Oto kolejna recenzja, do której nie miałem pojęcia, jak się zabrać. Nie dlatego, że Yoshi and the Mysterious Book to infantylna gra dla dzieci i ortodoksyjnych fanów Nintendo. Z tym nie mam problemu, ba, czasem fajnie jest zagrać właśnie w taki tytuł, który z założenia ma dawać fun i relaksować. Problemem przy recenzji nie był też fakt, że nie grałem w poprzednią część Yoshiego — to akurat może być plus dla czytelnika, czyli Ciebie, bo nie patrzę przez pryzmat serii, tylko mam świeże spojrzenie. W takim razie o co chodzi?

Trudno recenzować gry, które generalnie są świetne, ale mają też tych kilka nieznośnych wad, psujących ogólny odbiór i chęć do grania. Taki jest Yoshi i Tajemnicza księga. Gra jest porządnie zaprojektowana, przemyślana, nawet ładna i wzbudzająca ciekawość gracza. Gdzie problem? Nieprecyzyjne sterowanie, okropnie ślamazarne tempo rozgrywki i mało pasjonująca opowieść.

Opowieść może i słaba, ale jest!

Historyjka opowiedziana w Yoshi and the Mysterious Book jest bardzo oszczędna w początkowych sekwencjach gry. W telegraficznym skrócie: Bowser Jr. rozbija się na wyspie Yoshich (każdy Yoshi nazywa się Yoshi). Razem z nim na wyspie ląduje Tajemnicza księga i tutaj wkraczają Yoshi. Tajemnicza księga posiada własną świadomość i niekompletne zapiski — twoim zadaniem będzie przeniesienie się na stronice księgi w poszukiwaniu i analizowaniu flory i fauny wyspy. W tle tego wszystkiego jest jeszcze Bowser Jr., który ma własny plan i motywy. Nie chcę spoilerować, bo historyjka jest na tyle skąpa, że lepiej, jeśli sam lub sama ją odkryjesz. W każdym razie cała opowieść skupia się na zapisywaniu kolejnych rozdziałów księgi, która w jakiś magiczny sposób jest połączona z prawdziwym światem.

Artystyczny styl graficzny

Bez kitu, ale gra jest śliczna. Nieco przeszkadza mi sposób animacji, który udaje klasyczną animację poklatkową, ale wybaczam — ta gra jest po prostu ładnie narysowana. Kolorowa, estetyczna, na swój sposób autentyczna i urocza. Kolorowe tła, fantazyjne roślinki i zwierzątka — super to wygląda. Zresztą zerknij na screeny i załączony zwiastun gry. Materiały graficzne i wideo powiedzą Ci w tym przypadku więcej niż kilkadziesiąt słów tego akapitu.

Dobra i słaba strona gameplayu

Całą siłą napędową tej gry jest właśnie gameplay, który łączy w sobie ideę książek dla dzieci z cykli takich jak „Gdzie jest Wally?” czy „Mamoko”. Każda strona rozpoczynająca rozdział to żywa ilustracja z różnymi „okazami” do odkrycia i opisania. Wraz z postępami w grze odkrywają się kolejne stworki. A im dalej w las, tym więcej i więcej odkrywasz, a przy okazji kolejne rozdziały stają przed tobą otworem do eksploracji i odkrywania.

Całe to odkrywanie to masa ciekawych mechanik, które zachęcają gracza do kombinowania i testowania nowych możliwości, jakie daje konkretny poziom, sytuacja i motyw przewodni danego poziomu. Yoshi and the Mysterious Book to typowa gra, która zachęca do testowania „wszystkiego na wszystkim”, prawie tak samo jak gry przygodowe point and click sprzed 30 lat 🙂 Prawie.

Wszystko super, wszystko fajnie, tylko problemem jest bardzo powolne tempo wszystkiego. Zabrakło mi w tej grze dynamiki, jakiejś akcji. Tu cała rozgrywka to takie metodyczne skakanie po całej planszy, szukanie zależności, ukrytych „znajdziek” i bezstresowe powtarzanie nieudanych akcji. Tych ostatnich może się nieco mnożyć podczas zabawy, bo gra karze niecierpliwych graczy, którzy mogą chcieć zrobić coś na skróty lub po prostu szybko, ale nieprecyzyjne sterowanie skutecznie krzyżuje niecne plany gracza. W tym moje…

Audio

Przypominam, że to gra Nintendo i obowiązują pewne — znane od dziesięcioleci — standardy. Tu absolutnie nic się nie zmieniło. Postacie nadal radośnie bełkoczą, a dialogi pojawiają się w chmurkach. W tle przygrywa radosna muzyka, która dobrze współgra z bajkową estetyką świata i skutecznie buduje atmosferę beztroskiej przygody. Efekty dźwiękowe są czytelne, przyjemne dla ucha i idealnie wpisują się w charakter produkcji. Każda interakcja z otoczeniem jest odpowiednio zaakcentowana, a odkrywanie kolejnych elementów świata daje satysfakcję również dzięki warstwie audio.

Postacie i zwierzątka wydają urocze dźwięki, które początkowo wywołują uśmiech, choć podczas dłuższych sesji potrafią stać się nieco powtarzalne. Jedynie głos Bowsera Juniora jest wyraźnie irytujący, ale to w sumie tak ma być, bo taka jest kreacja bohatera. Całość stoi jednak na wysokim poziomie i trudno mieć do oprawy dźwiękowej większe zastrzeżenia. To po prostu kolejna solidna realizacja standardu, do którego Nintendo przyzwyczaiło swoich graczy.

Bardzo szkoda, że Yoshi and the Mysterious Book nie dostało polskiego tłumaczenia. W końcu to gra kierowana mocniej w stronę jeszcze nienastoletnich dzieciaków. Tak więc, jeśli planujesz zakup dla swojej pociechy, to jak najbardziej można inwestować w ten tytuł, tylko licz się z tym, że będziecie grać razem.

Czegoś zabrakło?

Gdzie jest tryb kooperacji, ja się pytam? Serio, Nintendo Switch to konsola, która technologicznie została zaprojektowana do grania w kooperacji, więc dlaczego w grze, która aż prosi się o taki tryb rozgrywki, nie ma go? Grając z dzieckiem, byłoby to o wiele ciekawsze i bardziej pasjonujące, a tak? Rodzic zostaje skazany na rolę tłumacza i narratora.

Yoshi and the Mysterious Book — to dobre to czy nie?

Dobre. ALE… bardzo trudno jest mi polecić z czystym sumieniem ten tytuł. To, co jest tu najbardziej atrakcyjne, to klimat odkrywania kolejnych mechanik, światów i stworków. To jest bardzo przyjemne, a gra jest po prostu ładna. Niemniej jednak bardzo szybko pojawia się monotonia, mechaniki i schematy rozgrywki stają się podobne, a historia nie zachęca do grania. Obawiam się, że część graczy może bardzo szybko poczuć znużenie tym tytułem.

Za udostępnienie gry do recenzji dziękujemy wydawcy!

Yoshi and the Mysterious Book

7.1

Grafika

8.0/10

Audio

6.0/10

FUN

6.5/10

Mechaniki rozgrywki

8.0/10