Cykl The Legend of Zelda to jeden z największych klejnotów w katalogu Nintendo. Marka kojarzona jest z wybitnymi grami, które prezentują najwyższy poziom jakości. Oczywiście nawet przy tak cudownej serii zdarzają się potknięcia. Tyczą się one jednak głównie spin-offów, które tylko bazują na znanych postaciach. Tak się składa, że na rynek akurat trafił kolejny spin-off Zeldy. Czy Hyrule Warriors: Age of Imprisonment to świetna gra bazująca na uwielbianym IP? Może mamy do czynienia z kiepskim produktem i skokiem na kasę fanów spragnionych nowej odsłony legendarnego cyklu?

Hyrule Warriors: Age of Imprisonment to trzecia odsłona serii łączącej świat Zeldy z rozgrywką w stylu Musou, czyli Dynasty Warriors od Koei Tecmo. Nowy tytuł bazuje na Tears of the Kingdom i pełni rolę swego rodzaju prequela dla tamtej gry. Age of Imprisonment to jeden z tytułów ekskluzywnych na Nintendo Switch 2 i właśnie na tej konsoli, w trybie przenośnym pokonywałem setki przeciwników.

Podróż w czasie

Fabuła Age of Imprisonment toczy się wokół podróży w czasie. Księżniczka Zelda zostaje przeniesiona do początków Hyrule i epoki pierwszych władców królestwa. Bohaterka pracuje nad znalezieniem sposobu na powrót do swojej ery, ale przy okazji bierze udział w wydarzeniach, które ukształtowały świat z The Legend of Zelda Tears of the Kingdom. Najnowsze Hyrule Warriors pełni więc funkcję swego rodzaju prequelu dla niedawnej Zeldy. Wychodzi to dosyć nieźle i gra ma sporo ciekawych momentów. Pojawia się też trochę interesujących postaci. Na dokładkę mamy dosyć ciekawy pomysł na historie, gdzie nie tylko Zelda gra pierwsze skrzypce, ale na dokładkę nie ma Linka.

Całość jest bardzo rozbudowana i ma sporo scenek przerywnikowych przybliżających główne postacie i ważne aspekty historii Hyrule. Poznajemy też Ganona przed tym jak stał się demonem i widzimy, co doprowadziło do wielkiego konfliktu i tragedii, której efekty poznajemy w Tears of the Kingdom. Jest trochę dramatycznych, momentów akcji i humoru, która solidnie ze soba współgrają i tworzą solidną opowieść.

Widowisko

Narracyjnie gra balansuje między epickim widowiskiem a bardziej kameralnymi momentami. Mamy tu potężne starcia, gdzie giną setki przeciwników, ale równocześnie są sceny, w których czujemy ciężar decyzji, lojalności i poświęcenia. Momentami historia może wydawać się bezpieczna lub przewidywalna. Sporo rzeczy można przewidzieć, plus wszystko musi się toczyć wokół bitew, które stanowią rozgrywkę. . Ktoś nawet powie, że całość marnuję trochę olbrzymi potencjał wielu z wątków. Jednak dla fanów Zeldy to ważna karta w historii uniwersum: Age of Imprisonment wprowadza nowe elementy, postacie i relacje, które mają sens w kontekście całej mitologii, a przy tym nie zanudza dialogami ciągnącymi się niemiłosiernie długo. Opowieść jest przedstawiona w sposób dynamiczny i dobrze spleciony z akcją. Jak dla mnie wychodzi to bardzo dobrze i to jeden z lepszych tytułów w klimatach Musou jeśli chodzi o to jak fabuła jest nam prezentowana. Jednak raczej mało kto przychodzi do gier z Warriors w tytule po fabułę.

Walka

Age of Imprisonment to klasyczny Musou i tytuł nie wychodzi zbytnio poza to, czego można spodziewać się od tego typu gier. Nie ma też jakichś wielkich zapożyczeń z Dynasty Warriors Origin, które trochę namieszało w formule tego typu produkcji. Rozgrywka opiera się na klepaniu przycisku ataków i rozwalaniu masy przeciwników. Podczas misji będziemy wykańczać setki lub nawet tysiące potworów z wrogich armii. Co jakiś czas trafi się silniejszy przeciwnik czy swego rodzaju boss z paskiem życia i unikatowymi atakami.

Baza jest tutaj dokładnie taka sama jak w innych tytułach Musou. Hyrule Warriors: Age of Imprisonment to więcej tego, z czego słynie Koei Tecmo. Jednak jest też trochę elementów wyróżniających ten tytuł na tle innych gier z Warriors w tytule. Do standardowej formuły wprowadzono trochę mniejszych dodatków, które nawiązują do ostatniej Zeldy i rozbudowują systemy walki. Strategiczne znaczenie zyskują urządzenia Zonai. Te elementarne konstrukcje można rozmieszczać w bitwach, by zmieniać układ pola walki – na przykład urządzenia wodne spowalniają przeciwników, wiatrowe wznoszą ich w górę, inne mogą wybuchać lub destabilizować szeregi wroga. Taki zabieg dodaje bitwom głębi – nie chodzi już tylko o zadawanie jak największej liczby obrażeń, ale także manipulowanie przestrzenią, wpływanie na ruchy przeciwników i tworzenie okazji do potężnych ataków.

Drugim filarem mechaniki są tzw. Sync Strikes – wspólne, synchronizowane ataki między postaciami. Kiedy co najmniej dwóch bohaterów znajdzie się blisko siebie, gracz może uruchomić te potężne kombinacje, które robią ogromne wrażenie wizualne i są skuteczne w eliminowaniu silniejszych wrogów lub bossów. To rozwiązanie zachęca do eksperymentowania ze składami drużyn i dopasowywania bohaterów tak, by ich umiejętności uzupełniały się nawzajem. W praktyce oznacza to, że rola każdej postaci ma znaczenie i nie zawsze chodzi tylko o jej typowy zestaw combo – dobór partnerów i moment synchronizacji potrafi zadecydować o wyniku starcia.

Rozwój postaci

Na to wszystko nakłada się klasyczny system rozwoju postaci: zdobywanie doświadczenia, ulepszanie broni i ekwipunku, odblokowywanie nowych umiejętności. Gracz zbiera materiały i części – także poprzez misje poboczne – by rozbudowywać zdolności bohaterów i zwiększać ich efektywność na polu walki. Taka struktura rozwoju sprzyja zarówno tym, którzy wolą skupić się na kampanii, jak i tym, którzy lubią powracać do misji, aby zdobywać konkretne surowce i eksperymentować z buildami.

Latamy

Ponadto Age of Imprisonment wprowadza misje latające, w których gracz kontroluje Mysterious Construct – postać-konstrukcję, która wykorzystuje Zonai urządzenia jako broń i potrafi przekształcać się w latającą maszynę. W tych momentach rozgrywka przechodzi w dynamiczne fragmenty na szynach, przypominające klasyczne strzelanki, co daje oddech od typowych bitew naziemnych i wprowadza różnorodność.

Nie chcę jakoś przesadnie wychwalać tego tytułu, bo w gruncie rzeczy to więcej tej samej formuły i albo się to lubi, albo nie. Napisze jednak, że Hyrule Warriors: Age of Imprisonment to jeden z bardziej udanych przedstawicieli Musou wydanych w ostatnich latach. Całość jest dopracowana, a rozgrywka wypada na plus. Origin ze stycznia było dla mnie trochę lepsze pod względem gameplayu, ale tutaj też jest ok.

Nasze ludki

Postacie też wypadają dobrze. Obsada Age of Imprisonment jest szeroka i zróżnicowana: obok Zeldy, Króla Rauru i Sages pojawiają się inni wojownicy, również mniej znani z gier, ale pamiętani w lore. Każda postać ma unikalny styl walki, co zmusza gracza do dopasowania taktyki. Na przykład Rauru pełni rolę silnego, odpornego wojownika frontowego – jego ataki są potężne, wolniejsze, ale świetnie nadają się do kontroli fal przeciwników. Z kolei mędrcy i czarownicy korzystają z zaklęć i Zonai urządzeń, co daje możliwość kontrolowania wrogów i tworzenia efektownych kombinacji. Mnie najlepiej grało się jako Mysterious Construct, czyli nowej postaci, która debiutuje w tej grze. Wachlarz ruchów był super, do tego oparcie wielu rzeczy o system energii dawało trochę inny rytm bitew. Inne postacie też wypadają dobrze i nie było tutaj raczej nikogo naprawdę kiepskiego czy bardzo nudnego do grania.

Mapa świata i misje

Po ukończeniu niektórych etapów gracz wraca na mapę Hyrule, która działa jako strategiczne centrum dowodzenia. Na mapie widać fronty wojenne — obszary kontrolowane przez siły Ganondorfa, punkty konfliktów, posterunki oraz misje poboczne, które pozwalają umocnić pozycję. Taka prezentacja prowadzi do poczucia, że bitwy, które toczymy, mają realny wpływ na losy królestwa – odbijanie terytoriów, zabezpieczanie strategicznych punktów, obrona i atak to kluczowe aspekty, które sprawiają, że gra nie jest prostą serią sandboxowych ikon walki, lecz częścią większej wojny.

Misje są dosyć różnorodne jak na ten typ gier. Od klasycznych bitew wybij wrogów, przez misje obronne, po wspomniane sekwencje lotnicze. Zadania poboczne pozwalają gromadzić surowce niezbędne do ulepszeń, odblokowywać nagrody i poprawiać parametry bohaterów. Taka struktura misji jest kluczowa dla utrzymania dynamiki kampanii – gracz nie tylko wykonuje kolejne bitewne etapy, ale także zarządza rozwojem postaci, planuje, które terytoria atakować i które misje wybierać, by pozyskać konkretne materiały.

To taki lekki element strategii i zarządzania, który nie jest mega rozbudowany, ale daje odrobinę swobody i poczucie, że mamy większy wpływ na bitwy i rozwój naszych bohaterów.

Rozwój

Wydaje mi się, że jednym z ważniejszych elementów we wszelkiej maści Warriorsach jest rozwój postaci i budowa tego, że stajemy się silniejsi. Age of Imprisonment oferuje całkiem ciekawą opcję i kilka różnorodnych metod do stawania się silniejszymi.

W miarę postępów w kampanii rozwijamy swoich bohaterów poprzez system poziomów, zdobywania doświadczenia oraz ulepszania broni i umiejętności. Co więcej, wykorzystanie Zonai jest ściśle powiązane z mechaniką zbierania materiałów. Musimy zdobywać zasoby, by tworzyć nowe wersje urządzeń lub zwiększać ich efektywność. Znalezione części, surowce i przedmioty zbierane w misjach służą do ulepszania arsenału i personalizacji zdolności postaci.

Nie mniej istotny jest aspekt synergii między postaciami. Budując drużynę, możemy kreować kombinacje umiejętności, które usprawniają użycie Sync Strikes lub korzystanie z Zonai urządzeń. To sprawia, że rozwój postaci nie polega tylko na automatycznym zwiększaniu statystyk, ale na planowaniu taktycznym. Dobór bohaterów i ich wzajemne relacje bojowe ma realne znaczenie dla efektywności w bitwach, szczególnie na wyższych poziomach trudności. Jest to solidna odskocznia od bardziej klasycznych modeli i sprawdza się to w Age of Imprisonment naprawdę nieźle.

Grafa

Hyrule Warriors: Age of Imprisonment jest grą ekskluzywną dla Nintendo Switch 2, co daje programistom więcej mocy obliczeniowej na ekranie pełnym masowych bitew i efektownych akcji. W trybie single player gra celuje w stabilne 60 klatek na sekundę, co sprawia, że walki są płynne i responsywne. W najbardziej wymagających sytuacjach, gdy na ekranie pojawiają się tłumy przeciwników, obserwowane są sporadyczne spadki, ale ogólnie wydajność jest znacznie lepsza niż w poprzednich Warriorsach na starszym Switchu. Nie ma już pokazu slajdów. DO tego stylistyka z Tears of the Kingdom i swietny design świata z tamtej gry sprawiają, że mamy bardzo przyjemny tytuł dla oka.

Udało się

Hyrule Warriors: Age of Imprisonment nie jest system sellerem ani tytułem typu must have, który sprawia, że zakup Nintendo Switch 2 ma sens i staje się bardzo opłacalny. Jednak jako fan Musou cieszę się, że ta gra powstała i przyznaję, że udało się stworzyć bardzo solidnego przedstawiciela tego typu produkcji. Mamy tu sporo uroku z Zeldy, fajną rozgrywkę i solidny klimat. Ja do szczęścia więcej nie potrzebuje. Nie jest to tytuł dla każdego, ale osoby, które lubią bezmyślne siekanie i widowiskowe ataki będą zadowolone. Ja trzymam kciuki za więcej podobnych gier, bo Musou nigdy za wiele.

Grę do recenzji dostarczył polski wydawca – Dzięki!

Hyrule Warriors: Age of Imprisonment

8

Fabuła

7.3/10

Gameplay

8.6/10

Klimat

8.4/10

Grafika

7.8/10

Zalety

  • Super klimat
  • Solidny gameplay
  • Fajnie łączy Zeldę i Musou

Wady

  • To nadal tylko prosty slasher