Battlestar Galactica to legendarny serial science fiction z końcówki lat 70 ubiegłego wieku. Serial zapoczątkował całe spore IP poświęcone przyszłości, w której niedobitki ludzkości poszukują swojej nowej ziemi obiecanej po konflikcie z przerażającymi Cylonami. Marka przez pewien czas była zapomniana, ale mniej więcej 20 lat temu pojawił się naprawdę ciekawy i klimatyczny reboot, który tchnął nowe życie w to uniwersum. Co prawda marka od kilkunastu lat nie dostała nowego serialu ani filmu, ale nadal ma grono wiernych fanów. Chyba z myślą o nich powstała gra Battlestar Galactica: Scattered Hopes. Czy tytuł łączący roguelite i strategie odda klimat serialu o statku z ostatkami naszego gatunku, który jest goniony przez mordercze maszyny?
Nowy tytuł to produkcja o skromniejszym budżecie, ale ze sporymi aspiracjami. Studio Alt Shift postawiło na znacznie ambitniejsze podejście, tworząc produkcję łączącą elementy strategii, zarządzania zasobami, narracji proceduralnej oraz mechanik roguelite. Inspiracje legendarnym FTL: Faster Than Light są widoczne niemal od pierwszych minut, jednak Scattered Hopes bardzo szybko buduje własną tożsamość.

Akcja gry rozpoczyna się niedługo po zagładzie Dwunastu Kolonii. Atak Cylonów praktycznie zmiotł ludzką cywilizację z powierzchni galaktyki, pozostawiając jedynie rozproszone grupy ocalałych próbujących odnaleźć drogę do legendarnej Galactiki. W przeciwieństwie do serialu nie wcielamy się jednak w admirała Adamę ani żadnego z głównych bohaterów znanych z ekranu. Otrzymujemy dowództwo nad jedną z wielu flot, które przetrwały pierwsze uderzenie przeciwnika i teraz desperacko próbują uniknąć całkowitej zagłady. Już sam ten pomysł okazuje się niezwykle trafiony, ponieważ pozwala twórcom opowiedzieć własną historię bez ingerowania w wydarzenia doskonale znane fanom serialu. Nasza kampania staje się równoległą opowieścią o ludziach walczących o każdy kolejny dzień życia, a jednocześnie idealnie wpisuje się w realia całego uniwersum.
Scattered Hopes nie prowadzi narracji za pomocą długich przerywników filmowych ani rozbudowanych dialogów. Historia rozwija się przede wszystkim poprzez wydarzenia losowe, decyzje podejmowane podczas podróży oraz kolejne kryzysy dotykające naszą flotę. W praktyce oznacza to, że każda kampania staje się nieco inną opowieścią. Raz głównym problemem okazuje się brak żywności i narastający głód, innym razem załoga zaczyna podejrzewać obecność uśpionego agenta Cylonów, a jeszcze kiedy indziej napięcia pomiędzy cywilami i wojskowymi niemal doprowadzają do otwartego buntu. To właśnie narracja proceduralna sprawia, że świat wydaje się żywy, a wszystkie wydarzenia logicznie wynikają z wcześniejszych działań gracza. Zamiast obserwować z góry zaplanowaną historię, sami tworzymy ją poprzez podejmowane decyzje, a każda z nich pozostawia trwały ślad na dalszym przebiegu kampanii.
Największym sukcesem scenarzystów jest jednak zachowanie charakterystycznego klimatu serialu. W Scattered Hopes niemal nieustannie towarzyszy nam poczucie bezsilności. Nie jesteśmy dowódcami ogromnej armii zmierzającej po zwycięstwo. Dowodzimy garstką ocalałych ludzi uciekających przed znacznie potężniejszym przeciwnikiem. Nawet udane bitwy nie przynoszą satysfakcji typowej dla klasycznych strategii wojennych, ponieważ każda wygrana oznacza przede wszystkim możliwość wykonania kolejnego skoku i przedłużenia życia naszej floty o kilka następnych dni. Twórcy doskonale wykorzystują ten motyw, budując atmosferę ciągłego zagrożenia. Gracz szybko zaczyna rozumieć, że w tym świecie nie istnieją idealne rozwiązania. Każda decyzja wymaga poświęcenia czegoś innego, a sukces bardzo często oznacza jedynie odsunięcie katastrofy w czasie.

Największą siłą Battlestar Galactica: Scattered Hopes pozostaje niezwykle rozbudowany system zarządzania flotą. Już po kilku minutach zabawy okazuje się, że nie mamy do czynienia z prostą strategią, w której wystarczy produkować kolejne jednostki i sukcesywnie zwiększać własną siłę militarną. Gra znacznie bardziej przypomina zarządzanie wielkim organizmem, którego każdy element wpływa na pozostałe. Musimy kontrolować poziom paliwa, zapasy żywności, części zamienne, morale załogi, stan techniczny okrętów, liczbę wyszkolonych specjalistów, a także relacje pomiędzy różnymi grupami społecznymi znajdującymi się na pokładach naszych statków. Wszystkie te systemy są ze sobą ściśle powiązane. Zaniedbanie jednego z nich bardzo szybko odbija się na pozostałych aspektach funkcjonowania floty, zmuszając gracza do nieustannego balansowania pomiędzy krótkoterminowymi korzyściami a długofalowym bezpieczeństwem.
Bardzo dobrze prezentuje się również sposób, w jaki gra wykorzystuje ograniczone zasoby jako podstawowe źródło napięcia. W wielu strategiach ekonomicznych po kilku godzinach osiągamy moment, w którym praktycznie przestajemy martwić się o surowce. W Scattered Hopes taka sytuacja właściwie nigdy nie następuje. Paliwa zawsze jest za mało, części zamiennych brakuje, a każda naprawa wymaga poświęcenia cennych materiałów, które mogłyby zostać wykorzystane w zupełnie innym miejscu. Dzięki temu nawet pozornie drobne decyzje nabierają ogromnego znaczenia. Czy warto naprawić uszkodzony krążownik kosztem rezygnacji z rozbudowy infrastruktury medycznej? Czy wysłać ekspedycję po zapasy żywności, ryzykując utratę doświadczonej załogi? Czy poświęcić dodatkowy czas na ratowanie cywilnego transportowca, narażając całą flotę na pościg Cylonów? Gra praktycznie bez przerwy zmusza do podejmowania podobnych wyborów, a ich konsekwencje odczuwamy często dopiero po kilkudziesięciu minutach rozgrywki.

Ogromne wrażenie robi również sposób, w jaki twórcy zaprojektowali wydarzenia proceduralne. Nie są one zwykłymi losowymi komunikatami pojawiającymi się pomiędzy kolejnymi etapami podróży. Gra analizuje sytuację naszej floty i na tej podstawie generuje problemy, z którymi musimy się zmierzyć. Jeżeli zaniedbujemy stan techniczny statków, coraz częściej dochodzi do awarii. Jeżeli przez dłuższy czas ignorujemy potrzeby cywilów, morale zaczyna gwałtownie spadać, a niezadowolenie może przerodzić się w otwarty bunt. Z kolei zbyt agresywne wykorzystywanie personelu wojskowego prowadzi do zmęczenia i spadku skuteczności podczas kolejnych bitew. Dzięki temu wszystkie elementy mechaniki wzajemnie się uzupełniają, a gracz ma poczucie, że zarządza żywą społecznością, a nie jedynie zestawem cyfrowych wskaźników.
Szczególnie interesująco wypada również system podejmowania decyzji moralnych. Scattered Hopes bardzo rzadko oferuje oczywiste rozwiązania. Większość wyborów sprowadza się do wskazania mniejszego zła. Ratowanie jednej grupy ocalałych może oznaczać śmierć innej, a poświęcenie części floty niejednokrotnie okazuje się jedynym sposobem na uratowanie pozostałych statków. Twórcy unikają prostego podziału na dobre i złe decyzje, dzięki czemu każda kampania nabiera bardzo osobistego charakteru. Po kilku godzinach trudno nie zacząć traktować poszczególnych okrętów jak własnej odpowiedzialności, a utrata doświadczonej załogi naprawdę potrafi zaboleć. To właśnie w takich momentach Battlestar Galactica: Scattered Hopes najlepiej pokazuje, dlaczego tak dobrze oddaje ducha serialowego pierwowzoru.
Choć zarządzanie flotą stanowi fundament całej produkcji, równie ważnym elementem są bitwy z Cylonami, które skutecznie przełamują spokojniejsze momenty planowania i zmuszają gracza do podejmowania błyskawicznych decyzji. Twórcy zdecydowali się na system walki rozgrywany w czasie rzeczywistym z możliwością aktywnej pauzy, dzięki czemu Scattered Hopes nie zamienia się ani w klasyczną strategię RTS, ani w całkowicie turową produkcję. Takie rozwiązanie sprawdza się znakomicie, ponieważ pozwala zachować odpowiednie tempo rozgrywki, jednocześnie dając graczowi czas na analizę sytuacji podczas najbardziej wymagających starć. Bitwy od samego początku wymagają odpowiedniego rozmieszczenia jednostek, wykorzystywania przewagi terenowej oraz umiejętnego zarządzania dostępnymi eskadrami myśliwców. Szczególnie istotne okazuje się eskortowanie statków cywilnych, które często stają się głównym celem Cylonów. Bardzo szybko można zauważyć, że całkowite zniszczenie przeciwnika nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. W wielu przypadkach znacznie rozsądniej jest kupić sobie wystarczająco dużo czasu, aby przygotować napęd FTL i bezpiecznie wykonać kolejny skok. To podejście doskonale oddaje klimat serialu, w którym każda bitwa była przede wszystkim próbą przetrwania, a nie okazją do spektakularnego zwycięstwa.

Duże znaczenie ma również rozwój poszczególnych okrętów oraz specjalizacja całej floty. Każda jednostka pełni określoną rolę i wymaga odpowiedniego wsparcia pozostałych statków. Ciężkie krążowniki skutecznie absorbują ostrzał przeciwnika, jednak bez osłony myśliwców szybko stają się łatwym celem dla szybkich jednostek Cylonów. Z kolei lekkie eskortowce znakomicie radzą sobie z przechwytywaniem wrogich eskadr, ale nie są w stanie samodzielnie wytrzymać długotrwałego ostrzału. Gra zachęca więc do tworzenia zrównoważonych flot, w których każda jednostka uzupełnia możliwości pozostałych. Równie ważne pozostają ulepszenia technologiczne. W miarę postępów kampanii zdobywamy dostęp do nowych systemów obronnych, wydajniejszych silników, lepszego uzbrojenia czy skuteczniejszych metod zarządzania załogą. Co istotne, rozwój nigdy nie jest liniowy. Ograniczona liczba dostępnych zasobów sprawia, że każda inwestycja wiąże się z rezygnacją z innego ulepszenia, przez co nie istnieje jeden uniwersalny sposób prowadzenia kampanii. Każdy gracz może wypracować własny styl dowodzenia, a kolejne podejścia znacząco różnią się od siebie właśnie dzięki swobodzie rozwijania floty.
Nie można również pominąć elementów roguelite, które bardzo wyraźnie wpływają na strukturę rozgrywki. Każda nieudana kampania kończy się wprawdzie utratą dotychczasowych postępów, jednak zdobyte doświadczenie pozwala odblokowywać kolejne możliwości rozpoczynania nowych wypraw. Twórcy uniknęli przy tym przesadnego uzależniania sukcesu od permanentnych ulepszeń. Znacznie ważniejsza od statystyk okazuje się wiedza zdobywana przez samego gracza. Z każdą kolejną próbą coraz lepiej rozumiemy zależności pomiędzy poszczególnymi systemami, uczymy się przewidywać konsekwencje własnych decyzji i znacznie sprawniej gospodarujemy ograniczonymi zasobami. Dzięki temu nawet porażki nie wywołują frustracji, lecz stają się naturalnym elementem procesu nauki. To jedna z największych zalet Scattered Hopes, ponieważ gra nagradza przede wszystkim strategiczne myślenie, a nie wielogodzinne farmienie kolejnych ulepszeń.
Pod względem wizualnym Battlestar Galactica: Scattered Hopes nie próbuje rywalizować z największymi wysokobudżetowymi produkcjami, jednak bardzo umiejętnie wykorzystuje swój styl artystyczny. Modele statków zostały wiernie odwzorowane na podstawie serialowych projektów, dzięki czemu fani uniwersum bez problemu rozpoznają charakterystyczne sylwetki okrętów kolonialnych oraz jednostek Cylonów. Szczególnie dobrze prezentują się panoramy całej floty przemierzającej pustkę kosmosu. Twórcy zadbali o liczne detale, takie jak ślady uszkodzeń kadłubów, efekty pracy silników czy subtelne animacje poszczególnych modułów statków. Wszystko to sprawia, że nawet spokojniejsze momenty podróży budują odpowiedni klimat i podkreślają ogrom przestrzeni kosmicznej otaczającej ocalałych ludzi.

Battlestar Galactica: Scattered Hopes to jedna z tych produkcji, które najlepiej pokazują, że dobra gra oparta na znanej licencji nie musi polegać na odtwarzaniu najbardziej widowiskowych scen z serialu. Zamiast tego twórcy skupili się na emocjach towarzyszących dowodzeniu resztkami ludzkości i stworzyli strategię, która nagradza rozsądne planowanie, umiejętność przewidywania konsekwencji oraz gotowość do podejmowania niezwykle trudnych decyzji. W połączeniu z rozbudowanym systemem zarządzania flotą, ciekawymi bitwami oraz wysoką grywalnością daje to tytuł, który potrafi wciągnąć na wiele godzin i zachęca do rozpoczynania kolejnych kampanii. Fajnie było sprawdzić ten tytuł i wrócić do jednego z najlepszych i najciekawszych seriali science fiction jakie kiedykolwiek powstały. Moze nie ma co za bardzo liczyć na więcej serii z tego uniwersum, a e gry tak fajne jak Battlestar Galactica: Scattered Hopes mogą zrekompensować to fanom.

