Minęło już trochę lat od kiedy uczęszczałem do szkoły. Niby była to ważna część mojego życia, ale tak naprawdę nie zapamiętałem wiele z tamtego okresu. Większość rzeczy, które trzeba wkuwać, wylatuje szybko z głowy i nie jest zbyt przydatna. Nauczyciele i inni uczniowie szybko ulatują z pamięci po tym, gdy nie widzi się ich na co dzień. W głowie zostaje jakaś tam garstka wydarzeń i sytuacji czy osoby nietuzinkowe, ale nie ma tego zbyt wiele. Mam jednak wrażenie, że bohaterowie mangi Dragons Rioting dobrze zapamiętaliby swoje szkolne czasy.

Dragons Rioting to manga autorstwa Tsuyoshi Watanabe. Przez smoki w tytule może się wydawać, że to jakaś seria fantasy w klimatach Berserk lub Claymore. Jednak tak naprawdę jest to erotyczna komedia, której akcja rozgrywa się w bardzo nietypowej szkole. Seria liczy sobie 9 tomów i w naszym kraju wydawana jest przez Waneko.

Dobre liceum

Głównym bohaterem Dragons Rioting jest młodzieniec o imieniu Rintaro. Chłopak od wielu lat cierpi na bardzo rzadką i śmiertelną chorobę, gdzie podniecenie może oznaczać nagłą i bolesną śmierć. Z tego powodu Rintaro pod okiem ojca ciężko trenuje sztuki walki i dyscyplinę, tak by stać się niczym mistrzowie z filmów kung-fu i panować nad swoim otoczeniem. Dodatkowo chłopak poprzysiągł, ze nigdy nie dotknie żadnej kobiety i nie pozwoli się też żadnej dziewczynie dotknąć. Teraz chłopak opuszcza dom i udaje się do liceum. W wyniku nieporządnego wypadku Rintaro trafia do szkoły, gdzie 99% uczniów to dziewczyny.

Jakby tego było mało, to bohater ładuje się w sam środek rywalizacji pomiędzy trzema gangami wojowniczych nastolatek. Czy chłopak poradzi sobie w nowej sytuacji? No i czy uda mu się dotrzymać swojego postanowienia i przeżyć, gdy na każdym kroku widzi roznegliżowane piękności?

American friend

Siódmy tom Dragons Rioting rozpoczyna się w chwili po tym, gdy główny bohater ogłosił swe ambicje osiągnięcia statusu smoka, czyli najsilniejszego wojownika w swoim liceum. Dla wielu jest to deklaracja wojny i wystawienie się jako cel dla innych. Rintaro nie ma jednak czasu na żałowanie swojej decyzji. Okazuje się bowiem żeby zostać smokiem trzeba mieć naprawdę mocną pozycję w szkole i wielu sojuszników. Dlatego znajome wyśmienitego wojownika wpadają na pomysł jak podbić jego popularność w żeńskim liceum. Rintaro ma wystartować w wyborach na szkolnego przewodniczącego. Nie będzie jednak łatwo, bo nowa uczennica, która przybyła z USA zdaje się być faworytką w wyścigu po stołek. Czy chłopak osiągnie sukces i okaże się dobrym w politycznych rozgrywkach? Może jednak Rintaro nie ma szans i powinien sobie wszystko odpuścić.

Nowe zagrożenie

Rewanż z nową koleżanką z USA szybko przerodził się w coś innego. Bitwa polityczny zakończyła się na ringu. Okazuje się bowiem, że dziewczyna szuka tylko przyjaciela, który będzie równie silny jak ona. Pozycja w szkole i tytuł smoka ją kompletnie nie obchodzą. Jednak nie jest to koniec problemów Rintaro. Zawsze gdy skończy się jedna rzecz, to zaczyna się druga. I tak zła organizacja wojowników chce podbić świat i wykorzystać liceum jako swoją bazę. Zanim to się stanie, ma dojść do turnieju, który zadecyduje o tym czy siły zła zwyciężą. W związku z wyjątkową sytuacją Rintaro zostaje przewodniczącym przez aklamacje i ma zebrać zawodników do walki. Czy łatwo będzie przygotować się do turnieju z morderczymi wojownikami?

Ostateczne starcie

Dziewiąty i zarazem ostatni tom mangi Dragons Rioting skupia się na ostatecznym starciu. Rintaro będzie musiał użyć swoich najlepszych technik i wykorzystać sto procent swojej siły, by uratować liceum i koleżanki. Nie będzie łatwo, ale bohater przeszedł już tyle, że nie zamierza się wycofać. Okazuje się także, że istnieje szansa na normalne życie głównego bohatera serii. Podobno istnieje metoda wyleczenia niezwykłej choroby, na jaką cierpi Rintaro. Czy to oznacza, że kontakt z przedstawicielkami obcej płci nie będzie już śmiertelny dla bohatera? Może to tylko pułapka, by wykończyć wojownika, który może powstrzymać siły zła?

Końcówka Dragons Rioting jest tak zakręcona jak cała reszta tej serii. Finał jest szybki, głupkowaty i kręci się właśnie wokół uleczenia głównego bohatera. Jest sporo gagów i nawiązań do innych serii i wszystko jest tak głupkowate jak być powinno w serii tego typu.

Pożegnanie

Dragons Rioting to jeden z tych tytułów niezbyt wysokich lotów, który opiera się na prostym humorze i sporej ilości ecchi. Fabuła była całkiem ciekawa i miała potencjał, ale wykonanie nie wykorzystało unikatowych elementów historii. To raczej specyficzny tytuł skierowany głównie do konkretnej grupy czytelników. Całość nie jest zła, ale nigdy nie wychodzi ponad proste gagi i dwuznaczne sytuacje. Ma to swój urok, ale po dziewięciu tomach jakoś nie będę tęsknił za Dragons Rioting.

Za udostępnienie mangi dziękujemy wydawnictwu Waneko

Dragons Rioting

7.4

Fabuła

6.3/10

Kreska

8.0/10

Jakość wydania

8.0/10

Zalety

  • Momentami humor
  • Pozytywne przesłanie

Wady

  • Ecchi nie będzie dla każdego