Test Teufel Rockster Go – Diabeł w wersji „on the go”

Z marką Teufel, wywodzącą się z Berlina, styczność mam pierwszy raz – mimo iż w świecie audio gości już od dobrych 40 lat! Może dlatego, że mocne wejście Teufela na polski rynek zaczęło się od utworzenia oficjalnego sklepu internetowego w 2017 roku? Może. Obecnie marka prężenie się reklamuje, a efektem tego są kolejne testy sprzętu w Internecie. Na marketingową falę wskoczyliśmy i my z nasza recenzją Teufel Rockster Go – niepozornego głośnika bluetooth 2.1 z czasem pracy około 7-10h. Zainteresowałem was?

Rockster go przyda się na każdym tarasie

Teufel Rockster Go – pierwszy kontakt

Roboczy tytuł recenzji brzmiał: „Diabeł z Paczkomatu„, bo w tłumaczeniu na polski Teufel to diabeł, a głośniczek dotarł do mnie za pośrednictwem właśnie Paczkomatu. Po rozpakowaniu pudełka, które jest niewiele większe od samego głośnika, na stole wylądował sprzęt sam w sobie, kabelek Micro-USB (niestety producent nie zdecydował się na USB-C), elastyczny pasek i standardowa papierologia. To tyle i w sumie więcej nie potrzeba. Głośnik jaki jest, każdy widzi i jest w stanie ocenić, czy wizualnie się podoba. Głośniki średniotonowe schowano za materiałem neutralnym akustycznie, a na środku miło buja się woofer z logo Teufel. Mnie osobiście czerwona ramka nie przypadła do gustu, ale nie jest też czymś, co skreśliłoby sprzęt z listy kandydatów do zakupu. Atutem głośnika jest jego odporność na zachlapanie (testowana – działa nadal ;)), ale z drugiej strony… gumowany plastik łapie wszystko, kurz, pyłki, itp. i wymaga częstego przecierania, by wyglądać w miarę estetycznie. Poza tym nie mam większych zastrzeżeń. Aha, warto dodać, że Teufel Rockster Go posiada od spodu gwint na statyw, co może się czasem przydać.

Materiałowy uchwyt Rockster go ostatecznie okazał się bezużyteczny

Podłączenie do źródeł dźwięku

Mój egzemplarz to sprzęt potestowy, który zaliczył już kilka redakcji i w sumie mogłem się spodziewać, wszystkiego, ale czasem człowiek się zapomina… Po rozpakowaniu Rockstera Go, położyłem go obok laptopa i pierwszym, co chciałem zrobić, to po prostu uruchomić go. Klikam, trzymam przycisk Power na tylnej ściance urządzenia i nic, zero, żadnego sygnału, umarł, nie żyje. Był rozładowany do zera. Szybka reanimacja ładowarką od telefonu i załączonym kabelkiem USB i po kilku minutach wstał z kolan. Teufel Rockster Go oferuje aż trzy sposoby podłączenia do źródeł dźwięku – Bluetooth, Gniazdo JACK oraz kabel USB. Głośnik po podłączeniu przez USB pracuje wtedy jak zewnętrzna karta dźwiękowa. Fajnie, że jest taka opcja, ale nie udało mi się zmusić mojego Macbooka Air do takiej współpracy. Nie walczyłem z tym też jakoś zaciekle, bo tutaj najważniejsze jest podłączenie bezprzewodowe. Jak sparować Teufel Rockster Go z urządzeniami Bluetooth? Obok przycisku Power oraz wskaźnika naładowania baterii znajduje się runa BT, którą należ przytrzymać kilka sekund, do usłyszenia komunikatu dźwiękowego. Przycisk zaczyna wtedy pulsować na niebiesko i w tym czasie możemy sparować głośnik z telefonem, komputerem lub konsolą do gier. Koniec. Od tej chwili nasza muzyk czy inne dźwięki będą odtwarzane przez Rockstera Go.

Gniazdo ładowania i AUX Rockster go pod zaślepką

Obsługa – nie tego nauczyli nas inni producenci!

Patrząc na Teufel Rockster Go i jego interfejs składający się ze znanych przycisków +, -, Play, Power, BT i nieco zastanawiającego w pierwszej chwili przycisku z mikrofonem, można stwierdzić, na podstawie wieloletnich doświadczeń, że nie ma tutaj wielkiej tajemnicy i instrukcja się nie przyda. Mnie się przydała. Nie wiem jak wy, ale ja zdążyłem się przyzwyczaić, że przeskakiwanie do kolejnego lub poprzedniego utworu odbywa się za pomocą dwukliku lub potrójnego przyciśnięcia klawisza play. Dla mnie to by było logiczne, ale Niemcy mają tutaj inny patent i z pomocą instrukcji online (nie chciało mi się iść po oryginalną z pudełka) doszedłem do tego, że przewijanie utworów to: Play i „+” lub Play i „-„. W sumie mogłem się tego domyślić… ale cóż. Nie podoba mi się to rozwiązanie, bo po prostu jedną ręką działa to niewygodnie. Cała reszta bez zarzutu. Wspomniany wcześniej przycisk mikrofonu, to wywoływanie np asystenta Google, którym można sterować za pomocą mikrofonu. Do pełni szczęścia przydałaby się jakaś malutka apka na androida do obsługi głośności, bo chyba wszyscy wiemy, jak działa standardowy suwak. Jeden „ząbek” w górę jest za głośno, jeden w dół i za cicho… ale taka już jest specyfika Androida.

Tymi przyciskami obsługuje się Teufel Rockster go

Teufel Rockster Go – Jakość dźwięku

Najważniejsze pytanie i najważniejsze odpowiedzi w tym akapicie. Jak to gra? Czy wydając ponad 500PLN dostanę coś, co sprawdzi się w kuchni, łazience, na biwaku, przy grillu, podczas remontu i wszędzie, gdzie tylko będę tego chciał? Tak. Teufel Rockster go sprawdzi się. Ale w miarę rozsądku, sali koncertowej to nie nagłośni. Od początku.

Z muzyką poza domem - tylko z Rockster Go

Ogólna sygnatura dźwiękowa Teufel Rockster Go daleka jest od domowych systemów stereo (swoją drogą, Rockster Go może działać w stereo, tylko trzeba mieć takie dwa…) i porównywanie do dużego systemu audio to kiepski pomysł. Przekonałem się o tym, kiedy po pierwszym zachwycie urządzeniem odpaliłem ten sam utwór na domowym audio. Nie te progi, zszedłem na ziemię i na spokojnie oddałem się muzyce. Idąc od górnego pasma, Teufel Rockster Go oferuje nieco obcięte górne rejestry, którym brakuje pazura. Talerze perkusyjne są zaznaczone, słychać że są, ale tylko są. To, nad czym skupili się inżynierowie i akustycy Teufela, to wyższa średnica, która dominuje wszystkie pasma. Do tego dźwięk „napompowany” jest malutkim wooferkiem, a ten z kolei, patrząc na jego gabaryty, daje z siebie ponad 100%. Kiedy przyłoży się ucho do tylnej obudowy, słychać delikatne rezonansowe trzeszczenie wewnętrznych komponentów, ale jest ono kompletnie niesłyszalne podczas odsłuchu – nawet głośnego. Oczywiście jeśli chodzi o bas, to nie ma mowy o mocnym zejściu w dół. Niskie tony są mocne, raczej szybkie i detaliczne. Osobiście takie granie nieco mnie męczyło podczas odsłuchu w pomieszczeniu, gdzie zwykle nagrywamy Trigger Podcast. Jest tam aranżacja akustyczna, która wydobyła prawdziwą, nieco zbyt surową jak na moje ucho naturę Rockster Go. Nie zmienia to faktu, że jakość dźwięku bardo pozytywnie mnie zaskoczyła.

No to GO!

Rockster go niestraszna trawa i deszcz

Po testach wewnątrz przyszedł czas na zewnętrzne odsłuchy. Teufel Rockster Go towarzyszył mi podczas kilku długich popołudni, kiedy odnawiałem domowy taras. Wtedy okazało się, że taka, a nie nie inna charakterystyka dźwiękowa, najlepiej sprawdza się na zewnątrz, co też sugeruje sama nazwa urządzenia. Głośnik dostał skrzydeł i zrobił niemałe wrażenie na sąsiadach: „Takie małe i tak to gra?„, drugie pytanie to zwykle było: „Ile to kosztuje?” oraz „Co to za firma?” ;). Udzieliłem wszelkich informacji, a głośniczek dalej robił swoje – grał i umilał mi czas. W pewnym momencie i siłą rzeczy wyłączy się, co w sumie pokrywałoby się z szacunkowym czasem pracy na jednym ładowaniu (około 10h, realnie 8). Jednak w ramach testów powtórnie włączyłem go i grał jeszcze mniej więcej godzinę.

Muzyka odtwarzana podczas pisania tego tekstu:
Moderat – Moderat (2009) @Tidal HiFi
Berliński głośnik to i Berlińska muzyka!

Moderat (album) - Wikipedia

Warto?

Zwarzywszy na zastosowanie takich głośników, czyli raczej zewnętrze, i kiedy patrzy się na konkurencję, gdzie sensowny rywal kosztuje mniej więcej tyle samo lub nieco więcej? Warto. W cenie oscylującej obecnie na poziomie 510PLN (649PLN) dostajemy sprzęt, który potrafi zrobić wrażenie dźwiękiem, gra długo, jest odporny na zachlapania i bardzo szybko się ładuje. Ok, nie mierzyłem dokładnie, ale wyglądało to mniej więcej tak: podłączyłem do ładowania, poszedłem z psem na spacer, wróciłem, zjadłem kolacje i już. Po około 2h Teufel Rockster Go, był gotowy na kolejne godziny bezprzewodowego grania. Kiedy większość konstrukcji tego typu może służyć bardziej jak wypełnienie tła dźwiękowego w kuchni, tak berliński głośnik byłby w stanie uratować niejedną imprezę. Serio.

Gustowna metka Teufel

Moim zdaniem największy problem Teufela, to raczej przeciętna znajomość marki na polskim rynku. Te urządzenia istnieją, ludzie faktycznie mają w domach sprzęt audio Teufel, ale to chyba tak samo jak z głośnikami Cantona. Również są, istnieją, ale zwykły Kowalski kiedy stanie przed zakupowym wyborem, wybierze raczej Sony lub JBL.

Teufel Rockster Go

509PLN
8.6

Czas pracy na baterii

10.0/10

Jakość dźwięku

8.5/10

Jakość użytych materiałów

8.0/10

Obsługa

8.0/10

Zalety

  • Zadowalający czas pracy na baterii
  • Bas, który mocno podkręca wrażenia
  • Przemyślana konstrukcja (standard IPX7)
  • Bluetooth z aptX! oraz funkcja głośnomówiąca

Wady

  • Niemiłosiernie się brudzi... od samego patrzenia
  • Małe problemy z funkcją DAC na Macbooku, ale mając Airplay... po co się tym przejmować? Na Windowsie ok.
  • Design Teufela nie każdemu może się podobać
  • Zasięg BT na jakieś 10m, a dalej to już tylko na słowo honoru
The following two tabs change content below.

Paweł "Coati" Orawski

Gracz i pasjonat od zawsze. Pierwszy sprzęt do grania, który z zasadzie stał się zapalnikiem do rozwijania pasji, to było poczciwe Commodore 64. Dalej było już tylko z górki i skacząc z kwiatka na kwiatek, Paweł stał się wierny obozowi Sony i w marginalnym stopniu Nintendo. Aha, W międzyczasie wpadł w sidła nowego hobby zwanego... High-End Audio (na szczęście tylko portable). Fan japońszczyzny, rzadko kończy jakieś gry dwa razy, nie lubi sportówek i padów od xboxa 😛

Dodaj komentarz i podziel się swoją opinią ;) Jest dla nas ważna!