Przejście z Windowsa na MacOS – Plusy i męki

Piekło zamarzło… rdzenny „windowsiarz” kupił MACa i w sumie teraz wszystko mu jedno, czy pracuje na Windowsie, czy hipsterskim MACu. Jednak od początku. Pierwszy pomysł zakupu „japka” miałem jakieś, no już ponad 10 lat temu, przed wyborem studiów. Opcje były dwie: A – inżynierka, automatyka, robotyka etc. Lub B, czyli coś bardziej humanistycznego, dziennikarstwo? Opcja pierwsza to naturalnie wybór Windowsa ze względu na ogrom specjalistycznego oprogramowania, dostępnego tylko na systemie Microsoftu. Opcja druga, to pełna dowolność sprzętowa i pewnie wybrałbym po prostu MACa.

Inżyniera obroniłem, LVL wyżej też

Czyli już wiecie co wybrałem, te „kilka” lat temu. A więc, co pchnęło mnie w ramiona totalnie nowego sprzętu? Dwie rzeczy. Pierwsza to zwykła, ludzka ciekawość, a druga, to po prostu potrzeba zakupu dodatkowego, mniejszego, lżejszego laptopa z myślą o pisaniu (Ten tekst powstaje już na MACu). Idąc tą ścieżką, zrobiłem małe rozeznanie w tym co jest na rynku i szczerze pisząc, po przyjęciu kryteriów: matryca max 13’, niska waga, sensowny czas pracy na baterii i cena do 1800-2000PLN. Wybór jest dosyć wąski. Można kupić jakieś poleasingowe laptopy z Windowsem, ale zwykle są to rozklekotane HPki albo Delle z umierającą baterią. Nowe? Ciekawy Huawei jest ponad budżetem, a mnie coraz bardziej ciągnie do Apple.

Macbook air update os

Apple MacBook Air 2015

Tak oto stalem się posiadaczem używanego Aira z 2015 roku (i5, 8GB@120GB, 13’, bateria 90 cykli), za którego dałem 1800PLN. Zakup uznaję za bardzo dobry, aczkolwiek nie odwaliło mi jak niektórym osobom, które zachłysnęły się jabłkami i świata poza nimi nie widzą. Jednak zanim przejdę do szerszych wrażeń z migracji na nowy system… kilka zdań o zakupie Maczka, bo to dosyć śmieszna historyjka. Po zakupie sprzedający zamówił kuriera (inpost), dostałem info na apkę, wszytko w normie – sprzęt do mnie jedzie. Poniedziałek po weekendzie sprawdzam status – „paczka wyruszyła w drogę”, potem około 10 rano: status „paczka odebrana”. Fajnie, po powrocie z pracy mogę zacząć zabawę. I wiecie co? Nie dotarła. Hmmm… może sąsiad odebrał? No też nie. Szybki telefon do supportu, opis sytuacji, przyjęcie zgłoszenia, pan w słuchawce zapewnia mnie, że sprawa zostanie zbadana. Niech będzie, teraz mam loterię, czy jestem 1800PLN w plecy, czy Maczek magicznie się znajdzie. Godzina 20:15 (akurat reklamy w kinie na Avengersach leciały) SMS z domu, „paczka dotarła”. Ufff, a było już gorąco. To tyle gwoli dygresji.

POWER ON

Przed wysyłką 2x, prosiłem sprzedającego żeby wyzerował kompa, bo wiedziałem, że potem mogą być problemy z kontem, logowaniem i wszystkim innym. Po rozpakowaniu MacBook Air nie był  wyłączony, tylko w trybie uśpienia, pozostawiony na ekranie wstępnej konfiguracji. Tą przeklikałem stosunkowo szybko i tak oto pojawił się ekran powitalny. To ten moment – stałem się posiadaczem działającego i gotowego do pracy MacBooka Air. Ok, ale co teraz?

Macbook w zasadzie nie ma wyjść in/out. Za to DELL to prawdziwe monstrum wtyczkowe

Windows vs MacOS

To trochę jak przesiadka z Audi A4 do Nissana Juke z automatem (lub odwrotnie). Samochody? Otóż, dla mnie przesiadka z Windowsa na MacOS właśnie taka jest (w sensie nawyków i przyzwyczajeń). Tak jak w samochodach, kiedy przesiadam się pomiędzy samochodami różnych marek i z różnymi konfiguracjami, zawsze muszę się nieco przyzwyczaić, do choćby innego systemu konfiguracji fotela, czy obsługi dashboardu. Tego się nie przeskoczy – wielu rzeczy trzeba się od nowa nauczyć i przywyknąć. W MacOS, największe różnice kryją się w sposobie działania programów i ich obsługi. Reszta? Mega intuicyjna. Osobiście, kiedy testuję jakiś nowy sprzęt i nie wiem jak cokolwiek zrobić, to zadaję sobie jedno pytanie: Pawle – „jak, byś to zaprojektował żeby to działało i robiło sens?”. W 90% przypadków, rozwiązanie samo do mnie przychodzi, a pozostałe 10%, to jakiś kretyński pomysł inżyniera, który coś zaprojektował 😉 (Ale to tylko moje zdanie).

Plusy MacOS, prócz optymalizacji?

Powtórzę to co napisałem chwilkę temu – potężnym plusem jest intuicyjność systemu i jego prostota. ALE faktycznie, podczas pierwszych dni pracy z moim Macbook Air kilka ficzerów, postrzegałem bardziej jako upierdliwości, niż coś co ma mi pomóc. Przykładem niech będzie przełączanie się pomiędzy programami w trybie pełnoekranowym (z podziałem okna lub bez). Na początku błądziłem gdzieś kursorem po docku itp – teoretycznie ok (tak, skipowałem tutoriale). Jednak coś mi nie pasowało i wtedy odkryłem genialne gesty touchpada w MacOS. Ogólnie touchpad/gładzik, to małe mistrzostwo świata. Trzy paluszki na gładziku i śmigamy po otwartych oknach. Machnięcie dwoma od prawej strony i mam podgląd na powiadomienia/kalendarz itp. Cztery paluszki do siebie i mam dostęp do Launchpada (worek z programami, których np nie ma w Docku). Ok, w Windowsie też to niby jest, ale przepraszam – Apple zrobiło to lepiej.

Macbook w żywiole innych gratów

Generalnie i podkreślę to jeszcze raz – obsługa systemu MacOS jest ultra płynna i przyjemna. W bezpośrednim porównaniu Windows jest nieco karkołomny, co nie znaczy, że zły – po prostu inny.  

OeSu… nie dam rady

Nie dam rady przestawić mózgu na kilka rzeczy, które ma tylko MAC. Moim nemezis w chwili obecnej jest – i to pewnie wielu zdziwi – KLAWIATURA. Po pierwsze, instynktownie i z uporem maniaka klikam klawisz command, kiedy chcę wpisać polską literę. Kolejny problem to skróty klawiaturowe (printscreen lol) , niby to samo, ale znowu inaczej. Ot, siła lat Windowsowych przyzwyczajeń. Mam też problem z globalnym layoutem klawiatury i zbyt małym enterem. Wszystko do wyuczenia z biegiem czasu, jednak bywają chwile gdy mam tego dość… i ten brak klawisza delete. Matko jak mi go brakuje podczas edycji tekstu. Z tego co zdążyłem zauważyć nie tylko Macbook Air ma taka klawiaturę, ale spory procent oferowanego przez Apple sprzętu. Obiecuję, że nie podejmę tematu w Podcaście Trigger!

Osobiście boli mnie też znikoma ilość fizycznych wejść i wyjść, przy czym patrząc na najnowszą edycję Macbooka Air, może nie będę wtykać kija w mrowisko. Jest dobrze 😀

Macbook Air vs Dell Precision

Ostatnią rzeczą, o której chciałbym wspomnieć jest przeglądanie zdjęć – teoretycznie i praktycznie jest bardziej zaawansowane niż w Windowsie jednak z jakiegoś powodu jest dla mnie uciążliwe. Nie potrafię dokładnie sprecyzować, ale jakby to powiedział mój koreański przełożony „something is no yes”. Troszkę ratuje mnie prosty podgląd, ale to nadal nie to. 

Macbook Air 2015 daily  

Będąc szczerym plan był taki: kupić maszynę do pisania. Skończyło się tak, że Maczek praktycznie w około 80% wyprał mojego DELLA Precision, którego odpalanie ograniczyłem już tylko do nagrywania Podcastu Trigger oraz – o zgrozo – robienia ostatnio update Windowsa. Cała reszta, czyli konsumpcja treści, obsługa mediów społecznościowych, praca z tekstem (cały czas ćwiczę pozycję klawisza alt), a nawet odpalanie muzyki z Tidala, odbywa się na tym małym, niepozornym Macbooku Air.

Logo maca. W nocy to taki biedny Ambilight ;)

Komu mogę polecić laptop Apple?

Nie jestem pewien, czy jako świeżak wśród użytkowników laptopów i ogólnie kompów z MAC OS, mogę się wypowiedzieć i zostanę potraktowany serio… Ok, z mojej perspektywy MAC, a w zasadzie Macbook Air, to sprzęt dla kreatywnych osób z wyobraźnią, które lubią nowe rzeczy i się ich nie boją. Zdaję sobie sprawę z tego, że część z was pewnie bardzo szybko by się zraziła, „bo w Windowsie jest inaczej”, jednak serio nie ma się czego bać. Używane MACi z kilkoma latami na karku, to nie jest jakiś potężny wydatek, a nawet na starszym sprzęcie wszystko po prostu działa. Po prostu. Ot, siła optymalizacji.

Tak całkiem przy okazji… tekst powstawał na przestrzeni kilku tygodni i wiecie na czym się złapałem i skwitowałem głośnym klepnięciem się po czole? Podczas pisania maila w pracy na Windowsowym laptopie, klikałem prawy Ctrl zamiast Alta – co to Apple robi z ludzi to ja nie wiem.