Earth Defense Force, czyli konflikt ludzkości z kosmitami, wielkimi robalami i robotami, jest jedną z tych „kiczowatych” serii gier, które uwielbiam. Dlatego oczywistym było dla mnie, że muszę jak najprędzej zagrać w najnowszą odsłonę zakręconego cyklu. Earth Defense Force: World Brothers bawi się koncepcjami i założeniami serii w dosyć ciekawy sposób. Mamy zmiany w rozgrywce i voxelową grafikę przypominającą klocki LEGO. Tylko czy ten kwadratowy eksperyment wypali? Odpowiedź znajdziesz w kolejnych akapitach!

To jest dobre: Najlepsza wersja formuły EDF.
To jest słabe: Brakuje skrzynek 🙁

Piguła

  • Earth Defense Force: World Brothers to spin-off cyklu o inwazji na ziemię,
  • gra łączy najlepsze cechy poprzednich odsłon serii,
  • ponad 100 postaci do odblokowania,
  • gigantyczne mrówki i pająki na każdym kroku.

To save our mother Earth from any alien attack

Earth Defense Force: World Brothers to nowa odsłona nietuzinkowego cyklu, która jest spin-offem głównej serii, a zarazem celebracją tego, co było dotychczas. Pierwsza nowość, która rzuca się tutaj w oczy, to voxelowa oprawa graficzna, dzięki której wszystko wygląda jak zbudowane z klocków. Obok tego w grze pojawiają się klockowe, przypominające serię LEGO Brick Headz, wersje bohaterów ze wszystkich odsłon cyklu, a także masa nowych, zakręconych postaci. Ogólnie można powiedzieć, że World Brothers to takie EDF do kwadratu.

Fabuła sprowadza się do tego, że Ziemia, która w tym świecie jest sześcianem, eksplodowała. EDF zbiera swoje siły, by odeprzeć statki kosmiczne i armię potworów, w celu dosłownego połączenia planety. Na drodze staje nam tajemniczy tyran, który ma jakiś cel w tym, by Ziemia była (znowu dosłownie) podzielona.

Całość jest mocno zakręcona i wręcz głupia. Spotykamy masę postaci, które są bardziej po to, by rzucać żartami, niż prezentować nam jakąś poruszającą historię. Mamy na przykład cykl misji, gdzie szukamy składników do dania dla pewnego wojownika ninja lub pomagamy kolesiowi, który myśli, że jest niedźwiedziem, zdobyć miodek. Może ma to sens, bo metodą na uratowanie planety jest strzelanie do wszystkiego, co się rusza, więc jeśli przy okazji możemy zdobyć jakieś smakołyki, to wszyscy będą zadowoleni.

From vicious giant insects who have once again come back

Postaram się szybko przybliżyć, o czym piszę. Tak na wypadek, gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, czym jest Earth Defense Force. Mówimy o grach, w których wcielamy się w żołnierzy odpierających atak kosmitów wykorzystujących gigantyczne robaki, roboty i potwory do podboju planety. Rozgrywka opiera się na strzelaniu do wszystkiego i ubijania setek, jeśli nie tysięcy przeciwników. Wszystko wydaje się banalnie proste, bo gra sprowadza się do strzelania i unikania ataków wrogów, a także ogólnej destrukcji fragmentu miasta, w którym się znajdujemy.

W przypadku Earth Defense Force: World Brothers formuła serii została odrobinę zmieniona. Wynika to z tego, że teraz na misje zabieramy 4 bohaterów, pomiędzy którymi możemy się swobodnie przełączać w trakcie walki. Wybieramy klasę postaci oraz ekwipunek, po czym lądujemy na mapie i nawalamy do wszystkich potworów. W trakcie starć korzystamy z umiejętności specjalnych odpowiednich dla każdej klasy, a także mega umiejętności, którą ładujemy, pokonując wrogów. Kiedy już rozwalimy wszystkie bestie, kończymy plansze i wracamy do menu pozwalającego zmienić postać i ekwipunek.

Czynności te powtarzamy około 100 razy, po czym ukończymy grę. Misje trwają od kilku do kilkunastu minut w zależności od poziomu trudności i ilości graczy. Na najniższym poziomie zabawa to polowanie na stworki i odstresowanie jak w cyklu Musou. Na wyższych poziomach trudności musimy kombinować, by przetrwać. Robi się naprawdę trudno i dwa strzały od pająka czy gigantycznego robota oznaczają śmierć.

Earth Defense Force: World Brothers x 4

Chciałbym się jeszcze na chwile zatrzymać przy patencie z czterema postaciami. Daje to nam pole do popisu i kombinowania z umiejętnościami, a także pobudza grę do życia. Mamy w końcu cztery razy więcej możliwości i dobrą okazję do testowania wszystkich zakręconych klas. W końcu, poza zwykłymi żołnierzami, mamy latające jednostki, wojowników z mieczami, postacie podróżujące na „linkach” niczym w Attack on Titan. Nie zabrakło też walecznej Pandy. Każda z postaci posiada specjalną umiejętność, którą może być jakiś atak, uzdrawianie towarzyszy czy przywoływanie własnej mrówki do walki z wrogiem. Postaci jest cała masa i w każdym levelu możemy odblokować do trzech sojuszników.

Odblokowywanie sojuszników jest właśnie sposobem, w jaki uzyskujemy również uzbrojenie i ekwipunek. Koniec ze zbieraniem paczuszek wypadających z wrogów. Teraz każda uratowana postać wraca do nas z giwerą. Nie jestem do końca przekonany, co do tego rozwiązania, bo przyznam, że bieganie po mapie w poszukiwaniu skrzynek ze spluwami miało swój urok.

We’ll unleash all our forces, we won’t cut them any slack

Earth Defense Force: World Brothers sprytnie radzi sobie z największą bolączką serii o wielkich robalach. Dzięki uproszczonej grafice nie mamy już tylu spowolnień i od strony technicznej jest zdecydowanie lepiej. Gra się nie tnie, wygląda ciekawie, ma unikatowy styl. Moim zdaniem – mamy najlepszą możliwą sytuację.

Oczywiście nie może być zbyt różowo. Earth Defense Force: World Brothers nie jest tytułem dla wszystkich. To nadal bardzo specyficzna gra, która może wydawać się dosyć monotonna. Rozgrywka sprowadza się do walki na stosunkowo małych arenach i odpierania fal wrogów. Nie ma tu zbytniej głębi ani jakiegoś drugiego dna. To taka bezmyślna i głupia strzelanka. Należę do osób, którym to pasuje. Zdaje sobie jedną sprawę, że Earth Defense Force, to coś bardzo specyficznego i nie przypadnie każdemu do gustu. O ile ja mam sporo radochy, tak z łatwością jestem w stanie wyobrazić sobie kogoś, kto szybko się znudzi i zmęczy tym tytułem.

The EDF deploys!

Cykl EDF od zawsze charakteryzował się stylistyką kina klasy B. Zarówno fabuła, jak i wykonanie, pozostawiają sporo do życzenia. Jednak nieskrepowana niczym rozwałka i masa fajnych broni sprawiają, że osoby takie jak ja bawią się świetne. Ten typ gry najłatwiej chyba porównać do budżetowych horrorów, których mamy na pęczki. Filmy te nigdy nie będą wielką sztuką, ale przy odpowiednim podejściu do tematu, można przy nich bawić się naprawdę dobrze. Są też osoby, które delektują się tego typu produkcjami. Ja do nich należę i z radością stwierdzam, że World Brothers idzie jeszcze bardziej w stronę kiczu, żartów, łamania czwartej ściany i wygłupów. Połączono to z zakręconą oprawą i fajnymi patentami na rozgrywkę. W efekcie czego mamy jednego z lepszych przedstawicieli gatunku.

Earth Defense Force: World Brothers to prawdopodobnie najlepsza wersja cyklu o inwazji mrówek i pająków. Zmiana stylu graficznego rozwiązała problemy techniczne, a nowe podejście do rozgrywki i przełączanie się pomiędzy bohaterami nadaje rozgrywce świeżości. Nadal nie jest to coś dla każdego, ale muszę stwierdzić, że ja jestem zauroczony tym tytułem.

Jako fan cyklu jestem naprawdę zadowolony Earth Defense Force: World Brothers. Nowa gra oferuje to co najlepsze w cyklu, urozmaica rozgrywkę i gwarantuje świetną zabawę posiadaczom konsoli Sony.

Tomek “Danteveli” Piotrowski

Earth Defense Force: World Brothers

7.4

Mechanika

8.0/10

Fabuła

6.0/10

Frajda

9.0/10

Grafika

7.0/10

Dźwięk

7.0/10

Zalety

  • Najlepsza wersja formuły EDF
  • Tona postaci
  • Zabawne teksty
  • Unikatowy styl graficzny

Wady

  • To nadal "tylko" bezmyślne strzelanie