Pamiętam, jak kilka lat temu miałem nieprzyjemność obejrzenia filmiku o jakimś milionie pająków skrywającym się w domu bohatera nagrania. Pomyślałem sobie wtedy, że jedynym wyjściem z takiej sytuacji jest przeprowadzka. Totalne zniszczenie domu, zburzenie go, spalenie czego się da i zasypanie wszystkiego solą, po czym następuje przeprowadzka. Jak łato się domyśleć nie jestem fanem pająków. Dlatego nie mogłem przepuścić okazji, by zemścić się na tych bestiach za lata strachu i upokorzeń. Czy Kill it with Fire 2 to satysfakcjonująca namiastka walki z tymi stawonogami?
Kill it with Fire 2 to sequel pomysłowej gry indie, w którą miałem okazję grać kilka lat temu. Oryginał był bardzo fajny i dobrze łączył humor i zakręconą rozgrywkę. Sequel dostarcza jeszcze więcej wszystkiego, rozbudowuje gameplay o zakręcone pomysły i stawia na rozgrywkę w trybie co-op.Kill it With Fire to dzieło Casey Donnellan Games i ja miałem okazję grac w ten tytuł na PC. Jest on też dostępny na Xboxa i PlayStation. Osoby które mają arachnofobię, lepiej niech pomyślą dwa razu, zanim odpalą tę grę.
Pająki atakują
W Kill It With Fire 2 gracze wcielają się w rolę eksterminatora pająków, jednak historia daleko wykracza poza typową inwazję w naszym świecie. Tym razem pająki nie ograniczają się do jednej lokalizacji: zagrożenie rozprzestrzeniło się po multiversum. Naszym zadaniem jest eksplorowanie odległych wymiarów, w których pająki przejęły kontrolę nad przestrzenią i czasem. Akcja gry zaczyna się w miarę normalnie, ale szybko zostajemy przeniesieni na statek kosmiczny, który staje się nasza bazą do walki z niezliczonymi rzeszami pająków.

Eksterminator
Rozgrywka jest tutaj bardzo prosta. Musimy ubić określoną ilość pająków skrywających się w danej lokacji. Po zrobieniu tego odblokujemy kolejną sekcję poziomu i tak aż do momentu, gdy zabijemy ich wystarczająco by odblokować wyjście z mapy. Korzystamy ze specjalnego wielofunkcyjnego urządzenia, które pozwala nam wykrywać pająki w pobliżu i zabieramy się za niszczenie wszystkiego, co jest w danym pomieszczeniu, by pozbyć się stawonogów. W trakcie gry możemy spróbować dodatkowych wyzwań polegających na przykład na zniszczeniu wszystkich naczyń w kuchni, czy zabiciu dwóch pająków jednym wystrzałem ze strzelby. Po zaliczeniu wszystkich misji tego typu czeka nas dodatkowe wyzwanie gdzie musimy wykończyć określoną ilość pająków, w konkretnym czasie i za pomocą danej broni.

Sercem gry pozostaje sama walka z pająkami, a ta została mocno rozbudowana. Przede wszystkim wrażenie robi większa różnorodność przeciwników, ich zachowanie, sposób poruszania się, a nawet zdolności przypominające czasem umiejętności wojowników z innych gatunków gier. Natkniemy się na pająki szybkie jak błyskawica, potężne niczym miniaturowe bossy, wyskakujące z najmniej spodziewanych miejsc lub manipulujące otoczeniem. To sprawia, że każda konfrontacja ma trochę inny rytm. Trudno już polegać na jednym narzędziu, dlatego gracze muszą łączyć ekwipunek w nietypowe kombinacje, wykorzystywać elementy otoczenia i reagować szybciej niż dotychczas.
Nasz arsenał
Jeśli chodzi o arsenał to mamy naprawdę sporo narzędzi do zwalczania przerażających bestii. Korzystamy praktycznie ze wszystkiego, co nawinie się pod rękę od patelni i rewolweru po wyrzutnię rakiet, granaty i shurikeny z jakich zazwyczaj korzystają wojownicy ninja. Arsenał jest pokaźny, odpowiednio zakręcony i korzystanie z niego sprawi nam sporo frajdy. Zwłaszcza element przypadkowej destrukcji rzeczy w naszym otoczeniu po to by ubić pająki. Trudno się nie zaśmiać, gdy przez przypadek trafimy w wybuchającą beczkę i rozwalimy całe pomieszczenie tylko po to, by zabić jednego, malutkiego pajączka.

Warto pochwalić twórców za to, jak mocno postawili na interakcje ze środowiskiem. Niszczenie otoczenia pozostaje tu główną atrakcją, ale dodano znacznie więcej warstw reagujących na działania gracza. Nie chodzi już tylko o efektowne wybuchy czy możliwości podpalenia mebli. Świat gry zdaje się żywy i wrażliwy, a niektóre elementy reagują w sposób nieoczywisty. Rozsypywane substancje mogą zwabiać pająki lub je odstraszać, niektóre urządzenia można przeprogramować, a część zabudowań staje się narzędziem walki, jeśli gracz wie, jak je wykorzystać. Ta nieustanna kreatywność środowiska podkreśla intuicyjny charakter gry, zachęcając do eksperymentowania i nieustannego testowania granic fizyki oraz logiki.
Grafika
Oprawa graficzna jest tutaj na przyzwoitym poziomie. Stosunkowo małe lokacje są bardzo kolorowe i pełne przedmiotów, które możemy podnosić, rzucać i niszczyć. Sprawdza się to wszystko dosyć dobrze i przypomina mi inne „śmiechowe” gierki o gotowaniu, operacji i całą masę produkcji z Simulator w nazwie. Nie ma tu wodotrysków i trudno liczyć na opad szczeny, ale nie mogę napisać, że mamy do czynienia z brzydką grą. Cieszę się, że wygląd pająków jest bardzo „ugrzeczniony” i bajkowy. Realistycznie wyglądające pająki zrobiły by z tej produkcji prawdziwy, odrażający horror.

Sukces
Kill It With Fire 2 jako całość jest jednak niezwykle udaną kontynuacją. Twórcy zrozumieli, że siła ich marki tkwi w szaleństwie, ale jednocześnie postanowili wprowadzić wyższy poziom jakości, lepszą strukturę rozgrywki i znacznie bogatszy świat. Efektem jest gra, która nie tylko bawi, ale też pobudza do kreatywności. To jeden z tych tytułów, które idealnie nadają się na krótkie, intensywne sesje, ale jednocześnie potrafią zatrzymać przy sobie na dłużej dzięki różnorodności oraz nieustannej radości płynącej z eksploracji i niszczenia.

Kill it with Fire to tak naprawdę symulator tego co zrobiłbym z pająkami i miejscami przez nie „zniszczonymi” gdybym miał dostęp do broni i materiałów wybuchowych. Zabawa jest tutaj przednia a sama gra mimo stosunkowo krótkiego czasu rozgrywki jest bardzo pomysłowa. Wydaje mi się, ze warto dać temu tytułowi szansę. Zwłaszcza że udostępniono wersję demonstracyjną gry, która pokazuje dokładnie, czym jest ten zwariowany tytuł. Plus jeśli dobrze widziałem to gra zadebiutuje też w Game Pass na konsoli Xbox. Jest więc szansa, że ten mega zakręcony i naprawdę fajny tytuł dotrze do większej ilości graczy. Trzymam kciuki bo podobnie jak przy jedynce miałem sporo frajdy z ubijania potwornych pająków.

