Gry w pirackim klimacie to całkiem ciekawy temat. Nie ma ich jakoś zatrważająco wiele, ale powstało trochę klasyków takich jak Sid Meier’s Pirates czy Black Flag. Jest jeszcze nieszczęsne Skulls & Bones i Sea of Theives, które jakoś nadal żyje. Teraz pojawia się nowy pretendent do miana tytułu króla piratów. Gra Windrose trochę niespodziewanie podbija świat i udowadnia że mniejsze studia potrafią osiągnąć sukces tam, gdzie giganci z kosmicznymi budżetami się wywalają. Czy Windorse to kolejny smaczek, obok którego nie można przejść obojętnie?
Windorse to gra studia Kraken Express, która niedawn debiutowała w Steam Early Access. Jest to taka mieszanka surovialu z naciskiem na PvE w pirackim klimacie. Gra sprzedała sie już w ponad milionie egzemplarzy i osąga naprawdę dobre wyniki osób grajacych w tym samym czasie. Udało sie nawet przebić 200 tysiecy graczy katujacych na raz w ten tytuł. Jest to nie lada wyczyn i chyba najlepszy dowód na to, że Windrose ma w sobie to coś. Ja pograłem trochę na PC i jak dla mnie to produkcja ze sporym potencjałem. Na razie jest dobrze i moze być jeszcz elepiej. Zwłaszcza jesli twórcy popracują nad optymalizacją gry i kwestiami technicznymi.
Świat piratów
Windrose przenosi gracza do alternatywnej epoki piractwa, gdzie historyczne realia mieszają się z elementami nadprzyrodzonymi. Wcielamy się w kapitana, który rzuca wyzwanie legendarnemu Czarnobrodemu, a fabuła stopniowo rozwija się w kierunku większego konfliktu obejmującego frakcje, imperia i tajemnicze siły . To klasyczna struktura przygodowa, ale podana w sposób, który ma ambicję stworzyć długą, epicką historię rozwijaną przez kolejne aktualizacje.

Survival
Najważniejsze jest jednak to, że Windrose nie jest zwykłą grą akcji ani typowym RPG. To przede wszystkim survival w otwartym świecie, który próbuje połączyć kilka popularnych trendów ostatnich lat. Mamy tu budowanie bazy, zbieranie surowców, rozwój postaci, eksplorację proceduralnie generowanych wysp oraz walkę zarówno na lądzie, jak i na morzu. Twórcy otwarcie inspirują się takimi tytułami jak Assassin’s Creed IV: Black Flag czy Valheim, co widać niemal na każdym kroku.

Pierwsze godziny rozgrywki są jednak zaskakująco powolne. Gracz zaczyna jako rozbitek, zmuszony do wykonywania typowych czynności survivalowych: zbierania drewna, kamienia, polowania na zwierzęta i budowania prostego schronienia. Ten etap jest jednocześnie najbardziej kontrowersyjny, ponieważ wiele osób zarzuca grze wtórność i brak własnej tożsamości. Jak zauważono w jednej z analiz, początek przypomina „średni survival”, który dopiero później rozwija skrzydła.
Pod banderą
Z czasem jednak Windrose zaczyna ujawniać swój prawdziwy potencjał. Kluczowym elementem jest przejście od przetrwania na wyspie do eksploracji morza. Gdy gracz zdobywa pierwszy statek, mechanika gry ulega wyraźnej transformacji. Pojawia się możliwość swobodnego przemieszczania się między wyspami, angażowania się w bitwy morskie oraz abordażu wrogich jednostek. To właśnie tutaj gra najbardziej przypomina klasyczne pirackie przygody i zaczyna dostarczać unikalnych emocji.

System walki zasługuje na osobne omówienie. Twórcy określają go jako soulslike, co oznacza większy nacisk na uniki, parowanie i precyzyjne ataki niż na bezmyślne klikanie. W praktyce oznacza to, że starcia wymagają skupienia i cierpliwości, szczególnie w przypadku bossów. Walka bronią białą i palną jest satysfakcjonująca, choć momentami nieco sztywna. Widać, że system ma ambicje, ale w obecnym stanie wciąż wymaga dopracowania.
Rozwój
Ogromną rolę odgrywa również system progresji. Postać rozwija się poprzez zdobywanie doświadczenia, talentów oraz ulepszanie ekwipunku. Gracz może dostosować styl walki, wybierając różne kombinacje broni i zbroi. Problem pojawia się jednak w balansie. Część społeczności zwraca uwagę, że grind bywa przesadny, a zdobywanie materiałów do ulepszeń potrafi być czasochłonne i monotonne.
Z drugiej strony gra oferuje ogromną swobodę w budowaniu baz i zarządzaniu osadą. Można tworzyć zarówno proste schronienia, jak i rozbudowane fortece, zatrudniać NPC-ów i automatyzować produkcję zasobów . Ten aspekt przypomina bardziej symulatory budowy niż klasyczne gry akcji, co może być ogromną zaletą dla graczy lubiących kreatywne podejście do rozgrywki.

Jednym z najbardziej chwalonych elementów jest brak systemu zużywania się przedmiotów. W wielu grach survivalowych konieczność ciągłego naprawiania sprzętu bywa frustrująca, tutaj jednak twórcy zdecydowali się całkowicie z niej zrezygnować. Społeczność przyjęła tę decyzję bardzo pozytywnie, podkreślając, że poprawia ona płynność rozgrywki i pozwala skupić się na eksploracji i walce .
Wczesny dostęp i problemy
Nie oznacza to jednak, że gra jest pozbawiona problemów technicznych. Wręcz przeciwnie, jako tytuł we wczesnym dostępie Windrose zmaga się z licznymi niedoskonałościami. Gracze zgłaszają spadki wydajności, szczególnie w późniejszych etapach gry lub przy rozbudowanych bazach. Pojawiają się także doniesienia o wysokim obciążeniu dysku i problemach z optymalizacją . To wszystko sprawia, że doświadczenie może być nierówne w zależności od konfiguracji sprzętowej.
Mimo tych problemów gra osiągnęła ogromny sukces komercyjny. W ciągu pierwszego tygodnia sprzedała ponad milion egzemplarzy i przyciągnęła setki tysięcy graczy jednocześnie . To pokazuje, jak silne jest zapotrzebowanie na dobrze zrealizowane gry pirackie, szczególnie po rozczarowaniach związanych z innymi tytułami z tego gatunku.
Kluczowym elementem sukcesu jest tryb kooperacji. Windrose można przechodzić solo, ale dopiero gra z innymi graczami ujawnia pełnię jej możliwości. Wspólne żeglowanie, podział ról na statku i wspólne eksplorowanie wysp tworzą doświadczenie, które trudno odtworzyć w pojedynkę. To właśnie kooperacja sprawia, że nawet mniej dopracowane elementy gry stają się bardziej akceptowalne.

Świat gry zasługuje na uznanie. Proceduralnie generowane wyspy są zróżnicowane, a ręcznie zaprojektowane lokacje i lochy dodają im charakteru. Ponad sto punktów zainteresowania sprawia, że eksploracja przez długi czas pozostaje interesująca . Jednocześnie jednak po kilkudziesięciu godzinach można zauważyć pewną powtarzalność, typową dla gier tego typu.
Wideo i audio
Warstwa audiowizualna stoi na wysokim poziomie jak na produkcję niezależną. Gra wykorzystuje nowoczesny silnik, oferując ładne widoki, realistyczne morze i efektowne oświetlenie. Szczególnie imponujące są momenty żeglowania, gdy na horyzoncie pojawiają się inne statki lub burze. Z drugiej strony animacje postaci i niektóre modele wciąż wymagają dopracowania.
Projekt dźwięku dobrze wspiera klimat pirackiej przygody. Odgłosy fal, strzałów z armat i muzyka inspirowana szantami budują odpowiednią atmosferę. Nie jest to jednak ścieżka dźwiękowa, która zapada w pamięć na długo – pełni raczej funkcję tła niż głównego elementu doświadczenia.
Jednym z ciekawszych aspektów gry jest jej rozwój w modelu Early Access. Twórcy jasno deklarują, że obecna wersja to dopiero fundament, a pełna gra ma być znacznie większa i bogatsza . Planowane są nowe biomy, przeciwnicy, statki i rozwinięcie fabuły. To oznacza, że Windrose może znacząco zmienić się w ciągu najbliższych lat.
Nie można jednak ignorować faktu, że Windrose to gra, która próbuje pogodzić zbyt wiele elementów jednocześnie. Survival, RPG, soulslike, symulator budowy i gra piracka – każdy z tych komponentów jest obecny, ale nie każdy został dopracowany w równym stopniu. W efekcie powstaje doświadczenie, które bywa niespójne.

Największym problemem pozostaje tempo rozgrywki. Początek jest zbyt wolny, a rozwój wymaga dużej ilości powtarzalnych czynności. Dla jednych będzie to relaksujące, dla innych nużące. Dopiero po kilkunastu godzinach gra zaczyna pokazywać swój pełny potencjał, co może zniechęcić mniej cierpliwych graczy.
Z drugiej strony, gdy wszystkie elementy zaczynają działać razem, Windrose potrafi być naprawdę wyjątkowe. Bitwy morskie, eksploracja nowych wysp i wspólne przygody z innymi graczami tworzą momenty, które zapadają w pamięć. To właśnie te chwile sprawiają, że gra zdobyła tak dużą popularność.
To moze być hit
Ostatecznie Windrose to tytuł pełen kontrastów. Z jednej strony oferuje świeże podejście do tematu piractwa i ogromną skalę rozgrywki, z drugiej cierpi na typowe problemy gier we wczesnym dostępie. To produkcja, która już teraz daje dużo frajdy, ale jednocześnie wyraźnie potrzebuje czasu, aby w pełni rozwinąć swój potencjał.
Jeśli ktoś szuka dopracowanej, kompletnej gry, lepszym wyborem może być poczekanie na pełną wersję. Jeśli jednak ktoś lubi eksperymenty, nie przeszkadzają mu błędy i chce uczestniczyć w rozwoju projektu, Windrose oferuje doświadczenie, które już teraz potrafi wciągnąć na dziesiątki godzin.

To nie jest gra idealna, ale zdecydowanie jest to gra, o której trudno przestać myśleć po zakończeniu sesji. I być może właśnie dlatego osiągnęła tak duży sukces – bo mimo swoich wad oferuje coś, czego od dawna brakowało w branży: prawdziwą, ambitną piracką przygodę.

