niewydane gry, w które można zagrać

Niewydane gry, w które można zagrać – TRIGGER #17

Pewne tematy w branży gier video powracają jak bumerang. Naszym bumerangiem są niewydane gry, o których był nasz pilotażowy podcast i jeden z kolejnych. Dlaczego właśnie taki motyw? Wydał nam się niezwykle ciekawy i intrygujący, bo to w sumie kawał growej historii. Ale nie tylko historii, a także patentów, niezrealizowanych pomysłów oraz… utopionej kasy przez deweloperów. W najnowszym Triggerze atakujemy zagadnienie od strony: niewydane gry, w które można zagrać. Jak? Na czym? Jak do tego doszło? Na wiele z tych i podobnych pytań postaramy się odpowiedzieć, a przy okazji rozbudzić waszą wyobraźnię, bo co by było gdyby… no właśnie.


Gdybać można na wiele sposobów, szczególnie w kontekście pewnych zmian i rozwoju gier wideo, gdyby nie skasowanie kilku tytułów. Bo co by się mogło stać gdyby deweloperzy/wydawcy olali zamach z 11 września i wydali Propeller Arena na Dreamcasta? W grze można było rozbić samolot o wieżowce, ale z drugiej strony nie zbanowano Microsoft Flight Symulatora czy serii Ace Combat. Oczywiście tutaj problemem było okno wydawnicze, ale zastanówmy się – gdyby wydano tę grę, to czy inni deweloperzy nie byliby bardziej odważni? Mniej przyzwoici? Ok, odłóżmy szklaną kulę na bok. W końcu w gierkę można zagrać! Nawet online.


Cała reszta gier, z naszego zestawienia, jest równie lub przynajmniej w dużej mierze grywalna i może być bardzo fajnym, „archeologicznym doświadczeniem”. Czy warto się zainteresować grami, które mimo iż niewydane, to jednak są na wyciągnięcie ręki? To pytanie oczywiście do was, my tylko sygnalizujemy temat i zapraszamy do dyskusji. Dyskusji, która zabierze was do czasów świetności SNES-a, PSX-a, DreamCasta czy PSP.


Przy okazji informujemy, że do miejsc, w których można nas usłyszeć dopisujemy iHeartRadio!

The following two tabs change content below.

Paweł "Coati" Orawski

Gracz i pasjonat od zawsze. Pierwszy sprzęt do grania, który z zasadzie stał się zapalnikiem do rozwijania pasji, to było poczciwe Commodore 64. Dalej było już tylko z górki i skacząc z kwiatka na kwiatek, Paweł stał się wierny obozowi Sony i w marginalnym stopniu Nintendo. Aha, W międzyczasie wpadł w sidła nowego hobby zwanego... High-End Audio (na szczęście tylko portable). Fan japońszczyzny, rzadko kończy jakieś gry dwa razy, nie lubi sportówek i padów od xboxa 😛