Fani Animal Crossing doczekali się Gwiazdki wcześniej niż reszty świata. Ostatnio premierę miała wersja 2.0 Animal Crossing: New Horizons, a także pojawił się dodatek Happy Home Paradise. Oznacza to, że miłośnicy „krzyżowania zwierząt” będą mieli sporo do roboty. Tylko czy Animal Crossing Happy Home Paradise warte jest swojej ceny?

To jest dobre: Więcej Animal Crossing i jakieś urozmaicenie rozgrywki.
To jest słabe: Tylko dla fanów urządzania domów.

Piguła

  • Płatne rozszerzenie Animal Crossing: New Horizons,
  • Happy Home Paradise dołączone jest do Nintendo Switch Online + Expansion Pack,
  • rozszerzenie kontynuuje pomysły z Animal Crossing: Happy Home Designer,
  • akcja dzieje się na nowym archipelagu z masą turystów.

DLC za darmo?

Zacznijmy od tego, że Happy Home Paradise można zdobyć na dwa sposoby. Możemy rzucić kasę i kupić to DLC od Nintendo za około 100 złotych. Alternatywnie, jeśli wykupimy Nintendo Switch Online w wariancie Expansion Pass, uzyskamy dostęp do DLC tak długo, jak płacimy firmie hydraulika za subskrypcję. Oznacza to, że jak ktoś ma wielkie parcie na gry z Nintendo 64, to Happy Home Paradise może potraktować jako bonus. Ważne jest także to, że do zagrania w ten dodatek potrzeba nam podstawowej wersji gry. Niestety Nintendo nie zdecydowało się na umożliwianie graczom zabawy w samo Happy Home Paradise.

Gdzieś to już słyszałem

Czym jest samo tajemnicze Happy Home Paradise? Można powiedzieć, że jest to duchowy następca spin-offu serii Animal Crossing: Happy Home Designer, czyli gry, gdzie zamiast typowego symulowania sielankowego życia, bawiliśmy się w stylizowanie i meblowanie domów różnych zwierzątek tego świata.
Happy Home Paradise koncentruje się na tym samym pomyśle, ale rozbudowuje go odpowiednio i wpasowuje gdzieś na ubocze właściwej gry.

Ciężka praca

Fabuła dodatku sprowadza się do tego, że nasza postać zostaje zatrudniona w firmie specjalizującej się w urządzaniu domków letniskowych. Wyruszamy na odległy archipelag wysp i zajmujemy się usługiwaniem klientom właścicielki firmy o imieniu Lottie. Wraz z postępami rozbudowujemy także wyspę, na której znajduje się nasze biuro. Całość sprowadza się do wykonywania swojej roboty i spędzaniu czasu z plejadą postaci, jakie przewiną się przez firmę. Niby nic specjalnego, ale to wszystko idealnie pasuje do klimatu Animal Crossing: New Horizons.

Nowe i powracające postacie są bardzo fajne. Ewidentnie gwiazdą tutaj jest mała małpka Niko, która szkoli nas w nowym fachu i wprowadza w różne tajniki dekorowania domków letniskowych. Reszta postaci też jest w porządku i na pewno trafimy na kogoś, kto przypadnie nam do gustu.

Budujemy dom

Jeśli chodzi o samą rozgrywkę, to w praktyce jest to bardziej rozbudowany wariant urządzania naszego domu z podstawowej wersji gry. Z tym że tutaj dostajemy swego rodzaju zadania i musimy (przynajmniej w teorii) trzymać się tematyki, jaką chciałby widzieć nasz klient.

Sprowadza się to do wybierania przedmiotów z menu i układania ich według naszego upodobania w domkach. Na koniec roboty pstrykamy fotkę do firmowego katalogu i możemy się brać za kolejnego klienta.

Za pracę jesteśmy nagradzani godną płacą, która posłuży nam do kupowania przedmiotów na archipelagu. Monety z podstawowej wersji gry nie działają w Happy Home Paradise i vice versa. Nie można więc szybko się dorobić lub wykorzystać zgromadzoną fortunę.

Nie jestem na 100% przekonany do Happy Home Paradise

Mam trochę mieszane uczucia, co do Happy Home Paradise. Z jednej strony to DLC dodaje kompletnie nową aktywność i pozwala wydłużyć czas gry o kolejne godziny. Z drugiej strony dekorowanie mieszkań i ewentualne zabawy w mini dioramy czy inscenizacje nie przypadną wszystkim do gustu. Happy Home Paradise jest bardzo specyficzne i nie wiem, czy wszyscy fani Animal Crossing znajdą tutaj coś dla siebie. Ja całkiem miło spędziłem czas, urządzając wakacyjne domki dla różnych postaci. Jednak nie jest to mój ulubiony aspekt tej gry.

Nintendo było sprytne łącząc Happy Home Paradise z premierą wersji 2.0 podstawowej gry. Dzięki temu dodatkowe czynności z tego DLC nie nudzą się szybko i człowiek ciągle odkrywa coś nowego w Animal Crossing. Mam wrażenie, że bez tego elementu Happy Home Paradise mogłoby się stosunkowo szybko znudzić i przy dodatku pozostaliby jedynie fani programów o dekorowaniu wnętrz. Ja skakałem z wyspy, na wyspę, dzięki czemu zawartość dodatku nie była nużąca i rozciągnęła się w czasie. Podobnie jak podstawowa gra, Happy Home Paradise smakuje najlepiej w odpowiednich dawkach.

Na sam koniec warto nadmienić, że mimo wymogu posiadania podstawowej wersji Animal Crossing: New Horizons, Happy Home Paradise jest w gruncie rzeczy osobną przygodą. Akcja dzieje się na innej wyspie, używamy innej waluty, a połączenia między oboma miejscami są minimalne. Piszę o tym głównie ze względu, że wydaje mi się, ze Nintendo straciło niezłą okazję pozyskania AC rzeczy nowych fanów. Happy Home Paradise sprawdzałoby się idealnie jako taka „darmowa” działka Animal Crossing (dla posiadaczy NSO+ Expansion Pass).

Raczej warto zagrać w Happy Home Paradise!

Happy Home Paradise jest dosyć specyficznym dodatkiem do Animal Crossing. DLC dostarcza coś nowego i pozwala pobawić się w kreatora wnętrz. Nie jest to jednak coś, co przypadnie do gustu każdemu fanowi sielankowego życia ze zwierzakami. Mimo to wydaje mi się, że warto dać tej produkcji szansę. Zawłaszcza jeśli ktoś zainwestował już w NSO w rozszerzonej wersji z dodatkowymi grami.

Za udostępnienie gry do testów dziękujemy dystrybutorowi ConQuest Entertainment . Ocena bazuje na subiektywnej opinii recenzenta. Wydawca i jego partner PR nie mieli wpływu na wynik.

Happy Home Paradise

100 PLN
7.3

Mechanika

7.0/10

Frajda

7.5/10

Zalety

  • Więcej sielankowego klimatu
  • Rozbudowany system urządzania wnętrz
  • Nowe i powracające postacie

Wady

  • Bardzo specyficzna rozgrywka