No nieźle. Kolejna gra Capcomu i kolejny sukces. Kto by się spodziewał, że w dzisiejszych czasach, w 2026 roku, gra napędzana akcją, science fiction i fabułą, może osiągnąć sukces? Ah, do tego brak promowania dziwnych zachowań i ideologii, tylko fajne, zdrowe relacje dwójki bohaterów i przyjemna pętla gameplayu.
Pragmata to idealny przykład gry, o której myślą te wszystkie growe dziadki, kiedy mówią, że „kiedyś to były gry, a teraz już nie ma”. To jest właśnie ta gra, która przypomina cudowne czasy gamingu u schyłku PS2 oraz całej generacji spod szyldu PlayStation 3.
Mam szczerą nadzieję, że używając określenia „zdrowe relacje dwójki bohaterów”, nie uruchomiłem u kogoś jakichś dziwnych skojarzeń. Przyznam szczerze, że to, co się dzieje – głównie po angielskojęzycznej stronie Internetu – autentycznie mnie przeraża. W naszych social mediach widziałem też kilku oszołomów… ale nie mam zamiaru tu nikogo cytować. W dalszej części napiszę coś więcej o relacjach, mimo to wiedz, że w Pragmacie nie ma absolutnie żadnych nieodpowiednich ani sugerujących nieodpowiednie zachowania treści.
O Pragmacie – prosto z mostu
Pragmata to solidna, fabularna gra akcji, wyceniona na uczciwe 200 zł. Moja ocena, którą podam Ci już w tym momencie, to betonowe 8+/10. Dynamiczna walka, masa eksploracji, „znajdziek” na planszach, fabuła nieco przewidywalna, ale kluczowe momenty zostają z graczem na bardzo długo. Czas gry? Na „normalu” gra zajmuje około 13–14 h z zaliczeniem większości aktywności – wymaksowanie Pragmaty to kolejne 5–8 h. Graj, jeśli lubisz strzelanki z fajnymi mechanikami, śliczną grafiką i toną akcji. Minusy? W sumie… dobra, bez kitu, nie wiem. Optymalizacja na Steam Deck jest słaba, ale grałem na PS5, więc… Ok, dla niektórych graczy loop gameplay może być zbyt powtarzalny, ale tego minusa jestem w stanie przekuć na plus 🙂
Poniżej recenzja gry od Tomasza „C-Boy”, który testował grę na kompie i Steam Deck.
Fabuła i świat gry
Jak w większości gier tego typu, które w tym momencie przychodzą mi do głowy, fabularnie otrzymujesz sprawdzone, działające schematy. Pojawia się bohater, przez dosłownie chwilę wszystko wydaje się OK, by w mgnieniu oka cały świat zrobił fikołka i wylądował na głowie. Dorzućmy do tego motyw z amnezją i można poczuć się jak w domu. Nie inaczej jest w Pragmacie.
Hugh Williams (bohater gry) z zespołem innych astronautów przylatuje na stację księżycową na typową kontraktową robotę. Na stacji nikt ich nie wita, jest nieco niepokojąco, ale nie widać też żadnych zniszczeń i śladów walki. Zespół zaczyna eksplorować przestrzenie portu kosmicznego… bum, bah, bah – wszyscy giną, Hugh obrywa, ale los mu sprzyja. Znajduje go zaawansowany, humanoidalny android D‑I‑0336‑7 w formie małej, sześcioletniej dziewczynki. Hugh, aby ułatwić sobie kontakt z robo‑dziewczynką, nadaje jej imię Diana. Tak oto dwójka bohaterów rozpoczyna przygodę, w której nadrzędnym celem staje się powrót na Ziemię z tego księżycowego bajzlu, podszytego potworną tragedią.
Cała akcja rozgrywa się w kilku sekcjach księżycowej bazy, gdzie, chcąc nie chcąc, króluje mocno industrialny i nowoczesny design high‑tech. Design Pragmaty kojarzy się może chociażby z grą Vanquish czy grami serii MGS. Grając, przemknie Ci przez kilka różnych lokacji – od sterylnych i nieco pustawych sekcji badawczych, poprzez lokacje botaniczne, kopalnie i na nieco bardziej zrujnowanych przestrzeniach kończąc. Można byłoby jeszcze spodziewać się planszy z wodą oraz takiej w stylu zimowym. ALE! Jesteśmy na Księżycu, więc jak najbardziej jest to zrozumiałe, że nikt na siłę tu takich lokacji nie wrzucał. I dobrze.


Głuche dźwięki kosmosu
Strona audio Pragmaty może nie być zbyt bogata w różnorodne efekty, jednak spełnia swoją rolę całkiem nieźle. Strzały, wybuchy, odgłosy tła i przeciwników są poprawne, ale na moje ucho brakuje tu efektu wow. Nie ma, poza efektem dźwiękowym, kiedy wykończysz wroga o minimalnym zdrowiu – wtedy uderzenie basu jest przepotężne i nieco przesadzone. Pod koniec gry zaczynało mnie to nieco męczyć 🙂
Każda z lokacji ma również swój zestaw utworów muzycznych, które budują nastrój i podkreślają aktualny stan fabuły. W tym kontekście muszę pochwalić reżysera dźwięku za bardzo trafny dobór melodii, które wpasowują się w punkt, jeśli chodzi o nastrój eksploracji, przygody, smutku, bezradności, walki z czasem i wrogami.

Pętla gameplayu i mechaniki – czysty fun
Pragmata ma bardzo przyjemną pętlę gameplayu (game loop), który bazuje na kilku kluczowych punktach: nowa mapa – eksploracja – walka z robotami – odblokowanie przejścia – opcjonalne szukanie „znajdziek” – walka z bosem – powrót do bezpiecznej lokacji. W międzyczasie zaliczasz powrót do poprzednich lokacji po odblokowaniu wymaganej umiejętności lub zdobyciu klucza pozwalającego na wejście.
Jak najbardziej rozumiem, że takie akcje, eksploracja w stylu metroid‑vania i wracanie się do poprzednio splądrowanych lokacji nie każdemu muszą się podobać. Jednak w Pragmacie zrealizowano to całkiem zgrabnie i w gruncie rzeczy opcjonalnie. Rozgrywka, a w tym walka z przeciwnikami, jest na tyle przyjemna, że tak naprawdę wbicie do poprzedniej lokacji jest przyjemne dla samego grania.

Właśnie… mechaniki.
Nie wiem jak, ale Capcom udowodnił, że się da. Ale co? Połączyć mini gierkę hackowania (zwykle w grach jest to zrealizowane mało pasjonująco) z dynamiczną akcją. Wyobraź sobie, że w jednym czasie klikasz w przyciski, aby przejść przez macierz hackowania i jej specjalne węzły mające wpływ na taktykę starcia, przy jednoczesnym celowaniu, strzelaniu, unikach i pilnowaniu stanu magazynka oraz życia. Brzmi jak horror i niezła męczarnia, a tak naprawdę to po prostu działa i nie wymaga przesadnego skupienia. Kiedy już załapiesz podstawy, cała reszta i bardziej zaawansowane taktyki będą tylko formalnością. To naprawdę jest tylko tak skomplikowane, jak wygląda.
Cieszy również niezły arsenał zróżnicowanych broni – lasery, karabinki, granatniki, drony, arsenał defensywny itp., itd. Po pierwsze jest w czym wybierać, a po drugie i tak zostaniesz zmuszony do żonglerki broniami ze względu na stosunkowo małe magazynki. Dzięki temu większość starć ma szansę wyglądać za każdym razem inaczej.
Poza podnoszeniem podstawowych statystyk Capcom dorzucił do tego masę modyfikatorów zdobywanych w grze. Upgrade / modyfikatory mają wpływ na najróżniejsze parametry, takie jak obrażenia, skuteczność broni czy hackowanie. Dzięki temu będziesz mógł stworzyć build postaci najbardziej odpowiedni dla twojego stylu gry.

Pragmata potrafi „zezłomować”
Przewijając Portal X, przed oczami pojawiło mi się wiele wpisów dotyczących Pragmaty – większość pozytywnych, ale jeden szczególnie zapadł mi w pamięci. Był dosyć prosty: jakieś screeny z gry i komentarz „Pragmata wrecked me”. I to jest jedno z tych określeń, które idealnie opisują te kilka momentów w grze – tych kilka momentów, które potrafią zezłomować gracza do tego stopnia, że potrzebuje chwili, żeby się ogarnąć.


Relacja Hugha i Diany zaczyna się z dystansem – w końcu Diana to tylko kolejny, humanoidalny android, który kojarzy się bardziej z jakimś „companion robot”. Ale w trakcie rozwoju sytuacji i fabuły, dwójka bohaterów prowadzi kolejne i kolejne rozmowy o życiu, o rodzinie i więzach, które ją splatają, o duszy, miłości, małych i dużych marzeniach. Wszystkie te głupiutkie interakcje i rozmowy są wyreżyserowane, a nawet zanimowane w taki sposób, że praktycznie nie da się oprzeć wzruszeniu. Może nie wszystkie sceny chwycą Cię za serce, ale wiedz, że w końcu trafi się taka, która zezłomuje Cię w takim stopniu, że przestaniesz sam siebie poznawać.
W trakcie gry miło jest obserwować, jak Hugh przechodzi małą przemianę z zwykłego pracownika kontraktowego w najlepszego wujka, czy tam przyszywanego ojca na świecie, który jest w stanie zrobić wszystko dla dziecka, którym się opiekuje.
Można by teraz napisać rozprawkę na temat poczucia ojcostwa w stosunku do robota / androida, który zawsze pozostanie tylko iluzją prawdziwego dziecka – dziecka, które nigdy nie dorośnie fizycznie i nie jest człowiekiem z krwi i kości. Można odnieść sytuację do posiadania interaktywnej lalki, można iść dalej i dalej w takich rozważaniach, ale nie o to tutaj chodzi. Nie zapominajmy, że to jest tylko gra, a że przy okazji zawiera w sobie masę pozytywnych treści dotyczących zdrowych i może nazbyt wyidealizowanych relacji ojca i córki… Nic, tylko wypada podziękować Capcomowi, że utrzymał przy życiu projekt Pragmaty przez te 6 lat i w końcu go wydał.
Przy okazji zerknij na pierwszą zapowiedź Pragmata:
RE Engine jest cudowny
Wraz z kolejnymi grami sygnowanymi RE Engine, jestem pod coraz większym wrażeniem, jak bardzo jest to uniwersalne i wydajne narzędzie. Resident Evil 9 zrobił na mnie ogromne wrażenie, mimo że grałem tylko na Steam Deck. W przypadku Pragmaty, czyli zupełnie innej stylistycznie i gameplayowo gry, wrażenie nadal jest podtrzymane. Gra wygląda fantastycznie. Osobiście grałem na premierowej PlayStation 5, początkowo w trybie faworyzującym płynność animacji, ale irytował mnie w nim brak pełnego wsparcia dla „efektu włosów” Diany. Przełączyłem się na tryb „grafiki” i ku mojemu zdziwieniu… gra działa bardzo blisko 60 FPS, spadki płynności były praktycznie niezauważalne i to właśnie w tym trybie zalecam Ci grać.


Jak później doczytałem, oba tryby wyświetlania grafiki działają w 1080p skalowanym do 4K, przy czym Quality mode ma bardziej zaawansowany RT. I to robi robotę. Wszelkie efekty cząsteczkowe, odbicia światła / obiektów, światło samo w sobie – ależ to przyjemnie wygląda. Nawet nie chodzi o to, że efekciarsko, ale po prostu estetycznie i ładnie. Design i jakość wizualizacji robią wrażenie – z resztą popatrz na screeny i załączoną recenzję Tomasza.
Pragmata – werdykt może być tylko jeden
Pragmata ma moją mocną rekomendację. Ta gra jest tym, czego potrzebuje branża gier w tym momencie. Jest świeżym, nowym IP. Została wydana w stanie, który można określić jako „bez krytycznych i zauważalnych błędów”. Zespół deweloperski zrealizował swoją wizję w 100%, bez podążania za sztucznymi trendami. Nie ma tu mikrotransakcji, a dostępne DLC to po prostu opcjonalny zestaw ubrań dla postaci. To, co jest, to bardzo przyjemny, fabularny akcyjniak z dużą szansą na kilka nagród GOTY 2026.
Co prawda moja recenzja powstała na bazie zakupionej gry, ale i tak dziękuję zespołowi Cenaga Polska za udostępnienie wersji PC, której recenzję przygotował Tomasz „C‑Boy” Zamojski. Będziemy wdzięczni za wszelkie komentarze pod filmem na YT!
PRAGMATA
Zalety
- Oryginalne IP, bez błędów technicznych z świetnym klimatem i gameplayem
- Bardzo przyjemna przygoda dla jednego gracza
- Grafika najwyższych lotów
Wady
- Na Steam Deck działa gorzej niż Resident Evil 9 (obie gry działają na RE Engine)
- Zabrakło... trybu dla dwóch graczy na wzór Donkey Kong Bananza
- Drugie / rozszerzone zakończenie poniżej oczekiwań (zobacz na YT)







