Gier chcących uszczknąć nieco z tortu sławy z napisem “Overcooked” przybywa jak grzybów po deszczu. Remonty w Tool Up, wyprowadzki w Move Out. Czy jest jeszcze miejsce na kolejną wariację w postaci Baby Storm? Oczywiście, że tak! A przy okazji mamy do czynienia z bardzo poprawną grą! Zapraszam do recenzji.

To jest dobre: Wierne ukazanie realiów pracy w żłobku. Moja kobieta potwierdza xD
To jest słabe: Brakuje nieco zawartości i doszlifowania.

ekran tytułowy Baby Storm
Ekran tytułowy

Piguła

  • Gra posiada 30 poziomów w trzech różnych lokacjach,
  • można grać w 4 osoby,
  • z każdym poziomem wprowadzone są nowe, drobniutkie mechaniki,
  • 30 klatek przy takiej grafice to jakiś żart. Tak samo jak customizacja postaci.
  • Otrzymujemy prostą, ale przy tym schludnie przygotowaną lokalizację na nasz rodzimy język.

Niby podobnie, a jednak inaczej

W Baby Storm, zamiast kulinarnych zagadnień, będziemy zajmować się naszymi… bobasami. Taki mini symulator “żłobkowej cioci”. Dzieciaczki trzeba zabawić, nakarmić, przewinąć, a i dobrze by było czasem po nich posprzątać. Do dyspozycji mamy 30 miejscówek w trzech lokacjach: Żłobku, zaczarowanym królestwie oraz piaskowej krainie.

wybór ilości graczy i customizacja w Baby Storm
wybór ilości graczy i customizacja

Żeby nas nie zanudzić na śmierć, co poziom wprowadzane są nowe mechaniki. Czasem sprowadza się to do wprowadzenia nowej czynności, którą możesz wykonać (zabawa piłką, jeżdżenie na sankach). Innym razem szkraby wykazują się nowymi zdolnościami jak np. magią czy sporą dawką agresji.

Baby Storm szybko męczy

zakręcony żłobek w Baby Storm

Powyższe modyfikatory może nie wywracają zasad zabawy do góry nogami, aczkolwiek muszę pochwalić, że w pewien sposób chronią od  monotonii. Z drugiej zaś strony, gra jednak bardziej nadaje się na krótsze sesje. Poziom trudności dość szybko strzela w górę, a przy okazji zabawa nie jest aż tak pasjonująca, by chciało się z tym tworem spędzać dłużej niż pół godziny – max godzinę, przy jednym posiedzeniu.

Nie do końca przemyślane

hipopotam Baby Storm

Drobnym problemem jest również sterowanie i bugi, które w pewnych momentach potrafią napsuć sporo krwi. Osobiście uważam, że przydałby się osobny przycisk od podnoszenia i unoszenia przedmiotów. Zdecydowanie zbyt często pojawia się sytuacja, kiedy nasza ciocia, zamiast podnieść kolejny przedmiot, po prostu zaczyna wszystko upuszczać. Kolekcjonowanie od nowa pieluch i ściereczek potrafi niemiłosiernie zirytować.

Kika razy również uświadczyłem, że dziecko zapadło mi się pod tekstury, a zabawki tak się zaklinowały, że nie można było do nich dojść w żaden sposób. Nie ukrywam, iż takie bugi potrafią frustrować. Tym bardziej, gdy niszczą cały nasz trud i wymuszają restart poziomu.

Średnio, ale stabilnie

Technicznie jest bez szału. Schludnie, miło i kolorowo, lecz nie ma na czym zawiesić oka, a okazyjnie zdarzają się problemy z czytelnością, przez które trudno rozpoznać obiekty na ekranie. Nie żeby było to też kluczowe, ale jak na moje oko Baby Storm powinno bez zająknięcia działać w 60 klatkach. Nieco przykre, ale czasem odnoszę wrażenie, że nawet z 30 “ramkami” miewa drobne problemy. Wydaje się to średnio zabawne i pokazuje, że ktoś tutaj może mieć problem z optymalizacją kodu.

Piramidy Baby Storm

Oprawa dźwiękowa niczym nie zaskakuje poza tym, że odgłosy dzieciaczków są na przemian urocze i wkurzające – czyli spełniają swoje zadanie. Nie ma za to żadnego lektora, a muzyka nie zapada specjalnie w pamięci. Muszę za to pochwalić lokalizację. Nie było może przy niej zbyt dużo pracy, ale cieszy, że jest i została wykonana schludnie.

Pozytywne zaskoczenie

Baby Storm daleko do tytułu wybitnego, lecz można przy nim spędzić parę miłych chwil. Tym bardziej, że istnieje opcja zabawy w cztery osoby, co zawsze uważam za plus. Troszkę brakuje zawartości oraz ostatecznego szlifu. Customizacja postaci to jakaś kpina z minimalną ilością zmian, a gra nie nadaje się na dłuższe sesje. Nie mniej jednak, jeżeli ktoś dobrze wspomina rozgotowanych, to i zakup Baby Storm mógłby rozważyć. 80 zł na premierę wydaje mi się znacznie wygórowaną ceną, ale za 50 lub 40 zł w promocji, myślę, że spokojnie można dać tej grze szansę.

Za udostępnienie gry do testów dziękujemy dystrybutorowi i wydawcy, Forever Entertainment S.A. Ocena bazuje na subiektywnej opinii recenzenta. Wydawca i jego partner PR nie mieli wpływu na wynik.

Baby Storm

80 zł
6

Grafika i dźwięk

5.0/10

Mechnika

6.5/10

Frajda

6.5/10

Zalety

  • Mechanika zabawy podobna do overcood
  • Możliwość zabawy w 4 osoby
  • Ciekawa tematyka.

Wady

  • Kiepska customizacja postaci
  • Zabawa męczy przy dłuższych posiedzeniach
  • Bugi, "dziwne" rozwiązania