Nie wiem, czy jestem jeszcze młody, czy już tylko sentymentalny, ale gdy uruchomiłem Super Mario Party Jamboree + Jamboree TV na nowej konsoli Nintendo Switch 2, miałem dokładnie ten sam rodzaj uśmiechu, co wtedy, gdy pierwszy raz grałem w Mario Party na N64 ponad 20 lat temu. To jedna z tych gier, które idealnie trafiają w to, czego oczekuję od imprezówki — przyjemna grafika, chaos i kupa śmiechu. Ale też, z wiekiem, zauważam więcej. I nie wszystko mnie już tak bawi jak kiedyś.
Zacznijmy od rzeczy najważniejszej: to naprawdę świetna gra. Może nie rewolucja, ale największa, najbardziej dopakowana i najbardziej różnorodna odsłona w historii serii. Kamil w swojej recenzji wersji na pierwszego Switcha zgrabnie to ujął — i w pełni się z nim zgadzam. Plansze są cudownie szalone, minigry kreatywne, a tryb Koopathlon wciąga tak bardzo, że nawet nie zauważysz, kiedy minie ci trzy godziny.


Co nowego na Nintendo Switch 2?
Jeśli jednak grasz na Switchu 2, dostajesz też pakiet Jamboree TV – osobny zestaw trybów, funkcji i minigier. Co tu znajdziesz?
- Tryb Bowser Live – gra prowadzona jak teleturniej, z użyciem kamery i mikrofonu. Masz się wygłupiać, mówić do konsoli i generalnie – robić show.
- Minigierki myszkowe – nowość pod postacią sterowania jak na PC, Joy-Con działa tu jak mysz optyczna. Pomysł niezły, ale po kilku rundach zacząłem czuć… nadgarstek.
- Carnival Coaster – kooperacyjna jazda rollercoasterem z minigrami po drodze. Ładne, śmieszne, ale to też raczej jednorazowa atrakcja.
- Nowe funkcje online – GameShare (dzielenie się planszą) i GameChat (czat głosowy z wideo) – brzmi nowocześnie, działa OK.




Jamboree TV to praktycznie DLC, które dokupisz do wersji Switch 1 lub kupisz w pakiecie na Switch 2. Nie da się ukryć – część tych nowości jest nieco na siłę. Sterowanie myszką może i działa, ale nie jest to zbyt ergonomiczna przyjemność – ja sam musiałem wydrukować sobie obudowę do Joy-Cona, żeby trzymać go jak standardową myszkę PC. Polecam — serio, różnica to jak dzień i noc.
Nowe minigry, ale bez nowych plansz
W edycji Jamboree TV na Nintendo Switch 2 znajdziemy 20 zupełnie nowych minigierek. Z czego:
- 6 to segmenty z trybu Bowser Live – sterowane mikrofonem i kamerą, utrzymane w klimacie teleturnieju (np. pokaz emocji, quizy z mimiki),
- 14 to minigierki sterowane „myszkowo” — czyli z wykorzystaniem Joy-Cona w trybie wskaźnika (precyzja, kliknięcia, przeciąganie). Część mini gierek wspiera też żyroskop np podczas układania domino.
To ciekawe uzupełnienie, ale też jedyny nowy zestaw aktywności – bo plansze pozostały bez zmian (wciąż 7 znanych z wersji 2024), a pula grywalnych postaci nadal wynosi 22 – bez żadnych nowości w tym zakresie.
Brak polskiego języka – duży minus
Jednak to, co naprawdę razi, to brak polskiej wersji językowej. Wszystkie napisy i menu są po angielsku, a to może być problem. Dla dzieci? Miejscami za trudne. Dla starszych, którzy chcą pograć z wnukami albo znajomymi z pracy? Często bariera nie do przejścia, która nieco frustruje nie anglojęzycznych graczy. W efekcie – to gra bardziej dla nastolatków i trzydziestoparolatków, którzy ogarną zasady bez tłumaczenia.
I szkoda, bo ten tytuł mógłby być jeszcze bardziej uniwersalny, gdyby Nintendo po prostu dało wybór języka. Zwłaszcza że dialogi i zasady czasem mają kluczowe znaczenie, a tłumaczenie obrazkowe/video nie zawsze jest wystarczające.
To największe Mario Party w historii. I prawie najlepsze.
Mimo pewnych problemów z dodatkami, ergonomią i brakiem lokalizacji – Super Mario Party Jamboree to gra, którą trzeba mieć, jeśli:
- lubisz grać z ludźmi (lokalnie lub online),
- cenisz klasyczny klimat Nintendo z domieszką eksperymentu,
- jesteś fanem poprzednich odsłon i szukasz czegoś więcej niż tylko remasterów.
Kamil słusznie nazwał tę grę najbardziej napakowaną w serii i ma rację. Tylko nie wszystko, co nowe, musi być lepsze. Czasem wystarczy dobrze znana plansza, kilka kostek i przyjaciele obok.
Komu polecam Jamboree i czy warto dopłacać za edycję Switch 2?
Super Mario Party Jamboree to gra przede wszystkim dla osób, które często grają w większym gronie – rodzinnie, ze znajomymi, online, cenią imprezowe wyzwania i kreatywne minigierki. Ponadto Mario Party Jamboree, to także gra dla osób mających ochotę na coś dynamicznego, kolorowego, nieco szalonego i po prostu innego od tych wszystkich „poważnych gier”.
Jeśli grasz okazjonalnie i masz już podstawową wersję gry na Switcha 1 — spokojnie możesz się jeszcze wstrzymać z zakupem dodatku Jamboree TV. Za odłożone pieniążki możesz złapać coś bardziej świeżego — choćby Donkey Kong Bananza, którego ostatnio recenzowałem i który w trybie kanapowym (Coop) daje również mnóstwo frajdy.
Natomiast jeśli szukasz nowych wyzwań imprezowych, chcesz wykorzystać potencjał Switcha 2 i nie przeszkadza Ci machanie myszką z wydrukowaną nakładką — to Jamboree TV jest zakupem obowiązkowym. Nawet jeśli część nowości jest trochę przekombinowana, to ogólne wrażenia nadal bawią jak za najlepszych czasów Mario Party.





