Po tym wszystkim, czego można się dowiedzieć o CP2077, ciężko dodać coś odkrywczego od siebie. CD PROJEKT RED i ich najnowsze dzieło nie ma dobrej prasy, a najbardziej obrywają za fatalne aspekty techniczne. Ja, po spędzeniu w grze ponad 60 godzin, staram się jednak odpowiedzieć na znacznie trudniejsze oraz istotniejsze pytanie. Czy zapominając na moment, w jakim stanie wydano ten produkt, Cyperpunk 2077 broni się jako gra sama w sobie? Tego dowiecie się z naszej recenzji.

To jest dobre: Cyberpunk 2077 to wciąż gra, w którą należy zagrać.
To mnie boli: Wersja na PS4 pozostawia wiele do życzenia, a sama gra na żadnym etapie nie ociera się o ideał.

Recenzja Cyberpunka 2077 powstała na bazie wersji konsolowej. Grę ogrywałem na PS4 Slim i kilku patchach z numerkami 1.04, 1.05, 1.06. Na liczniku mam ponad 60 godzin, większość zakończeń i wątków pobocznych ukończona. Na ocenę końcową wpływają dwa czynniki. Jakość samej gry oraz wersji konsolowej. Poza tym wybaczcie liczne porównania do Wiedźmina 3. Wiem, że ciężko porównywać fantasy z cyberpunkiem, ale wbrew pozorom wiele te tytuły łączy 😉

Piguła

  • Stan techniczny wersji na PS4 pozostawia wiele do życzenia.
  • Tytuł zapewnia powyżej 25 godzin zabawy w wątku głównym na trudnym poziomie trudności.
  • Wiele elementów rozgrywki wypada znacznie gorzej względem Wieśka 3.
  • Swoje zdanie na temat produkcji przedstawi też część składu Operacja Panda.

Framerate jest bolączką Cyberpunka na PS4

Na szybko odhaczymy fragment, w którym omawiam główne dolegliwości portu Cyberpunk 2077 na PS4. Robiłem to już nieco wcześniej w osobnym tekście, ale od tamtego czasu ukazały się już dwie łatki. Tak się składa, że grę miałem okazję przetestować na PS4 Slim po kilku aktualizacjach. Gra, w zależności od tego, co się dzieje (a raczej ile się dzieje) na ekranie, dynamicznie skaluje między rozdzielczością 720p a 900p. W praktyce z naciskiem na tą pierwszą wartość, przez co generowany obraz jest dość mocno rozmazany. Nieco większym problemem portu na Playstation 4 jest framerate, który niestety potrafi spaść poniżej 15 klatek i to nawet w zamkniętych pomieszczeniach. Do tego dodajmy częsty problem z doczytaniem tekstur na czas i mamy obraz nędzy i rozpaczy, a to dopiero początek.

Cieszy fakt, że na patchu 1.06 gra przestała mi się co chwila „wysypywać”. Nie oznacza to, że nie uświadczymy błędów zmuszających do wczytania ostatniego zapisu gry. Gra wciąż cierpi na zatrzęsienie glitchy. Zarówno utrudniających rozgrywkę, jak i tych działających w drugą stronę. Jeden quest zbugował mi się totalnie i nie mogę go kontynuować. Innym razem AI przeciwników po prostu się wyłącza. O tych pomniejszych nawet nie ma co wspominać – wystarczy wejść na YT i obejrzeć dowolną ich kompilację.

Zawsze byliście dobrzy w te klocki…

Ok, aspekt techniczny wersji na past geny mamy zaliczony, więc pora przejść do pytania zadanego we wstępie recenzji. Zauważyłem, że często wychwalane jest to, co CDPR potrafi najlepiej – pisać fabułę, kreować świat i postacie. Faktycznie, coś w tym jest. Nie zamierzam dużo zdradzać, aczkolwiek muszę wyrazić niemały podziw. Chyba pierwszy raz od dłuższego czasu otrzymaliśmy grę, w której nie chodzi o ratowanie świata, a bardziej swojego tyłka i ewentualnie fejmu. Jest to na swój sposób bardzo przyziemny powiew świeżości.

Szkopuł w tym, że nie dostrzegam aż takiego zatrzęsienia dobrze wykreowanych bohaterów. ALBO INACZEJ. Moje grymaszenie bardziej wynika z faktu, że Wiedźmin 3 po prostu pod tym względem NISZCZYŁ. CP2077 na tym tle wypada po prostu Ok. Z całym szacunkiem do V (nasz główny bohater/bohaterka), ale to nie Gerald. Pomimo mojej sympatii do Johnny’ego czy Jackiego, ciężko im dorównać komukolwiek z wcześniej wspomnianego tytułu. Tam nawet postaci drugoplanowe (np. czerwony Baron) były lepiej napisane, niż część czołowych postaci w Cyberpunku 2077.

Bawi mnie argument, że wiele scen jest reżyserowanych – jakby to wiele zmieniało i było wielką nowością w branży. Fakt, postacie przemieszają się podczas dialogu, nie dukają tekstu stojąc w jednym miejscu. No spoko, ale żeby robić z tego jakiś specjalny atut? Bez obrazy, lecz obawiam się, że wielu graczy nawet tego nie dostrzeże, bo wiele kwestii jest rozpisanych w mało angażujący sposób.

…ale chyba nie tym razem

Mocną stroną Wieśka 3 były wybory moralne oraz budowa questów pobocznych. Nawet najprostsze zadanie było tak rozbudowane, że człowiek miał wrażenie, że to nie jest kolejny znacznik do zaliczenia na mapie. Niestety i tutaj zaobserwowałem dość poważny regres. Wiele wyborów dialogowych nie ma zbyt dużego znaczenia. Zakończenie gry w głównej mierze determinuje ostatnia godzina zabawy, a nie to, co robimy w trakcie całej rozgrywki. Nawet tak szumnie reklamowany wybór korzeni (Nomad, Punk lub Corp) nie wprowadza zbyt wielu zmian. Ot kilka nieznaczących linijek dialogu i sam prolog.

Brakuje polotu i luzu, który też charakteryzował Wieśka 3. Bitwa na śnieżki, pijacka misja w Ken Moren, wątek Płotki. Mimo że przygody Geralta ukończyłem już kawał czasu temu, wciąż pamiętam bardzo dużo wątków. Pomimo przeświadczenia, że to nie jest zwykłe kopiuj-wklej, nie jestem w stanie tego samego napisać o nowym dziele CDPR. Misje z pewną siecią przewozową czy poruszający aspekt wiary pozytywnie mnie zaskoczyły, jednak to wciąż nie ta sama liga.

Kocham nienawidzić Night City

Kreacja świata zasługuje na osobny akapit. Powiem, że naprawdę polubiłem się z Night City. Między dzielnicami można wyczuć pewnie subtelne różnice, chociażby w postaci spotykanych gangów oraz używanych się przez nich dialektów. Z drugiej zaś strony przemierzanie Night City jakimkolwiek pojazdem jest dla mnie mordęgą. Cała w tym zasługa skopanego modelu jazdy – samochody prowadzą się jak mydelniczki. Motorem zdecydowanie łatwiej można się przeciskać po ulicach. Zastanawiam się tylko, czy osoba(osoby?) odpowiedzialna za sposób prowadzenia widziała kiedykolwiek na oczy, jak motocykle wchodzą w zakręty.

Przed patchem 1.06 dość częsty widok

Sam GPS też niewiele pomaga, często wyznaczając najgłupsze możliwe trasy. Poza tym czytelność mapy woła o pomstę do nieba – ikona na ikonie. Kocham Night City, ale pod warunkiem, że przemierzam go na piechotę w niewielkich dystansach i… nie próbuje niczego psuć. AI przechodniów jest zbyt głupie, żeby dało się z nimi wchodzić w jakąkolwiek głębszą interakcję. Jeszcze zabawniej się robi, gdy coś nabroimy. Policja lubi się zrespanować za naszymi plecami.

Elementy RPG w Cyberpunku 2077 są przekombinowane

W kwestii elementów RPG, w Cyberpunku 2077 mamy sporo drzewek rozwoju: budowę ciała, refleks, zdolności techniczne, inteligencję oraz opanowanie. Wszystkie z nich dodatkowo rozszerzane są o osobne drzewka atutów. Moim zdaniem takie podejście to zwykły przerost formy nad treścią. Z tej też racji wydaje mi się, że Cyperpunkowi dostaje się (niekoniecznie słusznie) za to, że jest kiepską skradanką i średnim shooterem, w którym trzeba wpakować milion headshootów, żeby kogoś zabić. Jasne, Dishonored to to nie jest, ale wydaje mi się, że po prostu dużo zależy od dobranych zdolności. Jeżeli mądrze rozdysponujemy umiejętności i dobierzemy bonusy do obrażeń, to instant kille po trafieniu w głowę nie będą rzadkością.

Podejrzewam, że nawet walka wręcz na podobnej zasadzie potrafi dawać satysfakcję. Nawet pomimo faktu, że osobne misje bokserskie są ewidentnie źle zbalansowane. Muszę jednak tej kwestii przyznać, że ostatnie Deus Exy miały zdecydowanie bardziej czytelny interfejs i sposób rozwoju postaci.

Ta gra zbyt ładnie wygląda na statycznych obrazkach

W kwestii dropienia lootu czuję pewną niechęć. To nie tak, że totalnie go neguję. Ba! W pewnych grach (jak TLOU2) wytwarzanie i zbieranie przedmiotów po prostu pasuje do świata i jest umiejętnie wplecione w gameplay. Poza tym w grach RPG zbieranie wszystkiego, co popadnie, jest wręcz wpisane w gatunek. Problem w tym, że w Cyberpunku wydaje się ono bardzo wybijać z zabawy. O craftingu przedmiotów przypomniałem sobie chyba dopiero w połowie gry, a sam sprawia wrażenie dodanego na doczepkę. Jakby sobie ktoś o nim przypomniał tuż przed premierą. Nuży też m.in. minigra w hakowanie, która po pewnym czasie po prostu zaczyna wychodzić bokiem, pomimo że za każdym razem jest teoretycznie troszkę inna.

Pora na kilka pochwał

W grze nie brak fragmentów, w których pobawimy się w detektywa. Cieszy fakt, że wątki detektywistyczne zostały wzbogacone o Braindance‘y. Są to specjalne sekwencje, gdzie analizujemy wspomnienia danej osoby na kilku płaszczyznach (wizualnej, termicznej, dźwiękowej) w poszukiwaniu poszlak. Czuć wyraźną inspirację tym, z czym mieliśmy do czynienia w Remember Me studia Dontnod. Chciałoby się też mieć ich nieco więcej, aczkolwiek trzeba przyznać, że jest to dobry kierunek. A na pewno coś więcej, aniżeli nudne chodzenie i analizowanie rzeczy od znacznika do znacznika.

Jak brzmi Cyberpunk 2077?

Ciężko się przyczepić do oprawy audio w Cyberpunku 2077. Postarano się o kilka zróżnicowanych stacji radiowych dla osłodzenia podróży po mieście. Nawet bez tego dobrze mi się słuchało samej pracy silnika pojazdów. Nieco obawiałem się Polskiej lokalizacji – że będzie miałka i długo z nią nie wytrzymam. Przyznam, że gdyby nie możliwość wsłuchania się w różne dialekty angielskiej mowy, spokojnie mógłbym pozostać przy polskim dubbingu. Pewnie wielu za te słowa będzie chciało mnie ukrzyżować, ale Żebrowski w roli Silverhanda nie wydaje mi się dużo gorszy niż Keanu. Wniosek – granie z rodzimym głosami wcale nie uważam za świętokradztwo i byłbym w stanie nawet całą grę tak wytrzymać. Tym bardziej, że można wychwycić kilka smaczków zarezerwowanych dla Polskich odbiorców. Muzyka dobrze wpisuje się w klimat gry i nie przeszkadza podczas zabawy. W tej kwestii CDPR zasługuje na pochwałę.

Czy warto kupić Cyberpunk 2077 na PS4?

Przez 90% tekstu jadę po Cyperpunku 2077 w wersji na PS4 jak po łysej kobyle. Jak po ostatnim niegrywanym crapie, co nie jest do końca uczciwe, bo to tak naprawdę dobra, a nawet bardzo dobra gra. Obcując z CP2077 przez ponad 60 godzin ani razu nie musiałem zmuszać się do zabawy. Jest tylko jeden zasadniczy problem – na żadnym etapie ta gra nie ociera się ideał. To, co napiszę, zabrzmi bardzo buracko, ale muszę to z siebie wydusić. W moim mniemaniu dawanie tej grze not pokroju 10/10 to czysty idiotyzm. Wiem, to sprawa czysto subiektywna, ale zawsze mi się wydawało, że taka ocena jest zarezerwowana dla produkcji ocierających się o ideał, a nie takich, w których zaledwie jeden element składowy wybija się ponad przeciętność.

Nie płacz bejbe. To Jeszcze się wyklepie

Wiedźmin był na swój sposób unikatowy w świecie fantasy. Miał to coś, nad czym zarówno my, jak i reszta świata, mogliśmy się rozpływać – swoją tożsamość. Można było mu wiele zarzucić, lecz swoje mankamenty bardzo umiejętnie kamuflował.  Z Cyberpunkiem jest ten problem, że nie oferuje już tych unikatowych doświadczeń, w wielu aspektach cofając się o krok. A przez to, że teraz mamy do czynienia z pełnoprawnym sandboxem, wiele mankamentów zaczyna wychodzić na wierzch, jak na przykład umiejętność mądrego zaprojektowania świata. Cyberpunk 2077 swoim poziomem zaprojektowania bardziej przypomina Wiedźmina… ale tego pierwszego. Grę wciąż na przyzwoitym poziomie, lecz nieprzystającą do swoich czasów i hype, jaki był na ten tytuł. Wiele elementów gry nie ma nic wspólnego z produktem AAA. W skrócie – CD Projekt RED nie dowiozło.

Staram się doszukiwać pozytywów, jednak prawda jest taka, że prędzej czy później ta bańka musiała pęknąć. Wielu osobom w końcu otworzyły się oczy, a jeżeli dalej tego nie dostrzegają, to napiszę może bardziej dosadnie. W CDPR pracują ludzie, a nie Bogowie. Ludzie, którym ma prawo podwinąć się noga. Teraz po prostu na wszystko to, co robią, będziemy patrzyć trzeźwym okiem, a nie – jak to miało miejsce do tej pory – przez różowe okulary.

PS: Na ocenę końcową wpływają dwa czynniki:
8/10 za samą grę
4/10 za wersję na PS4

Opinia reszty ekipy o Cyberpunku 2077

Dramat. Jak kocham i ubóstwiam cyberpunk jako gatunek w szeroko pojętej popkulturze, tak to jest, proszę państwa, DRAMAT. Aczkolwiek jest to dramat, który mimo swojej ułomności, nie pozwala mi się od niego oderwać. Największy plus Cyberpunka 2077 to klimat i uchwycenie wizualnej strony produkcji w sposób dokonały. Przy czym nawet mapa świata jest w tej grze niedorobiona. Przykład? Dziesiątki niedokończonych obiektów na czele z miejską kolejką (są szyny, przystanki, ale kolejki już nie). Produkcji brakuje też głębi i jakiegoś lepszego motoru napędowego dla fabuły, bo przepraszam, ale historyjki wątków pobocznych zjadają główną linię fabularną na śniadanie…

Cała gra to taki worek fantastycznych pomysłów i idei, z których nic nie zostało do końca stworzone ani przetestowane w działaniu. Kuleje absolutnie wszystko, a Cyberpunk 2077 to taki mój guilty pleasure końcówki 2020 roku. Oby szumnie zapowiadany „next gen patch” wyrównał nieco balans wszystkiego i poprawił przynajmniej połowę tego, co się sypie w najnowszym dziele CD Projekt RED.

Paweł “Coati” Orawski

grał NA PS5

Przyznam, że nie należałem do osób, które z wypiekami na twarzy czekały na Cyberpunka. Byłem ciekaw tej gry, ale nie napalałem się. Wierzyłem jednak, że CDPR dowiezie solidną produkcję. Dopracowaną, pełną zawartości i dokładnie taką, jaką zapowiadano. Do tej pory pamiętam, jak gra wyglądała podczas prezentacji za zamkniętymi drzwiami w 2019 roku. Niestety to, co zostało teraz przedstawione jako wersja “końcowa”, dalece odbiega od gry, którą wówczas widziałem. Jestem strasznie rozczarowany i najzwyczajniej zawiedziony portem na PS4.

Doskonale rozumiem, że grę wówczas prezentowano na mocnym pececie, a ja ogrywałem na leciwym PS4. Nie usprawiedliwia to jednak ogromu błędów, nieakceptowalnego dla mnie framerate’u i potwornie niskiej rozdzielczości. Gra okropnie klatuje i nie jestem w stanie zmusić się do dalszej rozgrywki. Jazda samochodem jest wręcz odpychająca. Cyberpunka ogram za rok, może dwa, jak wleci do Game Passa. Portu na PS4 nie mogę niestety nikomu.

Kamil “Gumcol” Gumienny

GRAŁ NA PS4

Za kopię recenzencką dziękujemy CD Projekt RED.

Cyberpunk 2077 (PS4)

6.1

Mechanika

7.0/10

Fabuła

8.0/10

Frajda

8.0/10

Grafika/Dźwięk

1.5/10

Zalety

  • Ciekawa fabuła
  • Braindance
  • Mimo licznych wad, to wciąż wciągający tytuł z potencjałem na przyszłość

Wady

  • Wersja na past geny to kiepski żart
  • Bugi
  • Przekombinowany rozwój postaci
  • Brak tożsamości