Idziemy za ciosem poprzedniego podcastu, w którym rozmawialiśmy o dobrodziejstwach Xbox Game Pass i ogólnie o gamingowych usługach Microsoftu. Dotarliśmy do tematu przejęć studiów i całych wydawnictw przez wielkie korporacje. Co jakiś czas wielkie firmy wykupują co smaczniejsze kąski, albo chociaż ich część. Rynek się zmienia, ale co to dla nas oznacza? Jakie plusy, a jakie minusy wynikają z obecnej sytuacji? Czego nauczyła nas przeszłość? Na te i wiele innych pytań postaramy się odpowiedzieć w najnowszym podcaście Trigger. Przy mikrofonach Kamil, Paweł, Tomek i gość specjalny – Mateusz z popkulturaodserca.pl.

Gracze zyskują czy tracą na przejęciach studiów? 

Wbrew pozorom nie jest to oczywiste pytanie, na które znajdzie się uniwersalna odpowiedź. Można przypuszczać z dużą dozą prawdopodobieństwa, że małe i średnie studia – kiedy zostaną już przejęte przez wielkie korpo – dostają zastrzyk pieniążków i w końcu mogą się realizować. W teorii może tak być, ale wszystko i tak ukryte jest w linijkach umów i kontraktów.

W praktyce może też być tak, że studio zostaje rozbite, pracownicy relokowani do innych działów/studiów, a IP zarżnięte lub przemianowane na coś zupełnie niezwiązanego z pierwotną wizją. Podczas nagrania dzielimy się swoimi spostrzeżeniami oraz obserwacjami. Przytaczamy kilka przykładów, jak potoczyła się historia pewnych zespołów deweloperskich po ich wchłonięciu przez jednego z gigantów branży. 

Betonowanie rynku gier wideo 

Wielcy wydawcy ostatnimi czasy coraz częściej idą na zakupy. Przypomnę choćby wielkie przejęcie ZeniMax Media (Bethesda) przez Microsoft, czy kolejne i kolejne doniesienia o niepokojącym zachowaniu Tencentu. Rynek gier wideo zdaje się zbijać w kilka wielkich skupisk, mniejszych i większych firm pracujących dla konkretnej bandery. Czy to będzie oznaczać, że w gry Bethesdy zagramy tylko na PC i Xbox? Czy dosięgnie nas cenzura gier spod kierownictwa „jedynej słusznej partii”? Nie chcę straszyć, ale posłuchajcie, co Dante ma do powiedzenia na ten temat! 

Microsoft jak ten dobry wujek

Sony ma swoje studia wewnętrzne (ostatnio kupili Insomniac Games), które dostarczają gry na wyłączność. I co tu dużo pisać, ale dla większości graczy, to właśnie w tych studiach siła i motywator do zakupu kolejnego PlayStation. Jednak jakby nie było, to właśnie Microsoft skupia na sobie w chwili obecnej najwięcej uwagi.

Usługi dystrybucji gier jakie serwuje Microsoft nie mają sobie równych – posiadając Gamę Pass Ultimate, możesz zagrać na PC, Telefonie w chmurce i rzecz jasna na konsoli. I nie ma w tym niczego złego, jeśli Microsoft chce kupować kolejne studia i dystrybuować ich gry gdzie tylko się da. A wszystko w cenie abonamentu kablówki? Say no more. 

Xbox również dla mnie

Czas na mała prywatę, która jest pokłosiem poprzedniego podcastu! No i stało się. Z konsolami Sony jestem praktycznie od polskiej premiery w latach 90’. Grałem sporo w marki kojarzone z PlayStation i choć w domu pojawiały się najróżniejsze sprzęty do grania od Nintendo czy Segi, to właśnie z Xboxami było jakoś nie po drodze. Pad średnio wygodny – sorry, ale MS nadal nie potrafi w bumery i d-pada, gry ekskluzywne nie do końca w moim guście, a multiplatformy, mimo iż często lepszej jakości, to jak najbardziej grywalne też na konsoli Sony.

Rok 2021 Przyniósł małe zmiany. Na PS5 i X Series X|S, nie oszukujmy się, nie ma w co grać. ALE to właśnie świetny moment na nadrobienie backloga i gier wcześniej dla mnie niedostępnych. Kupiłem Xbox Series S, mam Game Passa Ultimate i strzelam z Kamilem do Krasnali – jest świetnie. W kolejnym Podcaście opowiem wam jak wyglądał proces zakupu konsoli, bo to temat na Creepy pastę 😉 W każdym razie, jedna Podcastowa pogadanka i wizyta u Kamila, wystarczyły, by Sonyklap stał się ukrytą opcją Xbotową. 

Zapraszam do komentowania i kontaktu na naszym Twitterze jak również kanale Discord!