Marathon to extraction shooter w klasycznym uniwersum od Bungie z lat 90. Wcielasz się w Runnera – najemnika eksplorującego planetę Tau Ceti IV oraz zakamarki statku/stacji kosmicznej UESC Marathon. Zbierasz dane, walczysz z botami AI i innymi graczami w trybie PvPvE. Game loop kręci się wokół wchodzenia na mapę, lootowania, wykonywania jednego zadania (np. zebranie logów), ekstrakcji przed timerem i ciągłego powtarzania. Historia bazuje na lore o wojnie z Pfhorami, AI Durandalu i korporacyjnych intrygach – opowieść odkrywasz przez logi, leksykon w menu i filmowe animacje.

Piguła:

  • Marathon to extraction shooter (PvPvE) w uniwersum, które zostało zapoczątkowane przez Bungie na początku lat 90′
  • Na PS5 gra działa w stabilnych 60 fps
  • Marathon obsługuje cross play PS5 – Xbox – PC
  • Premiera: 5 marca 2026; instalacja 45 GB
  • Game loop: Wchodzisz na mapę, „lootujesz”, wykonujesz jedno zadanie (np. zbierz logi), uciekasz z mapy przed timerem lub tracisz loot.
  • Runnerzy: 6 klas z unikalnymi zdolnościami (skradanie, ataki frontalne, niewidzialność, leczenie, etc).
  • Bariera wejścia: 7-15h nauki wszystkiego od menu poprzez pickupy, mechaniki. Aż wyrobisz sobie odpowiednie nawyki.

Pierwsze spotkanie z Marathon

Uruchamiasz Marathon i trafiasz do menu w stylu retro-terminali. Już w tym momencie ikony budują klimat tej niecodziennej produkcji. Nieco gubisz się w menu, ale po chwili lądujesz na pierwszej mapie. Gunplay od razu zachwyca – strzały z dowolnej broni mają recoil i przyjemnie dziurawią przeciwników. AI botów robi wrażenie, przeciwnicy patrolują korytarze, reagują na dźwięki, potrafią zajść od tyłu. Świat pełen detali: neony, futurystyczne struktury, strzępy informacji w każdym rogu oraz wiele zachwycających smaczków.

Zauważasz audio na poziomie premium. Muzyka Ryana Lotta, Iana Changa i Brendana Angelidesa łączy synthwave z elektronicznym echem niezwykłej przygody SF. Efekty strzałów pozycjonowane w 3D Audio na PS5 robią robotę. Design map? Zachęca do ciągłej eksploracji, odkrywania wszelkich zakamarków i sekretów. Jeśli będziesz mieć szczęście, to już w pierwszych chwilach spotkasz Bingusa 🙂

Niestety zaczynają się też pierwsze problemy w grze właściwej. HUD minimalny, ale niejasny. Ten kolorowy przedmiot to leczenie, ammo czy coś innego? Pojedynczy item podnosisz kwadratem, ale z pojemnika X-em. Nie wiesz, co jest osłonami, questem, a co wrogiem. Misja tutorialowa nic nie wyjaśnia, a reszta odpowiedzi na pytania zaszyta jest w ścianach tekstu w menu gry. Grafika retro-futurystyczna zlewa elementy. Trudno odróżnić innego gracza od bota. Mapa nie zawsze pokazuje ikony questów, a ty szukasz „data node” po omacku – wiesz gdzie, ale nie bardzo wiesz czego dokładnie szukasz. Zaczyna się chaos.

Etap zniechęcenia

Po 2-3 godzinach frustracja rośnie. Przegrywasz przez nieczytelny UI/UX. Menu wymaga zapamiętania nie tylko gdzie co jest, ale też jak sensownie się w nim poruszać – to akurat całkiem szybko zapamiętujesz po kilku próbach. W grze wiele perków wygląda identycznie, a żeby je odróżnić musisz czytać za każdym razem ich opisy. Design broni i itemów mylący – testujesz, co działa, a co nie, na wrogach… po czym i tak nie pamiętasz z czego strzelałeś w poprzednim runie, bo bronie wyglądają bardzo podobnie. Z pomocą przychodzi personalizacja broni zawieszkami i naklejkami.

Misje na jeden „run” ograniczają do jednego zadania. Brak jednoznacznych znaczników – przebiegasz mapę nieco na czuja i z nadzieją, że się tym razem uda. Niskie TTK (time-to-kill) karze za błędy: boty to gąbki na pociski, a gracze nie grają fair… pozdrawiam w tym momencie tych wszystkich, którzy siedzą połowę meczu w rogach pomieszczeń i czekają na innych graczy. Spawn przeciwników w ciasnych korytarzach kończy się zwykle szybką śmiercią. Stosunkowo wolne leczenie też nie pomaga… huh. Każda potyczka jest bardzo napięta.

Etap nauki i praktyki

Po 7-9 godzinach następuje przełom. Wyrabiasz nawyki i zaczynasz śmigać w menu jak sarenka w polu rzepaku. Ogarniasz pickupy – już wiesz, które to ammo i do czego, które to leczenie, a które osłony. Które przedmioty są Ci potrzebne, a które nadal nie wiesz po co w ogóle są w grze, ale się nie przejmujesz. Game loop zaczyna wciągać i pojawia się syndrom „jeszcze jednego meczu”. Nagle zaczynasz dbać o odblokowania nowych kart lore z opisem i obrazkiem. Leksykon rośnie, frakcje się cieszą, drzewa rozwoju technologicznego rosną. Grasz z randomami lub z kumplami i biegacie w co-opie, opowiadacie na czacie o wszystkim i o niczym – Marathon wreszcie zaczyna być super fajny!

Gunplay błyszczy i cieszy. DualSense z jego wszystkimi dobrodziejstwami tworzy jeszcze większe immersyjne wrażenie. AI zaskakuje flankami i podstępnymi akcjami. Kooperacja z 2-3 osobami to złoto – pomagacie w misjach, dzielicie loot. Przestajesz wkurzać się na HUD. Ignorujesz, grasz, cieszysz się.

Etap decyzji – czy zostajesz z MARATHON?

Po 20 godzinach oceniasz: wracasz grać dalej czy idziesz do Arc Raiders? A może Escape from Tarkov? Plusy Marathon zaczynają mocno Cię trzymać: Taktyczne AI botów, niecodzienny design map, lore Bungie z historią sięgającą 1994 roku, a do tego wciągająca kooperacja z kumplami, których tydzień temu poznałeś właśnie w tej grze. Audio to górna półka, gdzie muzyka buduje napięcie, a efekty cudownie obijają bębenki w uszach. Przyszłość gry również wydaje się obiecująca, z nowymi mapami, misjami i aktywnościami.

Z drugiej strony minusy nadal bolą: UI/UX dramat – designer menu do wychłostania. Nieczytelność grafiki i przeładowany interfejs. Trudno szybko ocenić wartość lootu, a w ferworze walki jest to niemożliwe. Wysoki próg wejścia dla nowych graczy (7-15h nauki), masa toksycznych graczy na serwerach i… stosunkowo długi czas przyłączenia do serwera. Jedna misja na run, brak szybkiego postępu postaci. Nieco niejasna pętla gameplayu… w której gracz czasem nie ma pojęcia co zrobić, by miło to jakiś sens.

To dla kogo ten Marathon?

Dla kogo? Dla hardcore’owców z czasem poza pracą i znajomymi. Niedzielni odpadają – zderzysz się z botami i camperami. Graj w duecie/trio z mikrofonem, a będzie ok. Dobra gra dla specyficznej grupy. Niższa ocena niż 7.5/10 byłoby krzywdzące, 8 niepoważne przez minusy. Kup na promocji, ćwicz z znajomymi, śledź newsy o update’ach. Bungie może to wypolerować i będzie idealnie.

Oczekiwania na przyszłość

Moim zdaniem Marathon byłby o wiele lepszy, gdyby Bungie w przyszłości poprawiło kilka bolączek. Jeśli nie zrobi nic, to zakładam, że gra pozostanie niszowym produktem, skupiającym wokół siebie parędziesiąt tysięcy graczy w weekendy.

Co jest do zrobienia?

  • potrzebujemy czytelnych ikon lootów,
  • szybszego inventory,
  • uproszczenia menu,
  • wyraźniejszego HUD,
  • lepszego wprowadzenia z podstawami ekonomii oraz lepszym pokazaniem pętli gameplayu.

Myślę, że tyle wystarczy – to tyle i aż tyle. Cała reszta Marathon, to kawał bardzo dobrej produkcji.

Grę do recenzji dostarczył wydawca. Dzięki!

Marathon

7.5

Onboarding

5.0/10

Grafika

9.0/10

Klimat

8.5/10

Fun

7.5/10

Zalety

  • Przyjemne AI i gunplay
  • Bogate lore od Bungie
  • Kooperacja w PvPvE
  • Świetne audio
  • Ogromny potencjał na przyszłość

Wady

  • Chaotyczny i nieczytelny UI/UX
  • Wysoki próg wejścia
  • Tylko jedna aktywna misja na bieg/run
  • Nie do końca jasna pętla gameplayu
  • Nie ma magnesu – nie czujesz potrzeby wracać...