Czasem gry mają naprawdę absurdalne tytuły. Nie wiem, czy to zamierzone działanie mające na celu intrygować potencjalnych nabywców, czy może ktoś w ostatniej chwili w polu tytuł w panice wpisuje pierwsze, co przyjdzie mu do głowy? No bo jak ktoś normalny planuje nazwać swoją grę Tongue of the Fatman, Touch Dic albo GOLF Magazine Presents 36 Great Holes Starring Fred Couples? Teraz do mojej listy produkcji z dziwnymi tytułami dołącza F.I.S.T.: Forged In Shadow Torch. Ciekawe, czy ta produkcje będzie w stanie wyjść z cienia swojego tytułu?

To jest dobre: Klimatyczny świat.
To jest słabe: Zbyt wytrzymali wrogowie.

Piguła

  • Futrzaki kontra maszyny,
  • metroidvania prosto z Chin,
  • rozbudowany system walki przypominający bijatyki,
  • przejście tytułu zajmie nam pomiędzy 15 a 20 godzin.

Złe roboty

F.I.S.T.: Forged In Shadow Torch przedstawia nam świat, gdzie od lat toczy się konflikt pomiędzy futrzakami a maszynami. Nasz bohater jest członkiem swego rodzaju ruchu oporu starającego się pokonać roboty i przywrócić pokój dla zwierzaków. Fabuła jest tutaj dosyć sztampowa i nie porywa. Postacie są kliszami tego, co dobrze znamy. Jedyną różnicą jest to, że zamiast typka w stylu Stallone, widzimy królika w pancerzu bojowym. Tym, co sprawia, że historia jest trochę ciekawsza, jest dobrze zaprojektowany świat z masą rzeczy w tle dla akcji. Przemierzając kolejne lokacje poznajemy nie tylko obecny stan świata zdominowanego przez maszyny, ale także to, jak było kiedyś. Wychodzi to całkiem zgrabnie i dla mnie było znacznie ciekawsze od historii pokazywanej w scenkach przerywnikowych.

Piąchovania

Metroidvania to dosyć specyficzne określenie gier platformowych z naciskiem na eksplorację. F.I.S.T.: Forged In Shadow Torch zalicza się do tego podgatunku gier. Jednak w przypadku tego tytułu akcent jest bardziej położony na walki niż szukanie sekretów. Wynika to z tego, że gra ma całkiem rozbudowany system uzbrojenia i kombinacji ciosów.

Zabawę zaczynamy tylko z gigantyczną piąchą, która jest rozmiaru naszej postaci. W miarę regularnie zdobywamy nowy sprzęt i wspomagacze. Arsenał jest dosyć różnorodny i rozbudowany. Trzy główne bronie pozwalają na różne style walki. Mnie osobiście najbardziej do gustu przypadła właśnie piącha i możliwość jugglowania przeciwników i rzucania nimi w innych oponentów. Mamy też system ulepszeń pozwalający na naukę nowych combosów i ataków specjalnych zużywających energię. W pewnym sensie F.I.S.T.: Forged In Shadow Torch czerpie sporo z klasycznych bijatyk. Takie wrażenie jest tylko utwierdzane przez to, że wiele sekcji gry to walki w zamkniętych pomieszczeniach, które nadawałyby się jako lokacje w bijatykach.

F.I.S.T.: Forged In Shadow Torch ma całkiem udane rozwiązania

Wraz z postępami w grze rozrasta się także wachlarz umiejętności ułatwiających poruszanie się po mapach. Zyskujemy podwójny skok czy dashowanie, które stają się niezbędne nie tylko do poszukiwania sekretów, ale także pokonywania różnych sekcji platformowych. Twórcy dobrze spisali się w kwestii poruszania się i sterowania bohaterem. O ile z początku miałem pewne obawy, tak wraz z odblokowywaniem zdolności poruszanie się jest coraz lepsze. Skaczemy, śmigamy w powietrzu i wykonujemy różne manewry. F.I.S.T.: Forged In Shadow Torch udało się to, co jest najważniejsze w przypadku gier platformowych. W końcu bez dobrego sterowania nawet najciekawsza gra tego typu będzie męcząca. Tutaj czuć ciężar postaci, ale nadal jesteśmy niezwykle mobilni i zwinni.

W gruncie rzeczy jest dobrze i F.I.S.T.: Forged In Shadow Torch w ciekawy sposób wpisuje się w ramy metroidvanii. Osobiście jestem zwolennikiem formuły bliższej legendarnemu Symphony of the Night, ale nie mogę zbytnio narzekać na podejście, jakie wybrali twórcy recenzowanego tytułu.

Małe ale

Jedną rzeczą, która mi nie do końca pasuje w F.I.S.T.: Forged In Shadow Torch jest odporność przeciwników. O ile bossowie i sub-bossowie są w miarę wytrzymali i ma to sens, tak zwykli przeciwnicy są zbytnio dopakowani. Potyczki z nimi trwają zdecydowanie zbyt długo. Rozumiem, że daje nam to okazję do zabawy z kombinacjami ataków, ale jak dla mnie w pewnym momencie zaczęło robić się nudno. Zmniejszenie odporności zwykłych przeciwników wpłynęłoby pozytywnie na rytm gry. Zwłaszcza gdy chodzi o pomieszczenia, w których trzeba wykończyć wszystkich wrogów, nim ruszymy dalej.

Powyższa kwestia jest tak naprawdę moim największym problemem z tym tytułem, bo rzutuje ona także na inne aspekty gry. Zatrzymywanie się co jakiś czas, by walczyć z kilkoma wrogami, których pokonałem wiele razy, nie jest zbyt ciekawe. Rozumiem, że ma to być element sprawiający wyzwanie i przez to przykładamy się do walki. Z tym że mi po jakimś czasie już się nie chciało bawić w różne ataki i wybrałem najprostszą opcję, czyli rzucanie wrogami w siebie. Chciałem, żeby dany fragment skończył się jak najszybciej, by powrócić do właściwej gry, eksplorowania lokacji i ciekawszych strać z maszynami.

F.I.S.T. ma styl

F.I.S.T.: Forged In Shadow Torch prezentuje się całkiem nieźle. Nie jest to pełen pokaz mocy PlayStation 5, ale nie mam zbytnio czego się czepiać w kwestii oprawy audiowizualnej. Postacie wyglądają dobrze i są bardzo solidnie animowane. Na pierwszy plan wysuwają się jednak lokacje. Są one dosyć różnorodne, często z fajnymi efektami wizualnymi, ale jak już wspominałem, udanie opowiadają historię tego świata. Twórcy postarali się upchnąć masę detali do tego, co widzimy, przemierzając kolejne fragmenty gry. Wygląda to bardzo dobrze i skutecznie buduje atmosferę świata podbitego przez maszyny.

Bohater z Chin

Na koniec pozwolę sobie na takie spostrzeżenie. F.I.S.T.: Forged In Shadow Torch jest jednym z tytułów przynależących do inicjatywy China Hero Project, gdzie PlayStation współpracuje z chińskimi deweloperami by promować i wydawać ich gry. Jeśli ten tytuł jest oznaką jakości całego projektu, to gracze powinni być zadowoleni, a chińscy twórcy udowodniają, że potrafią robić świetne gry nie tylko w modelu free to play. Ja od teraz będę jeszcze baczniej śledził China Hero Project.

Czy warto kupić F.I.S.T.: Forged In Shadow Torch?

F.I.S.T.: Forged In Shadow Torch to naprawdę ciekawy tytuł, który prawie dościga moich ulubionych przedstawicieli metroidvanii. Trochę zabrakło do wspaniałości, ale i tak gra się dobrze i jest tu sporo frajdy. Jednocześnie jest to jedna z najlepszych gier, jakie pojawiły się w tym roku na PlayStation 5. Jeśli brakuje nam tego typu produkcji, to F.I.S.T.: Forged In Shadow Torch może okazać się strzałem (a może piąchą) w dziesiątkę.

F.I.S.T.: Forged In Shadow Torch

124 PLN
7.1

Mechanika

8.0/10

Fabuła

6.0/10

Frajda

7.0/10

Grafika

7.5/10

Dźwięk

7.0/10

Zalety

  • Świetne lokacje
  • Rozbudowany system walki
  • Dobre sterowanie

Wady

  • Zbyt dużo walki
  • Przeciętna fabuła