My Hero Academia to jedna z najpopularniejszych mang ostatnich lat. Seria o superbohaterach zyskała spory rozgłos i sławę. Tytuł był jednym z hitów anime, które eksplodowało w okresie pandemii i do dzisiaj jest niezwykle popularne. Ja miałem już okazje recenzować mangową wersję historii i różne spin-offy. Nie pisałem jednak jeszcze nigdy o grach na bazie tego cyklu. Nadeszła pora by to zmienić. Na rynek trafiło bowiem My Hero Academia: All’s Justice. Czy ta produkcja okaże się takim samym hitem jak manga i anime?
My Hero Academia: All’s Justice to nowa gra na podstawie mangi i anime Akademia bohaterów. Seria jest mi dobrze znana, bo miałem okazję czytać zarówno ją jak i kilka spin-offów, które pojawiły się na rynku. Mowa o naprawdę popularnym tytule, który idealnie wstrzelił się w modę na opowieści o super bohaterach. Za produkcję odpowiada studio Byking i jest to swego rodzaju następca dwóch odsłona MHA One’s Justice. Miałem okazję grac w ten tytuł na PS5, ale jest on też dostępny na PC i konsolach Xbox Series.
Ostatnia bitwa bohaterów
Zainteresowanym fabułą My Hero Academia polecam sprawdzić recenzję mangi na stronie. Będzie to podwójnie przydatne, bo gra nie oferuje zbyt wiele informacji, o co chodzi. Zostajemy rzuceni do finałowego pojedynku z ostatnich tomów serii. Dosłownie mamy tutaj potyczkę, która kończy ten cykl. Jest to gigantyczne starcie pomiędzy wszystkimi złolami a siłami dobra, więc pasuje to idealnie do bijatyki. W trybie Story śledzimy wydarzenia z tego gigantycznego pojedynku, gdzie każdy z pierwszoplanowych bohaterów ma okazję zabłysnąć w swoim własnym starciu ze swoim nemezis. Pomiędzy walkami mamy pełno scenek na silniku gry i trochę statycznych obrazków z anime, które przybliżają nam kolejne wydarzenia. Innymi słowy, My Hero Academia: All’s Justice seruje nam typową dla bijatyk na podstawie shonen anime kampanię.

Nawalanka
Rdzeniem rozgrywki pozostaje system walki oparty na starciach drużynowych trzech na trzech, co stanowi rozwinięcie wcześniejszych odsłon serii. W praktyce oznacza to, że gracz nie kontroluje jednej postaci przez cały pojedynek, lecz żongluje bohaterami, zmieniając ich w locie, wykorzystując asysty oraz łącząc ataki w widowiskowe sekwencje. Mechanika ta dobrze oddaje ideę współpracy znaną z uniwersum My Hero Academia, zwłaszcza spin-off Team- Up Missions. Ta dodatkowa seria jest też inspiracją dla najciekawszego trybu rozgrywki w My Hero Academia: All’s Justice.

Team up
Mamy serię misji na otwartej mapie, która pozwala nam pobyć przez chwilę w uniwersum mangi i anime. Mamy tam główne misje,ale także różne zadania poboczne i okazję po prostu do pobiegania po skrawku miasta i zbieraniu znajdziek lub szukaniu rozpoznawalnych postaci. Nie jest to jakoś specjalnie rozbudowane i większość z zadań to po prostu standardowe walki, ale i tak fajnie, że dodaną taką opcję. Zwłaszcza dla fanów Akademii bohaterów, którzy chcą wczuć się w klimat produkcji.
Postacie
Ogromnym atutem gry jest rozbudowany zestaw postaci. Twórcy wyraźnie postawili na kompletność, oferując zarówno najważniejszych bohaterów, jak i szeroką gamę postaci drugoplanowych, nauczycieli, profesjonalnych herosów oraz antagonistów w różnych fazach rozwoju fabularnego. Tradycyjnie najbardziej rozpoznawalne postacie pojawiają się po kilka razy,ale raczej nie jest to wielkim problemem, bo mamy sporą gamę różnorodnych zawodników. Każda z tych postaci została zaprojektowana z myślą o jej unikalnym ataku, co przekłada się na odmienny styl walki. Niektóre postacie dominują w zwarciu, inne kontrolują przestrzeń z dystansu, a jeszcze inne skupiają się na wsparciu drużyny lub taktycznym ograniczaniu ruchów przeciwnika. Nie jest to jakoś mega eksponowane i rozbudowane, ale niektórymi postaciami rzeczywiście gra się odrobinę inaczej.

Chociaż jak mam być kompletnie szczery to nie ma co liczyć na to, że My Hero Academia: All’s Justice będzie jakimś rozbudowanym fighterem. Tak naprawdę w domyślnym trybie gry jeden przycisk odpowiada za wszystkie akcje z automatu. To bardziej rzecz do mashowania i oglądania eksplozji niż techniczna bijatyka typu Tekken czy Street Fighter.
Muza i grafika
Warstwa dźwiękowa skutecznie wspiera klimat gry. Muzyka towarzysząca walkom podkreśla heroiczny charakter starć, a efekty dźwiękowe nadają atakom odpowiednią wagę. Aktorstwo głosowe stoi na wysokim poziomie, szczególnie w wersji japońskiej, gdzie głosy znane z anime dodają autentyczności i wzmacniają emocjonalny odbiór scen fabularnych. Są też angielskie głosy dla tych, którzy oglądali anime z dubbingiem. Ja osobiście nie jestem do nich przekonany, ale MHA czytałem wyłacznie jako mangę, wiec też nie byłem przyzwyczajony do akurat takiego głosu Deku czy All Mighta.

Oprawa wizualna stoi na solidnym poziomie i wiernie oddaje estetykę anime. Modele postaci są szczegółowe, a efekty specjalne towarzyszące używaniu quirków robią wrażenie rozmachem i kolorystyką. Walki często przypominają ruchome kadry z serialu, pełne eksplozji, błysków i dramatycznych póz. Z drugiej strony, niektóre animacje przejść i interakcji środowiskowych są sztywne. Kamera w intensywnych momentach potrafi gubić orientację, co chwilami utrudnia kontrolę nad sytuacją. Nie są to jednak problemy totalnie niszczące grę. Ale przez nie trudno mi wyobrazić sobie poważne granie w ten tytuł z innymi ludźmi. To chyba byłoby zbyt frustrujące. Chociaż dobra wymówka dla przegrywania z innymi w multiplayerze jest zawsze mile widziana.

Zmarnowany potencjał
Hub świata, który łączy poszczególne tryby rozgrywki to trochę dziwny pomysł, który moim zdaniem nie do końca się sprawdza. Choć teoretycznie ma on pełnić rolę centrum dowodzenia i miejsca spotkań bohaterów, w praktyce wypada dość schematycznie i nie oferuje wielu interakcji, które faktycznie wzbogacałyby doświadczenie. Jest funkcjonalny, ale pozbawiony wyraźnego charakteru, przez co pełni raczej rolę menu w przebraniu niż żywego fragmentu świata gry. Podobne rzeczy kojarzę z niektórych starszych bijatyk z Naruto i postaciami z Shonen Jump i nigdy nie byłem fanem tego rozwiązania. Z drugiej strony może to bardziej ukłon w stronę największych fanów? Reszta może korzystać ze zwykłego menu, które znajduje się w telefonie Deku i jest aktywowane po naciśnięciu jednego przycisku.
Mangozjemy
Tak się składa, że na Pandzie pojawia się sporo o mangach. Ja też interesuję się tym tematem i w związku z tym ogrywam sporo japońskich gier na bazie różnych serii. Wychodzi tego sporo, zwłaszcza w przypadku mang shonen. My Hero Academia: All’s Justice wpisuje się do grona tych trochę lepszych pozycji na bazie chińskich bajek. Nie jest to dla mnie najwyższa liga i więcej frajdy miałem z innymi tytułami takimi jak Dragon Ball Kakarot, czy zaskakująco fajnymi RPG na podstawie One Piece i Fairy Tail. Mimo to w kategorii 3D arena fighterów na podstawie anime ten tytuł wypada dosyć dobrze. Zwłaszcza jeśli się jest fanem materiału źródłowego. W tej kategorii tytuł wypada lepiej od wielu innych bijatyk na bazie popularnych serii. Wydaje mi się, że warto to docenić, bo widać progres względem pozostałych tytułów serwowanych przez Bandai Namco.

Trudno powiedzieć
Mam pewną zagwozdkę. Moja opinia na temat My Hero Academia: All’s Justice jest dość mieszana. Jako fan mangi, który dobrze zna ten tytuł i przeczytał wszystkie spin-offy, jestem jednak w dużej mierze zadowolony z tego, co gra ma do zaoferowania. Przyjemnie jest znów pobiegać po arenach jako Deku i jego kompani, a jeszcze lepiej powrócić do epickiego finału całej serii. W grze nie brakuje pozytywów i wyraźnie widać, że w tę adaptację włożono więcej wysiłku niż w typowe gry na licencji anime. Duża liczba trybów, solidny wybór postaci oraz dobrze oddany klimat uniwersum robią bardzo dobre wrażenie.

Nie tak dawno skończyłem czytać i recenzować tę serię i super było zobaczyć strony mangi w akcji. Z tej perspektywy My Hero Academia: All’s Justice dowozi. Niestety sam system walki nie do końca spełnia oczekiwania. Starcia są często bardzo chaotyczne, a nadmiar efektów potrafi prowadzić do wizualnego przesytu i utraty czytelności akcji. Dodatkowo liczba aren jest dość ograniczona, przez co jako klasyczna gra walki tytuł wypada raczej przeciętnie. To sprawia, że All’s Justice jest przede wszystkim propozycją dla fanów materiału źródłowego. Gra raczej nie przekona osób, które nie są związane z marką. Na szczęście ja należę do tego pierwszego grona i mimo wad bawiłem się naprawdę dobrze.
Grę do recenzji dostarczył polski wydawca – Dzięki!

