Mangi na bazie gier wideo to bardzo ciekawe zjawisko. Zwłaszcza dla mnie, bo jestem fanem zarówno jednego jak i drugiego medium. Dlatego zawsze chętnie korzystam z okazji sprawdzenia jakiegoś ogranego już tytuły w innej formie. Dzięki temu czasem można zobaczyć te sama historie z trochę innej strony lub z innymi akcentami. Do tego jest też okazja ponownie przeżyć jakąś świetną przygodę. Ucieszyło mnie więc, że na nasz rynek trafia OMORI.
OMORI to manga Nui Konoito na podstawie scenariusza OMOCAT. Tytuł jest adaptacją kultowej gry niezależnej o tym samym tytule. W Polsce seria wydawana jest przez Kotori, które ma w swojej ofercie sporo oryginalnych i pomysłowych tytułów reprezentujących różne gatunki. Do moich ulubieńców tego wydawnictwa należy Golden Kamuy i Gantz, które mocno polecam.
Dziwna przygoda
Głównym bohaterem OMORI jest młody chłopak o imieniu Sunny. Dzieciak ma zgraną paczkę przyjaciół, super starszą siostrę i raczej radosne życie. Niestety pewnego dnia wszystko się sypie i życie chłopaka zmiana się nie do poznania. Po tragedii Sunny zaszywa się z domu, odcina wszelkie relacje ze światem zewnętrznym i chce zapomnieć o wszystkim. Nadchodząca przeprowadzka prowadzi do serii zdarzeń, które będą miały olbrzymi wpływ na młodego bohatera. Czy nad pewnymi sprawami da się przejść do porządku dziennego? No i jak poradzić sobie z niewyobrażalną traumą i cierpieniem?

Z drugiej strony mamy jeszcze baśniową przygodę chłopaka o imieniu Omori, który wydaje się być alternatywną wersją Sunny’ego. Dzieciak wraz z paczką kumpli przeżywa fantastyczne przygody w magicznym świecie pełnym atrakcji i potworów. Czy Omori z tajemniczej krainy i Sunny to jedna i ta sama osoba?
Horror psychologiczny
Pierwszy tom OMORI dobrze ukazuje, czym jest ta seria i solidnie oddaje klimat gry. Mamy tutaj raczej mroczny i ponury horror psychologiczny z dzieciakami i nastolatkami w roli głównej. Sunny i cała reszta jego dawnej paczki mierzą się z traumą, która rozwaliła ich życie. Wydarzenie z przeszłości wysadziło ich przyjaźń, ale także poważnie wpłynęło na psychikę młodych ludzi. Pierwszy tom ukazuje to dobitnie przez postać Aubrey. Spokojna dziewczynka zmieniła styl ubierania się, kolor włosów, stała się agresywna i biega po mieście z kijem baseballowym z gwoździami. Jakby tego było mało, znęca się ona nad dawnymi kolegami, w szczególności delikatnym chłopaku o imieniu Basil. Aubrey ma też za złe reszcie paczki to jak ich przyjaźń rozsypała się po jakimś wydarzeniu sprzed czterech lat.
Ta sama tragedia, która sprawiła, że Sunny izoluje się od świata stała się też powodem gigantycznej przemiany Aubrey. OMORI zdaje się być mangą eksploracji traumy i bólu. Do tego całość jest podana w lekko horrorowym klimacie z potworami i całkiem solidnymi scenami grozy. Wychodzi to naprawdę dobrze
Trauma
Jak już wspominałem OMORI to cykl o traumie. Już od pierwszych stron wiadomo, że mamy do czynienia o tytule, gdzie obserwujemy kogoś w rozsypce. Sunny odcina się od świata po jakimś strasznym wydarzeniu. Nie wiadomo, o co dokładnie chodzi, ale można się tego domyśleć z kontekstu. Chłopak stracił kogoś bliskiego i to zdemolowało jego życie do tego stopnia, ze staje się odludkiem i swego rodzaju hikikomori.

OMORI porusza dosyć ważne i współczesne tematy, które są sporym problemem młodszego pokolenia. Mamy wspomnianą już traumę, depresję, wykluczenie, przemoc czy trudność w wyrażaniu swoich emocji. Wydaje mi się, że tytuł ukazuje to w dosyć dosadny sposób i przypomina, że są to poważne kwestie. W końcu wystarczy popatrzeć na statystyki i poczytać różne badania, by zobaczyć, że różne problemy psychiczne i podobne kwestie są coraz poważniejszym problemem wśród coraz to młodszych osób. OMORI ukazuje, jak straszne jest radzenie sobie z tym wszystkim i jak wielkie jest cierpienie młodych, o których często się zapomina.

Pierwszy tom wskazuje też na sporo symboliki tego wszystkiego. Jestem ciekaw, jak zostanie to przedstawione w kolejnych rozdziałach i jak całość potoczy się dalej?
Nie wygląda strasznie
OMORI wywodzi się z gry stworzonej w programie RPG Maker. Oryginał miał mocne ograniczenia techniczne, ale i tak wyróżniał się pomysłowością i stylem. Mangowa wersja zdaje zachować się te aspekty tytułu. Całość na pierwszy rzut oka nie kojarzy się kompletnie z horrorem. Mamy plejadę dzieciaków i młodych ludzi, którzy wyglądają raczej pogodnie i sympatycznie. Dopiero pod tą warstwą skrywają się elementy grozy. Sporo scen oferuje dziwną atmosferę i do tego mamy chwile grozy i momenty, gdzie dzieją się straszne rzeczy i pojawiają się potwory. Daje to mocny efekt, a na dokładkę całość jest ciekawa wizualnie i ma ten fajny klimat, który kojarzy mi się z serią Mother.

Warto
Pierwszy tom OMORI wypada bardzo fajnie i sprawdza się dobrze zarówno jako wstęp do przygody dla osób nieznających gry jak i przypominajka dla fanów. Historia jest ciekawa i tajemnicza, a elementy horroru psychologicznego wypadają bardzo dobrze i mają dobry klimat. Fajnie jest także poznać tę opowieść w trochę innej wersji bez wyborów ścieżek i innych decyzji z gry. OMORI to naprawdę unikatowy i wciągający tytuł, który ma spory potencjał. Na dokładkę to jedna z lepszych mang na bazie gier wideo, jakie miałem okazję czytać. Zapowiada się naprawdę fajna seria, którą warto mieć na oku.

Miałem okazje recenzować inne mangi na bazie strasznych gier wideo. Jeśli jesteście zainteresowani takimi klimatami zerknijcie na recenzję mangi Aniołowie zbrodni lub Gdy zapłaczą cykady.
Manga otrzymana w ramach współpracy z wydawnictwem Kotori


