W Internecie można trafić na całą masę filmików, gdzie ktoś próbuję pracować lub wybiera się gdzieś, ale jego plany zostają pokrzyżowane przez zachowanie małego, zazwyczaj dosyć puchatego stworzonka. Koty, bo o nich mowa lubią chodzić swoimi ścieżkami, ale gdy już zdecydują się na nas położyć lub ułożyć się na naszym laptopie to są nie do ruszenia. Podobnie gdy staną w drzwiach, bo chcą, żeby się nimi pobawić, a nie wychodzić gdzieś do biura i klepać na komputerze. To zrozumiałe i trudno jest odmówić tym słodkim stworzonkom. Tylko co jeśli naszą pracą jest ratowanie świata? Czy wtedy także można ze wszystkiego zrezygnować, żeby nie przeszkadzać kociakowi spoczywającemu na naszych kolanach? O tym właśnie jest manga A to wszystko przez kota!
A to wszystko przez kota! Jest efektem pracy duetu, gdzie za scenariusz jest odpowiedzialny Kousuke Ijima, a ilustracje to dzieło Shiori. Czterotomowa manga ukazywała się w Japonii od 2021 roku i jest ciekawym tytułem łączącym klimat fantasy z komedią o kotach. W Polsce seria jest wydawana przez Kotori, które w swojej ofercie ma także inne ciekawe mangi ze zwierzakami w roli głównej.
Kottasy
Akcja mangi rozgrywa się w świecie fantasty stylizowanym trochę na gry role playing ze śmiałkami, questami do wykonania i potworami, które zagrażają miasteczkom i wsiom. Trójka bohaterów podejmuje się licznych zadań mających na celu pomaganie królestwu i walkę ze złem. Są to Grace mag 12 poziomu, Aina pięściarz 10 poziomu i wojownik Red, który utknął na trzecim poziomie. Grupa stara się podejmować różne zlecenia, ale ostatnio ma bardzo poważny problem. Questy drużyny kończą się niepowodzeniem, Red wcale nie leveluje i coraz trudniej zdobyć nowy sprzęt czy nagrody.

Jakby tego było mało, bohaterowie często polegają i muszą być przywracani do zdrowia przez władze. Czy to sprawka króla demonów, którego Aina, Grace i Red chcą pokonać? Niestety nie. Największym przeciwnikiem bohaterskiej drużyny okazuje się okrąglutki, pomarańczowy kot, który za bardzo upodobał sobie kolana Reda jako miejsce swojego odpoczynku. A to wszystko przez kota! Ukazuje perypetie dzielnych i walecznych bohaterów, którzy nie potrafią sobie poradzić ze słodkim kociakiem? Czy futrzany stworek pokrzyżuje ich plany ratowania świata?

Komedia
A to wszystko przez kota! To komedia z odsyć unikatowym settingiem. Mamy klimat fantasty i opowieść o relacji z kotem w stylu historyjek, gdzie ktoś przez przypadek przygrania do domu zwierzaka i buduje z nim relację. To prowadzi do masy absurdalnych i bardzo zabawnych sytuacji. Zaczyna się od walki z goblinami, która bohaterowie przegrywają, bo Red nie może się ruszyć przez okrąglutkiego kota spoczywającego na jego kolanach. Później nie jest lepiej, bo sympatyczny futrzak ciągnie się za drużyną i przeszkadza im w misjach przez swoje słodkie zachowania.

Najbardziej absurdalnym momentem jest to, że kot ładuje się w pentagram do przyzywania żywiołaka przez Grace. Cały rytuał nie wychodzi, bo kociak atakuje i drapie potężny byt do tego stopnia, że cały rytuał przywołania okazuje się fiaskiem.

Humor mangi kreci się właśnie wokół zestawienia sytuacji znanych z fantasy z obecnością psotliwego kota, który potrzebuje ciepła i uwagi bohaterów. Z jednej strony jest to słodkie, a z drugiej prowadzi do naprawdę zabawnych sytuacji. Taki rodzaj gagów bardzo mi się spodobał i jestem ciekaw, co twórcy dalej wymyślą. Zwłaszcza że zapowiada się na to, że pomarańczowy kotek nie będzie jedynym słodkim futrzakiem, który może uprzykrzyć życie bohaterów.
Sympatyczna kreska
Jak dowiemy się na samym końcu pierwszego tomu, z początku Kousuke Ijima planował samodzielnie napisać i narysować A to wszystko przez kota! Załączona próbka jego prac ukazuje, jak mogła wyglądać ta manga. W tym wypadku współpraca z Shiori okazuje się bardzo dobrą decyzją. Mamy bowiem bardzo sympatyczny tytuł ze słodkimi ilustracjami, które super pasują do komediowego tonu mangi. Patrząc na okładkę pierwszego tomu, można nawet się nie domyślić, ze to tytuł fantasy z motywem walki z potworami.

Kotek wygląda po prostu super i jest mega uroczy. Ma on w sobie coś z Garfielda i Heathcliffa z bajek. Zdecydowanie jest on gwiazda tej serii. Pozostałe elementy też wypadają fajnie i mamy tutaj solidną mieszankę akcji w stylu wielkiej przygody z takim lekkim humorem z innych komedii o zwierzakach. Oba elementy wizualnie współpracują ze sobą naprawdę dobrze.
Szczypta RPG
Jako fan gier role playing muszę jeszcze wspomnieć o tym, że mamy tutaj odrobinę tego klimatu. Poza tym, że całość jest osadzona w świecie z potworami i questami w stylu gier, to mamy jeszcze wbijanie poziomów. Do tego co jakiś czas pojawiają się statusy postaci ze statystykami ekwipunkiem i informacjami dokładnie w takim stylu jak w tytułach takich jak starsze odsłony Final Fantasy czy Dragon Quest. To raczej drobny smaczek i po pierwszym tomie wydaje mi się, że manga spokojnie by się bez tego obyła. Jednak bardzo się cieszę, że wykorzystano ten pomysł. JRPGowe panele sprawiły mi sporo frajdy. Chętnie zobaczę więcej podobnych elementów w kolejnych tomach tej serii.

Moc kota
Chyba już o tym kiedyś wspominałem, ale jednym z większych zaskoczeń jeśli chodzi o mangi, było to, jak bardzo podobają mi się tytuły o zwierzakach. Miałem okazję przeczytać już sporo serii o kotach i psach i zawsze robią one na mnie wrażenie i wzbudzają sympatię. Podobnie jest w przypadku recenzowanego A to wszystko przez kota! To zabawna manga z fajnym pomysłem, dosyć oryginalnym klimatem i masą pozytywnej energii. Ja z chęcią sięgnę po pozostałe trzy tomy tej serii, bo to bardzo fajna dawka pozytywnej energii.

Manga otrzymana w ramach współpracy z wydawnictwem Kotori

