Jeśli ktoś określa się Mistrzem horroru, to musi liczyć się z możliwym ostrzałem ze strony graczy. Są to dość mocne słowa nawet jak na autorów kilku strasznych gier. Dzięki dobrodziejstwu Króla Spencera i Xbox Game Pass miałem możliwość ograć The Medium w dniu premiery, w dodatku za półdarmo. Bloober Team faktycznie jest mistrzem horroru, czy tylko tak sobie marketingowo rzucili hasło? Cóż, The Medium jest średnie, a więcej o nim postaram się opisać w mojej recenzji wersji na Xbox Series X (XSX).

To jest dobre: historia fajnie wpisuje się w nasze realia…
To mnie boli:
…ale jest przewidywalna i dość prosta

mistrzowie horroru z krakowa - bloober team

fot. Bloober Team /FB

Piguła:

  • Historia rozgrywa się w 1999 roku w Krakowie.
  • Na XSX gra działa w 30 fps.
  • Główny wątek można skończyć w 7-8 godzin.
  • Zagadki w grze są naprawdę proste.
  • Bohaterka dużo do siebie mówi. Serio.
  • Gra dostępna jest w ramach subskrypcji Xbox Game Pass.

W The Medium czujesz się jak u siebie w domu

Historia The Medium rozgrywa się w 1999 roku. Wcielasz się w rolę Marianny – dziewczyny o nadprzyrodzonej mocy, stepującej córki właśnie zmarłego właściciela domu pogrzebowego. Nie będę opisywał historii, aby nie psuć Ci przyjemności z jej poznawania. Będziesz ją odkrywać poprzez czytanie listów, oglądanie retrospekcji czy słuchanie przemyśleń głównej bohaterki. Całość przedstawiono w przystępny sposób, choć muszę przyznać, że wspólnie z żoną jakoś w 1/3 gry już wiedzieliśmy, kto jest kim. Fabuła jest przewidywalna.

mieszkanie w the medium

Zdradzę jedynie, że jest sporo wątków odnoszących się do czasów komuny i drugiej wojny światowej. Czuć, że gra w pełni została osadzona w naszych realiach. Już pierwsze sceny w The Medium z pewnością ucieszą oczy i serca polskich graczy – mieszkanie, w którym rozpoczynasz grę, idealnie odzwierciedla modę i klimat tamtych lat. Jest meblościanka, cerata, szklanki z koszyczkiem, niewyględne żyrandole i dywany. Czujesz się jak u siebie. Albo u… swojej babci.

Kolejna lokacja, ośrodek wypoczynkowy Niwa, w którym toczy się cała historia, na myśl przywodzi wszystkie postkomunistyczne Bryzy, Albatrosy czy inne Wodniki. Chyba każdy z nas miał okazję odwiedzić takie miejsce podczas rodzinnych wakacji. Bloober Team naprawdę przyłożył się do tego, aby lokacje były wiarygodne. Nie czuć w tym ściemy, tylko kawał solidnego researchu. Nawet znajdowane w ośrodku pocztówki jeden do jednego przypominały te, które wysyłałem z wakacji.

brama ośrodka wypoczynkowego Niwa w The Medium

Duża ilość naraz Daewoo w Krakowie

Nawiążę jeszcze do intra, w którym przedstawiony jest Plac Matejki (chyba tak nazywa się to miejsce, Krakusy, proszę, nie wyciągajcie maczet). Zdziwiło mnie tak gęste nagromadzenie samochód marki Daewoo. Widać też jakiegoś Poloneza Borewicza i samochód dostawczy przypominający Robura, ale Lanosów i Nexii jest najwięcej. Fakt, koreańskie auta cieszyły się wówczas sporą popularnością, ale że aż tak? Może się czepiam, jednak rzuciło mi się to w oczy.

plac matejki w the medium

Silent Hill x Syberia x Heavy Rain x Beksiński

Pierwsze zderzenie z The Medium od razu przypomniało mi staroszkolne przygodówki i horrory, bowiem statyczna kamera jest rzadkością w gamedevie XXI-wieku. Odważny krok, motywowany głównie kwestiami technicznymi, jednak dobrze wpisujący się w klimat gry. Czułem fabularne inspiracje Silent Hillem, klimatyczne Heavy Rain, a główna bohaterka przypomina Kate Walker z Syberii. Jest to miszmasz dobrze znanych zabiegów stylistycznych i fabularnych.

Alternatywny świat, do którego co jakiś czas będziesz się przenosić, aż tryska klimatem Beksińskiego. Jest nieco pusty i pozbawiony detali, ale bardzo przygnębiający. Ciężki, nie straszny. Bo ta gra jest średnim horrorem, a całkiem niezłym thrillerem. Oprócz kilku scenek Jump Scare próżno tu szukać uczucia osaczenia czy beznadziei. Jest potwór, który będzie Cię prześladować, ale ze strachu się nie sfajdasz. Dubbingujący go Troy Baker odwalił kawał solidnej roboty – dialogi momentami są wręcz groteskowe. Szkoda, że na tym się kończy.

dwa światy w The Medium

Gameplay w The Medium jest strasznie powtarzalny

Przez pół gry będziesz uciekać przed potworem, który potrafi przenikać pomiędzy światem alternatywnym a rzeczywistym. Spotkania z nim ograniczają się do scen ucieczki lub sekcji skradankowych, które w The Medium wypadają średnio.

Marianna może skradać się po wciśnięciu L3 i wstrzymywać powietrze pod R3, jednak te mechaniki sprawiają wrażenie dodanych na siłę. Tych sekcji jest kilka i trochę mnie irytowały. Ot, przechodziłeś koło mega-zajebiście-wielkiego-stwora do kolejnej lokacji. Brakowało w tym emocji.

Zagadki są piekielnie proste i powtarzalne. Rozwiązanie każdej z nich zajmie Ci kilka minut, bo odpowiedź znajdziesz albo w notatce znajdującej się w inwentarzu, albo w najbliższym otoczeniu. Cała rozgrywka ogranicza się do przecinania łańcuchów i ładowania duchowego uderzenia, którym to uruchomisz skrzynkę z bezpiecznikami. Czasem trzeba znaleźć klucz, czasem przejść do pomieszczenia niedostępnego w jednym ze światów.

Aha, jest jeszcze rozcinanie nożem skór, które blokują przejście. Zabrakło tu zróżnicowania. Podobno zachodni gracze mieli problem z przejściem pierwszego poziomu. Jeśli faktycznie coś takiego miało miejsce, to są po prostu głupi.

przecinanie łańcuchów w The Medium

Drugi świat bez polotu

Motyw z generowanymi w tym samym momencie dwoma światami jest średni. Nie ma w tym rewolucji, bo podobny zabieg był m.in. w Fahrenheit na PS2. Ciekawie wygląda np. scena, gdy w jednym świecie bohaterka przytula człowieka, a w drugim przytula powietrze. Ale to tyle. Czegoś więcej niż sekcji polegających na ładowaniu duchowego uderzenia (ale to słabo brzmi po polsku) i łażenia po wnętrzach innych osób właściwie tutaj nie ma.

W pewnym momencie gry, niemal jak Złodzieje Serc z Persony 5, będziesz odwiedzać wnętrza kilku postaci pobocznych i odkrywać ich prawdziwe motywacje. Całość sekcji świata alternatywnego sprawia wrażenie niewykorzystanego potencjału, bo o ile w cut-scenkach jest OK, to w grywalnych sekcjach… pusto. I momentami trochę brzydko.

porównanie dwóch światów w the medium
alternatywny świat w the medium

Te dwie rzeczywistości poniekąd widać w realnym świecie The Medium. Znajdziesz mnóstwo gazet, broszurek, listów i innych znajdziek, ale smuci fakt, że są napisane po angielsku. To trochę razi – skoro historia toczy się w Polsce, to dajmy rodzime teksty! Zachodni gracze i tak będą mogli nacisnąć guzik (Y), aby przeczytać przetłumaczoną treść. Dziwnie się też słucha angielskich dialogów, w których padają polskie imiona i nazwiska. Na tabliczce czytasz Tomasz. Z głośników słyszysz Thomas.

Akira Yamaoka & Arkadiusz Reikowski

Przy temacie głośników pozostając: widziałem, że wiele osób na Twitterze było zachwyconych ścieżką dźwiękową The Medium, wszak przy klawiszach usiadł legendarny Akira Yamaoka, a swojego głosu użyczyła Mary Elizabeth McGlynn. Ciężka muzyka ambientowa dobrze wpisuje się w klimat gry – nie przeszkadza, ale też nie zapada szczególnie w pamięć. Umówmy się, to nie jest gra, w której będą skoczne nutki do Dacii. Tutaj chcesz poczuć bas i pokręcone sytnezatory. Muzyka tworzy tło do rozgrywki, nie wybija się na pierwszy plan.

Najlepiej moim zdaniem wypadają poboczne dźwięki obydwu światów. Kroki, krzyki, szum wiatru czy delikatne puknięcia brzmią autentycznie. Pod kątem sound designu jest naprawdę dobrze. Ekipa audio zarejestrowała i stworzyła świetną bazę sampli. Gra aktorska również stoi na niezłym poziomie. Może główna bohaterka jest trochę niemrawa, ale na przykład napotkana dziewczynka, Smutka, świetnie zagrała swoją rolę. No i wspomniany Troy Baker… chłop zasługuje na jakąś nagrodę.

Optymalizacja w The Medium nie zagrała

Bloober Team nie jest mistrzem optymalizacji, co wiadomo nie od dziś. W The Medium razi doczytywanie się tekstur na oczach gracza. Tyczy się to zarówno tekstur świata, jak i przedmiotów znajdujących się w inwentarzu. Framerate jest raczej stabilny i wynosi 30fps, tyle że jak podaje Digital Foundry, przy renderowaniu dwóch światów rozdzielczość spada do 900p na Xbox Series X.

W niektórych podwójnych scenach faktycznie widać spadek detali, jednak nie bije to jakoś mocno w oczy. Lipsync jest raczej średni, podobnie jak animacje ruchu. Ale te ostatnie jestem w stanie zrozumieć – pracowało nad nimi zaledwie trzech gości.

ucieczka przez las w the medium

Grafika w The Medium jest bardzo nierówna. W niektórych momentach przypomina grę z ery PS3, a za moment zachwyca pięknymi detalami otoczenia. Mam poczucie, że tutaj po prostu zabrakło budżetu. Lasy i wnętrza pomieszczeń są świetne, a odbicia w lustrze wręcz okropne. Na pewno nie jest to benchmark bieżącej generacji. Coś czuję, że niebawem będzie łatane. Nadmienię, że okazjonalne glitche i błędy nie są tak rażące jak w przypadku Cyberpunka 2077. W odróżnieniu od niego, The Medium da się ukończyć.

odbicie lustrzane w The Medium

Widzę artefakty w The Medium. Czy mój Xbox jest popsuty?

Wielu graczy skarżyło się na występujące w The Medium artefakty. Spokojnie, ten typ tak ma. Artefakty pojawiały się u mnie zawsze w tych samych miejscach i nie miały związku z tym, że konsola się przegrzewa. Występowały zarówno po kilku godzinach grania, jak i zaraz po odpaleniu konsoli. Artefakty występują w postaci kolorowych lub czarnych kwadratów, jak na filmie poniżej:

Jakie jest The Medium?

Podsumowując – The Medium jest średnie, ale to nic złego. Nie stara się być tytułem AAA i w żadnym wypadku takie nie jest. Tytuł warto sprawdzić chociażby z czystej ciekawości, bo przygodówek ze statyczną kamerą nie ma zbyt wiele. Biorąc pod uwagę niską cenę premierową i dostępność w Xbox Game Pass, grze można wiele wybaczyć.

I być może będzie sequel albo DLC? Zakończenie pozostaje otwarte.


Grę dostarczył mi Król Phil Spencer w swojej cudownej usłudze Game Pass.

The Medium (Xbox)

179,99 zł
7

Mechanika

6.0/10

Fabuła

8.0/10

Frajda

7.0/10

Grafika/Dźwięk

7.0/10

Zalety

  • Dobre udźwiękowienie
  • Mimo wad, gra się całkiem przyjemnie
  • Dobrze odwzorowany klimat polski z końca lat 90'

Wady

  • Powtarzalny gameplay
  • Nierówna grafika
  • To nie jest horror