Zmęczony? Posłuchaj tekstu!

Na pewno wiele razy wspominałem o moich szokujących i lekko przerażających przygodach w dzielnicach czerwonych latarni w krajach takich jak Chiny, Korea czy Japonia. Przypadkowe wizyty w przybytkach uciechy narobiły mi większego stracha niż polowanie na duchy i potwory. Wspominam o tym dlatego, że bohaterowie mangi Miecz zabójcy demonów również mieli interesujące przygody w domach publicznych. Czy też musieli uciekać przed kurtyzanami?

Piguła

  • Międzynarodowy hit,
  • Dwie wielkie przygody,
  • Sporo wzruszeń.

Tak na wypadek, gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, Miecz zabójcy demonów, znany też jako Kimetsu no Yaiba czy Demon Slayer, to międzynarodowy hit i jedno z najbardziej dochodowy IP w historii. Manga jest pośród najlepiej sprzedających się japońskich komiksów, anime podbiło serca milionów widzów, a animowany film stał się najbardziej dochodową produkcją tego typu pochodzącą z Japonii. Trudno uniknąć tego fenomenu. W Polsce Miecz zabójcy demonów jest popularyzowany poprzez wydawnictwo Waneko, które już od ponad 2 lat dostarcza czytelnikom mangę Kimetsu no Yaiba. Ja miałem okazję przeczytać kolejne tomy tego wciągającego tytułu.

Zachęcam do przeczytania recenzji poprzednich tomów mangi Miecz zabójcy demonów.

Tomek “Danteveli” Piotrowski

Wybuchowe przygody

Tomy 7-9 mangi Miecz zabójcy demonów to cała masa akcji i sporo ważnych wydarzeń. Mamy starcie bohaterów z silniejszym demonem, które odbywa się w pociągu. Tanjiro i jego kompani, a także jeden z filarów zabójców demonów, wpadają w pułapkę demona wykorzystującego sny do zabijania swoich przeciwników. Mamy emocjonujące starcie pomiędzy siłami dobra i mocami zła, które prowadzi do szokującego finału.

Nie ma jednak nawet chwili wytchnienia dla czytelnika. Co prawda po tamtych zdarzeniach występuje przeskok kilku miesięcy, ale my jesteśmy rzuceni w wir akcji już od kolejnych stron. Bohaterowie zostają zaciągnięci na specjalną misję, która będzie dziać się w dzielnicy czerwonych latarni. W miejscu uciech dochodzi do bardzo dużej aktywności demonów. Dlatego też Tanjiro wraz ze swoimi sojusznikami będzie musiał prowadzić dochodzenie i infiltrować przybytki wolnej miłości.

Tomy 7-9 Miecz zabójcy demonów, czyli słodko-gorzka przekąska

Tak mniej więcej prezentuje się zarys opisywanych tomów hitowej mangi. Muszę przyznać, że Miecz zabójcy demonów cały czas zaskakuje mnie idealnym balansem między poważniejszymi momentami, scenami akcji i głupiutkim humorem, który powala na łopatki. Mamy naprawdę poważne sceny, gdzie bohaterowie muszą radzić sobie z przegraną i stratą czy konfrontacją ze zmarłym bliskimi. Obok tego są zakręcone, komiczne momenty z przebierankami w stroje kurtyzan. Wszystko to jest niezwykle naturalne i świetnie ze sobą współgra, dzięki czemu Kimetsu no Yaiba jest taką ucztą dla czytelnika. Na dokładkę wraz z kolejnymi rozdziałami rozumiem, dlaczego ten tytuł stał się takim fenomenem i wylądował na liście najbardziej dochodowych IP.

Tomy 7-9 mangi Miecz zabójcy demonów

Nie mamy tu przesadnie głębokiej historii z masą odkrywczych motywów czy twistami powalającymi na kolana. Zamiast tego formuła shonen zostaje naprawdę dobrze dopracowana i wniesiona na wyżyny dzięki zabawnym i sympatycznym postaciom oraz momentom ściskającym za serce. Efektem tego jest niezwykle ludzki bohater, który staje się wzorem do naśladowania i kimś za kim trzymamy kciuki.

Styl i humor

Od strony graficznej i jakości wydania Miecz zabójcy demonów trzyma naprawdę wysoki poziom. Design postaci i potworów jest pierwsza klasa. Taki Inosuke wygląda naprawdę interesująco poprzez twarz dzika na głowie, ale na innych są równie ciekawe pomysły. Zwłaszcza w przypadku demonów, które mogą przybrać naprawdę interesujące postacie. Nie spodziewałem się, że jeden z potworów będzie środkiem lokomocji, którym poruszają się bohaterowie. Do tego wszystko świetnie komponuje się z tłem i lokacjami, które momentami wydają się lekko zagubione w czasie.

Momentami zapominam, że akcja mangi dzieje się w całkiem bliskim nam okresie Japonii. Jednak zawsze pojawia się coś, co przypomina mi o takim stanie rzeczy. Podoba mi się także to, że do tych trochę bardziej komicznych momentów mamy postacie narysowane w prostszy sposób z mniejszą ilością detali. To jeszcze podkreśla kreskówkowy charakter tych momentów.

Tomy 7-9 mangi Miecz zabójcy demonów


Im dalej, tym fajniej

Muszę szczerze przyznać, że nie spodziewałem się tego, jak bardzo Miecz zabójcy demonów – Kimetsu no Yaiba – przypadnie mi do gustu. Nie jestem gigantycznym fanem formuły shonen i wiele popularnych tytułów szybko mi się znudziło. W tym wypadku nadal mam ochotę na więcej i z chęcią będę śledził rozwój misji Tanjiro – to, jak nasz bohater opiekuje się siostra i przyjaciółmi i jak zwalcza siły zła. Na dokładkę ta manga potrafi poruszyć moje serce. W recenzowanych tomach 7-9 pojawiły się dwa momenty, które całkiem nieźle mnie poruszyły.

Moje kolczyki

Tomy 7-9 mangi Miecz zabójcy demonów to solidny kawałek przygody pełnej akcji i wzruszeń. Na przestrzeni tych rozdziałów dzieje się sporo, ale jest też miejsce dla humoru i wygłupów. Te elementy stanowią o sile serii. Ja bawiłem się naprawdę przednio, czytając ten tytuł. Wciągam się coraz bardziej i niedługo pewnie zamówię kolczyki takie jak te, które nosi bohater mangi.

Jeśli interesują was inne mangi o walce z demonami i potworami, to na stronie mamy jeszcze recenzje Dororo i HyakkimaruJujutsu Kaisen i Chainsaw Man.

Tomek “Danteveli” Piotrowski

Za udostępnienie mangi dziękujemy wydawnictwu Waneko

Miecz zabójcy demonów

8.1

Fabuła

8.0/10

Kreska

7.7/10

Jakość wydania

8.0/10

Pociągi

8.5/10

Zalety

  • Pozytywny główny bohater
  • Fajne postacie
  • Zabawne i wzruszające momenty

Wady

  • Formuła shonen może nie każdemu pasować