Zmęczony? Posłuchaj tekstu!

Sony wkracza na kolejny rynek. Rynek sprzętu ukierunkowanego na gaming – konsola/PC. Jakby nie patrzeć, to segment rynku, który od dawna obsadzony jest produktami wielu konkurencyjnych firm. Czy nowa seria Sony INZONE złapie i zatrzyma przy sobie kawałek tortu? Jest na to szansa, a tymczasem zapraszam Cię do testu słuchawek INZONE H3. Przewodowe, wygodne, może zbyt wysoko wycenione, jednak z potencjałem do odkrycia. Co mam na myśli? O tym kawałek dalej w tekście.

To jest dobre: jakość wykonania, design i niemęcząca sygnatura dźwiękowa.
To jest złe: stłumiony bas, dyskusyjnej jakości kabel i brak oficjalnego wsparcia dla MAC/Linux.

Inzone H3

Ubogi zestaw

Pudełko w kolorach fioletu i bieli skrywa w sobie niewiele, bo słuchawki INZONE H3 same w sobie, przetwornik cyfrowo analogowy na niespełna 2m kablu… i to tyle. Niestety prócz papierologii (naklejki też są 🙂 ) i wypełnienia nie ma tam nic więcej. Miłym gestem byłoby dodanie choćby woreczka na słuchawki, ewentualnie osłony na mikrofon. Przypominam, że sprzęt wyceniono na niespełna 400 PLN, więc aż prosi się o „coś” więcej.

INZONE H3 – design

To, co spodobało mi się praktycznie od razu, to estetyka i design INZONE H3. Zachowano tutaj kolorystykę białego plastiku PS5, przez co cały system wraz z kontrolerem Dual Sense wygląda po prostu dobrze. Jakość wszechobecnego plastiku raczej nie budzi wątpliwości, choć mam pewne obawy, co do trwałości pałąka. To oczywiście okaże się po dłuższym czasie, nie po kilkunastu dniach testów.

DAC USB INZONE

Nausznice (pady) INZONE H3 zostały wykonane z przyjemnej w dotyku tkaniny nylonowej. Są miękkie i stosunkowo obszerne – osoby z większymi uszami nie powinny czuć dyskomfortu. Muszle i regulacja pałąka również dają spore możliwości manipulacji – może to być pomocne przy transporcie. Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić od strony designu modelu H3, to przymocowany na stałe mikrofon i mizerny kabel bez oplotu.

Zobacz też test AOC GH200 – tani komputerowy headset do gier!

Co ciekawe i całkiem przydatne, mikrofon posiada wbudowany przełącznik. Kiedy złożysz ramię mikrofonu do pionu, przestaje on działać. Z innych opcji sterowania pozostało jeszcze pokrętło głośności (umieszczone na lewej muszli), które intuicyjnie obsługuje się lewym kciukiem.

Kompatybilność rozszerzona

Mimo posiadania PlayStation 5 pierwszym sprzętem, do którego podłączyłem INZONE H3, był Xbox Series S, a w zasadzie jego kontroler. Z racji tego, że sprzęt jest przewodowy, to też działać powinien ze wszystkim, co pozwala na wpięcie czteropolowego jacka. To samo z Steam Deck czy po prostu PC. Uniwersalność kosztem bezprzewodowości? Nie mam nic przeciwko.

Ze względu na mój zestaw testowy, nie byłem w stanie sprawdzić aplikacji INZONE HUB. Skutecznie wyeliminowałem z mojego domowego, cyfrowego ekosystemu sprzęty z Windowsem, a pech chciał, że apka dostępna jest tylko na komputery z systemem Microsoftu. A szkoda, bo dostęp do dodatkowych opcji i korektora, mógłby nieco poprawić brzmienie.

regulacja pałąka

Słuchawki INZONE H3 i PS5

Z racji tego, że moim głównym systemem do grania jest konsola PlayStation 5, to też najwięcej czasu przypadło na testy właśnie z tą konsolą. Działanie INZONE H3 z PS5 sprawdziłem w trzech różnych wariantach podłączenia. Pierwszy i po prostu najwygodniejszy, to podłączenie słuchawek do portu jack w kontrolerze DualSense.

Konsola PlayStation 5 wykrywa sprzęt od razu, ale jako zwykły headset “no name”. Jest to zrozumiałem, bo łączę się w tym momencie analogowo. Dźwięk generowany przez układ kontrolera w parze z możliwościami INZONE H3 jest na dobrym poziomie. Sygnatura dźwiękowa ukierunkowana jest w stronę ciepłego grania średnim pasmem. Brakuje nieco mocniejszych akcentów w górnych pasmach i niższego zejścia na basie.

pad nausznica z nylonowego materiału

Poprawnie, bez szału, ale przekaz pozostaje blisko naturalności, bez przesadnego kolorytu. W grach z otwartym światem było super, akurat męczyłem nieco Cyberpunk 2077 podczas testów. Nieco gorzej wypadł dźwięk w Gran Turismo 7, gdzie zabrakło detali i charakteru, przez co warkot silników był mocno zduszony.

Totalnym zaskoczeniem był dla mnie dołączony do zestawu przetwornik cyfrowo-analogowy (karta dźwiękowa) na kablu USB. Zaskoczeniem negatywnym. Po pierwsze gra on cicho. Może nie zabrakło jakoś wiele, ale dodatkowe 10-15% głośności byłoby tak w punkt i nie musiałbym o tym pisać. Drugim problemem jest degradacja jakości audio przy połączeniu z PlayStation 5. Dźwięk słyszalnie schował się pod grubym kocem. Stał się ciężki i mniej detaliczny.

oprogramowanie inzone hub

Krótki romans z Macbookiem

ALE… tu kolejna ciekawostka. Podłączyłem szybko zestaw po USB z moim Macbook Air, uruchomiłem muzykę w streamingu. Magia. Wreszcie gra to dobrze! Podejrzewam, że pod Windowsem również jest bardzo ok. Nadal INZONE H3 pokazuje swoje braki w detaliczności, ale bas i sybilanty znacząco się poprawiły, bez nienaruszonej dominacji środkowego pasma.

Napisałem wcześniej o trzech sposobach podłączenia INZONE H3 do PlayStation 5. Ot, tym trzecim, jest po prostu użycie własnej, kompatybilnej karty dźwiękowej. Ja użyłem Lotoo PAW S1. Pozbawiłem się tym samym mikrofonu, ale kosztem uzyskania najlepszej jakości audio, jaką udało mi się wyciągnąć z tego sprzętu. Wyznacznikiem jakości był dla mnie dźwięk przejazdu po tarkach w Gran Turismo 7. Został bardziej zaakcentowany, słyszalny i satysfakcjonujący. To samo mogę napisać o poprawie w dolnych rejestrach. Wygląda na to, że INZONE H3 lubią dostać nieco więcej mocy.

alternatywny dac lotoo paw s1

Ukryty potencjał INZONE H3

Powinienem w tym momencie zmierzać ku podsumowaniu recenzji słuchawek INZONE H3 od Sony (nie Sony Interactive!), jednak ich zmienność i podatność na różne źródła audio nie dała mi spokoju. H3 mają spory potencjał, wymagają nieco więcej mocy, sprawdzą się z PC i z konsolą w połączeniu w kontrolerem. A gdybym chciał więcej?

Z cyklu poprawiamy producenta

Kolejnych kilka zdań (akapitów) potraktuj jako czystą teorię i coś, co w przypadku innych słuchawek zadziałało (lub nie). W celu małego śledztwa i poszukiwania możliwości poprawy audio rozebrałem prawą muszlę – co odkryłem? Niewiele, ale szansa na soniczny upgrade jest.

słuchawki bez pada

Ściągnięcie nausznicy (pada), to najmniejszy problem. Pod nylonową siateczką znajduje się 40mm driver podklejony gęstą flizeliną. Po odkręceniu kilku śrubek, bez problemu można wyciągnąć czarną wkładkę z driverem. Jest to tak jakby muszla w muszli. Dalej kilka zatrzasków i dostałem się do drivera. Tak jak było to widoczne z zewnątrz, podklejony jest flizeliną w kilku miejscach. Brak tu innych materiałów tłumiących.

Czarna wewnętrzna obudowa INZONE H3 posiada w górnej części membranę do regulacji ciśnienia akustycznego (widoczne z zewnątrz czarne żebrowanie posiada szczeliny). Ostatnia informacja, a raczej jej brak, to brak oznaczenia drivera. I CO TERAZ Z TAKĄ WIEDZĄ?

No właśnie – co teraz?

Z racji, tego, że słuchawki INZONE H3 to sprzęt powierzony do testów i obiecałem w mailu, że zwrócę w stanie niepogorszonym… nie ingerowałem. A chciałem bardzo, bo wszystkie modyfikacje, jakie przyszły mi do głowy, byłyby odwracalne.

słuchawki od środka

Co bym zrobił?

  1. Usunięcie flizeliny z centralnej części drivera i ewentualna regulacja średnicy otworu za pomocą taśmy klejącej. Oczekiwany efekt to podbicie dolnych rejestrów (bas).
  2. Usunięcie lub podmiana materiału tłumiącego poniżej drivera. Zacząłbym od wstawienia w to miejsce materiału meltblow, ewentualnie spunbond – oba materiały znajdziesz w maseczkach chirurgicznych. Meltblow to warstwa filtracyjna. Tu zalecam ostrożność i cierpliwe dobieranie gramatur materiału. Oczekiwany efekt to delikatne rozszerzenie sceny i dodanie „powietrza”.
  3. Wytłumienie muszli. Ze względu na małą ilość miejsca zrezygnowałbym z pianki na ściankach, ale sprawdziłbym działanie wytłumienia z watoliny (wełna lub bawełna). Postrzępiony płatek kosmetyczny byłby całkiem ok. Mozżna zaryzykować ze zwykłą watą, ale pewnie nic nie zrobi, albo wystrzeli wysokie tony w kosmos.

Generalnie liczę, że powyższymi modyfikacjami dałoby się uzyskać lepszą separację dźwięku, rozszerzyć nieco scenę i ożywić bas. Ale to tylko teoria, a wszelkich modyfikacji dokonujecie na własne ryzyko 🙂

Pozostaje pytanie, czy warto kupić INZONE H3?

Czy warto kupić słuchawki INZONE H3 za 369 PLN i się nimi cieszyć? Czy warto je modyfikować i próbować wydobyć z nich ukryty potencjał? Zapytasz, po co wydawać takie pieniążki na coś, co jest tylko dobre, kiedy konkurencja w tym segmencie oferuje porównywalne, często nieco lepsze sprzęty?

INZONE H3 to sprzęt do fanów Sony. Dla osób, które cenią spójny design posiadanych przez siebie urządzeń. Wygoda użytkowania też jest tutaj nie bez znaczenia. Z jednej strony słuchawki podobają mi się – sygnatura dźwiękowa jest poprawna i przyjemna, komfort ok. Słuchawki działają też ze wszystkimi moimi konsolkami (również tymi konkurencji). Z drugiej? Jest to produkt, któremu brakuje ostatnich szlifów i czuję, że w najbliższej przyszłości pojawi się poprawiona rewizja INZONE H3.

Sprzęt do testów dostarczył polski oddział Sony.

SONY INZONE H3

369 PLN
7.9

Design

9.0/10

Jakość wykonania

8.5/10

Możliwości

7.0/10

Jakość audio

7.0/10

Ukryty potencjał

8.0/10

Zalety

  • Komfort użytkowania
  • Niska waga
  • Jakość mikrofonu
  • Niemęczący dźwięk - grają średnicą

Wady

  • Nieco wybredne co do źródła dźwięku.
  • Bas mógłby być lepiej wyeksponowany
  • Brak pokrowca/etui w zestawie
  • Braki w rozdzielczości