Bloodborne Śmierć snu – recenzja komiksu

W Internecie przez długi czas funkcjonował obrazkowy mem ze zdjęciem pudełka z grą Bloodborne i odpisem w stylu „kolekcja gier na PS4”. Był to całkiem inteligenty mem z kilku powodów. Po pierwsze, gra to bezapelacyjnie jedna z najlepszych produkcji From Software, a przy okazji faktycznie mocarny tytuł ekskluzywny dla konsoli PlayStation 4. Tu nie ma z czym dyskutować. Po drugie, uniwersum Bloodborne i jego historia kawał dobrze przemyślanego, wielowarstwowego scenariusza. A skoro mamy do dyspozycji świetny grunt, to może wykorzystać go do innych celów? Książka? Film? Zabawki? Komiks? Tak, komiks byłby spoko (figurki też są) i właśnie nim się zajmę. BloodBorne Śmierć Snu.

Ukontentowany od samego początku

Przyznam się wam, że komiks BloodBorne Śmierć Snu kupiłem w zasadzie w ciemno. Ot, szukałem Problemu Trzech Ciał od Cixina w empiku i wyszedłem z dwoma pozycjami. Potem patrząc na serwis aukcyjny, stwierdziłem że przepłaciłem, kupując komiks za pełną cenę. Jednak z drugiej strony… wątpię, żebym go kupił w innych okolicznościach. I byłby to błąd, gdybym przeszedł obok niego obojętnie. Z racji tego, że był to nieco losowy zakup, to dopiero w domu odkryłem, że za kreskę/rysunek odpowiada Polak Piotr Kowalski (Gail, Badlands, Wiedźmin, Hulk,.), scenariusz Aleš Kot, a kolorowanie Brad Simpson i Kevin Enhart. Pierwsze wrażenie po przekartkowanu? Ładne to i trzyma się klimatu BloodBorne. Czas zagłębić się w opowieść.

BloodBorne Śmierć Snu

Pierwszy tom zawiera w sobie dwie opowieści osadzone w uniwersum gry. Pierwsza nosi właśnie podtytuł Śmierć Snu i w mojej opinii za bardzo stara się kopiować prawa rządzące grą video. Mimo iż wszystko jest zgodne z materiałem źródłowym, to w opowieści komiksowej można odnieść wrażenie, że ktoś tu poszedł na łatwiznę. Skopiowanie i przetasowanie gameplayu gry na modłę opowieści obrazkowej wypada słabo. Postać łowcy (gracza) otrzymuje zadanie przetransportowania bladej krwi z punktu A do B, po drodze ginie i odradza się ponownie, by kontynuować koszmar Nocy Łowów. W kolejnych kadrach pojawiają się znane postacie z gry, a także potwory i inni łowcy. Wszystko się zgadza, ale oczekiwałem czegoś w uniwersum BloodBorne, a nie jego kopii 1:1 pod postacią questu pobocznego. Można powiedzieć, że to dla osób, które nigdy nie grały w grę, ale… niestety. To tak, nie działa. Jeśli Bloodborne Śmierć Snu, to twój pierwszy kontakt z IP, to odpuść. Brak znajomości materiału źródłowego odejmuje 5 punktów od oceny końcowej. Wszystko ze względu na brak kontekstu i szerszego spojrzenia na sytuację, w jakiej znajduje się miasto Yharnam. Sytuację ratuje druga historyjka tomu pierwszego.

Bloodborne Pragnienie Uzdrowienia

To, czego brakowało mi we wcześniejszym akapicie, naprawia Pragnienie Uzdrowienia, czyli opowieść o walce, wytrwałości, uporze, przyjaźni i stracie. Dopiero po lekturze tej części komiksu jestem w stanie potwierdzić, że pieniążków nie wyrzuciłem w błoto. Aby nie zdradzać fabuły, opisze szybciutko, że historia ukazana jest z perspektywy dwóch osób, których los zostaje spleciony przez dręczące je pytanie. Pytanie o genezę i rozwiązanie problemu zarazy, jaka szerzy się w mieście. W tle życiowe problemy oraz kościelna intryga. To tyle, ale sposób podania wyśmienity. Spodobał mi się również humor i kilka kadrów ukazujących emocje bohaterów — bardzo dobra robota.

Zobacz też: Recenzja komiksu Favela w Kadrze

Klimat potwierdzony

Wielkie brawa nie tylko dla rysownika, ale rownież dla ludzi odpowiedzialnych za dobór kolorów, który idealnie oddaje znany mi z gry klimat. Przeniesienie designu lokacji z cyfrowego 3D na kartki papieru w Bloodborne Śmierć Snu, również wypadło dobrze i ze smakiem. Od strony technicznej nie mam zastrzeżeń poza jedną… tragiczny dobór czcionki i jej druku w kilku miejscach. Rozumiem dlaczego zdecydowano się na dwa różne fonty, ale można było postarać się o jakiś, nieco bardziej czytelny, który nie rozleci się przy druku. Zobaczcie:

Tom II Pieśń Wron

Pieśń Wron to drugi tom opowieści w świecie Bloodborone, a jego premiera już 29 kwietnia 2020. Mam szczerą nadzieję, że utrzyma poziom Pragnienia Uzdrowienia i nie będzie razić kiczem w stronę osób, które nie znają dzieła From Software. Tymczasem polecam tom pierwszy wszystkim fanom, chcącym po raz kolejny zagłębić się w pogrążonym w zepsuciu Yharnam.

The following two tabs change content below.

Paweł "Coati" Orawski

Gracz i pasjonat od zawsze. Pierwszy sprzęt do grania, który z zasadzie stał się zapalnikiem do rozwijania pasji, to było poczciwe Commodore 64. Dalej było już tylko z górki i skacząc z kwiatka na kwiatek, Paweł stał się wierny obozowi Sony i w marginalnym stopniu Nintendo. Aha, W międzyczasie wpadł w sidła nowego hobby zwanego... High-End Audio (na szczęście tylko portable). Fan japońszczyzny, rzadko kończy jakieś gry dwa razy, nie lubi sportówek i padów od xboxa 😛