w Mi Home znajdziemy informację o tym, kiedy wymienić części eksploatacyjne robota.

Jak sprząta Roborock S6?

Ludzie, jak to sprawnie ssie! Od kilku tygodni właściwie w ogóle nie sprzątamy konwencjonalnym odkurzaczem, bo nie ma takiej potrzeby. Nawet po 2 dni tradycyjnym sprzątaniu Roborock wybierał pół zbiornika kocich kłaków i żwirku, który przyczepił im się do łapek. Owszem, czasem po zautomatyzowanym sprzątaniu trafiamy na pojedynczy paproch, który odbije się od bocznej szczotki. Są to jednak sytuacje rzadkie, a Roborock S6 sprawnie zbiera zabrudzenia. Czasem dosypuję mu dodatkowe paprochy ze stołu i patrzę, jak je wciąga. Paprochy ze skarpety strzepuję mu pod nos i mówię: żryj to. Wszystko wciągnie, nawet w trybie Quiet, z którego korzystamy niemal zawsze. Wówczas słychać jedynie nieco robotyczny moduł ruchu, który działa głośniej niż sama dmuchawa wsysająca nieczystości. Dopiero po uruchomieniu trybu Turbo i MAX do naszych uszu dobiega typowo odkurzaczowy świst. W naszym przypadku nie ma potrzeby uruchamiać mocniejszych trybów, ponieważ ani nie mamy mocnych zabrudzeń, ani nie mamy dywanów. W związku z tym nie przetestowaliśmy Carpet Mode, czyli trybu, w którym urządzenie samodzielnie rozpoznaje dywan i zwiększa siłę odkurzania. Najcichszy, a zarazem najsłabszy program sprzątania w zupełności nam wystarcza.

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony głośnością urządzenia – nasz standardowy odkurzacz Hoover generuje zdecydowanie głośniejszy, doprowadzające mnie do szału hałas. Dźwięk pracującego Roborocka S6 zdecydowanie mniej uprzykrza życie. W materiałach producenta znajdziemy nawet zdjęcie śpiącego dziecka, obok którego pomyka odkurzacz. Ja przy nim nie usnę, ale moja żona bez problemów (ba, ona lubi ten dźwięk). Podobnie jak inne urządzenia z tej półki cenowej, Roborock S6 potrafi doładować się w trakcie sprzątania, jeśli jego bateria zostanie wyczerpana, a następnie kontynuuje sprzątanie w miejscu, w którym skończył. Bystrzacha.

Roborock S6 ma mopa. Tak jakby

Kolejną cechą przemawiającą za zakupem Roborock S6 był mop. Doskonale zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że przyschniętych plam nie doczyści tak jak standardowy mop, jednak z góry założyliśmy, że wcieli się w rolę odświeżacza do podłóg. Moduł mopa to dołączany ręcznie zbiornik, z którego sączy się woda. Nie ma tam żadnej technologii NASA – są dwie dziury, a intensywność wycieku ustawiamy znajdującym się w zbiorniku suwakiem. Do zestawu producent dołączył 2 pady wielokrotnego użytku i 10 jednorazowych. Dotychczas podłogi czyściliśmy samą wodą bez środków czyszczących i po każdym czyszczeniu mop był zauważalnie przybrudzony. Nawet w sytuacji, gdy kilka dni wcześniej ręcznie szorowałem podłogi. Na ten moment mogę się jedynie przyczepić do powierzchni krycia. Mop pozostawia smugę na około ¾ swojej szerokości, więc albo ten typ tak ma, albo wyrobi się wraz z użytkowaniem. Moim patentem na nieco szerszą powierzchnię mycia jest zwilżenie mopa wodą przed zamontowaniem. Wówczas przez jakiś czas czyści trochę szerszą powierzchnią.

Czy warto kupić robota sprzątającego do małego mieszkania?

Dobra, umówmy się – nasze mieszkanie jest nieduże i ręczne odkurzanie zajmie mi jakieś 15 minut. Robot te samą czynność wykona w czasie dwukrotnie większym, więc czy jest sens go kupować? No pewnie! W czasie, gdy robocik sobie śmiga po sypialni-bawialni, ja mogę zająć się zmywaniem naczyń albo sprzątaniem kurzu w innym pomieszczeniu. Obiad mogę ugotować, kibel wyczyścić. Przejść kolejny etap w Duke Nukem 3D, obejrzeć nowy odcinek South Park. Może też sprzątać, gdy nas nie ma w domu. Tego rozwiązania jednak nie polecam właścicielom futrzaków, ponieważ kot/pies może zrobić kupę na środku pokoju. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że robot na nią wjedzie, rozsmaruje po mieszkaniu i zastaniemy taki widok. Shiiit, niefajnie!

Logo Roborock

Poza tym widzę same zalety. Owszem, dla wielu może to być spory wydatek – Roborock S6 kosztował 2495 złotych w pewnym sklepie z RTV i AGD w nazwie. Za około 1000 złotych mniej można kupić jego poprzednika, model S5, który też jest świetnie oceniany przez recenzentów i użytkowników. Mogliśmy sobie jednak pozwolić na najnowszy model, czego absolutnie nie żałujemy. Umówmy się, każdy z nas ma mało czasu. Codzienne dojazdy do pracy oraz pozostałe obowiązki domowe sprawiają, że tych kilkanaście minut dziennie staje się na wagę złota. Po powrocie z pracy możemy uruchomić robota za pomocą aplikacji lub znajdującego się na nim przycisku i zapomnieć o tym nieprzyjemnym obowiązku. Z ręką na sercu mogę Wam polecić Xiaomi Roborock S6. Nie jako recenzent gadżetów, a jako zwykły gostek, który nie lubi odkurzać.

PS. Nasze koty przyzwyczajają się do robota. Kotka, Dydzia, boi się swojego cienia, więc ucieka w kąt za każdym razem, gdy usłyszy starting to clean. Samiec, Stówal, coraz odważniej wychodzi do robota i obserwuje, co ten wyczynia. Podbiega go wąchać, próbuje dotknąć łapką, zgrywa twardziela, dopóki Roborock nie zaczyna jechać w jego stronę. Myślę, że za miesiąc Stówal będzie jeździł na robocie, a Dydzia nadal będzie się chowała na antresoli, patrząc z politowaniem na swojego brata. lol

Roborock S6

2499 zł
8.8

Wygląd

9.5/10

Obsługa

9.0/10

Efektywność

9.0/10

Stosunek cena/jakość

7.5/10

Zalety

  • Całkiem cichy
  • Czyści skutecznie
  • Jest wydajny
  • Ładnie wygląda

Wady

  • Aplikacja Xiaomi Home wymaga poprawek
  • Podatny na zarysowania "przedni zderzak"
  • Mógłby trochę stanieć

1 komentarz do “Roborock S6 (S65) – Recenzja

Komentowanie zostało wyłączone.