Czasem rzeczy, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą wiele wspólnego, układają się w całość, która zaskakuje i wprawia człowieka w osłupienie. Nie dałoby się połączyć tych kropek do ostatnich chwili, ale na sam koniec wszystko nabiera głębszego sensu i staje się oczywiste. Tak jest na przykład, gdy czyta się o historii i tym jak ciąg różnych zdarzeń nagle prowadzi do wybuchu wojny czy jakiegoś przełomowego wydarzenia. Wspominam o tym, bo manga Drapacz niebios dobrze ukazuje takie zjawisko.

Drapacz niebios to manga autorstwa Masakazu Ishiguro. Twórca może być obecnie najbardziej kojarzony z ukazująca się serią Złudne niebo. Recenzowany tytuł to jedna z jego wcześniejszych prac. Drapacz niebios został wydany w Polsce przez Waneko i jest jedną z wielu jednotomówek w ofercie wydawnictwa. Osoby zainteresowane lekko zakręconym science fiction mogą się zainteresować tą mangą.

Antologia?

Drapacz niebios zaczyna się dosyć niepozornie. Mamy grupkę dzieciaków, którzy po nieudanej próbie zdobycia świerszczyków wpadają na stos magazynów pornograficznych. Chłopaki radochą zgarniają sprośne czasopisma i zabierają się za ich przegadanie. Kolejny rozdział książki to opowieść o super bohaterze, którzy podczas walki ze złoczyńcami ładuje się w tarapaty związane z systemem prawnym. Następna opowiastka to dochodzenie pary policjantów na temat zbrodni. Jest też opowieść o pewnej kobiecie, która ma już dosyć swojego przestarzałego robota pomocnika i chce go wymienić na nowszy, bardziej seksowny model. Część z historii toczy się wokół tytułowego Drapacza niebios, który jest apartamentowcem o niezbyt dobrej sławie przez to, że kręcą się wokół niego podejrzane typki. Można mieć wrażenie, że ta manga to jakiś zbiór opowiadań i antologia luźno powiązanych ze sobą opowiastek dziejących się w okolicy tego budynku.

Otóż nie. W drugiej połowie okazuje się, że całość jest ze sobą mocniej powiązana i stanowi mieszankę kryminału i thrillera science fiction, który może zaskakiwać, ale też bawić. Całość jest trochę zakręcona, ale bardzo pomysłowa i prowadzi do interesującego finału. Nie chcę zbytnio rozpisywać się na temat szczegółów, bo wydaje mi się, ze jedna trzecia mojej frajdy z czytania tego tytułu wynika właśnie z tego, że Drapacz niebios to taka bardzo nieprzewidywalna manga z masą pomysłów i scenariuszy, które w dosyć zaskakujący sposób łączą się ze sobą.

Mamy opowieść science fiction o technologii i tym jak może być ona wykorzystywana. Jest też trochę o etyce, niebezpieczeństwie przy eksperymentach, które wymykają się spod kontroli. Jest też trochę o rodzinie i sporo innych mniejszych kwestii, które pojawiają się tylko na moment w jednym z pobocznych wątków.

Uwagi

Drapacz niebios to taka mieszanka pomysłów. Niektóre wypadają lepiej, inne są trochę gorsze. Efekt końcowy jest co najmniej interesujący. Niestety finał jest tutaj zdecydowanie za szybko poprowadzony i to taka historia, która zaczyna się raczej powolnie by w pewnym momencie pędzić na złamanie karku. Na dodatek końcówka naszpikowana jest różnymi wątkami i zwrotami akcji. Przez to jest to tytuł bardzo nierówny. Końcówka byłaby lepsza i ciekawsza, gdyby była poprowadzona trochę spokojniej z miejscem na więcej dialogów i przyswojenie informacji. Moim zdaniem takie zasypanie pewnymi kwestiami sprawia, że trudno je docenić i nie ma też miejsca na eksplorowanie tych kwestii. Szkoda, bo dla mnie dobre science fiction poświęca więcej uwagi ciekawym motywom. Tutaj są wrzucone i na tym wszystko się kończy.

Ciekawa formuła

Podoba mi się to, jak całość jest prowadzona. Z początku byłem przekonany, że Drapacz niebios to antologia i nic nie wskazywało na to, żeby była to jedna opowieść. Dopiero w drugiej połowie tomu sprawa się rozjaśnia i jest to naprawdę fajny myk, który zrobił na mnie wrażenie. Jeśli mam być w stu procentach szczery to ta sztuczka jest dla mnie najfajniejszych i najmocniejszym elementem tego tytułu.

Prototyp

Wizualnie Drapacz niebios przypomina późniejszą mangę Masakazu Ishiguro, czyli Złudne niebo. Nie ma w tym nic specjalnie zaskakującego no bo trudno spodziewać się zupełnie innego stylu od tego samego autora. Mam wrażenie jednak, ze tutaj mangaka jest jeszcze na etapie eksperymentowania i odkrywania swoich możliwości i głosu w klimacie science fiction. Zarówno jeśli chodzi o fabułę jak i kreskę. Postacie mają takie charakterystyczne trochę okrąglutkie twarze. Tła są raczej oszczędne, a komediowe elementy opierają się na gagach. Ogólnie manga wypada dobrze, ale późniejsze dzieło autora prezentuje się znacznie lepiej.

Ciekawy eksperyment

Mam trochę zastrzeżeń co do tej jednotomówki, ale w ogólnym rozrachunku Drapacz niebios pozostawia po sobie pozytywne wrażenie. To trochę nierówny tytuł, ale jest tutaj pomysł na ciekawą opowieść fantastyczną z zaskakującymi momentami. Do tego szczypta humoru, który sprawdza się nieźle. Nie jest to najwybitniejsze dzieło, ale widać tutaj swego rodzaju zalążki tego, co później można podziwiać w Złudnym niebie. Choćby z tego powodu manga może być interesującą lekturą.

Za udostępnienie mangi dziękujemy wydawnictwu Waneko

Drapacz niebios

7.1

Fabuła

6.0/10

Kreska

7.2/10

Jakość wydania

8.0/10

Zalety

  • Zaskakuje
  • Ciekawe pomysły

Wady

  • Końcówka historii