Na pewno mówiłem i pisałem o tym już nie raz, ale cykl Atelier to jedna z moich ulubionych serii JRPG. Zawsze mam sporo frajdy z kolejnymi odsłonami sympatycznej marki, która wyróżnia się na tle innych przedstawicieli gatunku. Atelier przez długi czas było bardzo niszowe, nawet jak na gry role playing z Japonii. Jednak trzy odsłony serii o tytule Ryza przebiły się do świadomości większej ilości graczy. Teraz na rynek trafiają dopakowane wersje tych tytułów za sprawą Atelier Ryza Secret Trilogy Deluxe Pack. Czy dzięki odświeżone wersje stosunków nowych tytułów mogą przyciągnąć jeszcze więcej graczy do cyklu Atelier?
Atelier Ryza Secret Trilogy Deluxe Pack to najnowsze odświeżenie w cyklu Atelier. Podobne zestawy pojawiały się już w przeszłości i działały na podobnej zasadzie. Pakiet oferuje trzy pełnowymiarowe gry oraz bogaty zestaw ulepszeń, dodatków fabularnych i usprawnień mechanicznych, dzięki czemu historia Ryzy zyskuje nową głębię, a eksploracja staje się bardziej płynna i przyjemna niż kiedykolwiek wcześniej. Twórcy postawili na wersje Deluxe każdej części, wzbogacając je o dodatkowe epizody, nowe grywalne postacie, poprawki wizualne i uproszczenia, które pozwalają skupić się na esencji serii: eksploracji, alchemii i osobistej opowieści o dojrzewaniu. To wciąż ten sam świat pełen ciepła, przyjaźni i letnich nastrojów, jednak dzięki nowym elementom można go doświadczyć bardziej intensywnie i kompletnie.
Wielka przygoda
Główną bohaterką serii jest młoda dziewczyna o imieniu Reisalin znana też jako Ryza. Nastolatka mieszka wraz ze swoimi rodzicami na małej wysepce, gdzie dni są do siebie podobne. Praca na roli, codziennie te same twarze i nic ciekawego do roboty. Bohaterka wraz ze swoimi kolegami marzy o wielkiej przygodzie i zwiedzaniu świata. Pewnego dnia dziewczyna odnajduje małą przystań z łódką i postanawia ruszyć w poszukiwaniu wrażeń. Ryza napotyka grupę barwnych postaci i dowiaduje się o alchemii. Od tego momentu tworzenie różnych miksturek i przedmiotów staje się obsesją dziewczyny.

Mamy typowa dla serii fabułę z pociesznymi postaciami i bohaterkami, które zakochują się w alchemii. Ryza przypomina trochę dziewczyny z poprzednich odsłon, ale jej charakter jest trochę bardziej dziecinny. Bohaterka jest bardzo uparta, leniwa i nie potrafi docenić tego co ma. W moim odczuciu to czyni ja trochę mniej sympatyczną. Pozostałe postacie są całkiem spoko, ale wpisują się totalnie w klisze serii.
Dobry erpeg
Atelier to japońskie gry role playing nastawione na zbieranie surowców i tworzenie nowych przedmiotów za pomocą alchemii. Rozgrywka opiera się więc na eksplorowaniu lokacji w poszukiwaniu surowców i wracaniu do domu, by wrzucić do naszego magicznego kotła kolejną porcję liści i gałązek. Z tego powodu rytm rozgrywki jest tutaj inny niż w większości JRPG, gdzie misja pcha nas na przód. Poza samym zbieraniem rzeczy mamy też różne questy i misje w tym te, które pchają fabułę na przód. Efektem tego wszystkiego jest trochę inny i bardziej spokojny klimacik gry bez ratowania świata i epickich bitew. Nasze cele są raczej skromne w porównaniu do tego co oferują inne gry. Jednocześnie pozwala to na skoncentrowanie się na postaciach i codziennych relacjach pomiędzy bohaterami.

Ewolucja systemu walki
Wielką zmianą dotycząca rozgrywki jest wprowadzenia nowego systemu walki. Standardowe turowe potyczki ustępują miejsca czemuś, co przypomina ATB z Final Fantasy. Zamiast wykonywać akcje w określonej kolejności, teraz mamy system, gdzie czekamy na „naładowanie” się paska, po czym wybieramy czy chcemy się ruszyć, atakować, użyć przedmiotu czy wykorzystać jedna z umiejętności. Sterujemy bezpośrednio jedną postacią i decydujemy jak agresywni lub pasywni mają być nasi kompani. Do tego dochodzi jeszcze system AP pozwalający na odpalanie skilli, a także wykonanie ruchów bez kolejki i ataki zespołowe. Całość jest stosunkowo prosta, ale działa dobrze. Starcia trwają trochę krócej niż wcześniej i są bardziej widowiskowe, bo na ekranie ciągle się coś dzieje.

Przebudowie uległe także system tworzenia przedmiotów. Zamiast zabawy w układanie klocków w stylu czegoś takiego jak Tetris mamy system powiązanych ze sobą punktów, w które wkładamy odpowiednie surowce. Jest to całkiem fajne rozwiązanie z tego względu, że istnieje szansa na stworzenie czegoś innego niż planowaliśmy. Odpowiednie przerobienie przepisu sprawi, ze zamiast sukienki stworzymy na przykład siekierę.
Rozkręca się
Lost Legends & the Secret Fairy rozpoczyna się w 3 lata po wydarzeniach z poprzedniej części. Ryza odbyła swoją wielką i emocjonującą przygodę i została alchemikiem. Bohaterka wybiera się w nowe rejony świata, by odwiedzić przyjaciela. Na miejscu trafiamy na nowe artefakty i nowe przygody, które pozwolą nam poznać szereg nowych postaci i nadgonić stracony czas z przyjaciółmi.
Atelier Ryza 2: Lost Legends & the Secret Fairy to bezpośredni sequel, który oczekuje od gracza znajomości części pierwszej. Śledzimy dalsze perypetie bohaterów i mimo tego, że akcja rozgrywa się w nowym miejscu, to wiele zostaje po staremu. Tyczy się to nie tylko bohaterów i świata, ale także rozgrywki.

Nowy tytuł to w gruncie rzeczy więcej tego samego. Atelier Ryza 2: Lost Legends & the Secret Fairy to gra role playing nastawiona na zbieranie surowców i tworzenie nowych przedmiotów za pomocą alchemii. Rozgrywka opiera się więc na eksplorowaniu lokacji w poszukiwaniu surowców i wracaniu do domu, by wrzucić do naszego magicznego kotła kolejną porcję liści i gałązek. Z tego powodu rytm rozgrywki jest tutaj inny niż w większości JRPG, gdzie misja pcha nas na przód. Poza samym zbieraniem rzeczy mamy też różne questy i misje w tym te, które pchają fabułę na przód. Efektem tego wszystkiego jest trochę inny i bardziej spokojny klimacik gry bez ratowania świata i epickich bitew. Nasze cele są raczej skromne w porównaniu do tego co oferują inne gry. Jednocześnie pozwala to na skoncentrowanie się na postaciach i codziennych relacjach pomiędzy bohaterami.

Ryza 2 kontynuuje zmianę systemu walki wprowadzoną w poprzedniej części cyklu. Standardowe turowe potyczki ustępują miejsca czemuś, co przypomina ATB z gier takich jak Final Fantasy. Zamiast wykonywać akcje w określonej kolejności, teraz mamy system, gdzie czekamy na „naładowanie” się paska, po czym wybieramy czy chcemy się ruszyć, atakować, użyć przedmiotu czy wykorzystać jedna z umiejętności. Sterujemy bezpośrednio jedną postacią i decydujemy jak agresywni lub pasywni mają być nasi kompani. Do tego dochodzi jeszcze system AP pozwalający na odpalanie skilli, a także wykonanie ruchów bez kolejki i ataki zespołowe. Całość jest stosunkowo prosta, ale działa dobrze. Starcia trwają trochę krócej niż wcześniej i są bardziej widowiskowe, bo na ekranie ciągle się coś dzieje.
Zmiany i nowości
Wydanie Deluxe wprowadza szereg nowych grywalnych postaci w każdej z trzech odsłon. W pierwszej części pojawiają się Kilo, Agatha i Romy, w drugiej Empel i Lila, a w trzeciej Serri, Clifford oraz ponownie Kilo. Te postacie nie tylko wzbogacają drużynę, ale także wprowadzają świeże wątki fabularne, unikalne umiejętności i odmienne style walki, co czyni każdą z gier jeszcze bardziej zróżnicowaną. Dla osób, które grały w oryginalne wersje, będzie to ogromna zachęta do ponownego przeżycia przygód Ryzy, tym razem z dodatkowymi scenami i możliwościami taktycznymi.

Kasa drugi raz
Choć pakiet jest imponujący, nie jest pozbawiony wad. Największym problemem jest brak ścieżki aktualizacji dla posiadaczy już wcześniej nabytych wersji gier, co oznacza, że Deluxe Pack trzeba kupić wyłącznie w całości. Jest to szczególnie odczuwalne dla wiernych fanów serii, którzy zainwestowali w oryginalne wersje, a mimo to nie otrzymują opcji tańszego przejścia do edycji Deluxe. Kolejnym nadmienianym minusem jest nieco nierównomierna ilość nowej zawartości między częściami. W pierwszej odsłonie dodatków jest najwięcej, podczas gdy druga i trzecia otrzymują ich zauważalnie mniej, co może sprawić, że część graczy uzna je za bardziej zachowawcze rozszerzenia niż pełnoprawne reedycje.

Wyszło fajnie
Mimo tych ograniczeń Atelier Ryza: Secret Trilogy Deluxe Pack broni się jako całość. To pakiet, który łączy ogromną dawkę nostalgii z nowoczesnymi usprawnieniami, dając graczowi pełny obraz jednej z najbardziej udanych trylogii w historii serii Atelier. Jego najważniejszą zaletą jest to, że pozwala przeżyć wszystkie trzy części w jednym, harmonijnym ciągu, bez konieczności przeskakiwania między starymi wersjami, instalowania dodatkowych DLC czy męczenia się z ograniczeniami wcześniejszych edycji. Jest to edycja dopracowana, kompletna i pełna szacunku zarówno dla twórców, jak i dla graczy.
Ja cieszę się z tej edycji i okazji dla wielu graczy do tego, by sprawdzić przygody Ryzy. Sam posiadam juz podstawowe wersje gier i miałem okazję ograć je w przeszłości. Fajnie jednak było wrócić do nich w bardziej rozbudowanych edycjach. Dlatego dla mnie ta trylogia wychodzi na plus. Zwłaszcza jeśli ktoś jeszcze nie grał w te tytuły.
No i ogólnie Atelier miał naprawdę mocny rok. Dwie nowe odsłony, które zaprezentowały potencjalne kierunki rozwoju serii. Do tego na koniec roku dostajemy bardzo solidne i miodne odświeżenie popularnych odsłon serii. Trzymam kciuki żeby kolejny rok był równie mocny, bo jako fan jRPG jestem teraz bardzo rozpieszczony.

