Chyba dosyć sporo osób wierzy w prawdziwą miłość, istnienie naszej drugiej połówki i podobne rzeczy rodem z antycznej filozofii, romansów i komedii romantycznych. Osobiście nie jestem co do tego przekonany, ale rozumiem sentyment i nadzieję na to, że istnieje druga osoba, która jest nam pisana. W rzeczywistości sprawy wyglądają różnie i chyba sporo osób ma pecha i nie trafia na swoją drugą połówkę, patrząc po statystykach rozwodów i tak dalej. Nie ma jednak co tracić nadziei i się poddawać. Można wytrwale szukać swojej drugiej wyjątkowej osoby jak robi to bohater mangi Nisekoi – Miłość na niby. Tylko czy sami do końca wiemy, kto jest nam pisany? Może naszą prawdziwą miłością jest osoba, która do nas kompletnie nie pasuje?
Nisekoi – Miłość na niby to manga autorstwa Naoshi Komi, która ukazała się w Japonii po raz pierwszy w 2011 roku. Tytuł doczekał się adaptacji anime, a także filmu aktorskiego i Nisekoi ogólnie odniosło niezły sukces. W Polsce Nieskoi wydawane jest przez Waneko, które ma w swojej ofercie także inne komedie romantyczne takie jak Niebieskie pudełko, Mistrz romansu Nozaki, Nawet jeśli rozetniesz mi usta czy Marriagetoxin.
Miłość na niby
Głównym bohaterem Nisekoi jest Raku Ichijo. Nastolatek lata wcześniej spotkał niezwykłą dziewczynę, z którą dokonał niecodziennej przysięgi. Para obiecała sobie że gdy ponownie się spotka, wezmą ślub i będą razem żyli szczęśliwie do końca swych dni. Z tego powodu Raku nosi na szyi specjalny medalik-kłódkę, a jego wybranka serca ma klucz, który pozwoli na otwarcie zamka naszyjnika. Problemem jest to, że bohater kompletnie zapomniał, jak wygląda i nazywa się dziewczyna, w której kiedyś się zakochał. Przez to poszukiwanie wybranki serca nie jest łatwe. Na dokładkę Raku jest synem szefa mafii yakuza, przez co jego codzienność odstaje o typowego życia nastolatka. Pewnego dnia chłopak wpada na bardzo nieprzyjemną dziewczynę, która trafia do jego klasy.

Okazuje się, że jest ona córką szefa rywalizującej organizacji przestępczej. Ojcowie pary wpadają na pomysł zatrzymania niepotrzebnego przelewu krwi. Raku i nieprzyjemna dziewczyna o imieniu Chitoge, mają udawać parę. W ten sposób rywalizacja pomiędzy gangsterami ma zostać zatrzymana. Czy ten plan ma szansę na powodzenie, w sytuacji, gdy bohaterowie się nie znoszą? Do tego Raku ciągle ma nadzieje na odnalezienie swojej ukochanej. Czy udawany związek nie pokrzyżuje jego planów na prawdziwą miłość? Jak potoczą się losy Chitoge i Raku?
Dwa w jednym
Bazowym pomysłem mangi Nisekoi – Miłość na niby jest szkolny romans na zasadzie przyciągania się przeciwieństw. Chitoge jest bardzo agresywna, wybuchowa i niezbyt sympatyczna. Z kolei Raku to sympatyczny i dobroduszny chłopak, który odstaje mocno od swojej gangsterskiej rodzinki. Całość jest jednak doprawiona przez dwa patenty. Z jednej strony mamy poszukiwanie zaginionej miłości i ukochanej osoby, które przyświeca głównemu bohaterowi. Z drugiej strony jest mafia, yakuza i gangsterski rodowód „zakochanej” pary. W efekcie tego wszystkiego mamy całkiem zgrabną i oryginalną komedię z fajnymi momentami.

Pierwszy tom sprawnie przedstawia nam Raku. Nie tracimy też zbyt dużo czasu na nic i już po chwili do akcji wkracza Chitoge. Szybko zostaje ustalona relacja pomiędzy naszą parą i dwójka raczej ma ze sobą na pieńku. Dlatego też sztuczny związek staje się dla nich sporym problemem. Na dokładkę mamy jeszcze element koleżanki z klasy bohaterów. Raku wydaje się być bardzo zainteresowany dziewczyną Kosaki Onodera. Ona też wydaje się podkochiwać w głównym bohaterze. Na dodatek możliwe, że to właśnie ona jest dziewczyną sprzed lat, która posiada klucz do naszyjnika nastolatka. Jednak niespodziewane pojawienie się Chitoge i związek pomiędzy nią a Raku wywraca wszystko do góry nogami.

Mamy więc solidny wstęp do zakręconej komedii romantycznej z masą nieporozumień, niedopowiedzeń i wątkiem, gdzie pewnie koniec, końców przeciwieństwa będą się przyciągać.
Sympatyczna komedia
Nisekoi – Miłość na niby wypada naprawdę solidnie i szykuje się na kolejną przyjemną komedię romantyczną. Pierwszy tom zapowiada bardzo sympatyczny tytuł z fajnym pomysłem na siebie. Mamy kilka dobrych patentów, które łączą się w dosyć nietuzinkową całość. Na ten moment jestem zadowolony i wydaje mi się, że Nisekoi ma spory potencjał. Dlatego z chęcią sięgnę po kolejne tomy tej bardzo przyjemnej serii.

Za udostępnienie mangi dziękujemy wydawnictwu Waneko

