Czasem zastanawiam się nad tym czy gdybym miał taka możliwość i okazję do cofnięcia się w czasie, to bym z tego skorzystał. Z jednej strony brzmi to niezwykle ciekawie i daje masę możliwości. Z drugiej strony obawiam się efektu motyla i tego, że mogę bardziej namieszać i narobić sobie więcej problemów. Dlatego raczej nie bawiłbym się w podróże w czasie i zostanę przy moim niezbyt emocjonującym życiu. Za to mam mangi takie jak Plunderer, które dostarczają zakręconych przygód i masę akcji.

Plunderer to manga, za która stoi Suu Minazuki znany z kultowej serii Sora no Otoshimono. Plunderer jest kolejnym całkiem popularnym dziełem tego twórcy, które doczekało się adaptacji anime. W Polsce seria o potężnych wojownikach i ich zakręconych perypetiach trafia w ręce fanów mangi i anime dzięki wydawnictwu Waneko.

Nowy świat

Akcja tytułu rozgrywa się w fantastycznym świecie inspirowanym przez europejskie średniowiecze. W tej krainie każdy człowiek posiada na swoim ciele jakąś liczbę. Jest ona oznaką wartości danej jednostki. Im ktoś ma więcej punktów, tym jest bardziej wartościowy i może wydawać rozkazy innym. Licznik może oznaczać dosłownie wszystko: od ilości pokonanych kilometrów poprzez liczbę osób, które pochwaliły przygotowane przez daną osobę jedzenie, aż do ilości zamordowanych wrogów. Każdy licznik jest indywidualny, ale ogólne zasady są tutaj podobne. Za robienie odpowiednich dla nas rzeczy wzrasta liczba na naszym ciele. Przy popełnianiu błędów i wpadek wartość maleje. W przypadku dobicia do zera dana osoba zostaje porwana przez otchłań i najprawdopodobniej traci życie.

W tym świecie Hina straciła swoją mamę, gdy jej licznik spadł do zera. Dziewczyna pragnie wykonać ostatnie polecenie swojej mamy. Dlatego młoda kobieta wyrusza na wielką wyprawę w poszukiwaniu Legendarnego Czerwonego Barona. Ma być to wielki wojownik będący w stanie pomóc Hinie. Odnalezienie tej osoby nie będzie jednak łatwe. W końcu żyła ona ponad 300 lat temu i na jej tropie jest sporo dziwaków. Jednym z nich jest poszykowany przez dziewczynę Czerwony Baron znany też jako Rihito. Nie wygląda on jedna zbytnio na bohatera i raczej zachowuje się jak obleśny zbok biegający w dziwacznej masce. Czy to właśnie on jest bohaterem, który ma zmienić świat?

Podróże w czasie

Czwarty tom Plunderer uderza z grubej rury i serwuje motyw podroży w czasie. Jedna z dziewczyn, które zna dosyć długo Rihito posiada zdolność przenoszenia ludzi w czasie. Dlatego Hina i reszta paczki zostaje teleportowana 300 lat wstecz i ma okazję poznać jak ten zakręcony i zboczony chłopak, stał się potężną bronią do zabijania. Przy okazji bohaterowie dowiadują się więcej na temat świata, w którym przyszło im żyć. Okazuje się, że Plunderer rozgrywa się w fikcyjnej wersji naszej rzeczywistości, gdzie doszło do gigantycznego konfliktu. W jego efekcie ludziom zabrakło jedzenia i podstawowych surowców do życia. Tym, co zapobiegło katastrofie, były tajemnicze kryształy posiadające niezwykłą moc. Ich siedem sztuk pozwala na przegłosowanie dowolnego pomysłu, by stał się prawem nie do złamania. Dlatego przegłosowano czasowe zawieszenie broni i zakaz użycia broni atomowej w konfliktach. To miało zapobiec dalszym walkom i pozwolić ludzkości na odbudowanie cywilizacji. Rozwiązanie nie było idealne, bo nadal panował koszmarny głód i niewyobrażalna bieda. Pozostawała jednak nadzieja na lepsze jutro. Wiadomo jednak, że plan nie wypalił i powstała tajemnicza kraina znana jako Alcja, gdzie w przyszłości żyją bohaterowie. Co takiego sprawiło, że nie udało się zachować pokoju i ludzkość się wyniszczyła?

Morderczy trening

Hina i reszta ekipy, która przeniosła się w czasie, trafia do nietypowej szkoły, gdzie uczęszczał Rihito i jego znajomi. Okazuje się, że chłopak brał udział w specjalnym projekcie szkolenie młodych ludzi na żołnierzy w nadchodzącej wojnie. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że czasowe zawieszenie broni na wiele nie pomoże i głód, jaki zapanował na całej planecie, jest niewyobrażalny. Surowców nie wystarczy dla wszystkich i przetrwają tylko najsilniejsi. Dlatego wszystkie państwa szykowały się do boju. Rihito i reszta młodych ludzi zostają poddani trudnemu treningowi. Młodzi mają też ciekawy pomysł na stworzenie armii, która nie zabija. Czy uda im się ten plan? No i jak to możliwe, ze sympatyczny nastolatek, który jest wielkim wrogiem przemocy, przerodzi w się w krwawego barona, który ma na swoim koncie wiele tysięcy zabitych?

Poświęcenie

Brutalny trening i nauka w nietypowej szkole idzie nieźle, ale konflikt się zbliża, a czasu jest coraz mniej. Dlatego wprowadzony zostaje drugi sekretny projekt, jakim jest modyfikacja genetyczna wybranych uczniów. Ma to zapewnić im wielką moc i kompatybilność z artefaktami, tak by jeszcze bardziej wzmocniły użytkownika. Pierwszym, który podejmie się tego niebezpiecznego eksperymentu jest Rihito. To zdarzenie na zawsze odmieni jego życie i przyszłość świata. Hina i jej towarzysze myślą nad tym czy nie powstrzymać chłopaka przed tak niebezpiecznym krokiem. Pojawia się jednak spory problem. Ingerencja w to wydarzenie kompletnie zmieniłaby bieg czasu i Alcja prawdopodobnie by nigdy nie powstała. Hina i reszta kompanów by się nigdy nie urodziła. Podobnie z całą masą innych ludzi. Dlatego mimo świadomości bólu, jaki spotka Czerwonego Barona, bohaterowie decydują się nie podjąć żadnej akcji, Rihito dla ochrony swoich przyjaciół daje się zmienić.

Atak

W chwili gdy Rihito poddaje się przemianie, dochodzi do niespodziewanego wydarzenia. Siły ONZ atakują kraj bohaterów i zrzucają na niego bomby atomowe. Ludność cywilna jest masowo mordowana a szkoła, gdzie uczą się przyszli wojownicy, zostaje ostrzelana i zaatakowana. Okazuje się, że zawieszenie broni i całe inne obietnice były jedynie zmyłką i pułapką. Ten atak staje się chwilą, która na zawsze zmieniła świat i ukształtowała kolejne wieki Ziemi. Rihito morduje wrogów i decyduje się na to, że zabije wszystkich przeciwników, by zapewnić bezpieczeństwo kompanom. Powstaje cały projekt stworzenia super wojowników i wykorzystania artefaktów do stworzenia specjalnej krainy ponad ziemią. Będzie się ona nazywała Alcja i zyska przewagę nad innymi, którzy zostaną na dole. Niedobitki będą grabione i wykorzystywane do zasilania nowego państwa, które nie bezie przypominać współczesnego świata. Taki był właśnie początek krainy z mangi Plunderer.

Bolesny powrót

Hina już wie wszystko na temat przeszłości Rihito i bólu, jaki chłopak czuł przez ostatnie 300 lat. Eksperymenty genetyczne sprawiły, że bohater się nie starzreje. Jego misja zapewnienia bezpieczeństwa bliskim zakończyła się niepowodzeniem. Jakby tego było mało, to on zabił najbliższą sobie osobę przez manipulacje i wprowadzenie w stan rządy krwi będący efektem ubocznym eksperymentów. Wszystko się zawaliło i Czerwony Barton jest tak dziwną jednostką po części przez te dramaty. Hina zdaje sobie sprawę, że zakochała się w Rihito i chce mu pomóc. Tylko czy da się jeszcze cokolwiek zrobić?

Nowe przygody

Bohaterowie ruszają z nową misją, jaka jest zmiana świata, w którym przyszło im żyć. Przeszłości może nie da się już zmienić, ale jest nadzieja na stworzenie lepszej przyszłości. Nie będzie to proste zadanie, bo Hina, Rihito i cała reszta staje na celowniku służb specjalnych, które chcą dokonać przewrotu w Alcji i zdominować całą krainę pod dyktaturą wojskową. Szykuje się masa starć i wyzwań na drodze do lepszego jutra. Czy bohaterom uda się osiągnąć swój cel? No i czy plotki o tym, ze koledzy Rihito sprzed 300 lat byli widziani w nowym świecie, mogą być prawdą?

Dzieje się dużo

Muszę przyznać, że byłem nieźle zaskoczony. W Plunderer dzieje się bardzo dużo i mamy sporo ciekawych i niezwykle mrocznych wątków. Globalna wojna, kryzys, wyniszczenie planety i surowców, wykorzystywanie dzieci jako żołnierzy na wojnie. Wszystko to jest bardzo ponure. Zwłaszcza w kontekście tego, że wszelkie poświęcenia bohaterów nie mają znaczenia i nowa rzeczywistość wcale nie jest dużo lepsza od tej starej. Brutalna dyktatura niesie za sobą równie wiele cierpienia. Obok tego wszystkiego mamy całą maskę humoru i ecchi, które razem dają trochę dziwną i unikatową mieszankę.

Jest lepiej

Moje pierwsze wrażenie z mangi Plunderer były raczej średnie. Trochę fajnych pomysłów wymieszanych z dziwnymi elementami i masą ecchi i fanservice. Po kolejnych tomach za wiele jeśli chodzi o treść, się nie zmieniło. Nadal mamy taką samą mieszankę, która może być czymś trochę ciężkostrawnym. Każdy poważny i ciężki moment jest przerwany przez sceny machania biustami, albo zaglądania pod spódniczki bohaterkom. Pewnie ma to swój urok i może się podobać. Ja nie jestem fanem tego typu rzeczy, ale trochę do nich przywykłem i nie przeszkadzają mi w czytaniu. Nawet sprawiają, że Plunderer ma swój unikatowy klimat. Fabuła mnie zaciekawiła i chętnie zobaczę jak to wszystko potoczy się dalej.

Za udostępnienie mangi dziękujemy wydawnictwu Waneko

Plunderer

7

Fabuła

6.0/10

Kreska

7.0/10

Jakość wydania

8.0/10

Zalety

  • Ciekawa fabuła
  • Sporo fajnych pomysłów

Wady

  • Elementy Ecchi nie dla każdego