Kirby powraca na Nintendo Switcha, tym razem w wersji dostosowanej do Switcha 2, wzbogaconej o dodatkową zawartość Star-Crossed World. Pierwszą recenzję gry na konsoli poprzedniej generacji przygotował w 2022 roku Tomasz (C-Boy) i już wtedy chwalił produkcję HAL Laboratory za świeży pomysł na rozwinięcie formuły platformera, świetną oprawę audiowizualną i przyjemność płynącą ze sterowania samym Kirby’m. Zwracał jednak uwagę na to, że tempo gry bywa miejscami zbyt wolne, a niektóre mechaniki powtarzalne. Mimo to, jego ogólny odbiór był bardzo pozytywny – to była gra, w którą naprawdę chciało się grać, zwłaszcza dzięki pomysłowym transformacjom bohatera i liczbie ukrytych wyzwań, które skutecznie umilały zabawę.

Z mojego punktu widzenia niemal wszystkie te obserwacje pozostają aktualne. Może poza jednym – dla mnie fabuła, o której Tomasz wspomniał tylko marginalnie, spełnia swoje zadanie naprawdę dobrze. W końcu to platformer i nikt nie oczekuje tu rozbudowanych warstw narracyjnych. Dostajemy jasny punkt wyjścia: zagrożenie, które trzeba powstrzymać, a Kirby rusza w podróż, aby uratować świat. To w zupełności wystarczy, by spoić całość w przygodę, która działa zarówno jako gra dla gracza solowego, jak i dla całej rodziny.

Gra w pigułce

  • Producent/Wydawca: HAL Laboratory / Nintendo
  • Bohater: Kirby – różowy stworek, który potrafi zasysać przeciwników i przejmować ich moce
  • Czas gry: ok. 20–25 godzin (podstawka + dodatek Star-Crossed World)
  • Wersja na Switch 2: całość na cartridge, brak konieczności pobierania zawartości z sieci
  • Tryb gry: single-player + kooperacja lokalna (2 osoby)
  • Dodatek Star-Crossed World: nowe poziomy bazujące na klasycznych planszach, dodatkowe transformacje Kirby’ego
  • Grupa docelowa: gracze w każdym wieku, idealna też do wspólnej zabawy z dziećmi i partnerem
  • Ciekawostka: sylwetka Kirby’ego stała się inspiracją dla logotypu HAL Laboratory – prostota i zaokrąglenia symbolizują charakter samego bohatera

Switch 2 robi różnicę

To mój drugi platformer ograny na Nintendo Switch 2, zaraz po Donkey Kong Bananza, którego recenzję znajdziecie również na blogu. I już teraz mogę śmiało powiedzieć – Kirby wypada lepiej. A to głównie dlatego, że jego struktura poziomów jest bardziej kompaktowa, zrównoważona i przemyślana.

Technicznie port na Switcha 2 to świetna robota. Gra działa w płynnych 60 klatkach, a poprawione oświetlenie, tekstury oraz detale poziomów od razu rzucają się w oczy. Switch 1 potrafił momentami gubić rytm, tutaj natomiast rozgrywka jest bez zarzutu zarówno w trybie przenośnym, jak i stacjonarnym. Można powiedzieć, że to idealny przykład, jak powinno się przenosić gry na nową generację konsol Nintendo – czyli nie tylko podnieść rozdzielczość, ale i rzeczywiście poprawić odbiór całości.

Kirby kontra Donkey Kong

W Donkey Kong Bananza najwięcej zabawy dawało poszukiwanie sekretów – ale po kilku godzinach ta mechanika stawała się monotonna i nużąca. Kirby natomiast rozkłada atrakcje znacznie mądrzej. Gra nagradza spostrzegawczość, ale nie wymusza obsesyjnego skanowania mapy. Sekrety i znajdźki znajdziemy naturalnie, przy okazji ciesząc się gameplayem. Dzięki temu poziomy wydają się bardziej różnorodne, a cały progres płynniejszy i mniej męczący.

Słodycz, która męczy i daje oddech

Kirby to gra cudownie słodka – za słodka, dla takich graczy jak ja. Infantylność tytułu potrafi przytłoczyć, zwłaszcza kiedy ktoś na co dzień raczej sięga po produkcje bardziej „poważne”. Moje sesje testowe zbiegły się z ograniem Lost Soul Aside na PlayStation 5 – tam brakowało mi ciekawej fabuły i świeżości w walce, dlatego dość szybko łapałem znużenie. Kirby natomiast męczył w przeciwnym kierunku – swoim różowym przesytem i uroczą infantylnością. W praktyce kończyło się to cyklem: trochę Lost Soul Aside dla odskoczni od uśmiechów i gwiazdek, a potem Kirby, by odpocząć od mdłej fabuły i monotonnych walk z PS5. To zaskakujące, jak obie te gry stały się dla mnie swoistymi przerywnikami od siebie nawzajem.

Kooperacja – gra rodzinna pełną gębą

Warto podkreślić, że Forgotten Land to genialna gra kooperacyjna. Poza trybem solowym możemy bawić się z drugą osobą, a na Switchu 2 sprawa jest banalnie prosta – w zestawie dostajemy komplet joyconów, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wciągnąć do zabawy znajomego, partnera czy dziecko. I tu właśnie kryje się dodatkowy urok Kirby’ego – to gra, przy której można spędzić czas wspólnie, zamiast po raz setny odpalać Netflixa.

Star-Crossed World – rozszerzenie z pomysłem

Nowa zawartość to więcej niż kosmetyczny dodatek. Star-Crossed World wprowadza poziomy, które bazują na lokacjach z podstawki, ale zmieniają je poprzez twisty w mechanice i nowe transformacje Kirby’ego. Aby jednak się do nich dostać, trzeba równolegle ogrywać główną fabułę, co samo w sobie motywuje do ponownego przejścia całej gry. Rozszerzenie nadaje tytułowi dodatkową świeżość, a co najważniejsze – nie jest oderwane od reszty przygody, lecz w naturalny sposób dopisuje jej nowy rozdział.

Czy warto?

Dla kogo jest Kirby? Odpowiedź jest prosta: dla niemal każdego, kto kocha klasyczne gry platformowe. Sprawdzi się idealnie jako gra rodzinna, świetnie działa w co-opie, a przy tym oferuje taką dawkę nostalgii i nowoczesności, że trudno jej się oprzeć.

Osobiście muszę dawkować słodycz Kirby’ego, ale przyznam bez wahania – to jedna z najlepszych propozycji startowych dla Nintendo Switch 2. Grywa się w nią lekko, przyjemnie, a dzięki dodatkowemu Star-Crossed World nawet powracający gracze znajdą tu świeżość.

Kirby and the Forgotten Land – Nintendo Switch 2 Edition + Star-Crossed World to platformer, który pokazuje, że prostota i radość grania mogą być równie ważne jak techniczne fajerwerki. I właśnie w tym tkwi jego siła – to gra, która potrafi bawić pokolenia.

Grę do recenzji dostarczył polski wydawca – Dzięki!

Kirby and the Forgotten Land – Nintendo Switch 2 Edition + Star-Crossed World

8.1

Grafika

7.0/10

Audio

7.0/10

Fun

9.5/10

Jakość portu na Switch 2

9.0/10

Zalety

  • Kapitalnie zrealizowany port na Switcha 2 – stabilne 60 fps, lepsze tekstury, oświetlenie i detale.
  • Kompaktowy, dobrze zaprojektowany design poziomów – zero nudy, naturalne odkrywanie sekretów.
  • Świetny tryb kooperacyjny – idealna gra dla rodziny i par.
  • Rozszerzenie Star-Crossed World dodaje świeżość i nowe mechaniki, a nie tylko „odcina kupony”.

Wady

  • Przesadna infantylność, która nie każdemu przypadnie do gustu.
  • Część poziomów i pomysłów opiera się mocno na bazie z podstawki (dodatek nie zawsze w pełni zaskakuje).
  • Fabuła minimalistyczna – satysfakcjonuje, ale dla niektórych wciąż będzie zbyt prosta.
  • Mała regrywalność po przejściu wszystkiego – poza kooperacją niewiele powodów, by wracać.