Słyszałem kiedyś, ze gdy dwóch ziomków ma jakiś problem, jest na to dobre rozwiązanie. Wystarczy dać sobie po mordach, by oczyścić atmosferę i wszystko wróciło do normy. Może nie jest tak w 100% przypadków, ale kilka razy miałem okazję przywalić i oberwać od kumpla w ramach rozwiązania jakiejś sprzeczki i to nawet pomogło. Główny bohater mangi Tokyo Revengers liczy na to, że ta metoda może sprawdzić się nawet przy najgorszym konflikcie. Czy Takemichi ma rację?

Tokyo Revengers to manga łącząca w sobie podróże w czasie i walki pomiędzy młodocianymi gangami. Za tym oryginalnym tytułem stoi Ken Wakui, który wcześniej stworzył serie takie jak Shinjuku Swan. Tokyo Revengers doczekało się adaptacji anime i pełnometrażowego filmu, a manga została ciepło przyjęta na całym świecie. W Polsce tytuł trafia w ręce fanów japońskiego komiksu dzięki wydawnictwu Waneko. Wydawnictwo posiada w swoim katalogu także inne mangi ze świata Tokyo Revengers takie jak Stay Gold i So Young czy List od Keisuke Bajiego.

Młodzi gniewni

Tokyo Revengers to dosyć nietypowa historia o podróżowaniu w czasie w celu zmiany tragicznego biegu wydarzeń. W tym wypadku bohater cofa się do lat młodości, by ukształtować wydarzenia ze szkolnych lat. Jego celem jest powstrzymanie śmierci ukochanej. Aby to zrobić, Takemichi dołączą do gangu, który w przyszłości będzie odpowiedzialny za morderstwo dziewczyn. Chłopak chce rozpracować organizację od środka i sprawić, by nie zeszła na złe tory. Niestety nie jest to łatwe zadanie i kolejne próby nie przynoszą pożądanych rezultatów.

Z czasem bohater nie chce już tylko zniszczyć gangu Toman. Takemichi zdaje sobie sprawę, ze negatywne wpływy sprowadziły ugrupowanie na złą stronę i wypaczyły oryginalną misję grupki przyjaciół. Z tego powodu bohater ma nadzieje, ze uda mu się uratować ukochaną i zapobiec wyniszczeniu organizacji i jej przywódców. Jest to niezwykle trudne zadanie, bo zagrożenie czai się z każdej strony. Ci, którzy chcą przejąć i przekształcić Toman w coś strasznego, są niezwykle przebiegli i bezwzględni. Czy podróżujący w czasie bohater będzie w stanie ich pokonać?

Królewska bitwa

Dwudziesty szósty tom Tokyo Revengers toczy się wokół Wojny Trzech Bóstwa, czyli starcia pomiędzy największymi i najpotężniejszymi gangami, do jakiej doszło po śmierci Drakena. Mamy więc starcie trzech wielkich organizacji i ich przywódców. Zmierzą się tak zwane bóstwa, czyli Mikey, Senju, z którą sprzymierzył się Takemichi i tajemniczy South. Poznajemy też historie tego ostatniego. Okazuje się, że wychował się on w brazylijskich fawelach i od młodego zaznał cierpienia, ale też zadawanie bólu i zabijanie po to, by osiągnąć to, czego pragnie. Taki przeciwnik jest naprawdę niebezpieczny i walka z nim może wiązać się z ryzykiem śmierci. Czy właśnie to sprawi, że Mikey przekroczy wszelkie granice i da się pochłonąć żądzy mordu i swej mrocznej stronie, o której przekonał się już główny bohater serii?

Zakładamy nowy gang

Gigantyczne starcie z poprzedniego tomu wyłoniło jeden, jedyny i najsilniejszy gang. Przywódca jednej z trzech rywalizujących organizacji ostał zabity, inny się poddał i rozwiązał swoje ugrupowanie na szczycie pozostał Mikey, który w pełni dał się przejąć mrocznemu instynktowi. Doszło do tego, że Mikey prawie zatłukł na śmierć głównego bohatera Takemichi wylądował w szpitalu z poważnymi obrażeniami. Jeszcze trudniej młodemu bohaterowi na sumieniu. No bo przez jego decyzję ostatecznej próby naprawienia wszystkiego i cofnięcia się w czasie, by ocalić Mikeya, wszystko się posypało. Zamiast szczęśliwego zakończenia mamy śmierć Drakena, czyli najbliższej osoby założyciela Toman. Mimo wszystko Takemichi się nie poddaje i wpada na nowy pomysł. Chłopak pragnie założyć nowy gang by powstrzymać swojego kumpla, który zszedł na złą stronę. Tylko czy będzie to łatwe zadanie? No i kto będzie chciał się przyłączyć do chłopaka, który nie jest zbyt dobry w bitki, a planuje walczyć z najsilniejszym wojownikiem?

Mordoklepka

Kolejny tom Tokyo Revengers to gigantyczna bitwa. Takemichi zebrał 50 osób do swojej nowej wersji gangu Toman i wyzwał Mikeya i jego ludzi na ostateczny pojedynek. Rozpoczyna się nierówna walka nie tylko o pozycje, ale także serce i dusze walczących. Mamy pełno pomniejszych starć pokazujących jak bardzo wszyscy są zaangażowani w inicjatywę głównego bohatera serii. Do tego każda z drugoplanowych postaci ma coś do pokazania i udowodnienia przeciwnikom. Tylko czy zapał i silna wola mają szansę w starciu z potężnymi ciosami i kopniakami? Czy Takiemichi dotrze do swoich niedawnych kompanów i sprawi, że wrócą na ścieżkę dobra?

Inny rytm

Kolejne trzy tomy Tokyo Revengers wypadają dobrze. Nadal mamy sporo akcji, dramatycznych momentów i dawkę humoru, która sprawdza się dobrze. Tym razem mamy cały ciąg zdarzeń ze strojami nowego gangu i wygłupy na pokazie mody, które przypominają o tym jak zabawna potrafi być ta seria. Niestety wszystko trochę traci na impecie. South jest szybko przedstawiony jako mega twardziel i trudny zawodnik, a kilka stron później już go nie ma. Wielkie wyzwanie zbudowania nowego gangu też zostaje rozwiązane w mig. Całość jakby pędzi do końca, co nie do końca się sprawdza. No ale może to tylko moje wrażenie, że wcześniej większość wątków była prowadzona dłużej i w trochę innym rytmie.

Zbliża się koniec

Tokyo Revengers zbliża się do końca i potencjalne finałowe starcie może zaskakiwać. Takemichi będzie musiał zmierzyć się z czymś, o czym raczej nie zdawał sobie sprawy. Nie będzie łatwo, bo siła przeciwnika została dobitnie ukazana. Jestem ciekaw, jak będzie wyglądała końcówka tej dosyć długiej serii i czy główny bohater dostanie happy end, którego poszukuje? Może po prostu nie da się uratować wszystkich?

Za udostępnienie mangi dziękujemy wydawnictwu Waneko

Tokyo Revengers

7.9

Fabuła

7.5/10

Kreska

8.3/10

Jakość wydania

8.0/10

Zalety

  • Dużo akcji
  • Zabawne momenty

Wady

  • Powtarzalność pewnych wątków
  • Niektóre postacie pojawiają sie i od razu znikają