Gry strategiczne, zwłaszcza te typu RTS są mi dosyć bliskie. W końcu jednym z pierwszych tytułów, w które grałem na komputerze było Dune 2 i ta gra pewnie przyczyniła się do mojego zainteresowania science fiction i bardziej skomplikowanymi grami. Niestety złota era gatunku przeminęła wiele lat temu i teraz mamy mode na produkcje innego typu. RTS jeszcze zipie i co jakiś czas pojawia się jakiś nowy tytuł lub dodatek do starszej gry. Chociaż trzeba przyznać, że to Microsoft jest kroplówką podtrzymującą strategie czasu rzeczywistego przy życiu. W końcu ta firma prawie jako jedyna odświeża swoje klasyki i wydaje konsolowe wersje RTSów i na dokładkę co jakiś czas serwuje nam nowe DLC do swoich pozycji. Ja ostatnio miałem okazję pograć w najnowszy dodatek do Age of Empires IV. Czy Yue Fei’s Legacy to rozszerzenie, którym warto się zainteresować?

Age of Empires IV: Yue Fei’s Legacy to najnowszy dodatek do czwartej odsłony kultowego cyklu RTS, który przez wielu uważany jest za najlepszą serię strategiczną. Nowe DLC to kampania i dodatki w klimacie dawnych Chin epoki dynastii Jin. Jako osoba, która jest dosyć mocno związana z Państwem Środka, byłem podwójnie zainteresowany tym rozszerzeniem gry. Miałem okazję popykać trochę na PC w wersję Steam tego tytułu i moje wrażenia są całkiem pozytywne.

Na ratunek

Fabuła tego rozszerzenia kręci się wokół legendarnego chińskiego generała z epoki Song. Poznajemy losy XII wiecznego dowódcy, który wykazuje się w trudnych czasach chaosu i walki pomiędzy dynastiami. Osiem misji kampanii ukazuje, jak generał radzi sobie z wrogiem zewnętrznym, buntownikami i watażkami napadającymi na różne wioski, by wykorzystać okres wojny do swoich celów.

Fabuła jest ukazywana poprzez krótkie scenki przerywnikowe pomiędzy misjami, które są czymś w rodzaju opowieści człowieka, który znał głównego bohatera DLC i po latach opowiada o jego wyczynach i sytuacji w podzielonym Państwa Środka. Sprawdza się to całkiem dobrze i trudno odmówić tym scenkom klimatu. Zwłaszcza, ze sama historia jest tutaj bardzo ciekawa i potrafi wciągnąć. Yue Fei nie bez powodu jest zapamiętany jako świetny dowódca, honorowy człowiek i osoba bezgranicznie oddana swemu państwu i jego mieszkańcom. Jego losy to coś na miarę epickiego scenariusza filmowego i w grze udało się uchwycić pewne aspekty legendy.

Na dokładkę fajnie, że do gry trafia kampania takiej legendarnej postaci i swego rodzaju symbolu z Chin. Zwłaszcza że Yue Fei ne jest jakoś specjalnie znany poza swoją ojczyzną. Tutaj mamy okazję dowiedzieć się trochę więcej na temat tej postaci i ciekawej epoki kraju. Plus, mimo że uwielbiam okres Trzech Królestw, to cieszy mnie, że jakiś inny okres historii Chin ma okazję zaistnieć w grze wideo.

Seria misji

DLC to w głównej mierze kampania, która składa się z ośmiu misji przedstawiających ponad dekadę działań Yue Feia. Sporą zaletą dodatku jest to, że twórcy przygotowali serię dosyć o zróżnicowanych misji, które skutecznie unikają monotonii. Nie ma tutaj za bardzo standardowego budowania bazy i ekspansji. Zamiast tego mamy raczej szereg zadań ofensywnych i defensywnych, z różnymi wydarzeniami w trakcie rozgrywki. Szczególnie dobrze wypadają misje przedstawiające desperacką obronę miast przed liczniejszym przeciwnikiem. Te zadania wypadają fajnie, ale równie dobre są te, gdzie musimy zdobywać wrogie fortece i wioski i takie, gdzie naszym celem jest rozbicie różnych band napadających na biedne osady.

Kampania tutaj wypada naprawdę fajnie i po ograniu jej nabrałem ochoty na więcej Age of Empires IV, a dla mnie to znak jakości tego DLC, bo poczułem głód na fajne RTS i nadal mam chęć sprawdzić inne kampanie do tej gry. Może nawet odpalę jeszcze jakieś inne gry w tym klimacie? Niedawno grałem w nowy dodatek do Age of Empires II i miałem podobne odczucie, że w moim życiu zdecydowanie brakuje strategii czasu rzeczywistego.

Coś jeszcze

Ten dodatek to nie tylko nowa kampania. Mamy jeszcze trochę bajerów takich jak nowe biomy, dodatkowe mapy i nowa dynastia Jin, która jest grywalną frakcją w potyczkach i trybie multiplayer. Jest też oczywiście i Song, którymi gramy w kampanii. Twórcy nie potraktowali jej jako prostego reskina istniejących Chińczyków z podstawowej wersji gry. Yue Fei’s Legacy znacząco rozwija mechaniki chińskich cywilizacji i wprowadza nowe jednostki, technologie oraz style rozgrywki. Armia Song koncentruje się przede wszystkim na dyscyplinie, obronie i synergii między jednostkami. Szczególnie interesująco wypadają nowe oddziały piechoty wykorzystujące formacje defensywne oraz specjalne kusze powtarzalne inspirowane historycznym uzbrojeniem Chin. Mamy więc trochę nowych jednostek, które wydają się całkiem mocne i w kampanii, zwłaszcza po ulepszeniu stanowiły pogrom.

Nie jest to może jakaś przytłaczająca ilość dodanej treści, ale spokojnie powinno to wystarczyć na kilka dodatkowych godzin gry. Więcej jeśli ktoś katuje w multiplayerze lub planuje bawić się w maksowanie dynastii, czyli taki system zadań i wyzwań dla danej frakcji, gdzie mamy postępy na bazie toczonych rozgrywek.

Narzekanie

Ogólnie moje wrażenia z Yue Fei’s Legacy są raczej bardzo pozytywne. Jest jednak trochę rzeczy, na które chyba warto zwrócić uwagę. Po pierwsze jest to cena dodatku. 65 złotych za kampanię składającą się z ośmiu misji z jedną nową cywilizacją i garstką map to trochę sporo. Zwłaszcza, że inne dodatki do gry oferują więcej lub są tańsze. Tutaj sporo będzie zależeć od zasobności naszego portfela czy ten dodatek się opłaca, czy nie.

Drugim problemem może być to, że misje są tutaj dosyć mocno oskryptowane, przez co rozgrywka może być trochę liniowa. Nie ma za bardzo swobody i za dużo miejsca na decydowanie jak chcemy podejść do danej mapy z kampanii. Wiele misji posiada konkretne skrypty oraz wydarzenia uruchamiane po osiągnięciu określonych celów. Dla części fanów klasycznych RTS może to ograniczać poczucie swobody strategicznej. Niektóre scenariusze przypominają bardziej interaktywną opowieść wojenną niż całkowicie otwarte pole bitwy. Mnie osobiście to nie boli, bo lubię tego typu rzeczy w grach RTS, ale wiem, że sporo osób preferuje trochę inny, bardziej klasyczny styl z celem na początku mapy i daniem nam wolnej ręki co do jego osiągnięcia. Rozwiązanie z tego DLC ma swoje plusy i minusy, więc warto o tym wspomnieć.

Jest klimacik

Graficznie Age of Empires IV: Yue Fei’s Legacy prezentuje się dobrze. Sama podstawka wyglądała solidnie i fajne łączyła klasyczny styl serii z bardziej współczesną grafiką. Dodatek dorzuca do wszystkiego solidny klimat dawnych Chin i gra jest po prostu ładna.

Technicznie rozszerzenie działa bardzo dobrze. Optymalizacja stoi na wysokim poziomie, a gra nawet podczas największych bitew zachowuje płynność. Relic Entertainment wyraźnie nauczyło się radzić sobie z problemami technicznymi, które pojawiały się przy premierze podstawowej wersji Age of Empires IV. Interfejs pozostaje czytelny, sterowanie wygodne, a oprawa graficzna nadal prezentuje się nowocześnie mimo kilku lat od premiery gry.

Soundtrack dodatku bardzo umiejętnie łączy klasyczne motywy Age of Empires z tradycyjnymi chińskimi instrumentami. Dzięki temu kampania posiada własną tożsamość i wyróżnia się na tle wcześniejszych rozszerzeń. Szczególnie podczas większych bitew muzyka skutecznie buduje poczucie heroizmu i tragizmu wojny.

Trzy grosze na koniec

Muszę przyznać, że granie online z innymi nie jest czymś, co mnie specjalnie interesuje. Dlatego trudno mi napisać cokolwiek o tym jak w tej kwestii wypada Age of Empires IV: Yue Fei’s Legacy i czy ten dodatek nie zaburza balansu gry poprzez nowe jednostki i technologie itd. Mam wrażenie, że tutaj może być trochę problemów, bo niektóre nowe jednostki wydają się naprawdę mocne, ale nie mam dostatecznej wiedzy w temacie, by się o tym wypowiadać i to oceniać.

Ja grałem głównie w kampanię i pojedyncze potyczki i miałem naprawdę sporo frajdy. Bawiłem się przednio i zachciało mi się nawet pograć więcej w AoE IV, które dotychczas było mi obce. Wcześniej nie zabrałem się za ten tytuł i teraz tego trochę żałuje, bo gra może różni się trochę od wcześniejszych odsłon serii, ale kampania tutaj naprawdę przypadła mi do gustu i podobała mi się różnorodność. No i na pewno pomógł tutaj motyw Chin, do których jest mi bardzo blisko.

Udane DLC

Age of Empires IV dostaje naprawdę solidne DLC. Nowe rozszerzenie może nie robi nic nadzwyczajnego czy innowacyjnego. Nie pojawiają się jakieś nowe tryby rozgrywki czy rewolucje jak w przypadku innych dodatków. Mimo to bawiłem się super i cieszę się, że miałem okazję pograć w ten tytuł, bo spełnia on swoje zadanie z nawiązką. Yue Fei’s Legacy nie tylko dostarcza świetnej kampanii, ale również przypomina, dlaczego seria Age of Empires od ponad dwóch dekad pozostaje jedną z najważniejszych marek strategicznych w historii gier komputerowych. To naprawdę fajna rzecz i ciekawa opcja zarówno dla fanów strategii jak i osób zainteresowanych Chinami.

Grę do recenzji dostarczył polski wydawca – Dzięki!