Kholat – recenzja

Subpolarny klimat, śnieg, wichury i nierozwikłana tajemnica. Tak na pierwszy rzut oka, prezentuje się Kholat – pierwszy (głośny) survival horror polskiej produkcji. Miał on zdobyć rynek światowy dzięki swoim walorom estetycznym, świetnemu dubbingowi oraz fabule opartej na prawdziwych wydarzeniach z roku 1960. Czy tak właśnie się stało? Czy Kholat podbił, a raczej podbije, serca graczy na całym świecie?

Wszystko zaczęło się od niewinnej ekspedycji, grupy Igora Diatłowa na górę Czahatczal (świętą górę śmierci), która miała być jedynie przygotowaniem do wyprawy na arktykę. Dziewięcioro młodych studentów rozbiło swój namiot na samym szczycie, wszystko co stało się później, nie zostało nigdy wyjaśnione. Na ratunek wysłano kolejną grupę ekspedycyjną, która znalazła zwłoki studentów oraz rozszarpany na strzępy namiot. Ludzie Diatłowa zmarli od hipotermii, jednak zastanawiające jest to, że wybiegli z namiotu w popłochu, nie zdążając ubrać się w jakiekolwiek ciepłe rzeczy. Kilkoro z nich znaleziono w sporej odległości od namiotu. Dla mnie, najbardziej przerażający moment, to chyba informacja o tym, iż w jednym ciele brakowało oczu i języka. Grupa dochodzeniowa zamknęła sprawę, podając za przyczynę „działanie nieznanej siły”.

KHOLAT recenzja0001

Czy gra na podstawie takiej historii mogła się nie udać? Niestety, tak. Kholat z założenia miał być survival horrorem posiadającym otwarty świat. Jedynymi elementami, z tego gatunku gier, które posiada ten tytuł, to w zasadzie potwory. Podczas zabawy, gracz ma wrażenie, że przez cały czas jest prowadzony za rękę. Ni to horror, ni survival… Zostając przy temacie potworów, niestety, ale i one niezbyt się udały. Powód? Nie straszą, a winą za to można obarczyć kiepską, sztuczną inteligencję. Maszkary łatwo można ominąć, a nasz bohater ginie jedynie, gdy w nie wejdzie.

Mechanika Kholata opiera się na znanym nam już schemacie, zbierania rozrzuconych po planszy kartek (ot taki polski Slender). Głównie dzięki nim poznajemy fabułę gry oraz przeraźliwe tajemnice przełęczy Diatłowa. To dość proste rozwiązanie i według mnie nie wykorzystuje potencjału. Można to było napisać inaczej, lepiej, ciekawiej… Zwłaszcza, gdy mamy tak dobre głosy lektorskie: Andrzej Chyra (w polskiej wersji językowej) oraz Sean Bean (angielska wersja językowa). Czasem, tych trywialnych tekstów po prostu szkoda słuchać. Co do samej rozgrywki, to tu znów mam mieszane odczucia. Z jednej strony, bardzo ciekawym pomysłem, było usunięcie z mapy lokalizacji gracza, tak by ten musiał samodzielnie nawigować za pomocą kompasu oraz obserwacji otoczenia. Z drugiej jednak strony, mapa którą otrzymał nasz bohater jest przesadnie niedokładna i łatwo się jest pogubić.

KHOLAT recenzja0011

Co do samego bohatera, to jest on conajmniej nijaki, jest to raczej typ milczka. W całej grze, raczej nie usłyszymy jego słowiczego głosu. Nie znamy dokładnie jego historii, ani samej tożsamości. Taki sobie chłopek, który biega po śniegu i czyta kartki. Jeśli miałbym czepiać się szczegółów, to zauważyłbym również brak jakichkolwiek- widocznych – części ciała naszego bohatera. Podczas wyciągania mapy nie przyjdzie nam ujrzeć rąk, a podczas biegania nie możemy dojrzeć naszych nóg.

Niestety, nasza postać pomimo umiejętności zeskakiwania z półek skalnych, biegania i kucania, nie potrafi wskakiwać na pomniejsze występy. Czyżby miało to związek z brakiem rąk i nóg? Niby jesteśmy alpinistą, odkrywamy zagadki uralu, ale nie mamy żadnego sprzętu do wspinaczki. Troszkę szkoda, bo i tu było duże pole do popisu.

KHOLAT recenzja0004

Sama fabuła nie jest jakoś bardzo skomplikowana. Oczywiście nie będę tu spoilował, ale powiem, że spokojnie można było rozwijać też wątki poboczne, zwłaszcza że mieliśmy do czynienia z otwartym światem. Przecież wystarczyło dodać kilka kartek więcej i jeszcze więcej ciekawych lokacji.

Co zatem udało się dobrze wykonać naszym rodakom z IMGN.Pro? Na pewno oprawę audiowizualną, która po prostu zwala z nóg. Całość została oparta na Unreal Engine 4, co z pewnością dodało grze animuszu. Przepiękne krajobrazy oraz budowanie klimatu za pomocą grafiki, to ogromne plusy Kholata. Kiedy dodamy do tego piękną klimatyczną muzykę, która zawsze gdzieś sobie w tle pogrywa, wychodzi nam piękny i unikalny klimat. Ponadto świetnym rozwiązaniem jest system save’ów. Aby zapisać grę musimy najpierw dostać się do najbliższego namiotu. Uwierzcie mi, jeśli nie będziecie często saveować gry, to gdy zgubicie się w zawiłym labiryncie gór, nie będziecie w stanie nic już zrobić.

KHOLAT recenzja0006

[panel style=”panel-default”]
[panel-header]
Kholat – Podsumowanie recenzji[/panel-header]

[panel-content]
[row]
[column lg=”3″ md=”12″ sm=”12″ xs=”12″ ]

szary_sygnet_RGB_72ppi-01

Ocena?

[/column]
[column lg=”9″ md=”12″ sm=”12″ xs=”12″ ]
Podsumowując, Kholat mógł być naprawdę udaną grą. Na nasze nieszczęście, tak się nie stało. Momentami, w górach Uralu aż wieje nudą. Gdyby jeszcze zagadki, z jakimi się zmierzymy, były ciekawsze i bardziej wymagające, ale nie – są trywialnie proste. Oczywiście na uwagę zasługuje wcześniej chwalona oprawa graficzna oraz udźwiękowienie, które w sposób praktycznie idealny budują specyficzny charakter gry. Mimo wszystko, powinniśmy pamiętać, że Kholat to nie taki survival horror jak go malują, lecz raczej przygodówka, w której gracz jest tylko obserwatorem przedstawianej mu historii, a nie jej czynnym uczestnikiem. Gdybym miał podać jakiś alternatywny tytuł dla tego dzieła, wybrałbym „Śnieżny Ethan Carter”, ponieważ nie mogłem uwolnić się od nieustannie przychodzących mi na myśl skojarzeń do dzieła Adriana Chmielarza.[/column]
[/row]


[row]
[column lg=”6″ md=”12″ sm=”12″ xs=”12″ ]
[icon type=”glyphicon glyphicon-plus-sign” color=”#dd3333″] Świetny klimat

[icon type=”glyphicon glyphicon-plus-sign” color=”#dd3333″] Sean Bean

[icon type=”glyphicon glyphicon-plus-sign” color=”#dd3333″] Gra oparta na ciekawej historii

[/column]
[column lg=”6″ md=”12″ sm=”12″ xs=”12″ ]
[icon type=”glyphicon glyphicon-minus-sign” color=”#1e73be”] Wieje nudą

[icon type=”glyphicon glyphicon-minus-sign” color=”#1e73be”] Sporo ograniczeń

[icon type=”glyphicon glyphicon-minus-sign” color=”#1e73be”] Momentami przesadnie trudna

[icon type=”glyphicon glyphicon-minus-sign” color=”#1e73be”] Słabe A.I. przeciwników

[/column]
[/row]

[/panel-content]
[/panel]

Dodaj komentarz