Gry strategiczne najlepsze czasy mają już dawno, dawno, naprawdę dawno za sobą. Nowe odsłony popularnych niegdyś serii zawiodły oczekiwania fanów. Ogólnie sytuacja nie wygląda zbyt różowo. No może poza jednym faktem. Przez to, że na rynku nie pojawia się zbyt wiele nowych wypasionych RTSów, klasyki dostają drugie lub trzecie życie. Czy to za sprawą remasterów i nowych edycji, czy też dodatków do klasyków sprzed lat. Tak jest w przypadku Age of Empires II: Definitive Edition. Tytuł, który jest remasterem produkcji z 1999 roku jest od ładnych paru lat wspierany różnymi DLC. Teraz na rynek trafia najnowsze rozszerzenie The Last Chieftains. Czy ten dodatek przywróci moją wiarę w gry RTS?

The Last Chieftains to najnowszy dodatek do Age of Empires II: Definitive Edition z 2019 roku, które jest drugim powrotem kultowego tytułu strategicznego. Nowe DLC to trzy nowe kampanie z trzema cywilizacjami z Ameryki Południowej w roli głównej. The Last Chieftains dostępne jest na komputerach i konsolach. Ja grałem na Steam, bo nie potrafię się zbytnio przekonać do strategii tego typu na konsoli.

Dodatek

Na wstępie tak na wypadek dodam, że The Last Chieftains nie jest samodzielnym dodatkiem i do gry wymagana jest podstawka, czyli Age of Empires II: Definitive Edition. Oryginalna gra jest sporych rozmiarów i to absolutny klasyk, przy którym można spędzić setki jeśli nie tysiące godzin. To DLC jest skierowane raczej do osób, które lubią ten legendarny RTS i chcą mieć jeszcze więcej swojej ulubionej gry. Nowicjusz chyba lepiej zrobi, jak sprawdzi tylko podstawkę i dopiero później zdecyduje czy ma ochotę na jeszcze więcej tego tytułu. Nie żebym odradzał ten dodatek, ale AoE II Definitive Edition to naprawdę spora gra.

Trzy kampanie

W centrum DLC The Last Chieftains mamy trzy cywilizacje z Ameryki Południowej i trzy kampanie po pięć misji z bohaterami z tych cywilizacji. Mamy Lautaro reprezentującego Mapucze, Ariaboia z plemienia Tupi i przywódca plemienia Muisea El Dorado. Kampanie są osadzone w XVI wieku i koncentrują się na historii kontynentu, która w tym okresie wiązała się z walką z Europejczykami.
Narracyjnie dodatek próbuje uchwycić ducha walki o niezależność oraz zderzenia kultur. Widzimy konflikty pomiędzy lokalnymi wodzami, napięcia wynikające z ekspansji zewnętrznych sił oraz trudne wybory strategiczne. Opowieści nie są przesadnie rozbudowane, ale skutecznie budują kontekst dla kolejnych scenariuszy. Dzięki temu kampanie nie są jedynie serią wyzwań taktycznych, lecz tworzą spójną całość, która pozwala lepiej zrozumieć historyczne tło prezentowanych wydarzeń.

Co prawda nie wiem w jak wielkim stopniu mamy tutaj historyczne wydarzenia, bo nie znam się kompletnie na historii Ameryki Południowej. Jednak trzy kampanie prezentują się całkiem solidnie i są dosyć ciekawe. Zwłaszcza ta Lautaro, gdzie bohater przez pewnie czas służy Hiszpanom, by lepiej poznać ich taktyki walki i pozyskać nową broń dla swego ludu.

Ogólnie nie jest źle i przy kampaniach można posiedzieć ładnych parę godzin. Niby to tylko piętnaście poziomów, ale przy każdym można spędzić sporo czasu. Zwłaszcza jeśli chce się zaliczyć je na 100% i wykonać wszystkie dodatkowe zadania na mapach.

Więcej tego samego

Pod względem mechaniki The Last Chieftains nie zmienia fundamentów gry. To nadal klasyczne Age of Empires II ze wszystkimi tradycyjnymi elementami strategii czasu rzeczywistego. Mamy RTS z rozbudową bazy, zbieraniem surowców, rozwojem technologii i budową armii do pokonania wrogów. Klasyka, która zbytnio się nie zestarzała i nadal jest podstawa dla wszystkich produkcji z tego gatunku. Ekonomia nadal opiera się na czterech podstawowych surowcach, rozwój przechodzi przez kolejne epoki, a struktura budowy bazy pozostaje znana każdemu weteranowi serii. Jednak drobne modyfikacje w drzewkach technologicznych oraz nowe jednostki sprawiają, że balans ulega subtelnym przesunięciom.

The Last Chieftains stara się to zmienić, prezentując trzy wyraźnie zarysowane tożsamości strategiczne, które nie tylko różnią się estetyką, ale przede wszystkim stylem prowadzenia rozgrywki.

Mapuche to cywilizacja, która opiera się na mobilności i elastyczności. Ich siła tkwi w dynamicznych starciach, w szybkich rajdach i kontrolowaniu tempa bitwy. Jednostki tej frakcji premiują aktywną grę i odpowiednie wyczucie momentu ataku.

Muisca reprezentują bardziej zbalansowane podejście. Ich projekt wydaje się skoncentrowany na synergii między jednostkami i utrzymaniu stabilnej linii frontu. Mechaniki wspierające przetrwanie w walce sprawiają, że armia tej cywilizacji potrafi wytrzymać długotrwałe starcia. W odróżnieniu od Mapuche, którzy preferują krótkie i dynamiczne wymiany, Muisca sprawdzają się w bitwach pozycyjnych

Tupi z kolei to frakcja agresywna, nastawiona na wczesną dominację. Ich konstrukcja sugeruje styl gry polegający na szybkim rozwinięciu armii i wywieraniu presji już w początkowych fazach rozgrywki. Tupi premiują ofensywne podejście i utrzymywanie inicjatywy.

Największą zaletą nowych cywilizacji jest ich odmienność. Nie sprawiają wrażenia wariacji na temat istniejących frakcji. Każda z nich posiada wyraźny charakter i wymusza inne podejście do planowania rozwoju. Wypada to dobrze i fajnie uzupełnia resztę cywilizacji dostepnych w grze. Jest ich już całe zatrzesienie i mamy naprawdę sporo opcji. Nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego jakie AoE II jest teraz wielkie, a tu jeszcze powiększamy całośc o trzy kolejne opcje.

Multi

rozszerzenie zostało zaprojektowane z myślą o kompatybilności z trybem rankingowym. Nowe cywilizacje nie sprawiają wrażenia przesadnie potężnych, choć w pierwszych tygodniach po premierze naturalnie pojawiają się dyskusje o balansie. To jednak nieodłączny element każdego dodatku do gry RTS o tak długiej historii. Nie wydaje mi się, żeby Last Cheiftans mieli w sobie coś, co wywali grę do góry nogami, ale ja też nie grywam w RTS na poważnie z innymi, więc nie mam nawet zbytnio pojęcia czy istnieje jakaś meta i czy nowy dodatek może coś tam zaburzyć. Wydaje mi się, że więcej opcji to zawsze plus. Na dodatek Age of Empires II: Definitive Edition doczekało się już wcześniej różnych dodatków w podobnym stylu, wiec zakładam, ze twórcy wiedzą co robią. Jak nie to pewnie szybko pojawią się jakieś łatki.

Retro

Oprawa wizualna dodatku stoi na wysokim poziomie, zgodnym z jakością Definitive Edition. Nowe zestawy architektoniczne wyróżniają się charakterystycznymi detalami, a mapy inspirowane południowoamerykańskimi krajobrazami prezentują się świeżo na tle znanych europejskich zamków czy azjatyckich świątyń. Całość ma ten mega retro klimat i jest taka jak moje wspomnienia z dawnych czasów. Z tym, że mamy tutaj 4K i tekstury wysokiej jakości ze wszystkimi bajerami i tak dalej. Jak dla mnie ten tytuł wygląda mega klimatycznie. Chyba tylko interfejs trochę odstaje od reszty. Nie chodzi o to, że jest on zły czy szkaradny, ale reszta spokojnie mogłaby być pomylona z jakąś współczesną strategią a UI jest po prostu old schoolowe.

Warstwa dźwiękowa również została odpowiednio dopracowana. Nowe motywy muzyczne czerpią inspirację z lokalnych tradycji, co buduje atmosferę i podkreśla odrębność nowych cywilizacji. Efekty dźwiękowe jednostek oraz budynków pozostają spójne z resztą gry, dzięki czemu rozszerzenie nie sprawia wrażenia oderwanego dodatku, lecz naturalnej części większej całości. Fajnie się tego wszystkiego słucha i The Last Chieftains tutaj też wychodzi na plus.

Jest zabawa, są przemyślenia

W zeszłym roku odświeżałem sobie Age of Empires 1, korzystając z mocy Game Pass. Było to całkiem solidne doświadczenie i okazja do wspominek. Teraz fajnie było kolejny raz wrócić do sequela. Zwłaszcza, że ostatni raz grałem w wersję HD dobre 10 lat temu. Dzięki temu szybko odnalazłem się w tym dodatku i miałem sporo frajdy z gry. To nadal świetny tytuł i kultowa gra. Trzeba jednak przyznać, że czasy się trochę zmieniły i ten styl RTS raczej odszedł już w zapomnienie. Dlatego fajnie było wrócić do trochę prostszych czasów bez przekombinowanych systemów i jednostek, którymi gra się niczym w tytułach RPG z całą masą skilli itd. Powrót do tych starych RTS gwarantuje dobrą zabawę takim staruchom jak ja. Zastanawiam się tylko czy taka gra sprawdzi się dla młodszego pokolenia? Ciekawe jak The Last Chieftains wypadłoby w oczach osób, które nie znają klasycznych RTS?

Solidne DLC

The Last Chieftains to solidne rozszerzenie dla Age of Empires II: Definitive Edition. Nie jest to rewolucja, lecz kolejna porcja zabawy, która sprawia, ze mimo upływu lat tytuł nadal jest żywy. Nowe cywilizacje i kampanie to fajna rzecz. Jednak jest to coś raczej dla największych fanów gry. No bo to DLC na zasadzie więcej tego samego bez jakichś rewolucyjnych rzeczy, nowych sposobów rozgrywki czy unikatowych misji, które odstaja mocno od reszty tej produkcji. Mnie to nie przeszkadza, bo więcej tego świetnego tytułu jest zawsze mile widziane. Ogólnie jestem też bardzo zafascynowany zjawiskiem kolejnego życia kultowych starszych tytułów w rękach Microsoftu. Niedawno Diablo 2 dostało nową klasę postaci i mam swego rodzaju renesans tytułów sprzed ćwierć wieku. Jak gracz ze sporym stażem jestem mega zadowolony z tego faktu. No ale to już trochę osobny temat i dowód na moc tych starszych produkcji.

Grę do recenzji dostarczył polski wydawca – Dzięki!