Pamiętam, gdy po raz pierwszy złapałem kontroler PlayStation 2 i odpaliłem Tony Hawk’s Pro Skater 3. Pomimo ogromnego entuzjazmu i cudownych wspomnień po magicznej „dwójce”, gra nie zrobiła już na mnie tak dużego wrażenia. Nadal świetna i w klimacie, jednak to była już „tylko” nowa część. Lata później dałem szansę czwórce na Nintendo GameCube. THPS 4 zachęcał nowym zestawem trików, jednak nigdy nie dotarłem do końca tej deskorolkowej przygody…
Teraz, dzięki remasterowi THPS 3+4 na Steam Decku, miałem szansę nadrobić zaległości i razem z Tobą sprawdzam, czy da się to zrobić płynnie, wygodnie i z zachowaniem klimatu kultury skate w nowej “reedycji”.
„To wydarzyło się w MTV za Twoich czasów” – czyli klimat, który nigdy nie umiera
Tony Hawk’s Pro Skater zawsze sprzedawał styl lat 90’ i wczesnych 00’. Obraz skate’owej subkultury, jak z wideoklipów Avril Lavigne, Paranoid Park czy Jackass. Remaster to czysty vibe: dynamiczny soundtrack, kolorowe lokacje, balans ostrych przeszkód i łamiących się desek – wszystko jak za dawnych lat. Dla graczy z pokolenia pierwszego PlayStation, którzy wychowali się na MTV, punku i wczesnych grach Sony/Sega, to naturalne podróżowanie w czasie z muchami we włosach i brudem na łożyskach.
Kolekcja klasyków – jak Tony Hawk odnajduje się na Steam Decku?
Optymalizacja Tony Hawk’s Pro Skater 3+4 Remastered na Steam Deck wypada znakomicie. Gra od razu wykryła odpowiednie ustawienia grafiki i przy automatycznym setupie utrzymuje około 40–50 FPS z okazjonalnymi spadkami (przy tłumie i efektach cząsteczkowych). Po wprowadzeniu kilku tweaków w ustawieniach, możesz z łatwością ustabilizować płynność animacji na poziomie 60 FPS bez dropów. Ja osobiście preferuję granie z blokadą na 40 FPS – wówczas można osiągnąć lepszy balans między jakością obrazu (średnie detale, niskie cienie) a płynnością.

Warto dodać, że gra działa płynnie z wykorzystaniem technologii FSR, co pozwala utrzymać stabilne 60 klatek nawet w bardziej wymagających momentach. Jak na handhelda – kapitalna jakość.
Sterowanie – jak dawniej, tylko bez bólu kciuków
Steam Deck ma to do siebie, że jest wyjątkowo ergonomicznym urządzeniem. Granie na nim to komfort – w przeciwieństwie do wersji na Nintendo Switch (i to nie jest jedyny problem tej wersji…). Możesz pokusić się też o sterowanie żyroskopem w celu bardziej immersyjnego balansowania deską. OK, średnio to wygodne, ale dla zawawkowiczów to ciekawa opcja.
Remaster kontra oryginał – ta sama dusza, różne podejścia
THPS 3: Udoskonalona grafika, lepsze tekstury i animacje, które zachowały retro vibe. Czasem rzucają się w oczy glitche w kolizjach, ale są na tyle subtelne, że można uznać je za łyk nostalgii. Technicznie – to nadal ta sama gra co kiedyś.
THPS 4: Tu pojawia się problem. Oryginalna swobodna jazda po mapach została ograniczona, a kariera przebudowana w zestaw wyzwań. Gra jest bardziej reinterpretacją niż wiernym odświeżeniem. Nie wszystkim przypadnie to do gustu – szczególnie jeśli pamiętają rozległe, sandboxowe mapy czwórki.
Dobrą wiadomością jest to, że do remastera dodano nowe tricki, poprawiono animacje, kontrolę postaci, wprowadzono New Game+, więcej opcji personalizacji oraz nowych skaterów z unikalnymi trikami. Pojawiły się też nowe lokacje, które uzupełniają zestaw klasycznych map z oryginału – wprowadzają one powiew świeżości, ale nie odstają klimatem.
Niespodziewane bugi – czyli parę potknięć na trasie
To raczej drobnostki, ale warte odnotowania. Na kilku grindach po barierkach złapałem przedziwne zwiechy. Myślałem, że to wina wysokich ustawień graficznych, ale nawet po ich obniżeniu – konkretne miejsca powodowały chrupnięcia animacji. Prawdopodobnie do poprawy w kolejnym patchu.
W THPS 4 czasem pojawia się glitch postaci, który resetuje perfect combo. Poza tym – typowe błędy kolizji obiektów i tekstur. Nie ma tego dużo, ale wypada o tym wspomnieć.
Mikrotriki – drobne zmiany, które robią robotę
Animacja deski wygląda lepiej niż w oryginale. Grandy, interakcje z obiektami (np. kosze na śmieci) mają więcej głębi i fizyczności.
Cut-scenki i przerywniki są subtelnie odświeżone – ten sam układ, ale z nowym sznytem. Elegancko i z klimatem.
Udźwiękowienie zrobiono z głową – szelest łożysk, uderzenia o podłoże – to nie sterylna produkcja, a coś, co brzmi „prawdziwie”.
No i warto wspomnieć, że remake zawiera rozszerzony soundtrack – klasyki wracają (Goldfinger, Agent Orange), ale dołożono też nowe numery, które nie wypadają z konwencji. Dla niektórych zabraknie jednego czy dwóch ulubionych kawałków z oryginałów, ale całościowo składanka daje radę.
Multiplayer – kiedyś split-screen, dziś online
Remake oferuje rozbudowany tryb multiplayer online dla ośmiu graczy, który pozwala na różnorodne rywalizacje i swobodną jazdę na jednej mapie. To duży krok naprzód względem oryginałów – i świetna okazja do wspólnego łamania kości z ekipą. Szkoda, że nie ma lokalnych rankingów offline – przydałyby się na Steam Decku w trybie solo.
Vibe vs. realizm – czyli jak wygląda ten „garażowy punk” w 4K
Z jednej strony mamy wyższą jakość tekstur, ostrzejsze detale, nowe światła, cienie i shadery. Z drugiej? Art design miejscami zbyt „ładny”. Za czysto, za gładko – mniej brudu, mniej pazura. Nie zabija to klimatu, ale w THPS 4 momentami można poczuć, że to już nie ten sam „garażowy punk”, a skatepark po renowacji. To oczywiście subiektywne – ale ważne dla tych, którzy oczekują wiernego oddania ducha pierwowzorów.
Werdykt – lepiej późno niż wcale?
Tony Hawk’s Pro Skater 3 + 4 Remastered na Steam Decku to jak oglądanie starego ripu z VHS-a odświeżonego przez algorytm AI. Niby klasyk, ale z nowym życiem i kilkoma dziwnymi interpretacjami. Technicznie – bardzo solidna robota. Funkcjonalnie – kilka niedociągnięć. Estetycznie – zależy od gustu, ale zdecydowanie warto sprawdzić.
Mocne plusy:
- Klimatyczna nostalgia w HD z dodatkiem nowych animacji i map;
- Bardzo wygodne i nowoczesne sterowanie na Steam Decku;
- Nowy multiplayer, New Game+, skaterzy i soundtrack.
Mocne minusy:
- Niestabilne FPS-y w intensywnych momentach;
- Glitche i błędy kolizji;
- Zmiany w THPS 4, które mogą nie przypaść do gustu fanom oryginału;
Dla kogo jest ta gra?
Dla fanów THPS 1+2, 3 i 4 – to pozycja obowiązkowa. Jeśli masz ochotę na nutę nostalgii w jakości HD na sprzęcie od Valve – wskoczenie na deskę będzie lżejsze niż najprostszy ollie. Dla graczy z pokolenia MTV – sentymentalny powrót do skate’owych klimatów sprzed dwóch dekad. Dla nowych graczy – dobra okazja, by poznać legendę gatunku, choć trzeba zaakceptować, że to gra ze starymi zasadami.
THPS 3+4 Remastered to silna pozycja wśród współczesnych odświeżeń. Dla tych, którzy wciąż mówią, że „kiedyś to było”, to świetna okazja, by się przekonać, że… nadal jest. Mimo kilku bugów i estetycznych kompromisów – pod względem grywalności i klimatu to potężny powrót do skate-epoki. A Steam Deck? Udźwignął to bez problemu.
Za przesłanie gry do testów dziękujemy dystrybutorowi: Cenega.





