Chińska Republika Ludowa to państwo, które zafascynowało mnie praktycznie od pierwszego dnia, gdy udałem się tam na stypendium. Kraj tak mnie wciągnął, że spędziłem tam spory kawałek swojego życia i Państwo środka jest dla mnie jak drugi dom. W znacznym stopniu jest to wynik tego jak fascynująca jest historia i kultura tego kraju. To miejsce to takie zderzenie tradycji, nowoczesności, najgorszych cech kapitalizmu i komunizmu i kraj niezliczonych sprzeczności. Książka Kroniki sprzedawcy krwi świetnie ukazuje to jak wyjątkowym miejscem są Chiny.
Kroniki sprzedawcy krwi to powieść autorstwa Yu Hua. Pisarz bardzo szybko stał się jednym z moich ulubieńców, bo bardzo podoba mi się jego twórczość i tematy, jakie opisuje w swoich książkach. Kroniki są jedną z kilku pozycji autora dostępnych w ofercie wydawnictwa akademickiego Dialog. Ja ze swojej strony polecam sprawdzić twórczość Yu Hua jeśli ktoś jest zainteresowany Chinami nawet w najmniejszym stopniu. Dodam też jeszcze w ramach ciekawostki, że powieść doczekała się filmowej adaptacji. Z tym że film powstał w Korei i zmienia sporo elementów względem pierwowzoru.
Przez lata
Powieść Kroniki sprzedawcy krwi to opowieść o tym jak Chiny zmieniały się w XX wieku ukazana z perspektywy zwykłego człowieka, który wywodzi się z wiejskiej rodziny, ale mieszka w mieście. Książka ukazuje burzliwe przemiany, jakie przechodziło państwo i społeczeństwo na przestrzeni ostatnich stu lat. Od wyzwolenia się z japońskiej okupacji, poprzez rządy Kuomintang, aż do czasów Mao i tragedii związanej z rewolucją kulturalną i reformami, które miały tragiczne skutki dla zwykłych ludzi.
W centrum tego wszystkiego jest Xu Sanguan i jego rodzina. Powieść zaczyna się jeszcze, gdy bohater jest młodym mężczyzną i udaje się w miejsce, skąd pochodzi jego ród. Sanguan jest pracownikiem przędzalni w mieście i nie ma za dużo wspólnego ze swoimi korzeniami. Jednak powrót do wioski, gdzie urodził się jego tata, jest okazją do poznania lokalnych tradycji. Jedną z najważniejszych jest swego rodzaju rytuał sprzedawania krwi w szpitalu. Mieszkańcy wioski wierzą, że jest to oznaka zdrowia i dowód siły mężczyzny. Dodatkowo zarobek 35 juanów to więcej niż można wypracować w polu i prawdziwy majątek. Xu Sanguan wybiera się ze znajomymi po raz pierwszy oddać krew. Zarobione pieniądze wydaje na poszukiwanie żony. Reszta książki ukazuje perypetię mężczyzny, jego żony i trójki dzieci, jakie się rodzą. To taka opowieść ukazująca całe dekady chińskiego społeczeństwa i to jak dramatycznie zmienia się ich życie wraz z aktywnością polityków i rewolucjonistów.
Rodzinne sprawy
Dodatkowo ukazane zostają typowe domowe dramaty, ale i to jak bardzo różnią się miedzy sobą tradycje różnych obszarów. Dla przykładu tytułowe oddawanie krwi jest w stronach Sanguana niezwykle ważne i jest oznaką zdrowia i siły. Z kolei jego żona Yulan wywodzi się z miejsca, gdzie sprzedaż krwi jest największym grzechem i zdradą wartości rodzinnych, bo krew jest darem od przodków i nie wolno jej marnować.
W książce pojawia się też masa trochę zwyklejszych kwestii. Taka proza życia codziennego chińskiej rodziny z ubiegłego wieku. Mamy spory z sąsiadami, romanse, problemy finansowe, dzieciaki, które broją i masę innych spraw o mniejszym i większym znaczeniu.
Ofiary polityki
Jedną rzeczą, która mnie niezwykle uderzyła w tym tytule, jest to jak oddano polityczne realia Chin i wpływ wszelkich reform i ruchów na życie zwykłych ludzi. Miałem okazję poznać sporo osób z pokolenia dzieci głównego bohatera i słyszeć od nich historię jak to było zostać przymusowo wysłanym na wieś, czy brać udział w różnych obchodach, pochodach i dziwnych pomysłach władz. Książka genialnie ukazuje, jakie to wszystko było przerażające, a jednocześnie banalne. Najbardziej ewidentne jest to w momencie, gdy wspomniane jest, że coś tam nagle wpadło wodzowi Mao do głowy i dlatego życie ludzi się diametralnie zmieniło. Kroniki sprzedawcy krwi ukazują te wszystkie dziwne rzeczy z perspektywy ludzi, którzy muszą dostosować się do wszelkich zmian, ale pamiętają jeszcze dawne Chiny. Daje to ciekawy efekt i podkreśla, jak łatwo było manipulować ludźmi, którzy obawiali się o własne życie i te wszystkie rewolucje i wielkie idee ich tak naprawdę nie interesowały.
Choćby dla tych elementów Korniki sprzedawcy krwi jest powieścią godną polecenia osobom zainteresowanym chińską historią, polityką i tym jak przebiegała przemiana i powstawanie Chińskiej Republiki Ludowej.
Uważaj na język
Chciałbym jeszcze na chwilę zatrzymać się przy kwestii języka z tej powieści. Moim zdaniem całość jest bardzo fajnie napisana i mamy dosyć realistyczne dialogi. Bohaterowie przeklinają, czasem gadają od rzeczy, żartują i zachowują się zupełnie tak jak zwykli ludzie. Wyszło to niezwykle dobrze i naturalnie. Czytając Kroniki sprzedawcy krwi, można poczuć się trochę jak osoba, która podsłuchuje codzienne życie typowej rodzinki. Daje to też miejsce na sporo humorystycznych momentów. Zwłaszcza w sekcjach dziejących się w trakcie rewolucji kulturowej, gdy Yulan zostaje wrogiem klasowym i jej mąż i dzieci muszą ją oficjalnie krytykować, tak by nikt nie potraktował ich również jako zdrajców. Z jednej strony to są naprawdę przerażające momenty z historii. Z drugiej absurdalność tych sytuacji zostaje świetnie podkreślona przez zastosowany język.
Im dalej, tym lepiej
Kroniki sprzedawcy krwi to kolejna książka autorstwa Yu Hua, którą miałem okazję przeczytać w ostatnich latach. Za każdym razem jestem oczarowany i styl i tematyka twórczości tego autora po prostu trafia idealnie w mój gust i przemawia do mnie. Chiny są mi bardzo bliskie, ale chyba nawet bez tego aspektu byłbym w stanie docenić perełkę, jaką jest ta publikacja. Fascynujący opis dawnych czasów i ukazanie życia w kraju, który non stop się zmienia, wychodzi tutaj po mistrzowsku. Do tego humor wymieszany z poważnymi momentami wypada niezwykle dobrze. Jestem pod naprawdę olbrzymim wrażeniem zarówno samej ksiażki jak i talentu Yu Hua. Kroniki sprzedawcy krwi to książka, którą będę mocno polecał wszystkim, bo dla mnie to prawdziwa perełka!

