Gram w gry Hideo Kojimy od czasów PS1. Widziałem koniec Shadow Moses, słuchałem bredni o nanomaszynach w MGS4 i tłumaczyłem znajomym, dlaczego Metal Gear Solid 2 to arcydzieło, a nie szalona grafomania gamedevelopingu i opowiadania historii. Na Death Stranding 2 czekałem tak bardzo, że zapomniałem, że złożyłem dwa preordery… A, ku mojemu szczęściu, polski oddział PlayStation sprezentował mi kopię recenzencką.

Czytając te słowa, pewnie myślisz, że to będzie kolejna recenzja fana Kojimy z klapkami na oczach i oceną 10/10, bo takie teraz oceny po prostu się daje grom. Otóż nie. Przy ogólnej ekscytacji i w atmosferze wyczekiwania kolejnego growego Mesjasza, podszedłem do tytułu z rezerwą i pewnym wyobrażeniem idealnego – według mnie – sequela. Dziś, po ukończeniu gry, nie powiem, że to dzieło idealne. Tak samo nie mogę zmieszać go z błotem. Prawda leży gdzieś pośrodku, a Death Stranding 2: On The Beach to z pewnością bardzo ważny tytuł dla naszej ulubionej branży gier wideo.

Death Stranding 2 w pigule

  • gra prowadzi emocjonalny rozwój Sama i innych bohaterów — nie tylko poprzez fabułę, ale także przez środowisko i interakcje,
  • DS2 nie tylko opowiada o samotności i łączeniu ludzi, ale rezonuje z czasami, w których żyjemy – izolacja, przebodźcowanie, potrzeba bliskości mimo dystansu,
  • czas gry: ~55–65+h (główna fabuła + część pobocznych aktywności),
  • obsada: Norman Reedus, Léa Seydoux, Troy Baker, Elle Fanning, Shioli Kutsuna,
  • dla graczy szukających przeżyć, nie tylko rozgrywki. Nie dla niecierpliwych – tu wszystko trzeba sobie wypracować,
  • Death Stranding 2 to bezpośrednia kontynuacja DS1, która skupia się na połączeniu większej ilości ludzi, po kataklizmie Wdarcia Śmierci,
  • fabularnie dowiesz się więcej o Lou oraz przeszłości Sama. Poznasz nowych bohaterów i będziesz świadkiem niezwykłej historii zaszytej między wierszami.

„A strong man doesn’t need to read the future. He makes his own.” – Solidus Snake (MGS2).

Cytat z Solidusa świetnie współgra z tematyką DS2: determinacja mimo braku gwarancji, że cokolwiek ma sens.

To nie jest gra dla każdego. I dobrze.

W okolicach premiery w Internecie szerokim echem odbiły się cytaty z rozmowy z francuskim muzykiem Woodkidem, który zacytował Kojimę: „Będę bardzo szczery, testowaliśmy grę z graczami i wyniki są zbyt dobre. Za bardzo im się podoba. To oznacza, że coś jest nie tak; musimy coś zmienić.” Przyznam, że to bardzo dobre podejście, które napędza dyskusję o grze. Problem w tym, że chyba nie do końca zadziałało, bo i tak głosów krytycznych w Internecie nie jest zbyt wiele.

Mimo tego, że dyskusje są raczej jałowe (jesteśmy około 2 tygodnie po premierze, kiedy piszę te słowa), to Kojima znów zrobił to, czego nikt inny w branży nie próbuje. Death Stranding 2 nie podaje emocji na tacy – one przychodzą do gracza absolutnie losowo. Pierwsza scena w grze, kiedy Sam przemierza szczyty gór, wywołuje zachwyt, ekscytację, a nawet wzruszenie poziomem przytłaczającej jakości.

Przez kolejne godziny zabawy w Meksyku doświadczasz pewnego zawodu tym, że tu nie ma nic ponad „Mission Pack do Death Stranding 1”, by wraz z rozwojem wydarzeń uderzyć szczęką o podłogę. To, co Kojima zaserwował dalej, generuje potężny efekt „WOW”, a wszelkie nagromadzone wątpliwości ulatują w niebyt.

Największa siła tej gry to umiejętnie zmiksowany koktajl z kilku podstawowych elementów: klimatu, fabuły, nawiązań popkulturowych, zawartej symboliki oraz wrażeń audiowizualnych. Ale trzeba jasno powiedzieć – nie wszystko zagrało.

„Building the future and keeping the past alive are one and the same thing.” – Solid Snake (MGS2)

To praktycznie streszczenie filozofii DS2.

To jest dobre:

  • Fotorealistyczna grafika i płynna animacja nawet na podstawowym modelu PlayStation 5, gdzie silnik graficzny Decima niejednokrotnie pokazał, że jest po prostu świetny.
  • Reżyseria scenek przerywnikowych, w których Kojima nieźle gra dynamiką scen, ujęciami, łamaniem czwartej ściany, a także ukrywa wiele smaczków dla fanów.
  • Death Stranding 2 pod względem gameplayu jest bardziej dynamiczne i szybsze niż DS1. W efekcie mniej rozwleczone niż pierwsza część, która mogła zanudzić wielu graczy.

To jest złe:

  • Death Stranding 2 każe bardzo długo czekać na konkretne i motywujące do grania elementy fabuły. Przez pierwsze 30h zabawy zadawałem sobie pytanie: Gdzie jest ten moment, po którym można by postanowić, że 10/10 to dobra ocena?
  • Muzycznie jest spójnie, ale nie czuć już tego rozmachu, który towarzyszył pierwszemu Death Stranding.
  • Brak ciekawych walk z bossami i ogólnie mało satysfakcjonujące starcia z przeciwnikami. Jasne, można je ubarwić mechanikami, ale to jakby przyjść do restauracji i samemu sobie coś ugotować.
Photo mode daje sporo kreatywnych możliwości

„Find something to believe in, and find it for yourself. When you do, pass it on to the future.” – Solid Snake (MGS2)

W odniesieniu do DS2: wiara w łączność, w sens pomagania innym, nawet jeśli to wszystko ma się rozpaść.

Gameplay to narzędzie, nie atrakcja

Technicznie trzy słowa o gameplayu miałem zamieścić w sekcji „To jest złe”, ale tutaj należy się jednak więcej słów wyjaśnienia. Gameplay w Death Stranding 2 nie służy rozrywce – on służy emocjom i budowaniu klimatu świata po kataklizmie Wdarcia Śmierci. Noszenie paczek, planowanie trasy, łączenie ludzi – to może brzmieć nudno, ale w praktyce generuje kolejny zestaw emocji – od frustracji, poprzez poczucie bycia częścią czegoś większego (np. budowanie dróg z innymi graczami, aby grało się lepiej), aż po ekscytację czy radość z odkrywania i odblokowania kolejnych elementów gry.

Osobiście jestem zdania, że w tego typu grach nie ma sensu robić wszystkiego, co się da, byle wymaksować wszystkie statystyki. Zbyt szybko można się wypalić i znudzić pogonią za wirtualnym posiadaniem 100% w każdym elemencie gry. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że kogoś to faktycznie może cieszyć, stąd też mały apel – graj tak, by gra sprawiała Ci radość i satysfakcję. To jest sandbox, możesz robić co chcesz i jak chcesz, nie musisz chomikować przedmiotów – używaj ich.

Nie musisz iść wydeptanymi ścieżkami – idź na przełaj. Możliwości, jakie dają zaszyte w grze mechaniki, masz od groma. W każdym razie: gameplay to tylko narzędzie, które powoli dawkuje i jednocześnie ogranicza zbyt szybki rozwój fabuły Death Stranding 2.

Świat, mechaniki, detale

Z kolei mechaniki zawarte w Death Stranding 2 to temat, który zasługuje na osobny tekst – publicystyczny, a najlepiej video. Względem pierwszej części gry, rdzeń możliwości Sama pozostaje ten sam. Nadal biegasz z drabinami, linkami, budujesz mosty, drogi, potykasz się o kamienie, śmigasz pojazdami, skradasz się i strzelasz. Do całości znanych elementów dodano wiele usprawnień, poprawek, rozbudowano możliwości szybkiego poruszania się po mapie oraz z punktu A do B.

Zadbano o dziesiątki detali takich jak oparzenia słoneczne, odmrożenia, zabrudzenia ubrania i ciała, kolizje obiektów. Świat Death Stranding 2 zyskał dynamiczne efekty powodzi, burzy piaskowej z wyładowaniami atmosferycznymi, lawin śniegu lub kamieni, trzęsienia ziemi, pożaru. Wymieniłem te najbardziej widoczne, a masa innych detali czeka na Ciebie i Twoją przygodę.

„The world would be better off without snakes.” – Raiden (MGS2)

Mimo, iż Kojima rozstał się z Konami nadal eksploruje te same tematy.

Meme & Theme – Echo Metal Gear Solid

Jeśli jesteś z grami Kojimy od lat, znajdziesz tu wiele znajomych tematów i memów nawiązujących do serii Metal Gear Solid. Coś pośrednio powiązanego z Zone of the Enders też się znajdzie, ale to bardziej w kontekstach filozoficznych. Teksty w stylu „Kept you waiting, huh?” nie są tylko mrugnięciem do fanów. To część większego obrazu, na który składają się częste uszczypliwości w kierunku Konami, podkreślenie tematów osamotnienia, alienacji, konfliktów czy zachowania człowieczeństwa w brutalnej rzeczywistości.

Podobnie z wprowadzeniem do gry postaci Ninja. Ten motyw praktycznie skopiowano z Metal Gear Solid 1 i 2. Kolejny raz pojawia się postać o nieznanych motywach oraz zagadkowej tożsamości i – jak można się domyślać – ratuje Sama w patowej sytuacji. Idąc dalej, postać Tarmana (pilota pojazdu/bazy ekipy bohaterów) również zmaga się z bólem fantomowym oraz używa bionicznej ręki, co też jest znanym motywem. Na koniec wspomnę jeszcze o postaci przypominającej Solid Snake’a… Tego typu referencji jest całkiem sporo – niektóre bardziej bezpośrednie, inne luźno nawiązujące do znanych motywów.

„Pain… it’s all I’ve ever known.” – Skull Face (MGS5)

W DS2, temat fantomowego bólu, zarówno fizycznego jak i psychicznego, powraca. Postacie mają rany, których nie widać, a Kojima znów eksploruje tematykę „bólu”.

Wady, wady… Nie musimy klaskać we wszystko

Death Stranding 2 nie zasługuje na 10/10. To, co nie pozwala mi wystawić takiej oceny, to fakt, że gra jest w gruncie rzeczy taka sama jak poprzednia. Początkowe tempo rozgrywki i jej poziom atrakcyjności dla gracza są jedynie poprawne. Mocno zawiodły mnie również takie rzeczy jak fizyka w grze, która często jest nieprzewidywalna i nierealistyczna, szczególnie kiedy poruszasz się pojazdem. Owszem, rozumiem, że to, co fabularnie stało się ze światem gry, miało również wpływ na grawitację, ale… miejscami pudełkowa fizyka czy losowe zachowanie pędu mocno wybijają z rytmu.

Znaczącym minusem jest też ubogie AI przeciwników. Technicznie potrafią kryć się za osłonami, a nawet flankować Sama i wzywać posiłki podczas potyczki, jednak brak im bardziej skoordynowanych i logicznych akcji. Często stoją w miejscu lub po prostu pchają się pod celownik. Ludzcy przeciwnicy jeszcze jako tako „walczą”, ale Mechy, z którymi też się zmierzysz, w większości przypadków po prostu napierają do przodu i czekają na grad pocisków.

Ostatnie z drażniących mnie rzeczy to jednoczesne skomplikowanie i uproszczenie menu w grze. Dla przykładu: kiedy odbierasz kolejne zlecenie lub aktywujesz misję fabularną, wbijasz do terminala i ogarniasz wszelkie przygotowania. Niestety, chcąc w tym samym czasie załatwić kilka innych spraw, musisz zaakceptować misję/zadanie, wyjść i wejść do terminala – nie da się zrobić wszystkiego za jednym razem. Nic strasznego, ale generalnie UI w całej grze można by było lepiej dopracować, bo po prostu nie jest zbyt intuicyjne.

Z drugiej strony, oceny poniżej 8 to bardzo krzywdzące posunięcie, które zakrawa o tanią sensację i brak zrozumienia. Przypominam, że Metal Gear Solid 1 to była jedna z pierwszych, jeśli nie pierwsza gra, z filmowo przedstawioną opowieścią. Zarzucanie chłopu, który praktycznie wprowadził na salony „filmowe gry”, że znowu to zrobił… jest co najmniej dziwne. Podejrzewam też, że ktoś mógł „grać checklistą”, zamiast przynajmniej spróbować dobrze się bawić w grze, która daje ku temu ogromne możliwości. Przypominam, że to sandbox!

Gra, która pozostanie w pamięci na długo

Najbardziej zapadły mi w pamięć momenty – tych kilku twistów fabularnych – o których rzecz jasna napisać nie wypada… Mimo to mogę, a nawet powinienem, wspomnieć o grze aktorskiej i tym, jak bardzo realistycznie to wszystko wygląda na silniku Decima. Ruchy postaci, detale, mimika, a co za tym idzie – ekspresyjne ukazanie emocji. To jest coś, co wspominać będę długo. Tak samo jak praktycznie całą końcówkę gry, która z jednej strony „kopiowała od innych zbyt wiele”, a z drugiej… zrobiła to DOBRZE. Spodziewaj się inspiracji Evangelionem oraz – jakby mogło być inaczej – MGS.

„We’re not tools of the government or anyone else. Fighting was the only thing I was good at… but at least I always fought for what I believed in.” – Gray Fox (MGS1)

Cytat może niezbyt trafny w kontekście fabuły, ale myślę, że dobrze oddaje ton opowieści, gdzie Sam walczy o ludzi, ich relacje i o resztki sensu.

Dla kogo Death Stranding 2: On the Beach?

Jeśli szukasz szybkiej gratyfikacji i co krok strzałów dopaminy, idź dalej. W Death Stranding 2 na wszystko trzeba zapracować długimi godzinami gry. Z kolei jeśli będziesz rushować grę, to nie znajdziesz w niej satysfakcjonujących elementów poza kozackimi przerywnikami na silniku. Ale jeśli masz cierpliwość i serce do historii, które potrzebują czasu, by wybrzmieć – Death Stranding 2 może Cię naprawdę poruszyć, wzruszyć i zachwycić.

Gra Death Stranding 2 nie jest idealna. Jest potrzebna. I inna niż wszystko, co dziś trafia na rynek gier wideo. Niektóre gry są po to, żebyś milczał chwilę po napisach końcowych. DS2 to nie gra do oceniania. To doświadczenie. Dla jednych będzie nudą, dla innych kopalnia cudownej zabawy. Dla mnie? To kolejny tytuł, który utwierdza mnie w przekonaniu, że gry wideo to świetna, angażująca oraz pełna pasji zabawa.

Za udostępnienie gry do testów i recenzji dziękuję polskiemu oddziałowi PlayStation.

Jeszcze na sam koniec – muszę przyznać, że po małym dodatku fabularnym wprowadzonym w edycji reżyserskiej Death Stranding 1 miałem nieco inne wyobrażenie kontynuacji. Łudziłem się, że dostanę misje w podziemnych schronach (wewnątrz węzłów dystrybucyjnych), a także więcej zadań opartych na eksploracji skomplikowanych zabudowań. Niestety, takie elementy zostały jedynie „liźnięte” w DS2 – i to na bardzo małą skalę. Szkoda.

„Even if a pawn becomes a queen, it’s still just a game to the king.” – Ocelot (MGS3)

…. motyw bycia pionkiem w większym planie (nowe struktury władzy) powraca….

Death Stranding 2: On The Beach

9

Frajda

9.0/10

Grafika

10.0/10

Audio

9.0/10

Gameplay

8.0/10

Zalety

  • Reżyseria cutscenek robi wrażenie – styl, detale, symbolika
  • Ogrom mechanik i detali – świat gry potrafi zaskoczyć
  • DS2 wygląda i działa fenomenalnie na podstawowym PS5

Wady

  • Słabe AI, toporna fizyka i brak wyrazistych bossów
  • Gra zbyt długo się rozkręca i zawiera zbyt wiele "znanych motywów"
  • Nieco mało świeżości w gameplayu.