Chernobylite zadebiutowało pod koniec lipca na platformie PC, zbierając przy tym bardzo pochlebne opinie zarówno od graczy, jak i recenzentów. Teraz, po ponad dwóch miesiącach, najnowsze dzieło Gliwickiego studia Farm 51 ląduje na konsolach. Przekonajmy się, co Prypeć zyskała (lub straciła) na mojej wysłużonej PS4.

To jest dobre: Fabuła i ruski dubbing, cena

To jest słabe: „Niskobudżetowość”, ilość błędów

trofea chernobylite
Gra ma dość łatwą platynę 😉

Piguła:

  • Fabuła, dialogi, prowadzenie postaci – czyste złoto.
  • Mamy do dyspozycji dość podstawowe mechanika gry survive, łącznie z zarządzaniem zasobami.
  • Dużo bugów jak na dwa lata w wczesnym dostępie.
  • Czas gry szacuję na 14 godzin. 20-21, jeżeli chcemy „wyplatynować” na średnim poziomie trudności.
  • Czuć niski budżet. Za to cena gry (119 zł w pudełku) wszystko rekompensuje.

Przyciąga uwagę

Historia Chernobylite opowiada przygody fizyka Igora Khymynuka, który wraca po latach do strefy wykluczenia (zony) w poszukiwaniu swojej ukochanej Tatiany, która zaczęła go nawiedzać w snach. Przy okazji, w ramach zaprezentowanego świata, nieco dowiadujemy się o samym tytułowym surowcu.

słowiański przykuc w Chernobylite
prawilny, słowiański przykuc

W tym miejscu płynnie przechodzimy do największej zalety tytułu, czyli fabuły i postaci. Na terenie Prypeci napotykamy sporo tułających się po okolicy Stalkerów, z którymi możemy zawiązywać sojusze lub wymieniać się towarami. Powiem szczerze, że jestem naprawdę pod wrażeniem niektórych dialogów. Część z nich jest podawana z konkretną dawką sarkazmu i samoświadomości, dodatkowo sprawiając, że bohaterowie są wyraziści.

Nie z każdym można sympatyzować, ale na pewno nie można powiedzieć, że ktokolwiek jest płaski i ma napisany jedną linijką na „odwal się”. Nawet z początku dupek i dziwak potrafi przybrać ludzką twarz po poznaniu jego historii, a ci, co grają rycerzy na białym koniu, często potrafią zachować się jak dwulicowe szuje. Niby znane balansowanie między odcieniami szarości, a cieszy.

Jak się gra w Chernobylite?

rozbudowa bazy czernobylite
Rozbudowa bazy

Ok, ale w zasadzie czym jest Czernobylite? Ciężko jednoznacznie powiedzieć, gdyż otrzymujemy multum mechanik, z czego raczej żadna nie została podana w jakimś hardcorowo rozbudowany sposób. Przede wszystkim otrzymujemy grę z elementami survive połączonymi z wytwarzaniem przedmiotów i perspektywy pierwszej osoby w pół otwartym świecie. Wszystko w ramach zarządzania i rozbudowy bazy oraz walki o to, żeby nasi współtowarzysze nie chodzi z pustymi brzuchami. Możemy się również skradać, aczkolwiek wraz z postępem w grze staje się to coraz trudniejsze.

Gra niestety atakuje zbyt dużymi skupiskami wrogów, których dodatkowo w dużej części nie idzie w sposób humanitarny zneutralizować. W efekcie czego mamy też możliwość zabawić się w Rambo. Bronie mają fajny feeling, choć wrogowie mają tendencje do bycia gąbkami na kule. W szczególności, gdy nasz bohater nie ma podrasowanej broni i podbitych kilku statystyk podwyższające zadawanie obrażeń.

korepetycje czernobylite
Na korepetycjach u Olgi

Rozgrywka toczy się mniej więcej według określonego schematu. Zaczynamy dzień, wydajemy rozkazy naszym podwładnym, wyruszamy na misję, w trakcie której dokonujemy wyboru moralnego, zbieramy surowce, wchodzą nam punkty doświadczenia i wracamy do bazy. W samej siedzibie staramy się zapewnić wszystkim komfort, rozwijamy postać ćwicząc z innymi różne skille ulepszające zdolności np. skradania czy noszenia większej ilości ekwipunku. Nie brzmi specjalnie atrakcyjnie na papierze, lecz w praktyce można czerpać z tego satysfakcję.

Szczególnie gdy widzi się, jak nasze miejsce rośnie w siłę, gdzie krok po kroczku stajemy się absolutnie samowystarczalni. No i nie można zarzucić gameplayowi, że jest totalnie miałki. Tym bardziej, iż w miarę postępu fabuły i zbierania dowodów, Igor prowadzi własne śledztwa, a efekt jego pracy zwizualizowany jest w osobnych sekcjach VR, stanowiących dodatkowe urozmaicenie.

vr w czernobylite
VR w wydaniu Chernobylite

Jakość konwersji na PS4

Technicznie Chernobylite na PS4 wygląda dość przeciętnie. Jasne, użycie technologii fotogrametrii znanej z Get Even dodało sporo uroku i realizmu. Sam design lokacji, mimo iż klimatyczny, z czasem staje się dość monotonny, gdyż do dyspozycji mamy głównie 5 lokacji (6 finałowa) i jednak z czasem lasy czy budynki z wielkiej płyty zaczynają nieco nużyć. Dodatkowo gra lubi gubić płynność. Szczególnie jest to odczuwalne pod koniec gry, gdy na ekranie zaczyna się dziać znacznie więcej rzeczy. Powiem szczerze, że bardziej irytowały mnie stosunkowo długi czasy ładowania oraz… błędy.

bugi w czernobylite
Dość częsty błąd

Szkoda, że pomimo opóźnionej premiery wersji konsolowej i dwóch lat we wczesnym dostępie, grze nadal bardzo daleko do ideału. Kilka razy wyrzuciła mnie do ekranu głównego, często na ekranie występują jakieś niezidentyfikowane błędy czy przenikanie tekstur. Wrogie potwory miewają także problemy z respawnem, przez co żeby je pokonać, trzeba przyładować na nowo ostatni zapis rozgrywki. Jest to o tyle ważne, gdyż w „trybie walki” często nie jesteśmy w stanie swobodnie eksportować terenu i część interakcji jest zablokowana. Z ciekawostek muszę zaznaczyć, że z racji iż wszyscy chodzą w maskach, w grze nie uświadczymy żadnej mimiki twarzy. O wsparciu jakiegokolwiek standardu HDR też możemy pomarzyć.

Kwestia Audio

Na szczęście oprawa audio stanowi odrębną kwestię. Głównie przoduje w tym miejscu ruski dubbing w punkt pasujący do klimatu. Próbowałem nieco grać z angielskimi głosami i mimo iż nie uważam anglojęzycznych aktorów za męczących, wydawali mi się mało ekspresywni – przez co – mniej przekonujący.

Dodatkowy duży plus za muzykę. Jasne, przeważnie przygrywa nam delikatny ambient, potrafi z czasem znużyć. Zaskoczenie pojawia się wtedy, bez uprzedniej zapowiedzi wchodzi fragment ze skrzypcami lub inne, nieco ambitniejsze brzmienia.

taki bonusik ;)
Melduje wykonanie zadania

Ostateczny werdykt Chernobylite

Chernobylite naprawdę pozytywnie zaskakuje. Można grze zarzucić „niskobudżetowość”, dużo błędów i brak ostatecznego szlifu. Nie mniej jednak gra broni się naprawdę ciekawą, wciągająca historią. Co najważniejsze sama rozgrywka (pomimo licznych mankamentów) nie przeszkadza w jej pochłanianiu i czerpania przyjemności z przebiegu fabuły.

Około 14 godzin ciekawej zabawy na średnim poziomie trudności stanowi sensowny czas. Jeżeli chcemy grę „wyplatynować” czy ujrzeć wszystkie zakończenia, trzeba się liczyć z 20 godzinami. Zważywszy na fakt, że gra na premierę w wersji pudełkowej kosztuje niecałe 120 zł, (cyfrowo nieco drożej) myślę, że warto Czernobylite dać szansę.

Tym bardziej, jeżeli lubicie klimat Stalkera i czekacie z niecierpliwością na kontynuację. Dodatkową „marchewką na kiju” zachęcającą do zakupu może stanowić fakt, iż po przemierzę Czernobylite będzie jeszcze przez długi czas wzbogacany różnymi DLC. Tak czy inaczej Farm 51 – dobra robota!

wsparcie dlc czernobylite
Rozpiska wsparcia

Za udostępnienie gry do testów dziękujemy PR Outreach. Ocena bazuje na subiektywnej ocenie recenzenta. Wydawca i jego partner PR nie mieli wpływu na wynik.

119 zł
7.3

Mechanika

6.5/10

Fabuła

9.0/10

Frajda

7.0/10

Grafika

6.0/10

Dźwięk

8.0/10

Zalety

  • Klimat
  • Fabuła
  • Cena adekwatna do jakości

Wady

  • Sporo bugów
  • Czuć niski budżet