Mniej więcej rok temu na rynek trafiło Dynasty Warriors: Origins, czyli swego rodzaju reboot i nowy kierunek dla serii, która uwielbiam od czasów PlayStation 2. Przygoda tajemniczego wojownika w epoce Trzech Królestw była zaskakująco dobra i wciągająca i wylądowała na liście moich ulubionych gier 2025. Koei Tecmo idzie za ciosem i serwuje nam rozszerzenie skoncentrowane na czterech postaciach znanych z historii Chin. Czy Dynasty Warriors: Origins Visions of Four Heroes wciągnęło mnie na długie godziny?
Visions of Four Heroes to całkiem ciekawe DLC do zeszłorocznej gry, które pozwala rozegrać cztery alternatywne scenariusze względem podstawowej kampanii. Rozszerzenie wymaga oczywiście podstawowej wersji gry do działania. Na dodatek by je rozpocząć trzeba mieć odpowiednie postępy w głównej kampanii. Do zaczęcia przygody wystarcz skończyć pierwszy rozdział gry, ale żeby zobaczyć całość dodatku, należy mieć za sobą prawie całą podstawową kampanię. Wspominam o tym tak na wypadek, gdyby ktoś od razu chciał się rzucić na Visions of Four Heroes bez grania w podstawkę. Ja katowałem w ten tytuł na PlayStation 5.
Nowa szansa
Visions of Four Heroes skupia się na alternatywnym scenariuszu przygód naszej postaci. Trafiamy jakby do snu, gdzie poznajemy inną wersję historii Chin. Zamiast brać udziału w powstrzymaniu Rebelii Żółtych Turbanów, czyli wydarzeniu będącym początkiem praktycznej każdej odsłony Dynasty Warriors, teraz pomagamy przewodzącemu ruchowi Zhang Jiao i zmieniamy jego losy a wraz z tym także i losy świata. Fabuła dodatku toczy się właśnie wokół losów postaci, które normalnie giną stosunkowo szybko i nie mają okazji wypełnić swoich ambicji. Teraz dzięki naszej pomocy mają okazję pokazać, na co ich stać.

Visions of Four Heroes koncentruje się na alternatywnych wizjach losów czterech legendarnych postaci epoki Trzech Królestw. Twórcy zdecydowali się odejść od sztywnego trzymania się historycznego kanonu i zaproponować graczom scenariusze oparte na pytaniu, jak mogłyby potoczyć się wydarzenia, gdyby pewne decyzje zostały podjęte inaczej. Dzięki temu dodatek zyskuje wyraźnie narracyjny charakter i staje się czymś więcej niż tylko kolejnym zestawem bitew do rozegrania. Gracz nie tylko uczestniczy w widowiskowych starciach, ale także obserwuje rozwój postaci, ich ambicje, konflikty wewnętrzne i dramatyczne wybory.
Ciekawe podejście do fabuły
Tym, co wyróżnia Dynasty Warriors: Origins od pozostałych odsłon serii jest nowa perspektywa. Bierzemy udział w historycznych wydarzeniach jako postać tajemniczego wojownika, który cierpi na amnezję i trochę przypadkowo trafia w sam środek momentów, które zadecydują o przyszłości antycznych Chin. Dzięki temu gra ma bardziej liniową strukturę i całość może być łatwiejsza do zrozumienia dla osób nieobeznanych z historią i legendarną powieścią. Nasza postać spędza sporo czasu z głównymi bohaterami epickiej historii i jest bezpośrednio zaangażowana w wiele wydarzeń. Do tego obok głównego wątku sporu o władzę mamy też historie naszej postaci, która odkrywa swoją tożsamość i misję, która ma nam przyświecać. Na dokładkę mamy sporo scenek przerywnikowych rozbudowujących fabułę i dodających kontekstu dla różnych wydarzeń i postaci. Daje to interesujący efekt, który powinien wypaść fajnie dla nowicjuszy, a jednocześnie zaserwować fanom cyklu coś, czego wcześniej brakowało temu cyklowi.

Jednym z najciekawszych aspektów dodatku jest sposób, w jaki rozbudowuje on znane już postacie. Zhang Jiao, Dong Zhuo, Yuan Shao i Lu Bu to bohaterowie, którzy w klasycznych odsłonach serii często pełnili role antagonistów lub postaci drugoplanowych, definiowanych przez kilka charakterystycznych cech. Visions of Four Heroes daje im przestrzeń, by wyjść poza te uproszczone role. Każda z czterech kampanii skupia się na innym bohaterze, prezentując jego motywacje i alternatywną ścieżkę rozwoju. Dzięki temu gracze mają okazję spojrzeć na znane konflikty z zupełnie nowej perspektywy, co znacząco wpływa na odbiór całej historii.
Klasyczna sieka
Dynasty Warriors od wielu lat jest tą serią, gdzie klepiemy jeden przycisk, by pokonywać tysiące przeciwników na gigantycznych polach bitew. Cykl to gry akcji w formie prostych slasherów z odrobiną elementów RPG i historycznymi wydarzeniami w tle. Origins zachowuje ducha serii, ale wynosi rozgrywkę na zupełnie nowy poziom.

System walki został przebudowany i usprawniony pod każdym względem. Nadal mamy tutaj silny i słaby atak, które można budować w różne kombinacje. Do tego jeszcze potężny atak musou dostępny po naładowaniu specjalnego paska energii. Ataki zostały bardziej rozbudowane, są płynniejsze niż wcześniej i siekanie sprawia znacznie więcej frajdy. Mamy też fajny system uników, bloku i parowania ciosów wroga. Do tego dochodzi jeszcze system ataków specjalnych, z których cztery możemy wyposażyć przed ruszeniem na pole bitwy.

Sam system walki jest naprawdę fajny i eksperymentowanie z różnymi skillami wprowadza sporo urozmaiceń do zabawy. Do tego mamy jeszcze drzewka umiejętności, które wzmacniają naszą postać i odblokowują dodatkowe bonusy. Od nowych ataków po więcej przedmiotów, które możemy ze sobą zabrać na pole bitwy.
Zarządzanie walką
Jest też całkiem fajny system dowodzenia naszym oddziałem. W trakcie gry zyskujemy popleczników, którzy mogą wykonywać specjalne taktyki na polu bitwy. Może to być jakaś szarża, czy ostrzał wroga z odległości. Każda taktyka potrzebuje ileś czau na naładowanie się, więc nie można ich spamować. Mamy jednak kolejne narzędzie do wykorzystania w walce.
Podobnie jest z sojusznikami, którzy pozwalają na wykonanie podwójnego ataku musou, a także dają nam możliwość pogrania jako ktoś inny niż nasza postać. Wcielenie się winnego wojownika nie trwa za długo i w gruncie rzeczy bardzo się nie różni od grania naszym ludkiem, ale to kolejna opcja do wykorzystania w bitce.

Wszystko to i jeszcze trochę innych, mniejszych i większych elementów sprawia, że system walki jest tutaj znacznie bardziej rozbudowany i po prostu ciekawszy od tego, co pojawiało się we wcześniejszych grach z serii. Nie jest to może poziom slasherów w stylu Devil May Cry czy Bayonetty, ale rozgrywka na pewno nie jest monotonna i nie nudzi się szybko.
Więcej
Dodatek rozbudowuje wszystko i oferuje trochę więcej. Nowe umiejętności, rozszerzone zestawy broni i dodatkowe sztuki bitewne sprawiają, że starcia są bardziej zróżnicowane i wymagają od gracza większego zaangażowania. System walki stał się nieco bardziej techniczny, co może przypaść do gustu osobom, które od serii oczekują czegoś więcej niż tylko bezmyślnego naciskania przycisków.

Istotnym elementem dodatku jest także rozwinięcie systemu progresji. Postacie zyskują nowe możliwości rozwoju, a gracz ma większy wpływ na to, w jaki sposób buduje swój styl walki. Rozszerzone drzewka umiejętności i ulepszenia broni pozwalają na większą personalizację, co z kolei zwiększa satysfakcję z długoterminowej gry. Dzięki temu każda kampania może być rozgrywana w nieco inny sposób, w zależności od preferencji gracza i wybranego bohatera.

Ma to sens, bo gra bazuje na poziomie naszej postaci z głównej kampanii. DLatego nowe drzewko więcej skilli i broni pozwala zapobiec nudzie w przypadku osób, które zaliczyły już całą kampanię i mają Origins zrobione na 100%. Co prawda prowadzi to do pewnych problemów z balansem gry, ale raczej nie ma tragedii i fajnie zobaczyć powrót łuku i stalowej rzutki. Więcej broni do zabawy jest zawsze mile widziane.
Bitka
Główną częścią zabawy są starcia, w których bierzemy udział. Bitwy mają różne cele. Zazwyczaj jest to pokonanie wrogiego dowódcy, ale trafią się też misje ochrony, ucieczki czy przejęcia jakiegoś obozu, czy innego punktu na mapie. Dodatkowo mogą pojawić się jakieś mniejsze cele, które będą miały wpływ na przebieg starcia i morale naszej armii. Może zdarzyć się, że musimy pokonać określoną ilość wrogów w krótkim czasie czy nie dopuścić by nasz sojusznik poległ na polu bitwy. Całość urozmaicają jeszcze dodatkowe wyzwania, które możemy otrzymywać od sojuszników w ramach budowania relacji. Będzie to na przykład pokonywania wrogów daną bronią czy korzystając tylko z określonego rodzaju ataku. To motywuje nas do eksperymentowania z ekwipunkiem i korzystania z możliwości wymiany sprzętu w locie nawet podczas walki.

Rozszerzenie wprowadza także nowy rodzaj starć tak zwane strategiczne bitwy. Zamiast jednego wielkiego pojedynku, mamy serię mniejszych strać, których rezultaty mają wpływ na finalną batalię. Ma to dać więcej taktyki do gry i chyba wprowadzić szczyptę Empires do świata Origins. Nie działa to w 100% idealnie, ale jest fajną bazą do dalszej rozbudowy.
Bajer
Moje ogólne wrażenia z Dynasty Warriors: Origins są mega pozytywne i to wyborna gra. Jednak jako fan wcześniejszych odsłon z wykluczeniem koszmarnej dziewiątki muszę przyznać, że to już nie jest to samo Dynasty Warriors co kiedyś. Najwięksi wyjadacze pewnie nie będą w pełni usatysfakcjonowani tym tytułem przez braki w uzbrojeniu i tylko jednym bohaterze. Trzeba jednak przyznać, ze nowa formuła działa bardzo dobrze i ma gigantyczny potencjał. Visions of Four Heroes fajnie buduje na solidnym gruncie Origins i ciekawie uzupełnia grę. Pokazuje potencjał fabularny i większego nacisku na narrację, a także to, że można bardziej rozwijać serię od strony taktycznej. Dla mnie wszystko o jest bardzo pozytywne i jako fan serii się cieszę. Może rozszerzenie Visions of Four Heroes nie robi tak piorunującego wrażenia jak podstawka. To nadal solidny kawałek gry, który raczej wciągnie fanów przynajmniej na trochę.


