Z konsolami Sony jestem związany od kilkunastu lat. Między innymi dzięki PS2 poznałem na czacie PSX Extreme Pawła i Tomka, z którymi mam dziś przyjemność współtworzyć podcast oraz tego bloga. I to właśnie na łamach podcastu wielokrotnie mówiłem, że „nie ma to jak Sony zrobi” lub „w każdym domu powinna być Plejka”. Tak było! Ale Sony już nie robi jak kiedyś, więc przenoszę się do obozu zielonych. Zresztą nie tylko ja, bo we wpisie gościnnie udzielają się Mateusz Papis (Popkultura od Serca), Krystian Kęder i Michał Stiller (Bezimienny Podcast)!

Paweł wraz z grupką osób zdecydowanych na zakup PS5 podzielili się na łamach naszego bloga swoją zakupową motywacją. Cóż, jeszcze niedawno ja też byłem w 100% przekonany, że kupię PS5 na premierę. Jednak wraz z kolejnymi donosami z obozu niebieskich mój zapał spadał. Wzrastało zaś zainteresowanie poczynaniami zielonych. Ich PR i pomysł na konsolę kupiły mnie. Po tych kilkunastu latach mogę odciąć niebieską pępowinę i dobrze mi z tym. Ulżyło mi, jestem wolnym człowiekiem. Nawet tę żenującą prezentację Halo wybaczyłem. Jeszcze nie mam nowej konsoli, a już mnie te Sony-klapy irytują.

Z tego wpisu dowiesz się:

  • o misjonarzu pod kołderką,
  • dlaczego warto kupić Xboxa Series X lub S,
  • jaka jest specyfikacja konsoli,
  • o rozkwicie cebuli,
  • pewnej gierce na premierę,
  • co nasi goście sądzą o XS X|S.

Misjonarz pod kołderką

Sony na swój sposób stara się wprowadzić nową jakość w grach. Wrzucają jakieś tam haptyczne wibracje, Tempest 3D audio, coś tam wspominają o grach first-party (które będą, jak wyjdą), VR i to w sumie tyle. Okej, umówmy się, ja tego nie potrzebuję do szczęścia. Jestem już delikatnie dziadziejącym kolesiem, któremu ludzie gapią się na bebech i zakola. Nie potrzebuję nowinek VRowo-wibracyjnych, na płaszczyźnie gier wybieram zachowawczego misjonarza pod kołderką. Wiem, czego mogę oczekiwać – dobrej zabawy w najlepszej jakości. Jedynym problemem z pewnością na początku będą asymetryczne analogi, ale jakoś to przeboleję i być może nawet polubię taki fetysz. Przynajmniej nie zabulę ponad 350 złotych za premierowe gierki, ale o tym później.

Microsoft wybrał bezpieczną ścieżkę sprzętową. To jest po prostu konsola do gier. Źródło niedrogiej rozrywki bez ciągot w stronę Apple czy Nintendo, do których wielkimi krokami zbliża się Sony. Nie potrzebuję uczucia elitarności. Xbox to sprzęt na tyle mocny, na ile pozwala jego cena. Mogę zakładać, że nawet nie będzie skrzypieć jak każdy sprzęt Japończyków, który mam w domu. Być może nawet dashboard nie będzie zamulał, a obsługa marketplace nie będzie udręką. Może analogi nie będą padać? Być może nawet uda mi się przeboleć brak exclusive’ów od Sony, bo na bieżącej generacji ograłem ze dwa.

Granie za półdarmoxD, czyli rozkwit cebuli

Na Spider-Mana nie mam ochoty, GOW mi wisi, Demon’s Souls powiewa, a pozostałe gry w sumie i tak będą dostępne na obecnej generacji. A jak nie będą dostępne, to i tak mała strata. Ludzie, come on. Fortnite? DMC 5? Sackboy? Wolę sobie polatać nad rodzinnym miastem. W dodatku za półdarmoxD Owszem, po jakimś czasie gry z Game Passa wylatują, ale co z tego?

Persony mi najbardziej żal, ale liczę na to, że Atlus nie oleje właścicieli PS4 i Persona 6 pojawi się również na tej konsoli. Albo na Switchu. Albo i na XBX, bo Sega, będąca właścicielem Atlusa, ostatnio jeszcze mocniej polubiła się z Microsoftem. I znowu będę musiał kupić Duke Nukem 3D, bo Switchowy port to za mało… Jestem w stanie to wszystko zaakceptować w zamian za dostęp do ogromnej bazy gier. Jak mnie najdzie ochotka, to sobie kupię coś w pudełku, żeby położyć na półce i nigdy w to nie zagrać. A tak, na co dzień, raczej gier kupować nie będę. A jeśli już, to chyba te starsze tytuły, bo nowości otrzymam za półdarmoxD. Game Pass jest tym, czego moje ciało potrzebuje.

Specyfikacja Xbox Series X

Moc obliczeniowaDuża, to najpotężniejsza konsola na rynku
Ceny gierW sumie to za półdarmoxD, bo Game Pass
Jakość wykonaniaPrawdopodobnie doskonała
DyskWiększy niż w plejce
WymiaryNajpotężniejsza konsola na rynku musi być duża

Dlaczego warto kupić Xboxa Series X?

Okej, zatem dlaczego warto kupić Xboxa Series X? Jednym z najmocniejszych argumentów z pewnością będzie Xbox Game Pass. Do tej pory nieszczególnie interesowała mnie ta oferta, jednak w momencie, gdy MS kupiło Bethesdę i wszystkie podległe jej studia, sytuacja lekko się zmieniła. Na horyzoncie widzę wiele gier, w które może i bym zagrał, ale szkoda mi wydawać na nie kasę. W takiego Wolfa bym sobie okazjonalnie pograł, w Dooma może. Ale nie na tyle, żeby lecieć z wywieszonym jęzorem do sklepu. Dostanę dostęp do setek gier wyłącznie za cenę abonamentu, a tytuły first-party w dniu premiery. Nie muszę mieć w pudełku każdej gry – w większość chcę po prostu grać.

Ogromnym atutem Xboxa jest możliwość wzięcia konsoli w dwuletnich ratach (w sumie to zero procent). Za 145 złotych miesięcznie otrzymujesz nie tylko najpotężniejszą konsolę na świecie, ale też Game Passa i Games With Gold. Za 109 zł dostępny jest zaś Xbox Series S – mniejszy i słabszy, jednak nadal w pełni użyteczny. Tani, doskonały jako prezent. Kusząca oferta, jednak nie mogę sobie odmówić możliwości zakupu gierek z X360 i wsadzenia ich do paszczy p o t ę ż n e g o Series X. Jeśli sytuacja w życiu prywatnym mi na to pozwoli, to konsolę wezmę w raty. Jeśli nie, to w okolicach premiery spróbuję łyknąć za gotówkę. Mam bardzo dynamiczną sytuację i mogę z pełną powagą powiedzieć, że rok 2020 to ch*j.

Nie muszę mieć w pudełku każdej gry – w większość chcę po prostu grać

Ach, nie zapominajmy o możliwości streamowania obrazu na ekran telefonu, wszak rozgrywka w czasie defekacji jest jedną z największych przyjemności, jaką człowiek może sobie sprawić. Sony też to ma, ale działa do dupy. No, przynajmniej u mnie.

Właśnie, Sony...

Sony stało się aroganckie. Ich oferta Netflixopodobnej subskrypcji nie istnieje na naszym rynku i nic nie wskazuje na to, aby sytuacja w niedalekiej przyszłości miała się zmienić. Gry będą drogie (przy czym zaznaczam, że jak mówił Jim Ryan, wartość gier na PS5 jest oczywista), wsteczna kompatybilność ogranicza się do poprzedniej generacji. PR marki nie istnieje, a sprzeczne komunikaty działają wyłącznie na ich niekorzyść. Raz coś jest, później nie ma, a tak na dobrą sprawę, to w sumie nie wiadomo. Na kompatybilności zależy mi najbardziej, bo chcę móc ograć kilkunastoletnie tytuły w podbitej rozdzielczości. Płynnie i przy wyższym framerate, niż miało to miejsce w momencie ich premiery. PlayStation Plus Collection? Fajne, ale jedną połowę gier ograłem, a druga połowa mnie nie interesuje. Lubię starocia, dlatego właśnie:

Na premierę XSX kupię sobie GTA4

O tak, jako Niko Bellic sztywniutko wpadnę do obskurnego Liberty City i walnę kogoś w mordę. Nie zwariowałem, na premierę nowej generacji Xboxa kupię sobie GTA4. Jest to jedna z moich ulubionych części, jednak nigdy nie miałem okazji jej ukończyć. Mój PC nie dawał rady, a PS3 też nie dawało rady, w sumie jak w przypadku prawie każdej multiplatformy. Serio, ogrywanie GTA4 w ~20 klatkach na sekundę przy rozdzielczości ziemniaka to mordęga i nie sprawia mi żadnej przyjemności. Na potężnym Xbox Series X będzie to 60 klatek na sekundę, co widać na materiale Digital Foundry. Żadne ekskluziwy, tylko kilkunastoletnia gra wydana w czasach, gdy Rockstar jeszcze nie było jeszcze pałą.

O jakiego banana na gębie miałem po raz pierwszy oglądając materiał DF. O jak utwierdziłem się w przekonaniu, że konsola MS spełni moje nieoczywiste growe oczekiwania. I sobie dodatki poprzechodzę, aby jeszcze mocniej cieszyć się fenomenalnym systemem zniszczeń, świetnym klimatem i doskonałym soundtrackiem. Albo takiego Burnouta Revenge sobie odpalę w > ha-de, mmm… A u niebieskich miałbym co?

Ty już wiesz co.

Xbox Series X – nie mylić z Xbox One X, Xbox One S lub Xbox Series S

Microsoft z pewnością musi nauczyć się lepiej nazywać swój sprzęt. Przez nazwę nowej konsoli robi się bałagan, choć może w tym jest jakiś haczyk. Może liczą na to, że część osób kupi omyłkowo poprzednią generację? Nie wiem, jakie są ich kryteria nazewnictwa, ale wolałbym przy piwie mówić, że mam Xboxa Two albo jakiegoś innego Ultra X, a nie Xbox Series X. Brzmi jak kalambury na obozie językowym. Ale to też im wybaczam, bo w czarnym pudełeczku, jakże pokracznym i brzydkim, kryje się mnóstwo dobroci. Tak przynajmniej mówią ludzie z PR, a im trzeba ufać.

Jest nas wielu

Nie tylko ja postanowiłem kupić Xboxa. Mateusz, Krystian i Michał, których poprosiliśmy o komentarze, też stawiają na konsolę Microsoftu. Jak się okazało, mamy podobne spostrzeżenia i motywację do zakupu Xboxa. Bardzo mnie to cieszy, bo nadchodząca generacja zapowiada równą walkę, na czym skorzystają wszyscy: i niebiescy, i zieloni. Tak w ogóle to najbardziej zyskają pecetowcy, bo ekskluziwy coraz częściej trafiają na komputery.

Krystian Kęder (Bezimienny Podcast)

Powiem szczerze, że jeszcze rok temu nie pomyślałbym nawet w największych koszmarach, aby brać nowego Xboxa, a tu proszę. Preordery na dwa Xboxy Series X zrobione, chociaż jeden już anulowałem, bo wziąłem przez przypadek. ^^ Czemu Xbox? Przede wszystkim Sony nie wypuszcza nic mocnego na VR’a póki co, więc moje gogle dalej się kurzą i nie mam potrzeby zostania z niebieskimi, nie ciąży mi to. Poza tym pamiętam dobrze, jak witałem tę generację z rewelacyjnym Killzone: Shadow Fall, grą, w której spędziłem setki godzin on-line. A teraz? Zero gier multiplayer, gry nastawione na samotnego gracza z trzeciej osoby i to prawie w każdym tytule na wyłączność. I chyba najważniejsze, wszystkie działania PR-owe Sony są do niczego. Olewają graczy (ceny gier, cena konsoli, wsteczna kompatybilność gier i sprzętu, obietnice o braku cross-generacji itp.), więc po odkryciu Game Passa u zielonych, wybór mógł być tylko jeden. To jest Game Changer i jak najbardziej polecam tę usługę każdemu, kto gra w gry wideo.

Michał Stiller (Bezimienny Podcast)

Im bliżej nowej generacji, tym bardziej mam uczucie, że nie warto oczekiwać wielkiego przełomu w świecie naszej ulubionej rozrywki. Jest dla mnie to bardziej upgrade obecnych konsol pod najnowsze standardy niż nowa generacja. Obecną generację kończę grając na Xboxie One X, który skradł moje serce Game Passem i z wielkim spokojem obserwuję przepychanie się obu firm na temat mocy obliczeniowej nowych konsol. Jestem graczem, którego nie interesują wykresy dotyczące mocy konsol, jak i nie wymagam, żeby gra orała mi mózg swoją grafiką chodząc w 60 klatkach w rozdzielczości 8k. Oczekuję od nowej generacji po prostu przyjemności z grania. Nowa generacja to dla mnie w większym stopniu Xbox Series X. Dlaczego? Lubię odkrywać produkcje z Game Passa. Game Pass to usługa, która daje mi gry, których nie odkryłbym, gdybym musiał za nie płacić pełną cenę. Bez słynnej usługi Microsoftu nazwanej dosyć szybko growym Netflixem umknęłoby mi sporo gier, które w ostatnich tygodniach dostarczyły mi masę funu i które z wielkim entuzjazmem nazywam perełkami Game Passa. Martwi mnie trochę pozycja Sony, ale nie boję się o nich. Mam lekkie przeczucie, że start będzie dla nich znacznie cięższy niż start PS4, gdzie konsola zdominowała Xboxa One. Jedyne, czego jestem pewny, co do konsoli Sony, to to, że dostarczą gry ekskluzywne, których będzie zazdrościł każdy gracz posiadający jedynie Xboxa. Obie konsole mają swoje plusy i minusy i myślę, że będziemy mieli dosyć wyrównaną walkę.

Mateusz Papis (Popkultura od Serca)

9 generacja konsol już puka do naszych drzwi. Jak zawsze jest to czas decyzji, który sprzęt wybierzemy, żeby cieszyć się najnowszymi grami. Zostałem zapytany przez ekipę Operacja Panda, który sprzęt znalazłby się pod moim telewizorem jako pierwszy. Odpowiedź może być zaskoczeniem dla osób, które mnie znają, ponieważ moją konsolą pierwszego wyboru byłby Xbox Series X. Dlaczego długoletni fan marki PlayStation chciałby oddać swoje pieniądze na sprzęt giganta z Redmond? Osobiście mój wybór jest związany z ofertą Game Pass firmy oraz dużo bardziej klarownym podejściem do kwestii wstecznej kompatybilności. Nie dość, że na start nowej generacji będziemy mogli w cenie abonamentu ogrywać gry wewnętrznych studiów należących do MS, to dodatkowo, jeśli posiadamy dużą kolekcję gier na Xbox One, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w okresie nieurodzaju wrócić do jakichś starszych produkcji. Dodajmy do tego ostatnie zakupy Microsoftu z Bethesdą na czele i mamy konsolę, która bardzo dobrze rokuje dla każdego, kto ceni sobie ogrywanie dużej ilości różnorodnych gier.

Premiera Xbox One Series

10.11.2020